tak zwany długi weekend

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

tak zwany długi weekend

Post autor: komorfil »

Kilka miesięcy temu:
Andy pisze:
komorfil napisał/a: katorżnicza praca lekarzy

To się nazywa "pojechać po bandzie" :D :D :D
Oto realny, nie zmyślony, grafik pewnego lekarza na najbliższe dni.
Mój - wygląda tylko trochę lepiej:

27.04 dyżur całodobowy w szpitalu
28.04 dyżur 12 godzinny w ambulatorium
29.04 dyżur całodobowy w szpitalu
30.04 praca 8 godzin w przychodni
01.05 dyżur całodobowy w ambulatorium
02.05 dyżur 16 godzinny w szpitalu
03.05 dyżur 12 godzinny w ambulatorium
04.05 dyżur całodobowy w ambulatorium
05.05 dyżur 12 godzinny w ambulatorium

Zapewniam, że nie żadne ekstremum, cytuję, bo jest to rzetelne, tzw. samo życie, bez snucia fantasmagorii.

Rozumiem, że nie wyczerpuje to dosłownego, literalnego znaczenia słowa "katorżniczy", to prawda. Czy nie wyczerpuje znaczenia przenośnego, dostosowanego do kontekstu naszego miejsca i naszych czasów? Dyskusyjne.

Najspokojniejszego długiego weekendu Państwu życzę.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jak wiesz, Komorfil, ja, być może z racji wieku, mam zwyczaj, zapewne niemiły, mówienia co myślę.

Ustalmy wobec tego pewne kwestie;

- po pierwsze, czy dyżury te są konieczne dla funkcjonowania tych jednostek świadczących usługi zdrowotne (jak zapewne zauważyłeś - nie użyłem terminu "służba zdrowia") - moim zdaniem tak, ale może się nie znam - proszę o ew. skorygowanie.

- po drugie - czy maturzysta podejmujący studia medyczne z faktu konieczności pełnienia tych dyżurów i innych niedogodności tego zawodu zdawał sobie sprawę albo przynajmniej zdawać sobie sprawę powinien. I tu moim zdaniem odpowiedź brzmi tak.

- czy za te usługi dyżurowe lekarz jest wynagradzany finansowo? - odpowiedź brzmi też tak.

- czy rekompensata finansowa za te niewątpliwe niedogodności zawodu lekarza jest proporcjonalna do ich dolegliwości? - tu z braku wiedzy się nie wypowiadam. A także mam wątpliwości czy istniej jakiś możliwy do powszechnego zaakceptowania system miary w tych sprawach (jak się dowiadujemy piłkarz Robert Lewandowski może się spodziewać wynagrodzenia rocznego w kwocie 7 milionów euro - czy jest na świecie choć jeden genialny chirurg pobierający takie wynagrodzenie)

- po czwarte - czy takie niedogodności dotyczą tylko zawodu lekarza i pokrewnych? - tu odpowiedź brzmi "nie" - jaest takich zawodów sporo.

I to by było na tyle

PS.
Tak na marginesie, Komorfil - ja mam weekend w wymiarze 365 dni rocznie i rzecz jasna nie pełnię żadnych dyżurów - cholernie chciałbym nadal choć trochę popracować, nawet z dyżurami nocnymi i wcale tu nie chodzi o pieniądze. Tak mi się zdaje, że człowiek nie pracujący starzeje się szybciej niż pracujący - co sądzi o tem medycyna?
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janku, mam wrażenie, że "you missed the point" - najszczerzej przepraszam, nie lubię tego stylu wplatania obcojęzycznych wyrażeń, ale mój tępy umysł nie potrafi znaleźć polskiego odpowiednika o dobrym wydźwięku znaczeniowym.

Podałeś 4 ważne i prawdziwe tezy, które jako żywo nijak mają się do przesłania mojego postu.
Mała podpowiedź: w tym - nazwijmy go - grafiku- są dni PO KOLEI.
Więc nie chodzi o celowość dyżuru, faktu iż są opłacane oraz o świadomość przyszłych i obecnych lekarzy, że tak to wygląda.
To znaczy - kolejna podpowiedź- tak wygląda w sensie że oczywiście że raz się trafi Wigilia, raz się trafi weekend, raz się trafi sylwester.
Rozumiesz? A nie wiligia, pierwszy i drugi dzień świąt, weekend po nich, sylwester, nowy rok,- a to jak pan już tyle siedzi, to nie rób pan problemu, przyjdź pan i w Trzech Króli..

Rozumiesz?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zapewne wiesz o takich służbach jak Inspekcja Transportu Drogowego oraz Komenda Ruchu Drogowego Policji. Dziś rano przedstawiciele tych służb i to wysokiego stopnia udzielali wspólnego wywiadu w TVN24. Mówili głównie o ruchu pojazdów ciężarowych i bardzo podkreślali, że kierowca takiego pojazdu powinien być WYPOCZĘTY i będą podczas kontroli zwracać szczególną uwagę na przestrzeganie NORMATYWNYCH przerw pomiędzy godzinami pracy oraz przestrzeganie NORMATYWU nieprzerwanego czasu pracy za kierownicą.
To zresztą nic nowego, te przepisyobowiązują od wielu, wielu lat. Jak swego czas szef wielu kierowców musiałem tego przestrzegać, choć to nie było proste, bo jak kierowca rusza w trasę z Koszalina do Przemyśla to traci się nad nim kontrolę a w czasach przedkomórkowych nie było nawet możliwości fikcji takiej kontroli.
Nie wiem czy przy ustalaniu grafiku pracy personelu medycznego istnieją podobne NORMATYWY a jeśli tak to dlaczego są łamane? A jeśli ich brak to czy przypadkiem sprawującym władzę w instytucjach medycznych nie brakuje ZDROWEGO ROZSĄDKU?

Dla mnie jedno jest jasne - zmęczony kierowca nie powinien prowadzić samochodu a zmęczony lekarz leczyć ludzi - i w jednym i drugim przypadku to może spowodować drastyczne i tożsame skutki.

Oczywiście bywają sytuacje, w których normatywy muszą iść na bok ale chyba aktualnie nie prowadzimy żadnej wojny, nie jest wprowadzony stan wyjątkowy z powodu powodzi czy trzęsienia ziemi itd.

Wydaje mi się, że pewna ilość osób z kierownictw krakowskich jednostek zdrowia powinna być natycjmiast wyrzucona na zbity pysk. Jak podejrzewam, nie tylko krakowskich.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Oto realny, nie zmyślony, grafik pewnego magistra inżyniera na najbliższe dni.
Mój - wygląda podobnie:

27.04 przygotowanie do wyjazdu
28.04 podróż na południe i nocleg
29.04 dyżur całodobowy w schronisku
30.04 praca na grani
01.05 przebazowanie
02.05 ciężka harówka na grani ( góra - dół, góra - dół )
03.05 dyżur 12 godzinny przy krokusach
04.05 ciężka harówka na grani ( góra - dół, góra - dół )
05.05 powrót do sielanki w korporacji

Życzę spokojnego długiego weekendu. :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

krzymul pisze:Oto realny, nie zmyślony, grafik pewnego magistra inżyniera na najbliższe dni.
Mój - wygląda podobnie:

27.04 przygotowanie do wyjazdu
28.04 podróż na południe i nocleg
29.04 dyżur całodobowy w schronisku
30.04 praca na grani
01.05 przebazowanie
02.05 ciężka harówka na grani ( góra - dół, góra - dół )
03.05 dyżur 12 godzinny przy krokusach
04.05 ciężka harówka na grani ( góra - dół, góra - dół )
05.05 powrót do sielanki w korporacji

Życzę spokojnego długiego weekendu. :-)
Szczerze współczuję :D
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Dla mnie jedno jest jasne - zmęczony kierowca nie powinien prowadzić samochodu a zmęczony lekarz leczyć ludzi - i w jednym i drugim przypadku to może spowodować drastyczne i tożsame skutki.

(...)
Wydaje mi się, że pewna ilość osób z kierownictw krakowskich jednostek zdrowia powinna być natycjmiast wyrzucona na zbity pysk. Jak podejrzewam, nie tylko krakowskich.

Co do pierwszego: tak.
Co do drugiego: nie.

Oczywiście nie twierdzę, że jest to zdrowe.
Ale jest- legalne :D

Normatywy których tak pożądasz dotyczą lekarza świadczącego pracę.
Nie ma jednak - póki co - ludzkiej siły by zabronić lekarzom wykonywania świadczeń zdrowotnych bez równoczesnego świadczenia pracy w rozumieniu Kodeksu Pracy, innymi słowy, nie da się zmusić lekarzy by świadczyli usługi lekarskie pozostając wyłącznie w stosunku (tfu!) pracy.


Więc Twoje- jak zwykle zdroworoządkowe acz tradycyjnie nieco popędliwe nawoływanie do wywalania kierownictwa trafia w niejaką próżnię. Prawa nie łamie lekarz, ani kierownik placówki.
Nie ma bowiem norm czasu wykonywania zawodu lekarza, są tylko normy mówiące o czasie pracy.
A szczerze- lekarza wykonującego pracę w rozumieniu Kodeksu Pracy - coraz rzadziej można spotkać.
Lekarz katorżniczo :-P "świadczy", , ale de facto nie "pracuje" biorąc pod uwagę literalne, kodeksowe znaczenie słowa "praca" w tym kontekście.
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Krzymul :D


A ten lekarz musi czy chce tyle pracować? Bo to, że to legalne to już doczytałem.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Alan pisze:A ten lekarz musi czy chce tyle pracować?
Jeśli lekarz, albo nauczyciel, albo hydraulik, płaci za mieszkanie, to chce czy musi w nim mieszkać?
Jeśli płaci za angielski dla dziecka, to to dziecko musi, powinno, chce, czy dobrze byłoby, żeby uczyło się angielskiego?
Jeśli lubi i kolekcjonuje np. perskie dywany (prawdziwe - to akurat inny lekarz, ale autentyczna pasja) - takie od 5 tys zł wzwyż, to oczywiście jasnym jest, że nie "musi" ich mieć, ale czy "nie wolno" mu pozyskiwać środków do ich zakupu?
Czy "lepsze" jest: zarabianie marnie i niekupowanie perskich dywanów, zarabianie przyzwoicie kosztem zmęczenia i dużej ilości pracy, czy może "lepsze" jest kupowanie ich za np. łapówki (pytanie teoretyczne, bo to kolejna miejska legenda: wszyscy o łapówkach mówią, sporadycznie ktoś je dostaje, a już praktycznie nikt ich nie daje).

Czy "musisz" Alan rano zakładać sweter jesienną porą? Nie umarłbyś idąc w koszulce.
Oczywiście wolisz komfort cieplny, ale czy "musisz" mieć komfort cieplny w październiku?

Czy "musisz" być uczciwy względem skarbówki? Może Cię nie złapią? Czy "musimy" uznawać za "lepszych" tych którzy są uczciwi, czy może "lepsi" są ci którzy nie dają się złapać?

Alan, takie dyskusje można toczyć bez końca, nie ma uniwersalnej odpowiedzi, bo nie ma kryteriów.
Jeżeli pytasz, czy ktoś tego lekarza pod odbezpieczonym pistoletem prowadzi na te dyżury, to zapewne nie. Czy sądzisz że płyną z tego głębsze wnioski poza tym że "no to nie musi tyle pracować?"
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jeżeli zdołałem z tego wywodu Komorfila coś zrozumieć, niestety nie odznacza się on inżynierską precyzją, to zresztą nie tylko jego wada, w dodatku są gorsi (nicków nie podaję, wiadomo o kogo chodzi), to chodzi o pieniądze (jak powiedział pewien rabin - wszyscy wiecie co powiedział). O te pieniądze na angielski dla nieszczęsnego dziecięcia, być może dręczonego jeszcze rytmiką, tenisem, jazdą konną itd itd albo na te dywany 5000+.

Ok Ale dlaczego Krzymul, któremu może się coś złego przydarzyć podczas meorderczej szychty na grani (czego mu oczywiście nie życzę) trafi połamany do szpitala, ma być "obsługiwany" przez niewyspanego chirurga, któremu kleją się oczy i pada na pysk, i wskutek tego może go kiepsko poskładać lub zgoła wyprawić na drugi świat. Zupełnie tak samo jak ofiara niewyspanego kierowcy.

Angielczyk jeden Szekspir napisał - źle się dzieje w państwie duńskim.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Janek pisze:Ok Ale dlaczego Krzymul, któremu może się coś złego przydarzyć podczas meorderczej szychty na grani (czego mu oczywiście nie życzę) trafi połamany do szpitala, ma być "obsługiwany" przez niewyspanego chirurga, któremu kleją się oczy i pada na pysk, i wskutek tego może go kiepsko poskładać lub zgoła wyprawić na drugi świat. Zupełnie tak samo jak ofiara niewyspanego kierowcy.
Ano właśnie.

Nie rozumiem czego ma dowodzić ten rozpisany przez komorfila grafik.
Lekarz nałapał dyżurów w długi weekend (pewnie nie było to trudne, bo pewnie inni lekarze woleli dołączyć do takich jak Krzymul), po to, żeby sobie polepszyć. No i...? Zysk lekarza niewątpliwy, ale jakość leczenia w tym przypadku...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jeden mój znajomy pracujący w Warszawie w gospodarce wodnej miał karygodne hobby jeżdżenia w zimie na nartach i byczenia się na plaży oraz szwędania się po Europie w lecie. Oczywiście te zacne upodobania stały w niejakiej sprzeczności z urzędowym wymiarem urlopu. Na jego szczęście Wisła, Narew, Bug i inne rzeczułki mają zwyczaj czasami wylewać a wtedy w jego firmie zaczynał się sądny dzień i praca ok. 20 godzin na dobę była wręcz normą. Oczywiście nadgodziny były płatne, to było za złowrogiego socjalizmu, można było jednak nie brać kasy tylko brać dodatkowe dni wolne. Tak właśnie robił mój znajomy i mógł zaspakajać swoje chore upodobania. (analogicznie jak te dywany 5000+).

Jak się trafiało, że Wisła, Narew i Bug oraz inne rzeczułki nie chciały akurat wylewać to mój znajomy popadał w depresję a bywało, że miał myśli samobójcze. Jak jednak wreszcie ogłoszono, że most w Zakroczymiu znowu jest zagrożony, to mój znajomy wpadał w euforię i cieszył się jak głupi z cudzego nieszczęścia

Ten świat jest naprawdę głupio urządzony. Kto to wymyśll?

PS.
Franc Fiszer gdy go pytano, czy naprawdę jest przekonany, że Pan Bóg nie istnieje (tak głosił) odpowiadał - Oczywiście, jak Boga kocham!
Jestem gorszego sortu...
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

komorfil pisze:Jeśli płaci za angielski dla dziecka, to to dziecko musi, powinno, chce, czy dobrze byłoby, żeby uczyło się angielskiego?
A możesz w skrócie opisać jak wygląda taki całodobowy dyżur?

Jeżeli ten lekarz jest kawalerem i na nocnych dyżurach zabawia się z pielęgniarką to można go zrozumieć, jeśli natomiast ma żonę, dzieci to żadna dodatkowa kasa (na np ten angielski prywatnie) nie zastąpi czasu z najbliższymi.

Polecam poniższy cytat:
Kobieta wraca po ciężkim dniu pracy, zmęczona, podenerwowana, jej synek czeka przy drzwiach.
- Mamusiu, mogę zadać Ci pytanie?
- Jasne, o co chodzi?
- Mamusiu, ile zarabiasz na godzinę?
- To nie twoja sprawa, dlaczego w ogóle pytasz o takie rzeczy?
- Ja po prostu chcę wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na
godzinę ?
- Jeżeli chcesz tak bardzo wiedzieć, to proszę bardzo: 10 zł/h.
Syn ze spuszczoną głową: - Aha. Mamusiu, pożyczysz mi 3 zł?
Matka się wściekła.
- Jeśli jedyny powód, dla którego zapytałeś ile zarabiam jest to, że chciałeś kupić sobie jakąś zabawkę albo jakąś inną bzdurę, to idź natychmiast do swojego pokoju i kładź się spać. Pomyśl, jaki jesteś samolubny.
Mały chłopiec poszedł cichutko do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Kobieta usiadła i była coraz bardziej wściekła na syna. Jak on śmiał zadać jej takie pytanie żeby dostać trochę pieniędzy?

Po jakiejś godzinie kobieta uspokoiła się i zaczęła myśleć: Może rzeczywiście jest coś, co bardzo chce kupić za te 3 zł, i w sumie rzadko prosi o pieniądze.

Kobieta weszła do pokoju synka.
- Śpisz synku? - Zapytała.
- Nie mamusiu, nie śpię. - Odpowiedział chłopiec.
- Pomyślałam, że może byłam za ostra dla Ciebie. To był ciężki dzień i skupiło się na tobie. Proszę, oto 3 zł, o które prosiłeś.
Mały chłopiec natychmiast się podniósł: - O, dziękuję mamusiu! - I spod poduszki wyciągnął parę monet..
Kobieta zobaczyła, że chłopiec ma już jakieś pieniądze, znów się zdenerwowała.
Chłopiec przeliczył je i spojrzał na matkę.
- Dlaczego prosisz o pieniądze, jeśli już je masz? - Zaczęła matka.
- Bo miałem za mało. Ale teraz już mam wystarczająco. - Odpowiedział chłopiec. - Mamusiu, mam teraz 10 zł. Czy mogę kupić godzinę twojego czasu ? Proszę przyjdź jutro godzinę wcześniej. Chciałbym się z tobą pobawić...

Matka się rozczuliła. Przytuliła mocno synka i nie wiedziała, jak prosić go o przebaczenie.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Polecam poniższy cytat:
Hmm, równie dobrze mogłoby być tak:
- Tatusiu/mamusiu ile tobie płacą za te wszystkie weekendy w Tatrach?
- Dlaczego o to pytasz? Znowu chcesz wyłudzić kasę? Nic nie płacą. W dodatku to mnie sporo kosztuje.
- Aha, to może lepiej byłoby w weekend pójść ze mną do zoologu (pograć w piłkę itp), zamiast odstawiać mnie do dziadka/babci, którzy są nudni i cały czas trują, że się za mało uczę. To na pewno mniej by kosztowało, a ja byłbym szczęśliwy.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

świster pisze:A możesz w skrócie opisać jak wygląda taki całodobowy dyżur?
nie ma reguł.
nawet w skrócie.
Izba Przyjęć szpitala?
może być w ciągu doby 8 albo 50 karetek.
może się zgłosić 10 albo 60 osób.
Oddział? Może być 1 przyjęcie albo 15 w ciągu doby.
Może największym problemem być konieczność podania pacjentom 3 tabletek dodatkowo, albo może największym problemem być pacjent do którego w ciągu doby idziesz 30 razy, który umiera, placówka o wyższym poziomie referencyjności i zgodna z "profilem choroby na którą umiera pacjent" - nie chce go przyjąć. Albo masz 3 takich pacjentów równocześnie. Albo 5.....

Wzruszającą historyjkę o chłopcu znam. Dodam z przekąsem, że Janek powinien ją skrytykować, bo jest nieścisła inżyniersko. Idea ideą, ale te pieniądze co w końcu uzbierał chłopczyk, to przecież zarobiła mama. I ona je zarabiała- można iść o zakład - "na dziecko". Więc dziecko nie mogło "kupić" godziny jej pracy, bo w puli rodziny nie przybyłoby 10 złotych- to było 10 zł już uprzednio przez nią zarobione.
A gdyby nie "musiała", to by tyle nie pracowała.
Ot, taka sobie uwaga także do Alana, który uparcie utrzymuje że moje rozważania były mętne i o niejasnym podtekście.
Podtekst jest jasny: bardzo trudno wyznaczyć granice tego co się "musi" a tego czego się tylko "chce".
Co do historyjki: efektowna, może jakoś tam wzruszająca, ale zdecydowanie inżyniersko a zwłaszcza ekonomicznie nieścisła, by nie rzec: błędna, poza tym jak każde uogólnienie odwołuje się do - że tak po inżyniersku powiem - z góry ustalonego wektora oddziaływania; pomija tzw. szeroki kontekst. Mój Boże, ileż to matek z radością oddałoby tą jedną, dwie, trzy godziny by móc być z dzieckiem. Toż to oczywiste, historyjka tylko w bardziej efektowny i "duszyszczipatielny" sposób o tym mówi.
Tylko na życie się to słabo przekłada.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Podsumuję krótko znanym powiedzonkiem:

Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Podsumuję krótko znanym powiedzonkiem:

Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
Podobno już ktoś kiedyś to skomentował: można kupić dwa ciastka.

Pytanie na ile takie gierki słowne na coś się przekładają.
Tak, zasadniczo nie można równocześnie iść do pracy i mieć czasu wolnego.
Rozważania poszły raczej w stronę, czy się "musi".
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Rozważania poszły raczej w stronę, czy się "musi".
Bo inaczej nie mogły. Zawsze tak jest. Jak pojedziesz w góry lub do Kenii to nie kupisz wnukowi motocykl. Jak kupisz nowe raki lub czekan to Ci zabraknie na najnowszy tablet dla dzieciaka.
No chyba, że nazywasz się Bill Gates. Ale nawet jemu samo nie przyszło.

Wszystko przez Fenicjan, którzy wynaleźli pieniądze.
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

A może to już czas na psychoterapeutę?

Żadnych znajomych?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żabi Koń pisze:A może to już czas na psychoterapeutę?
Eee tam, to takie umysłowe wprawki.

Ostatnio przeczytałem taką jedną powieść. Dość starą, napisaną w Anglii w dwudziestoleciu międzywojennym i dziejącym się w tym samym czasie. Dzieje się w środowisku takiej średniej arystokracji. Ponoć cholernie zubożałej, bo niegodziwy rząd łupi podatkiem spadkowym, od nieruchomości i dochodów. W związku z tym wszyscy są strasznie biedni. Tylko:
- wszyscy panowie spędzają mnóstwo czasu w klubach i prędzej tam ich można spotkać niż w domu.
- nikt nie jeździ autobusem albo chodzi pieszo tylko poleca kamerdynerowi sprowadzić taksówkę
- jak już przypadkiem są w domu, to się przebierają wieczorowo do obiadu, który podaje kamerdyner a ugotowała kucharka, pokojówka jest też.
- jak dorosłą córeczkę puści facet i panienką popadnie w depresję to dla poratowania zdrowia wysyła się ją w podróż dookoła świata.

itd itd

Bieda to jednak straszna rzecz.

PS.
Pozmieniać trochę realia i można by to wydać jako dziejącą się w Polsce AD 2013.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ