Pedofile atakują
Ja po prostu piszę, aby koledzy nie tragizowali i nie rozdzielali szat nad dzisiejszym światem, bo nie ma powodów.
Jeżeli dziecko jest wychowywane w kochającej się rodzinie i jest kochane, jeżeli się mu tą miłość na każdym kroku okazuje, jeżeli ma dobry przykład - to niezależnie od tego jaki ma charakter będzie w dużym stopniu impregnowane na wszelkie próby indoktrynacji, obojętnie czy szkoły czy kolegów.
Nie ma co tragizować. Ludzie żyli w czasach znacznie gorszych, podlejszych, byli indoktrynowani w znacznie gorszym stopniu niż teraz, a jednak znacząca większość z nich była i jest porządnymi ludźmi.
Wydaje mi się też odwrotnie - jeżeli w rodzinie nie ma miłości, jeżeli się jej nie okazuje, jeżeli dziecko nie czuje oparcia - to nikt i nic - żadna szkoła czy instytucja publiczna tego nie naprawi.
Jeżeli dziecko jest wychowywane w kochającej się rodzinie i jest kochane, jeżeli się mu tą miłość na każdym kroku okazuje, jeżeli ma dobry przykład - to niezależnie od tego jaki ma charakter będzie w dużym stopniu impregnowane na wszelkie próby indoktrynacji, obojętnie czy szkoły czy kolegów.
Nie ma co tragizować. Ludzie żyli w czasach znacznie gorszych, podlejszych, byli indoktrynowani w znacznie gorszym stopniu niż teraz, a jednak znacząca większość z nich była i jest porządnymi ludźmi.
Wydaje mi się też odwrotnie - jeżeli w rodzinie nie ma miłości, jeżeli się jej nie okazuje, jeżeli dziecko nie czuje oparcia - to nikt i nic - żadna szkoła czy instytucja publiczna tego nie naprawi.
Taaa, ja korzystam, chyba oni korzystają z moich pieniędzy z podatku. Właśnie rozliczałem PITagb pisze:Ale - czasem - z pomocy, usług, zasobów czy substancji - tego Państwa korzystasz?Żabi Koń pisze:To jest tak: Ja nie wierzę w państwo.
pozdrawiam
gb
Pisałem w kontekście wychowania...
- ketivv
-

- Posty: 951
- Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
- Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)
jeśli jako dorosły uważasz, że już czas pogadać z dzieckiem o sexie to znaczy, że się spóźniłeś 
rozmawiać można w każdym wieku tym bardziej jeśli dziecko samo pyta, jak się nie dowie od ciebie (lub innej wiarygodnej osoby) będzie szukać odpowiedzi na własną rękę
rozmawiać można w każdym wieku tym bardziej jeśli dziecko samo pyta, jak się nie dowie od ciebie (lub innej wiarygodnej osoby) będzie szukać odpowiedzi na własną rękę
zgadzam się z Tobą np. wprowadzając lekcje religii "na ocenę" do budynku państwowej szkoły, którą to lekcję prowadzi osoba duchowna a szkoła nie wywiązuje się z wprowadzenia zastępczej lekcji etykimefistofeles pisze:ja tylko nie życzę sobie by inni próbowali państwowym przymusem ten los wykolejać
Oni, w sensie ta cała wspaniała aparatura.Janek pisze:A czy oni to przypadkiem nie są my? Jesteś anarchistą?Żabi Koń pisze: chyba oni korzystają
Jakoś tak 50% naszej kasy idzie na podatki. To powiem Ci, ze będzie tego trochę. Coś tam człowiek wyrwie z tego. No ale jeszcze przecież jest opłacana przeze mnie służba zdrowia i emerytura. Emerytury pewnie nawet jak dożyję, to mieć nie będę bo skąd? A jeśli chodzi o służbę zdrowia to może jak się uda to będę miał raka i jakoś mi się zwróci, bo na razie prawie wszystko prywatnie idzie.
Co do anarchizmu, to faktycznie mam anarchistyczne podejście do polityków. Uważam, że wszyscy oni muszą być jakoś zdeprawowani. Inaczej nie byliby tam gdzie są teraz. Zwyczajnie musieli się kiedyś sprzedać. Człowiek uczciwy i mający skrupuły nie byłby w stanie wspiąć się po partyjnych szczeblach, tym bardziej w polskim piekiełku. Pewnie jest to jakiś przejaw anarchizmu, ale anarchizm jako ustrój polityczny nie jest mi jakoś bardzo bliski.
Wg raportu OECD za 2011 podatki i składki to 34.3%, przy średniej europejskiej 41% więc nie jest tak źleŻabi Koń pisze:Jakoś tak 50% naszej kasy idzie na podatki
A tu mogę się zgodzić. Ale to m.in. nasza własna wina. W 1980 i 81 byliśmy silni, zwarci i gotowi, jak się okazało po 10 latach to głównie do dobrania się do koryta.Żabi Koń pisze:to faktycznie mam anarchistyczne podejście do polityków. Uważam, że wszyscy oni muszą być jakoś zdeprawowani. Inaczej nie byliby tam gdzie są teraz. Zwyczajnie musieli się kiedyś sprzedać. Człowiek uczciwy i mający skrupuły nie byłby w stanie wspiąć się po partyjnych szczeblach, tym bardziej w polskim piekiełku
PS.
Mam jedno pytanie - wybrałeś się kiedyś na spotkanie poselskie a z Krakowa to tęgie tuzy były, m.in. Ziobro aby wylać te wszystkie żale, które tu wymieniasz, poprosić o wyjaśnienia, nawymyślać jak będą kręcić itd. Jeśli nie to masz to co chcesz - z demokracji trzeba umieć korzystać.
Prezydent Kennedy powiedział kiedyś - nie pytaj co Stany Zjednoczone zrobiły dla ciebie, powiedz co ty zrobiłeś dla Stanów Zjednoczonych.
W Stanach frekwencja wyborcza jest wysoka a temperatura akcji przedwyborczej sięga wrzenia. Podobnie jest w Niemczech - masz jeszcze jakieś pytania?
Ja mam tyle lat, że miałbym prawo siedzieć w fotelu, wyrzekać i mieć wszystko wszystkim za złe. Jak widzisz - nie praktykuję tego. Ale jak to robi facet w Twoim wieku lub Mefista, to jest to po prostu żałosne. Bez urazy! Mam zwyczaj mówić co myślę - to taka odtrutka za czasy, w których musiałem czasami przygryzać wargi aby nie zrobić krzywdy rodzinie.
I trochę więcej optymizmu - spójrz jak wyglądają polskie miasta, te duże i te małe a jak wyglądały dwadzieścia lat temu. Spójrz jak rolnictwo wyszło z zapaści, w której było. Spójrz ile jest samochodów i jakich i porównaj to z końcówką lat 80-ych. Czy mimo wszystkich narzekań na służbę zdrowia masz choć blade wyobrażenie jak wyglądała sala szpitalna 20 lat temu? Pojedź w dowolne góry w całej Europie - co krok spotkasz Polaków, jak to było 20 lat temu. Na plażach zresztą też, cóż gusta są różne - ale poprzednio Bułgaria to był hit nad hity (nawiaem mówiąc - piękny kraj). Jak to mówią Anglicy - keep smiling.
Ostatnio zmieniony śr 24 kwie, 2013 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84 ... PodatkowejJanek pisze:Wg raportu OECD za 2011 podatki i składki to 34.3%, przy średniej europejskiej 41% więc nie jest tak źleŻabi Koń pisze:Jakoś tak 50% naszej kasy idzie na podatki
Wiem, uproszczenie.
To są dwa zupełnie różne wskaźniki. Diametralnie różne.Żabi Koń pisze:http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84 ... PodatkowejJanek pisze:Wg raportu OECD za 2011 podatki i składki to 34.3%, przy średniej europejskiej 41% więc nie jest tak źleŻabi Koń pisze:Jakoś tak 50% naszej kasy idzie na podatki
Wiem, uproszczenie.
Jestem gorszego sortu...
Są tego przyczyny, tak na dobrą sprawę to przynajmniej od I rozbioru aż do 1989 roku Polska była w niewoli - z krótką przerwą w międzywojniu. Władza była wroga, jej oszukiwanie wręcz czynym patriotycznym - wszystko to musiało zaoowocować brakiem świadomości państwowej - mówiąc skrótowo, że państwo to "oni" a nie "my"gb pisze:Polacy są jacyś inni
Zawsze mnie denerwowało jak na niemieckich stadionach, enerdowskich też, publika wyśpiewywalą te swoje - Heimat, heimat, heimat land" a u nas co?
Jestem gorszego sortu...
Janek, jak już piszemy o tym anarchizmie to ja wierzę tylko w to co sam zrobię, zarobię itd. Nie widzę wielkiego sensu dialogu z politykami. Wiadome jest jedno interes prywatny jest zawsze powyżej każdego innego interesu. Zatem mój interes jest ważny dla mnie, a dla Ziobraka, Bronka, Jarusia, czy innego ulizanego cwaniaczka ten interes lata koło Niżniego Poronionego Kutasa. To tylko walka z wiatrakami. Szkoda mojego czasu. Ten czas lepiej inaczej wykorzystać, np. porobić głupie miny do synka, albo pouczyć się czegoś pożytecznego.
To, że mam sceptyczne podejście do świata, to nawet dobrze. Dzięki temu ostatnio udało mi się uniknąć okrutnego kawału mojego kolegi z pracy. Nawet nie chcę wiedzieć jak bym miał przewalone. Na szczęście podejrzliwie zamknąłem dziwnie samo włączającego się Outlooka przy starcie Widny.
Ja jednak uważam, ze państwo jest dla ludzi, a nie ludzie dla państwa.
To, że mam sceptyczne podejście do świata, to nawet dobrze. Dzięki temu ostatnio udało mi się uniknąć okrutnego kawału mojego kolegi z pracy. Nawet nie chcę wiedzieć jak bym miał przewalone. Na szczęście podejrzliwie zamknąłem dziwnie samo włączającego się Outlooka przy starcie Widny.
Ja jednak uważam, ze państwo jest dla ludzi, a nie ludzie dla państwa.
Oczywiście uprościłem, chyba szczególnie z cezurą I rozbioru. Ale brak świadomości państwowej musiał przynieść wyniki. Jak by na to nie patrzyć, to wszystkie zamożne kraje europejskie (poza Skandynawami) miały swój okres imperialny. Ja, Anglik (Francuz, Hiszpan itd) brzmiało dumnie i coś z tej mentalności sahibów pozostało. A zwyczje amerykańskie? Jak grają hymn amerykański to każdy amerykaniec stoi, trzyma rękę na piersi i tak ogólnie jest wzruszony. A Polak? Owszem, stanie, ale tylko patrzy aby usiąść.gb pisze:może - mimo wszystko - warto trochę różnicować rodzaje tej "niewoli" i niewoli. Młodzież czyta - i się uczy, tego czego nie umie/nie wie/nie rozumie...
Ja taki moment wzruszenia w ostatnich latach przeżyłem tylko dwa razy - pierwszy chyba w wrześniu 1980 Daniel Olbrychski deklamował w TV Redutę Ordona - te "gdy Turków na Bałkanie twoje straszą spiże, gdy poselstwo francuskie twoje stopy liże, Warszawa jedna twej mocy urąga..." było jak wystrzał armatni, to był życiowy występ Olbrychskiego. Drugi raz - w 1989 gdy Tadeusz Mazowiecki wchodził na trybunę sejmową wygłosiź ekspose. A potem wszystko szlag trafił.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Problem w tym, że mimo zastosowania prezerwatywy skutki mogą być a daje się złudzenie, że jak się naciągnię gumkę to kłopotów nie będzie.Janek pisze: Co jest lepsze - brak wiedzy o prezerwatywach i wiara w to, że przepłukanie pepsicolą chroni przed ciążą i w efekcie czternastolatka informuje mamę, że chyba jednak mimo tej kąpiółki w pepsi jest w ciąży, czy też jednak zastosowanie tej prezerwatywy i brak takich skutków?
Na tym etapie wystarczy wiedza, że ktokolwiek będzie chciał się zabawiać "tymi" częsciami ciała nalezy uciec i powiadomić dorosłych.Janek pisze: Jeśli dziecko w domu lub w szkole (a w szkole dlatego, że w domu najczęściej się tematu unika) nie dowie się, że są tacy faceci, facetki zresztą też, lubią "to"robić z dzieciakami, to takie dziecko będzie bezradne bo nic o tym nie wie a nawet się nie domyśla.
Przez kogo przyjęte? Przez kilku nawiedzonych ekspertów realizujacych swoje seksualne fantazje? Nie zakładam z góry, że szkoła będzie uczyć źle, zły jest proponowany program. Zaprponują inny - można wrócić do dyskusji.gb pisze:Ale przecież Ty sam zakładasz wychowanie inne niż przyjęte ogólnie dla całej społeczności.
Teraz to kolega pierdolnął. Nie wiem czy koelga wie, ale nie ma alternatywy dla państwowych szkół, nawet szkoły prywatne MUSZĄ realizowac program narzucony odgórnie przez ministerstwo a do 18 roku życia szkoła jest obowiązkowa.gb pisze:Akceptujemy ogólniejsze zasady posyłając dzieci do PAŃSTWOWEJ szkoły, ale gdy dowiadujemy się, że w tej PAŃSTWOWEJ szkole będzie uczone coś - co wedle nas jest "złe" - obrażamy się i wykrzykujemy coś o demoralizacji, wręcz deprawacji...
Widze, że kolega dyskutuje z samym sobą i swoimi urojeniami, bo na pewno nie ze mną.gb pisze:ale nie będziesz, jeśli rok/dwa lata później ktoś inny w ramach "przygotowań" do Komunii zapyta go czy miał "nieczyste myśli" i czy przypadkiem się sam "nie dotykał"...
Hipokryta...
A tu się z kolega zgodzę, że ocena z religii to złe rozwiązanie.ketivv pisze: zgadzam się z Tobą np. wprowadzając lekcje religii "na ocenę" do budynku państwowej szkoły, którą to lekcję prowadzi osoba duchowna a szkoła nie wywiązuje się z wprowadzenia zastępczej lekcji etyki
Uczenie, że mogą uprawiać przyjemny seks jeśli założą gumkę na instrument.gb pisze: I na zakończenie - gdzie w tym projekcie widzisz deprawację??? Co to w ogóle - według Ciebie jest deprawacja???
Podam przykład. "Dzieci - picie alkoholu w waszym wieku jest złe. Ale jak już pijecie, a wiem ,ze czesc z was pije to pijcie piwo a nie wódę a będzie przyjemnie i bezpiecznie."
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Problem w tym, że mimo zastosowania prezerwatywy skutki mogą być a daje się złudzenie, że jak się naciągnię gumkę to kłopotów nie będzie.Janek pisze: Co jest lepsze - brak wiedzy o prezerwatywach i wiara w to, że przepłukanie pepsicolą chroni przed ciążą i w efekcie czternastolatka informuje mamę, że chyba jednak mimo tej kąpiółki w pepsi jest w ciąży, czy też jednak zastosowanie tej prezerwatywy i brak takich skutków?
Na tym etapie wystarczy wiedza, że ktokolwiek będzie chciał się zabawiać "tymi" częsciami ciała nalezy uciec i powiadomić dorosłych.Janek pisze: Jeśli dziecko w domu lub w szkole (a w szkole dlatego, że w domu najczęściej się tematu unika) nie dowie się, że są tacy faceci, facetki zresztą też, lubią "to"robić z dzieciakami, to takie dziecko będzie bezradne bo nic o tym nie wie a nawet się nie domyśla.
Przez kogo przyjęte? Przez kilku nawiedzonych ekspertów realizujacych swoje seksualne fantazje? Nie zakładam z góry, że szkoła będzie uczyć źle, zły jest proponowany program. Zaprponują inny - można wrócić do dyskusji.gb pisze:Ale przecież Ty sam zakładasz wychowanie inne niż przyjęte ogólnie dla całej społeczności.
Teraz to kolega pierdolnął. Nie wiem czy koelga wie, ale nie ma alternatywy dla państwowych szkół, nawet szkoły prywatne MUSZĄ realizowac program narzucony odgórnie przez ministerstwo a do 18 roku życia szkoła jest obowiązkowa.gb pisze:Akceptujemy ogólniejsze zasady posyłając dzieci do PAŃSTWOWEJ szkoły, ale gdy dowiadujemy się, że w tej PAŃSTWOWEJ szkole będzie uczone coś - co wedle nas jest "złe" - obrażamy się i wykrzykujemy coś o demoralizacji, wręcz deprawacji...
Widze, że kolega dyskutuje z samym sobą i swoimi urojeniami, bo na pewno nie ze mną.gb pisze:ale nie będziesz, jeśli rok/dwa lata później ktoś inny w ramach "przygotowań" do Komunii zapyta go czy miał "nieczyste myśli" i czy przypadkiem się sam "nie dotykał"...
Hipokryta...
A tu się z kolega zgodzę, że ocena z religii to złe rozwiązanie.ketivv pisze: zgadzam się z Tobą np. wprowadzając lekcje religii "na ocenę" do budynku państwowej szkoły, którą to lekcję prowadzi osoba duchowna a szkoła nie wywiązuje się z wprowadzenia zastępczej lekcji etyki
Uczenie, że mogą uprawiać przyjemny seks jeśli założą gumkę na instrument.gb pisze: I na zakończenie - gdzie w tym projekcie widzisz deprawację??? Co to w ogóle - według Ciebie jest deprawacja???
Podam przykład. "Dzieci - picie alkoholu w waszym wieku jest złe. Ale jak już pijecie, a wiem ,ze czesc z was pije to pijcie piwo a nie wódę a będzie przyjemnie i bezpiecznie."
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Owszem, szkoła prywatna by mogła realizowac obowiązek szkolny MUSI przestrzegać zaleceń MEN i kuratorium i realizować program. W praktyce róznie z tym na szczęscie bywa.gb pisze:jesteś całkowicie pewien?
Skoro wszystko musi być łopatologiczne to owszem, o to mi chodziło.gb pisze: Chodziło Ci o użycie prezerwatywy podczas stosunku płciowego (użycie poprzez nałożenie prezerwatywy na członek)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Tak od tematu ale niezupełnie. Mój rok (akademicki) często się spotyka na takich minizjazdach. Kiedyś się od razu szło do restauracji na wódkę, po 1989 standardem jest msza na początku.
I taka jedna obserwacja - najpobożniejszy, zawsze komunikujący się jest dawny "kwiat" niegdysiejszego Związku Młodzieży Polskiej a później Związku Młodzież Socjalistycznej. Niegdysiejsza "czarna reakcja" i wtedy i teraz jest jakby bardziej powściągliwa w demonstracji swoich uczuć.
Tak zresztą, ci byli ZMP-owcy to naogół fajne chłopaki a taki jeden, kiedyś chyba maksymalnie "czerwony" po 1989 roku okazał się być synem sporego latyfundysty i zarzem pułkownika przedwojennego WP. Oczywiście na tych zjazdach nikt nawet nie próbuję dokonywać "lustracji", było, minęło, jesteśmy dobrze wychowani a w dobrym towarzystwie nie robi się przepierki na widoku. Widać politycy od lustracji ani nie są dobrze wychowani ani nie zaliczają się do dobrego towarzystwa. Oczywiście ci byli "czerwoni" nigdy nie donosili na kolegów - owszem, na roku liczącym 250 osób było takich dwóch albo trzech, wszyscy o tym wiedzieli i się pilnowali. Ta trójka teraz unika zjazdów koleżeńskich jak zarazy. Oczywiście na takich zjazdach, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa bywają tacy co to PO, co to PiS, co to SLD, RP chyba nie, ale o tym się nie mówi, jak się spotyka kumpli z dawnych lat to wręcz nie wypada gadać o takich pierdołach, Smoleńsku przede wszystkim - noblesse oblige a miłośnicy pochodów z pochodniami naogół nie kończyli szacownych uczelni.
Podobnie chyba jest z tymi co przed ślubem rwali dziewczyny hurtowo do łóżka, a po ślubie demonstrują surowość obyczajów. Nawet im się nie dziwię, w końcu takich "rwaczy" nadal jest od cholery i w dodatku nie przebierają - panna, rozwódka, mężatka, wsio rawno. Lepiej być czujnym. Potem latka lecą, po 40-ce, 50-ce przychodi tzw. trudny okres i tęsknota za "młodszym modelem", nówką samochodem też się lepiej jeździ. Jeśli facet dobrze zarabia to dla niejednej 25-ki lub dobrze "utrzymanej" 30+ jest łatwym łupem. Surowe obyczaje idą do kąta. Szczęście jednak trwa krótko i wraz z wzrsostem "oponki" w okolicach pasa facet coraz bardziej podejrzliwie spogląda, czy "młody model" nie kombinuje aby od czasu do czasu podmienić kierowcę na młodszego. I wtedy znowu powracają do łask "surowe obyczaje" i znowu ze strachu o swój stan posiadania. W międzyczasie potomstwo dorasta i cykl się powtarza.
Oczywiście to nie reguła ale bynajmniej nie wyjątek...
I taka jedna obserwacja - najpobożniejszy, zawsze komunikujący się jest dawny "kwiat" niegdysiejszego Związku Młodzieży Polskiej a później Związku Młodzież Socjalistycznej. Niegdysiejsza "czarna reakcja" i wtedy i teraz jest jakby bardziej powściągliwa w demonstracji swoich uczuć.
Tak zresztą, ci byli ZMP-owcy to naogół fajne chłopaki a taki jeden, kiedyś chyba maksymalnie "czerwony" po 1989 roku okazał się być synem sporego latyfundysty i zarzem pułkownika przedwojennego WP. Oczywiście na tych zjazdach nikt nawet nie próbuję dokonywać "lustracji", było, minęło, jesteśmy dobrze wychowani a w dobrym towarzystwie nie robi się przepierki na widoku. Widać politycy od lustracji ani nie są dobrze wychowani ani nie zaliczają się do dobrego towarzystwa. Oczywiście ci byli "czerwoni" nigdy nie donosili na kolegów - owszem, na roku liczącym 250 osób było takich dwóch albo trzech, wszyscy o tym wiedzieli i się pilnowali. Ta trójka teraz unika zjazdów koleżeńskich jak zarazy. Oczywiście na takich zjazdach, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa bywają tacy co to PO, co to PiS, co to SLD, RP chyba nie, ale o tym się nie mówi, jak się spotyka kumpli z dawnych lat to wręcz nie wypada gadać o takich pierdołach, Smoleńsku przede wszystkim - noblesse oblige a miłośnicy pochodów z pochodniami naogół nie kończyli szacownych uczelni.
Podobnie chyba jest z tymi co przed ślubem rwali dziewczyny hurtowo do łóżka, a po ślubie demonstrują surowość obyczajów. Nawet im się nie dziwię, w końcu takich "rwaczy" nadal jest od cholery i w dodatku nie przebierają - panna, rozwódka, mężatka, wsio rawno. Lepiej być czujnym. Potem latka lecą, po 40-ce, 50-ce przychodi tzw. trudny okres i tęsknota za "młodszym modelem", nówką samochodem też się lepiej jeździ. Jeśli facet dobrze zarabia to dla niejednej 25-ki lub dobrze "utrzymanej" 30+ jest łatwym łupem. Surowe obyczaje idą do kąta. Szczęście jednak trwa krótko i wraz z wzrsostem "oponki" w okolicach pasa facet coraz bardziej podejrzliwie spogląda, czy "młody model" nie kombinuje aby od czasu do czasu podmienić kierowcę na młodszego. I wtedy znowu powracają do łask "surowe obyczaje" i znowu ze strachu o swój stan posiadania. W międzyczasie potomstwo dorasta i cykl się powtarza.
Oczywiście to nie reguła ale bynajmniej nie wyjątek...
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Uważam budowanie przekonania, że możliwy jest seks bez konsekwencji w świetle tego, że żadna metoda (a prezerwatywa w szczególności) nie daje 100% bezpieczeństwa za deprawację.gb pisze:? Naprawdę uważasz, że powszechną, uznawaną normą moralną jest stosunek płciowy prowadzący wyłącznie do prokreacji i taki, który nie powinien dawać zadowolenia???
Seks to nie zabawa. Jeśli ktoś nie jest gotów stawić czoła ewentualnym konsekwencjom - to nie powinien uprawiać seksu bo może zniszczyć życie swoje i innych osób. I na to powinna kłaść nacisk ewentualna edukacja, nie na przyjemność, bo tego uczyć nie trzeba.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ale właśnie wg mnie stosowanie możliwie najskuteczniejszej w danej sytuacji antykoncepcji jest (między innymi) wyznacznikiem odpowiedzialności.mefistofeles pisze: Seks to nie zabawa. Jeśli ktoś nie jest gotów stawić czoła ewentualnym konsekwencjom - to nie powinien uprawiać seksu bo może zniszczyć życie swoje i innych osób. I na to powinna kłaść nacisk ewentualna edukacja, nie na przyjemność, bo tego uczyć nie trzeba.
Także "przyjęcie na klatę" ewentualnych konsekwencji w postaci ciąży, jeżeli antykoncepcja w jakiś sposób zawiedzie ( o czym piszesz ).
Z tego sobie trzeba oczywiście zdawać sprawę.
Ale nie wyobrażam sobie dwójki młodych odpowiedzialnych ludzi, którzy uprawiają seks bez żadnych zabezpieczeń.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale tylko w połączeniu z tym:Basia Z. pisze:Ale właśnie wg mnie stosowanie możliwie najskuteczniejszej w danej sytuacji antykoncepcji jest (między innymi) wyznacznikiem odpowiedzialności.
W przeciwnym razie to dowód skrajnej nieodpowiedzialności i przyczyna wielu tragedii.Basia Z. pisze:Także "przyjęcie na klatę" ewentualnych konsekwencji w postaci ciąży, jeżeli antykoncepcja w jakiś sposób zawiedzie ( o czym piszesz ).
Problem też w tym, że nie ma możliwosci by np 15latek przyjął coś takiego na klatę.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun

