Jako, że nasze włądze bezmyslnie małpują wszytko co idzie z zachodu to parę kwiatków:
http://www.fakt.pl/Niemcy-ucza-seksu-5- ... 093,1.html
Kolejny przypadek wykryła berlińska gazeta "B.Z". Tamtejsze władze oświatowe wydały książkę pracy dla nauczycieli, w której zalecają, by na lekcjach wychowania seksualnego w siódmych klasach zachęcali uczniów do przedstawień pantomimicznych. Dzieci mają udawać orgazm i seks sado-maso.
***
Basia Z. pisze:O tym wszystkim moim zdaniem dzieci trzeba poinformować jeszcze przed okresem dojrzewania, czyli tak około 13 roku życia.
ale ważny jest sposób. Przede wszystkim muszą wiedzieć czym skutkuje uprawanie seksu, potem jak nieskuteczne sa metody amatorskie antykoncepcji i dopiero na końcu - że prezerwatywa jest mniej nieskuteczna od tych metod, ale tez nie daje pewnosci, że skończy się dobrze.
Druga sprawa - z tego co wiem to bardzo skuteczne są stosowane gdzieniegdzie metody edukacyjne z uzyciem lalek - fantomów dziecka, które przez kilka dni dają w kość jak prawdziwy niemowlak. Przy czym ja bym to rozszerzył także na chłopców, niech wiedzą jak to jest.
Inaczej mówiąc - seksu uczyć nie trzeba, dowodem na to jest ciągłe istnienie gatunku ludzkiego, więc edukacja powinna skupiać się na tym by młodzież wiedziała czym to grozi. Wszystkich to nie zniechęci, boto niemożliwe, ale sporą część - na pewno. Natomiast skupianie się w edukacji szkolnej na przyjemnościowym i technicznym aspekcie seksu uważam za deprawację na granicy molestowania.
A propos wychowania domowego - jesli ja np będe moje dzieci uczył odpowiedzialności a w szkole powiedzą - seks w prezerwatywie jest bezpieczny to cóż - pokusa by uwierzyć w wygodniejszą i modną "prawdę" popartą autorytetem instytucji będzie dużo większa, prawda?