1.

W głowie się zakotłowało muszę go mieć. Wyjazdy służbowe, wyjścia w Tatry, w ciepłe letnie dni zimne piwo no same plusy. Cena w tym momencie nie miała znaczenia 59 zł cóż to jest w porównaniu z tak zajebistym wszystko mającym kubkiem. Świetny w dotyku. Rączka aksamitna dobrze leży w łapie. Podstawka wytłumiona kawałkiem tworzywa przez co kubek stabilnie stoi na podłożu i nie przesuwa się. Kolor błekitny mój ulubiony. Odpowiednia pojemność czyli ok. 0,4 litra. Sami zobaczcie
2.

Zakrętka mocno wchodzi we wnętrze kubka

Dokonuję oględzin kubka i okazuję się że ten wihajster lata jak potłuczony. Franca złośliwa jakaś co ja kubek przechylam to ten jeb i sie zamyka. i tak w kółko ja go otwieram przechylam a on złośliwa bestia zamyka się. Nic to biorę paragon szybkim kłusem udaję się do sklepu. Z łzami w oczach mówię sprzedawcom że kawa że pić mi się chce że przechylam a on jeb i zamyka się. Dostaję natychmiast nowy kubek nie używany rzekł bym dziewiczy.
Szybko udałem się w domowe... ( można wrócić do wcześniejszego tekstu)... zamykam pokrywkę i ... wpizdu kawa nie leci do mojego ryjka.
Patrzę teraz na niego ze łzami w oczach z nerwicą w środku gdzieś pomiędzy sercem a wyrostkiem robaczkowym. Ten kubek to jest totalny drogi badziew. Nie polecam go nikomu. Na tym kończę przepraszając szklankę musztardówkę za to że ją zdradziłem.





