Myślę, że warto spróbować Tatramelek-pychota (ryżowe ciasteczka w toffi?), u nas takich nie spotkałam. A po kilku dniach uzależniłam się od pewnego napoju, znanego tam pod nazwą Kofola, coś jakby połączenie koli z kawą.
Oczywiście trzeba też wspomnieć o ognistej śliwowicy, jest tam tyle różnych rodzajów, że człowiek nie wie co wybrać. Może macie jakieś ulubione trunki, w które warto się zaopatrzyć na Słowacji z racji smaku i ceny?
mam nadzieję, że nikt nie weźmie mnie za alkoholika





