Dzieje się...
Dzieje się...
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewto ... =4&t=14812
Miałem z chiefem swoje spory ale w tym przypadku ma rację.
Miałem z chiefem swoje spory ale w tym przypadku ma rację.
Jestem gorszego sortu...
A ja uważam wręcz odwrotnie.
To znaczy zwykle, w 95 % się z chiefem zgadzam, ale tym razem - nie.
Otóż kiedy wpiszesz w google "Kominiarski wierch" to na piątym miejscu znajduje się topo tego zimowego wejścia.
W TPN wcale nie pracują głupcy i potrafią się posługiwać googlami.
Na dodatek zupełnie im nie zależy na takiej "reklamie".
Do celów ochrony przyrody między innymi przed "pozaszlakowcami" powołano Straż Parku.
Po zapewne przypadkowym wykryciu dokąd prowadzi link pan Wlazło napisał do właściciela portalu z prośbą aby ten usunął link (nieco dziwnie sformułowana była ta prośba - to fakt).
Można było usunąć topo z sieci i cała sprawa by umarła śmiercią naturalną. Ale nie - tekst pozostał.
Ja zupełnie nie rozumiem tego uporu, który może zaskutkować karą pieniężną.
Z drugiej strony - powiadamianie policji to chyba strzelanie z armaty do wróbli.
Biedna ta policja - chyba nie ma co robić.
Z trzeciej strony - teksty "proszę pana a Cywiński może pisać, a ja nie" (a na forach było pełno takich wypowiedzi) są zwyczajnie głupie i niczym nie poskutkują.
Uważam, że od samego początku tekst nie powinien być publicznie publikowany, ale jednocześnie wytaczanie przeciwko niemu armat jest przesadą.
To znaczy zwykle, w 95 % się z chiefem zgadzam, ale tym razem - nie.
Otóż kiedy wpiszesz w google "Kominiarski wierch" to na piątym miejscu znajduje się topo tego zimowego wejścia.
W TPN wcale nie pracują głupcy i potrafią się posługiwać googlami.
Na dodatek zupełnie im nie zależy na takiej "reklamie".
Do celów ochrony przyrody między innymi przed "pozaszlakowcami" powołano Straż Parku.
Po zapewne przypadkowym wykryciu dokąd prowadzi link pan Wlazło napisał do właściciela portalu z prośbą aby ten usunął link (nieco dziwnie sformułowana była ta prośba - to fakt).
Można było usunąć topo z sieci i cała sprawa by umarła śmiercią naturalną. Ale nie - tekst pozostał.
Ja zupełnie nie rozumiem tego uporu, który może zaskutkować karą pieniężną.
Z drugiej strony - powiadamianie policji to chyba strzelanie z armaty do wróbli.
Biedna ta policja - chyba nie ma co robić.
Z trzeciej strony - teksty "proszę pana a Cywiński może pisać, a ja nie" (a na forach było pełno takich wypowiedzi) są zwyczajnie głupie i niczym nie poskutkują.
Uważam, że od samego początku tekst nie powinien być publicznie publikowany, ale jednocześnie wytaczanie przeciwko niemu armat jest przesadą.
Tak, ale odbył ją gdy była dopuszczona. W Paryskich, czy u Cywińskiego też są opisy i nikt się nie czepia, a chuef zaznaczył na koniec opisu, że trasa jest obecnie niedopuszczona do turystyki.gb pisze:nie było "relacją z wycieczki trasą, która obecnie nie jest szlakiem dopuszczonym do wykorzystania".
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Ten opis chiefa był publikowany chyba tylko na 321 i tej nowej stronie JKW. Znając Irka G. i Misiatego sądzę, że gdyby wystosowano do nich miły w tonie list z prośbą o usunięcie wpisu to tak by się stało.
Ale wystrzelono z armaty! Ja tam jestem człek o nadzwyczajnej i wrodzonej łagodności, jednakowoż gdybym był na miejscu Irka to bym zrobił to samo co on.
Mam wiele szacunku dla dyrekcji TPN, choćby za sposób załatwienia luki prawnej, która wytworzyła się po uchyleniu przepisu o Karcie Taternika, ale ten mail do Irka jako szefa strony JKW to ten mój kapitał szacunku został w znacznym stopniu naruszony.
A nasyłanie policji na chiefa to już jest kompletny skandal. W dodatku głupi, bo mu mogą naskakać - co innego by było, gdyby ogłosił, że może tam poprowadzić klientów.
Ale wystrzelono z armaty! Ja tam jestem człek o nadzwyczajnej i wrodzonej łagodności, jednakowoż gdybym był na miejscu Irka to bym zrobił to samo co on.
Mam wiele szacunku dla dyrekcji TPN, choćby za sposób załatwienia luki prawnej, która wytworzyła się po uchyleniu przepisu o Karcie Taternika, ale ten mail do Irka jako szefa strony JKW to ten mój kapitał szacunku został w znacznym stopniu naruszony.
A nasyłanie policji na chiefa to już jest kompletny skandal. W dodatku głupi, bo mu mogą naskakać - co innego by było, gdyby ogłosił, że może tam poprowadzić klientów.
Jestem gorszego sortu...
gb pisze:Dodam jeszcze, że - pomijając orła - właśnie od strony zachodni-południowej (i nie tylko) znajdowane są świstacze nory. I pracownicy parkowi znajdowali - na wiosnę - rozkopane gniazda, bo nadal panuje przekonanie o leczniczych właściwościach świstaczego sadła, tóre "rozpropagował" Jalu Kurek w "Księdze Tatr
No ale ci co to sadło robią to nie potrzebują opisu chiefa. Mają własne, z pokolenia na pokolenie. Na Bańskiej zawsze można było dostać świstacze sadło, w każdym razie mówiono o tym na wiosce.
Ale zgadzam się z tym że opis powinien zniknąć.
Powiem szczerze, że chciałbym aby ta sprawa wylądowała w sądzie. Wtedy się dowiemy czy wszystkie przewodniki należy spalić czy też (co bardziej prawdopodobne) TPN dostanie pstryczka w nos od maluczkich 
Mimo szczerych chęci ciężko mi nazwać dolną połowę wariantu Chiefa Parkiem Narodowym...gb pisze:To jest opublikowanie nowego wariantu, wręcz nowej drogi, szlaku wytyczonego przez Autora w terenie --- po pierwsze: Parku Narodowego; po drugie: w rejonie całkowicie zamkniętym dla ruchu turystycznego; po trzecie: nieudostępnionego do uprawiania taternictwa/wspinaczek (letnich/zimowych);
Ja czasami mam wrażenie, że Parki Narodowe są dla maluczkich, ludzi często kochających góry, potrafiących się po nich poruszać, dla których są one fascynacją i sensem egzystencji.
Parki nie są dla okolicznej ludności, która całymi rodzinami korzysta z parkowej przyrody, nie są dla wielkiego biznesu, dla którego bardzo łatwo można stworzyć najrozmaitrze wyjątki i zwolnienia, nie są dla interesu państwowej gospodarki reprezentowanej przez leśników, a nawet myśliwych.
Inna sprawa, że upublicznianie pewnych prawd nie leży w interesie nie tyle Parku, ale samych zainteresowanych i nie tylko z powodu możliwego mandatu, czy utraty licencji. Po co Wam liczne rzesze naśladowców ? . Wleźliście gdzieś , dajcie fotki, OK, po co te szczegółowe wskazówki ?
Parki nie są dla okolicznej ludności, która całymi rodzinami korzysta z parkowej przyrody, nie są dla wielkiego biznesu, dla którego bardzo łatwo można stworzyć najrozmaitrze wyjątki i zwolnienia, nie są dla interesu państwowej gospodarki reprezentowanej przez leśników, a nawet myśliwych.
Inna sprawa, że upublicznianie pewnych prawd nie leży w interesie nie tyle Parku, ale samych zainteresowanych i nie tylko z powodu możliwego mandatu, czy utraty licencji. Po co Wam liczne rzesze naśladowców ? . Wleźliście gdzieś , dajcie fotki, OK, po co te szczegółowe wskazówki ?
luknij na moje panoramy i galerie
Można chcieć mieć ciastko i jednocześnie chcieć zjeść ciastko. Jak wiadomo jedno wyklucza drugie. Dokładnie to samo jest w każdym parku narodowym.
Proszę sobie przez moment wyobrazić, że w Tatrach zlikwidowano wszelkie drogi i ścieżki. I co? Właściwie staną się dla wszystkich niedostępne, bo komu chciałoby się przedzierać przez pierwotny bór porastający regle aby dostać się na piętro hal? W Tatrach od czasu gdy miejscowa ludność podjęła działalność pasterską nie ma już mowy o tzw. dziewiczej przyrodzie, bo wtedy wyrąbano pierwsze trakty aby owce i krowy mogły się na te hale dostać. Potem swoje dołożyli hawiarze czyli górnicy.
W każdym takim miejscu, niekoniecznie nawet o statusie parku narodowego, konieczny jest kompromis między stronami a ten z natury rzeczy zawsze jest zgniły czyli niezadawalający nikogo i tak wzajemne poszturchiwanie czy wręcz bójka bedzie trwała i rzecz w tym aby była możliwie najmniej "krwawa". Stanu pełnego zadowolenia wszystkich stron nie będzie nigdy.
Proszę sobie przez moment wyobrazić, że w Tatrach zlikwidowano wszelkie drogi i ścieżki. I co? Właściwie staną się dla wszystkich niedostępne, bo komu chciałoby się przedzierać przez pierwotny bór porastający regle aby dostać się na piętro hal? W Tatrach od czasu gdy miejscowa ludność podjęła działalność pasterską nie ma już mowy o tzw. dziewiczej przyrodzie, bo wtedy wyrąbano pierwsze trakty aby owce i krowy mogły się na te hale dostać. Potem swoje dołożyli hawiarze czyli górnicy.
W każdym takim miejscu, niekoniecznie nawet o statusie parku narodowego, konieczny jest kompromis między stronami a ten z natury rzeczy zawsze jest zgniły czyli niezadawalający nikogo i tak wzajemne poszturchiwanie czy wręcz bójka bedzie trwała i rzecz w tym aby była możliwie najmniej "krwawa". Stanu pełnego zadowolenia wszystkich stron nie będzie nigdy.
Jestem gorszego sortu...
Być może dałoby się to załatwić w jakiś sposób kompromisowo, ale pod warunkiem że chętnych do chodzenia będzie mniej niż te 2 mln które obecnie chcą sobie odwiedzić Tatry.Janek pisze: W każdym takim miejscu, niekoniecznie nawet o statusie parku narodowego, konieczny jest kompromis między stronami a ten z natury rzeczy zawsze jest zgniły czyli niezadawalający nikogo i tak wzajemne poszturchiwanie czy wręcz bójka bedzie trwała i rzecz w tym aby była możliwie najmniej "krwawa". Stanu pełnego zadowolenia wszystkich stron nie będzie nigdy.
Po prostu przy takich ilościach odwiedzających nie da się wpuścić ludzi wszędzie.
Uważam ze nasz TPN (w przeciwieństwie do TaNap) jakiś rozsądny kompromis realizuje pozwalając w praktyce poruszać się wszystkim po łatwych ścieżkach wspinaczkowych we wszystkich terenach udostępnionych do wspinaczki.
Natomiast rzeczywiście są pewne obszary wyłączone całkowicie z turystyki i wspinaczki i to powinno się respektować, a już przynajmniej nie chwalić się publicznie chodzeniem po tych rejonach.
I wbrew katastroficznym przepowiedniom z przed kilku lat nic strasznego się nie stało. Prawda jest taka, że 99.9% z tych dwóch milionów boi się zejść z znakowanej ścieżki aby nie zabłądzić.Basia Z. pisze:pozwalając w praktyce poruszać się wszystkim po łatwych ścieżkach wspinaczkowych we wszystkich terenach udostępnionych do wspinaczki.
Podtrzymuję swój pogląd wyrażony na TG, że rzecz można było po cichu i elegancko załatwić bez policji i całej tej szturchaniny. Po stronie forów są ludzie z klasą, Irek i Misiaty w tym konkretnym przypadku i nie robiliby problemu, po drugiej takich zabrakło.
Jestem gorszego sortu...
Z tych "dwóch milionów" 90 % nie wychodzi nawet powyżej "schronisk", ewentualnie niektórzy z nich idą jeszcze wokół Morskiego Oka czy do Czarnego Stawu Gąsienicowego.Janek pisze:I wbrew katastroficznym przepowiedniom z przed kilku lat nic strasznego się nie stało. Prawda jest taka, że 99.9% z tych dwóch milionów boi się zejść z znakowanej ścieżki aby nie zabłądzić.Basia Z. pisze:pozwalając w praktyce poruszać się wszystkim po łatwych ścieżkach wspinaczkowych we wszystkich terenach udostępnionych do wspinaczki.
A z pozostałych 10 % ilu schodzi tak naprawdę ze szlaków ? Jakiś ułamek jedynie.
Każdemu jego Everest...
No to co? Komendant Straży Parku ma się zwracać w prywatnej korespondencji do poszczególnych sprawców wykroczeń z uprzejmą prośbą o uspokojenie się?Janek pisze:po cichu i elegancko załatwić bez policji i całej tej szturchaniny
Nie rozumiem skąd się bierze w ludziach ta chęć obnoszenia się z ignorowaniem , łamaniem przepisów prawa.
Jeśli nie pasuje ci jakiś przepis prawa, to dąż do jego zmiany, a jeśli go złamałeś to się nie chwal, bo przepis chroni czyjeś dobro, tylko Ty tego nie widzisz, nie chcesz widzieć.
Oczywiście do Janka jest adresowane tylko pierwsze zdanie
Bo stróże prawa dzielą się na tych, co zajmują się sprawami błahymi i tych od grubych spraw. Pozatym jeśli policja zostanie o czymś oficjalnie powiadomiona, to musi podjąć czynności, co jest chyba oczywiste i porządane.krzymul pisze:dlaczego stróże prawa tak chętnie zajmują się błahymi wykroczeniami, a poważne sprawy traktują z dystansem
Wierzcie mi, że Policjanci nie szukają sobie sami roboty.





