Dzieje się...
Ja osobiście opamiętam że w Sylwestra 1989/90 byłam w Morskim Oku i do Włosienicy dojechaliśmy "maluchem" kolegi.
Potem był okres (krótki), że osobowe dojeżdżały tylko do Palenicy a autobusy mogły dojeżdżać do Włosienicy, ale tylko wtedy kiedy autokar "pilotował" przewodnik tatrzański co było sprawdzane na "bramkach".
Potem gdzieś tak przed rokiem 2000 zabroniono wjazdu wszelkich pojazdów (za wyjątkiem TOPR, schroniskowych itd.), czego zresztą przyczyną były powstałe na drodze ogromne osuwiska. Było tych usuwisk kilka i rzeczywiście było tam niebezpiecznie.
Dopiero kilka lat później zaczął się remont.
Potem był okres (krótki), że osobowe dojeżdżały tylko do Palenicy a autobusy mogły dojeżdżać do Włosienicy, ale tylko wtedy kiedy autokar "pilotował" przewodnik tatrzański co było sprawdzane na "bramkach".
Potem gdzieś tak przed rokiem 2000 zabroniono wjazdu wszelkich pojazdów (za wyjątkiem TOPR, schroniskowych itd.), czego zresztą przyczyną były powstałe na drodze ogromne osuwiska. Było tych usuwisk kilka i rzeczywiście było tam niebezpiecznie.
Dopiero kilka lat później zaczął się remont.
A to też, ale oprócz tego wycieczkowe tylko z przewodnikiem, wiem bo się kilka razy załapałam na tą fuchę, natomiast Zakopiańczycy zarabiali na tym cały czas. Stan taki trwał krótko, najwyżej rok lub dwa.gb pisze:W latach 90-tych XX wieku (raczej w pierwszej połowie) kursowały (państwowe = PKS) autobusy na linii Palenica - Włosienica.Basia Z. pisze:a autobusy mogły dojeżdżać do Włosienicy, ale tylko wtedy kiedy autokar "pilotował" przewodnik tatrzański co było sprawdzane na "bramkach".
A osobowe w tym czasie już nie mogły wjeżdżać do góry.
Nie potrafię jednak tego wszystkiego umiejscowić dokładnie w latach.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Głownie chodzi o odpowiedź Andy'emu, że ruch samochodowy a potem tylko autokarowy aż do Włosienicy był mniej więcej do roku 1994-95 (???), potem zaś na szosie miały miejsce osuwiska, które były bezpośrednią przyczyną, a może tylko pretekstem zamknięcia drogi dla wszelkich pojazdów za wyjątkiem tylko ratowniczych, należących do TPN i schroniskowych.
Taki stan trwał około 10 lat i te osuwiska doskonale pamiętam, w niektórych miejscach zajmowały dosłownie pół szosy i ciągle się pogłębiały. No a potem nastąpił trwający również kilka lat remont drogi.
Taki stan trwał około 10 lat i te osuwiska doskonale pamiętam, w niektórych miejscach zajmowały dosłownie pół szosy i ciągle się pogłębiały. No a potem nastąpił trwający również kilka lat remont drogi.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
brutalnie powiem - na drodze powinna byc namalowana linia wyraxnie oddzielająca ruch kołowy od pieszego. Wtedy można by pomyśleć o (o zgrozo, strach się bac na samą myśl) o udostepnieniu drogi dla rowerów, bo obecny zakaz to absurd do kwadratu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Od Żarskiej Chaty też, ale kilka razy przeglądając strony HZS widziałam opis udzielania pomocy po wypadku na hulajnodze.mefistofeles pisze:A droga na Hrebieniok? Tam pędzą na kolobezkach, które opanowąc dużo trudniej niż rower.gb pisze: Zakaz dla rowerów/rowerzystów na drodze do Morskiego - to nie absurd. To konieczność.
Zresztą u nas na drodze od Morskiego Oka też hulajnogi nie są zakazane.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dobra inaczej - w Chochołowskiej rowerzyści rozjeżdżają ludzi? Też są strome odcinki, w dodatku po kamieniach.
Ktoś kiedyś niepotrzebnie spanikował i zakazał zamiast pomyśleć.
Ktoś kiedyś niepotrzebnie spanikował i zakazał zamiast pomyśleć.
Bo hulajnoga to niebezpieczna rzecz. Małe kółka + dziwna pozycja jazdy = totalny brak stabilności.Basia Z. pisze:Od Żarskiej Chaty też, ale kilka razy przeglądając strony HZS widziałam opis udzielania pomocy po wypadku na hulajnodze
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No nie jest, ale co z tego?gb pisze:Poza tym - chyba korzystanie z rowerów w dol. Chochołowskiej nie jest zabronione?
Zakaz myslenia akurat nie wymaga. Zamiast pomyślec jak oddzielić ruch rowerowy od pieszego - zlikwidowano ten pierwszy, co jest idiotyczne, prawie tak samo jak dymanie 10km na piechotę po asfalcie.gb pisze:Jeden z nielicznych przykładów, gdzie pomyślano, zamiast kombinować - w Twoim stylu.
Proste, wizualne oddzielenie ruchu kołowego od pieszego (pół dorgi dla pieszych, pół dla wozów i rowerów najprawdopoodbniej załatwiłoby problem. No ale zakazać łatwiej niż namalować 10km linii i kilkuset znaczków zakazu ruchu pieszych na asfalcie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Stan rzeczy, w którym na jednym pasie nawierzchni odbywa się jednocześnie spory a nawet bardzo spory ruch pieszych, pojazdów konnych, jednostkowy lecz jednak dość spory ruch pojazdów mechanicznych a także sugerowany tutaj dozwolony ruch jednośladów - rowerów, jest niebezpieczny z samego założenia, szczególnie w terenie z dużymi spadkami.
Wszelkie porównania z słowacką częścią Tatr są niedopuszczalne - tam nigdzie nie ma tkiego ruchu jak na drodze do Morskiego Oka no i nie ma tych "koniowozów".
Dopuszczenie do ruchu rowerów na trasie do Morskiego Oka byłoby możliwe pod warunkiem wybudowania specjalnej ścieżki dla rowerów całkowicie odrębnej od drogi aktualnie istniejącej - kolosalny koszt budowy oraz spora wycinka drzew łatwa do wyobrażenia.
PS.
Jeżeli rzeczywiście wydawane są zezwolenia na przejazd pojazdów mechanicznych w celu "obsługi" sesji fotograficznej np. wesela, to jest to skandaliczne i absolutnie nie powinno mieć miejsca. nawet za horendalnie wysoką opłatą.
A tak w ogóle to mi się wydaje, że przestrzeganie przepisów na tej trasie ani nie jest tak fatalne jak twierdzą niektórzy dyskutanci ani tak idealne jak twierdzi gb.
Wszelkie porównania z słowacką częścią Tatr są niedopuszczalne - tam nigdzie nie ma tkiego ruchu jak na drodze do Morskiego Oka no i nie ma tych "koniowozów".
Dopuszczenie do ruchu rowerów na trasie do Morskiego Oka byłoby możliwe pod warunkiem wybudowania specjalnej ścieżki dla rowerów całkowicie odrębnej od drogi aktualnie istniejącej - kolosalny koszt budowy oraz spora wycinka drzew łatwa do wyobrażenia.
PS.
Jeżeli rzeczywiście wydawane są zezwolenia na przejazd pojazdów mechanicznych w celu "obsługi" sesji fotograficznej np. wesela, to jest to skandaliczne i absolutnie nie powinno mieć miejsca. nawet za horendalnie wysoką opłatą.
A tak w ogóle to mi się wydaje, że przestrzeganie przepisów na tej trasie ani nie jest tak fatalne jak twierdzą niektórzy dyskutanci ani tak idealne jak twierdzi gb.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie traktujmy ludzi jak idiotów. Logiczne, że jak ktoś wylezie na część dla rowerów i furmanek to sam będzie sobie winny gdy coś mu się stanie. Ogólne bezpieczeństwo - wzrośnie, bo ludzie widząc, że po drugiej częsci coś jeździ sami będą się swojej czesci trzymać. Co więcej - jeżdżące sporadycznie samochody też będa mniej uciążliwe dla piesyzch, bo nie będa się musiały między nimi przeciskać, co najwyżej podczas mijanek z furmankami.gb pisze: Chyba nie wiesz o czym piszesz. Od kiedy drogowe znaki poziome są respektowane przez pieszych czy rowerzystów??? W dodatku, gdy nie ma ŻADNEJ możliwości egzekucji ewentualnego przekroczenia.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Toć nie mówię o łamaniu przepisu a o jego zmianie. Czy każdą władzę uważasz za nieomylną? Nieomylny to jest zdaje się tylko papież i to jedynie gdy ex-catedra wypowiada się o sprawach wiary. Zarząd dróg powiatowych w powiecie tatrzańskim zdaje się papieżem nie jest więc dyskutować można a nawet- trzeba.gb pisze: Skoro zarządzający/administrujący tym terenem doszedł do wniosku, że bezpieczniej i lepiej będzie tak - jak ustalił - to Tobie naprawdę nic do tego. Jeśli Ci to nie odpowiada - sam sobie będziesz winien, gdy zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności za naruszenie owych ustaleń... O co kaman?
Bajdełej - kilka razy dzięki takiemu internetowemu narzekaniu na głupie oznakowanie udało sie mi lub innym doprowadzić do zmiany oznakowania lub organizacji ruchu w moim mieście. Więc jak widać - narzekac nie tylko można, ale i trzeba.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Chyba jedyne bezpieczne rozwiązanie dla wszystkich użytkowników drogi do Moka.Janek pisze:Dopuszczenie do ruchu rowerów na trasie do Morskiego Oka byłoby możliwe pod warunkiem wybudowania specjalnej ścieżki dla rowerów całkowicie odrębnej od drogi aktualnie istniejącej
Obciążenie tej drogi jest zdecydowanie większe niż w Chochołowskiej (zresztą już w Chochołowskiej trzeba się pilnować żeby coś nas nie przejechało ze względu na znaczny ruch rowerowy oraz samochodowy + dodatkowo koniowozy).
Aczkolwiek z chęcią bym skorzystał gdyby była możliwość rowerowania do/z Moka
Mam generalnie biorąc złe doświadczenia z kontaktami z rowerzystami zarówno w Tatrach jak i Niżnych Tatrach oraz w Słowackim Raju, zarówno jako pieszy jak i kierowca samochodu. Najłagodniej to określając, są to w większości osobnicy, którym albo brakuje umiejętności jazdy w górach, albo mają zbyt wielki ciąg na pozyskanie adrenaliny.
PS.
Zupełnie odwrotne mam natomiast doświadczenia z Alp Austriackich oraz Dolomitów - czyżby co kraj to obyczaj?
PS.
Zupełnie odwrotne mam natomiast doświadczenia z Alp Austriackich oraz Dolomitów - czyżby co kraj to obyczaj?
Jestem gorszego sortu...
Na wschodzie kraju z moich obserwacji wynika, że na tzw. "rowerówkach" są totalnie łamane zasady poruszania się. Pomimo wydzielonych pasów rowerzyści jeżdżą jak chcą, a piesi łażą jak chcą .... dzieci to już oddzielny temat. Ale to ta mniej cywilizowana i wykształcona część kraju. Gdzie indziej pewnie jest inaczej ... lepiej.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Jest drobna różnica jak wiesz. Do Palenicy każdy może własnym autem dojechać, a do Włosienicy trzeba mieć zezwolenie.gb pisze:Nie dziwi Cię odwożenie koni z Palenicy - ale dziwi z Włosienicy???
Pewnie moje zdanie na temat Palenicy znasz - zaorać i zlikwidować konne pojazdy na drodze. Wiem, wiem, jak na razie to utopie. Takie rozwiązanie znacząco ograniczyłoby ruch na drodzę, bo raz problemy z parkingiem, a dwa z buta trzeba byłoby iść prawie 2km dłużej.
Niestety jest grupa, dla której zmiejszenie ruchu na drodze nie jest na rękę, bo mają z tego spore dochody...
Chyba częściej fasiąg jest po prostu holowany na haku.gb pisze:Najcześciej fasąg "nocuje". Następnego dnia - albo za czas jakiś - dojeżdżają zmiennicy...Basia Z. pisze:Jeżeli konie się zwozi to kto ściąga na dół ten fasiąg ?
Generalnie jest tak, że rano woźnicy mają "puste przebiegi" w dół, około południa się to już zrównuje, a wieczorem wszyscy na pusto jadą na Włosienicę, po zmęczonych ceprów.
Przy pustych przebiegach konie też pracują (choć mniej), ale wątpie, aby były rozdzielane zjazdy czy wjazdy na pusto od pełnych. Raczej jest tak, że dana para koni może zrobić np. dwa kursy góra-dół na dzień i zjazd koni autem nie zwiększy automatycznie liczby wjazdów danej pary tego dnia do trzech.
Myślę, że koszty nie byłyby kolosalne, a wycinka nie większa niż przy "oczyszczaniu" zwyklego szlaku.Janek pisze:Dopuszczenie do ruchu rowerów na trasie do Morskiego Oka byłoby możliwe pod warunkiem wybudowania specjalnej ścieżki dla rowerów całkowicie odrębnej od drogi aktualnie istniejącej - kolosalny koszt budowy oraz spora wycinka drzew łatwa do wyobrażenia.
Droga miałaby mieć 3 odcinki.
A - droga do Roztoki, wymaga zero nakładów finansowych - dla każdego rowerzysty.
B - stara droga do Wanty z Roztoki, niewielkie nakłady - np dzień pracy dla grupy wolantariuszy - ja np tam chadzam wieczorami bez czołówki, wiec nie jest źle. Tylko dla rowerów góskich.
C - stary szlak z Wanty do MOka, wymaga budowy mostku na Rybim Potoku i oczyszczenia szlaku - tylko dla prawdziwych górskich rowerzystów
Oczywiście TPN nie będzie zainteresowany budową takiej drogi dla rowerzystów, bo to sie kłóci z ich ideologią - kanalizacja ruchu w parku.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dopuszczanie ruchu rowerowego i pieszego na cąłej szerokości drogi bez wydzielenia psów to idiotyzm czystej wody, niezaleznie czy na drodze do moka czy na parkowej alejce. Ale (przynajmiej u mnie) już na chodnikach przedzielonych linią 90% pieszych trzyma się swojej strony i problemów nie ma.gb pisze: Początkowo ruch rowerowy był dopuszczony także na drodze do Morskiego Oka - i na skutek "oddolnych" protestów (między innymi po tych wypadkach) został zawieszony
Na pewno nie dałbym zgody na wypozyczalnię rowerów (taką tylko do zjazdu), bo tam rzeczywiście problem by wystapił. Ale jak ktoś umie na rowerze te 400 metrów do góry wjechać - to umie i zjechać, tym bardziej, że to filozofii nie wymaga, do prędkości 40-50km/h zatrzymanie roweru nie stanowi większego problemu.gb pisze:umiejętność opanowania roweru na tak stromym jeździe - góra 75% z owych 95% dałaby sobie radę
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun



