Czy warto kupić raki paskowe/koszykowe do chodzenia wiosną.
Czy warto kupić raki paskowe/koszykowe do chodzenia wiosną.
Proste pytanie, czy jak zakupię takie raki paskowe:
http://allegro.pl/raki-paskowe-climbing ... 02553.html
albo koszykowe:
http://allegro.pl/climbing-technology-r ... 13315.html
To będę mógł ruszyć na szlaki zanim jeszcze śnieg stopnieje do końca, np w weekend majowy. Szlaki typu Zawrat czy Szpiglasowa. Bo tam wiadomo na Orlą Perć to poczekam aż stopnieje do końca.
http://allegro.pl/raki-paskowe-climbing ... 02553.html
albo koszykowe:
http://allegro.pl/climbing-technology-r ... 13315.html
To będę mógł ruszyć na szlaki zanim jeszcze śnieg stopnieje do końca, np w weekend majowy. Szlaki typu Zawrat czy Szpiglasowa. Bo tam wiadomo na Orlą Perć to poczekam aż stopnieje do końca.
...
Gordon pisze:Proste pytanie, czy jak zakupię takie raki paskowe:
http://allegro.pl/raki-pa...3084202553.html
albo koszykowe:
http://allegro.pl/climbin...3032013315.html
To będę mógł ruszyć na szlaki zanim jeszcze śnieg stopnieje do końca, np w weekend majowy. Szlaki typu Zawrat czy Szpiglasowa.
Samo posiadanie raków nie jest glejtem do chodzenia po śniegu czy lodzie. Trzeba wiedzieć kiedy i jak się nimi posługiwać i potrafić ocenić czy w ogóle aura nadaje sią do wyjścia w góry. Nawet w maju może nasypać tyle śniegu że nie poślizgnięcie będzie zagrożeniem a np. lawina.
Nooo chodzenie w rakach jest bardzo trudne. Trzeba przejść specjalny kurs! Najlepiej u licencjonowanego instruktora, albo ewentualnie jakiś starszy kolega może Ci pokazać. Inaczej, stary - zapomnij, założysz raki, nie będziesz wiedział co z nimi zrobić i się zabijesz. No bo skąd kto ma wiedzieć co zrobić jak się już ma raki na nogach. Sam bym stary nie wiedział - w górę mam iść? W dół? Prawą nogę stawiać przed lewą? A może mam iść na rękach a raki mają służyć za odbiorniki fal radiowych, żeby ciągle być na nasłuchu jakby się coś działo? Stary z rakami to jest powiem Ci mnóstwo problemów.uszba pisze:Samo posiadanie raków nie jest glejtem do chodzenia po śniegu czy lodzie. Trzeba wiedzieć kiedy i jak się nimi posługiwać
No i oczywiście trzeba wiedzieć kiedy chodzić w rakach - np. ktoś Cię musi nauczyć, że po ziemii, albo po kamieniach raczej się w rakach nie chodzi. Ktoś Ci musi powiedzieć, że jak jest zalodzone, albo jak śnieg jest bardzo twardy i w butach się ślizgasz to musisz założyć raki. Przecież nikt takiej wiedzy nie posiada. Wszystkiego Cię nauczą na kursie. Moim prywatnym zdaniem na kursach powinny też być warsztaty jak się wysrać, żeby nie osrać sobie spodni, jak nosić plecak na plecach oraz bardzo ważne jak zakładać skarpetki żeby nie założyć lewą na prawą.
Uuuuu, ktoś ma zły dzień.
Raki CLIMBING TECHNOLOGY są tanie, a dobre - choć ciężkie. Sama ich używam od początku. Chodziłam w nich po różnym śniegu, niedawno nawet drytoolowałam, co świadczy o tym, że są to raki jak najbardziej uniwersalne i na te majowe śniegi się nadadzą.
Raki CLIMBING TECHNOLOGY są tanie, a dobre - choć ciężkie. Sama ich używam od początku. Chodziłam w nich po różnym śniegu, niedawno nawet drytoolowałam, co świadczy o tym, że są to raki jak najbardziej uniwersalne i na te majowe śniegi się nadadzą.
Ostatnio zmieniony ndz 17 mar, 2013 przez Agaar, łącznie zmieniany 1 raz.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
caatoosee pisze:uszba wbilas teraz huczajowi czekan w nogeon mial wtedy tyle lat co ja z jedenascie
Nie chcę nikomu niczego wbijać więc wycofuję post.
Gordon pisze: O tym że się nie chodzi po kamieniach tylko po śniegu to ja wiem.
Jeżeli masz wrażenie że uważam Cię za głupka to przepraszam. Nie było to moją intencją. Nie uczestniczę w górskim forum po to aby kogoś obrażać lub się nabijać.
Gordon pisze:@uszba - Na kurs się może zapiszę przyszłej zimy ale to po to by chodzić zimą
Nigdzie nie napisałam że powinieneś iść na kurs zanim założysz raki. Niemniej na takim kursie można wielu ciekawych rzeczy sią dowiedzieć.
pozdrawiam
uszba
Nie, no jasne, wystarczy widząc śnieg założyć raki i szlus.Huczaj pisze:Nooo chodzenie w rakach jest bardzo trudne. Trzeba przejść specjalny kurs! Najlepiej u licencjonowanego instruktora, albo ewentualnie jakiś starszy kolega może Ci pokazać. Inaczej, stary - zapomnij, założysz raki, nie będziesz wiedział co z nimi zrobić i się zabijesz. No bo skąd kto ma wiedzieć co zrobić jak się już ma raki na nogach. Sam bym stary nie wiedział - w górę mam iść? W dół? Prawą nogę stawiać przed lewą? A może mam iść na rękach a raki mają służyć za odbiorniki fal radiowych, żeby ciągle być na nasłuchu jakby się coś działo? Stary z rakami to jest powiem Ci mnóstwo problemów.uszba pisze:Samo posiadanie raków nie jest glejtem do chodzenia po śniegu czy lodzie. Trzeba wiedzieć kiedy i jak się nimi posługiwać
No i oczywiście trzeba wiedzieć kiedy chodzić w rakach - np. ktoś Cię musi nauczyć, że po ziemii, albo po kamieniach raczej się w rakach nie chodzi. Ktoś Ci musi powiedzieć, że jak jest zalodzone, albo jak śnieg jest bardzo twardy i w butach się ślizgasz to musisz założyć raki. Przecież nikt takiej wiedzy nie posiada. Wszystkiego Cię nauczą na kursie. Moim prywatnym zdaniem na kursach powinny też być warsztaty jak się wysrać, żeby nie osrać sobie spodni, jak nosić plecak na plecach oraz bardzo ważne jak zakładać skarpetki żeby nie założyć lewą na prawą.
Coś pan taki nerwowy ?
Każdemu jego Everest...
Właśnie dlatego ta komunikacja internetowa jest taka beznadziejna. Napiszesz coś w jakimś tam tonie a zostanie to odebrane zupełnie inaczej. Zdecydowanie lepiej rozmawiać 2F2.andy67 pisze:Nie, no jasne, wystarczy widząc śnieg założyć raki i szlus.
Coś pan taki nerwowy ?
Nie jestem nerwowy. To miało być ironiczne, trochę prowokacyjne i nie skierowane do konkretnej osoby. A z tych "..." mniemam, że zostało odebrane osobiście i w dodatku źle zrozumiane.
Przesłanie miało być takie; nie róbmy z ludzi idiotów, którzy nie są w stanie wywnioskować najprostszych rzeczy. Bo za chwilę będziemy mieć kursy, szkolenia i warsztaty z podcierania sobie tyłka.
Nie trzeba uczyć kogoś chodzić w rakach bo to chodzenie takie samo jak każde inne. Lewa noga przed prawą i tyle, w terenie w których nie da się iść z kierpca bo jest za ślisko, za twardo itp.
Co innego hamowanie czekanem - to warto na jakimś stoku przećwiczyć - ale nie trzeba do tego kursów, instruktorów i papierów.
Dlatego właśnie nie rozumiem, że do chodzenia w rakach trzeba mieć glejt i wiedzieć kiedy i po co.
Po tym zbiorowym wypadku lawinowym kilka lat temu w słowackich Tatrach Zachodnich, znany i bardzo doświadczony przewodnik i ratownik słowacki (niestety zapomniałem nazwisko, pamiętam tylko imie - Pavel) powiedział mniej więcej tak - "taki kupi sobie czekan i raki i już myśli że jest horolezec".uszba pisze:Samo posiadanie raków nie jest glejtem do chodzenia po śniegu czy lodzie.
Jestem gorszego sortu...
najpierw trzeba się nauczyć chodzić po sliskim bez raków, wtedy chodzenie w rakach jest naturalne, w przeciwnym wypadku poszarpiesz sobie spodnie. Możesz również zaczepić jedną nogą o drugą i zrobić sobie krzywdę. Poza tym, o ile się na to uważa, mozna sobie kurs darować

też niekoniecznie, moja wiedza była wyłącznie teoretyczna, gdy poleciałem po betonie z Baraniej Przełęczy, a żyję, co, jak mozna wywnioskowac, świadczy o tym, że potrafiłem zastosować teorię w praktyceHuczaj pisze:Co innego hamowanie czekanem
luknij na moje panoramy i galerie
Dlatego właśnie nie rozumiem, że do chodzenia w rakach trzeba mieć glejt i wiedzieć kiedy i po co.
Dopiero teraz zrozumiałam dlaczego takie poruszenie choć nigdzie nie pisałam nic o kursie.
Użyłam słowa "glejt" w znaczeniu - "list bezpieczeństwa" , gwarancja bezpieczeństwa.
Pisząc
uszba pisze:Samo posiadanie raków nie jest glejtem do chodzenia po śniegu czy lodzie
miałam na myśli
Samo posiadanie raków nie gwarantuje bezpieczeństwa.
I nadal przy tym obstaję
Nie przyszło mi do głowy że może być to interpretowane jako glejt = upoważnienie, zezwolenie. Przypomniałam sobie dopiero teraz że w języku potocznym istnieje takie znaczenie tego słowa, nawet sama je używałam...dawno temu.
Czyli wszystko jasne i koniec aferki ?
Łażąc pierwszy raz w rakach zaliczyłem wywrotkę właśnie zahaczając zębem o spodnie. Na szczęście zjechałem tylko kilkanaście metrów i wyhamowałem kijkami w stylu podobnym do hamowania czekanem. Ale co się zgrzałem to moje. No i przekonałem się osobiście jak bardzo szybko nabiera się prędkości zjeżdżając. Niby wszystko to wcześniej wiedziałem, ale co z tego. Osobiste doświadczenie jest najlepsze.
Łażąc pierwszy raz w rakach zaliczyłem wywrotkę właśnie zahaczając zębem o spodnie. Na szczęście zjechałem tylko kilkanaście metrów i wyhamowałem kijkami w stylu podobnym do hamowania czekanem. Ale co się zgrzałem to moje. No i przekonałem się osobiście jak bardzo szybko nabiera się prędkości zjeżdżając. Niby wszystko to wcześniej wiedziałem, ale co z tego. Osobiste doświadczenie jest najlepsze.
Każdemu jego Everest...
Nogi na boki i do przodu.dagomar pisze:najpierw trzeba się nauczyć chodzić po sliskim bez raków, wtedy chodzenie w rakach jest naturalne, w przeciwnym wypadku poszarpiesz sobie spodnie
Nauczyłam się hamować w ten sam sposób, poleciałam rysą.dagomar pisze:też niekoniecznie, moja wiedza była wyłącznie teoretyczna, gdy poleciałem po betonie z Baraniej Przełęczy, a żyję, co, jak mozna wywnioskowac, świadczy o tym, że potrafiłem zastosować teorię w praktyce
Założę się, że większość z Was wzięła raki, czekan i poszła w góry, a umiejętności przyszły z czasem, wraz z ilością upadków itd.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Pavel Rajtar. Nie wnikam co kto o sobie myśli. Niby po kursie taki co kupi sobie raki i czekan automatycznie przestanie myśleć, że jest horolozec? Kursy nie zmieniają automatycznie myślenia ludzi ani ich podejścia.Janek pisze:Po tym zbiorowym wypadku lawinowym kilka lat temu w słowackich Tatrach Zachodnich, znany i bardzo doświadczony przewodnik i ratownik słowacki (niestety zapomniałem nazwisko, pamiętam tylko imie - Pavel) powiedział mniej więcej tak - "taki kupi sobie czekan i raki i już myśli że jest horolezec".
Tak i to chodzenie po śliskim bez raków to każdy z nas ćwiczy podchodząc którymkolwiek z deptaków schroniskowych koło marca czy tam kwietnia czy nawet maja. Do tego nie potrzeba kursów ani instrukcji.dagomar pisze:najpierw trzeba się nauczyć chodzić po sliskim bez raków, wtedy chodzenie w rakach jest naturalne, w przeciwnym wypadku poszarpiesz sobie spodnie. Możesz również zaczepić jedną nogą o drugą i zrobić sobie krzywdę. Poza tym, o ile się na to uważa, mozna sobie kurs darować
Poszarpane spodnie to standard. Ja mam już łatę na łacie. Jak zahaczysz pierwszy raz to się nauczysz. Zakładam, że delikwent nie idzie na grań długiego Giewontu (pamiętacie ten wypadek?). Do tego też nie trzeba kursów ani instrukcji.
Ja też uczyłem się sam. Ale z perspektywy czasu widzę, że trzeba było najpierw jednak spaść kontrolowanie z jakiegoś stromego stoku aby uniknąć:dagomar pisze:też niekoniecznie, moja wiedza była wyłącznie teoretyczna, gdy poleciałem po betonie z Baraniej Przełęczy, a żyję, co, jak mozna wywnioskowac, świadczy o tym, że potrafiłem zastosować teorię w praktyc
Do tego też nie trzeba kursów ani instrukcji.andy67 pisze:Na szczęście zjechałem tylko kilkanaście metrów i wyhamowałem kijkami w stylu podobnym do hamowania czekanem. Ale co się zgrzałem to moje
Nie gwarantuje go również posiadanie wiedzy jak używać, kiedy używać i dlaczego używać. Nie gwarantuje go posiadanie najlepszego sprzętu, nie gwarantuje go wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach. Generalnie to nikt i nic Ci nie zagwarantuje bezpieczeństwa. Posiadanie raków może je zwiększać. I gość nie musi mieć doktoratu z ich zastosowywania, wystarczy że pomyśli.uszba pisze:Samo posiadanie raków nie gwarantuje bezpieczeństwa.
Niestety chyba tak. Szkoda, bo już myślałem, że będzie jakaś dobra jatkaandy67 pisze:Czyli wszystko jasne i koniec aferki ?




