

Doszedłszy do schroniska zmieniłem sobie Play Online w telefonie 1gb na Pakiet Internet 2 GB. Nawet dość fajnie mi poszło. Myślę se ide nad staw zobaczyć czy kaczki pływają. Kiedyś byłem i było ich bardzo dużo.


Doszedłszy nad staw nie znalazłem kaczek pewnie wygineły. Natomiast wszędzie ludzie sie styrmali pewnie jeszcze nie wiedzieli że asteroida nie pierdyknie w ziemię i spokojnie można kontynuować swoje życie.

Jak już tu jestem to podejde zobaczyć czy jest śnieg na przełęczy Koziej. Pamiętam jak dziadek opowiadał mi, że jak niemcy przyszli w 39 to była taka zima ze on w kapciach na drugą stronę przeszedł.


W pewnym momencie oglądam się za sibie i widzę, że w moim kierunku podąża banda zbrojna. Miem coś o tym czytałem na internecie że takie bandy grabią ze wszystkiego. Wpadłem na pomysł, że wyjde na samą górę i zawołam "na pomoc"




Wszedłszy

Po spotkaniu okazało się, że to niegroźna banda, która ino tu na wypoczynek przyjechała a łupi u siebie na znajomym terenie. Przyszła pora na powrót no bo przecież w domu czekają ze smaczną kolacją kopytka vel leniwe w sosie grzybowym.


Po drodze spotykam jeszcze dwóch obcych ale po zaznajomieniu ich o kosmicznym kamyku i braku niebezpieczeństwa i po wymienieniu spostrzeżeń o pogodzie oraz gdzie jest Kozia Przełęcz rozstaliśmy sie w zgodzie.

Ci też nic nie wiedzą o kamyku - szczęściarze.
W pięknej pogodzie wracam do pkt wyjścia. Teraz już może wszystko walnąc w ten kawałek górskiego padołu.





Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wybiorę sie aby przypomnieć i zapamiętać piękne tatrzańskie obrazy.
PS Serdecznie dziękuję ruskim i amerykańcom a szczególnie Brusowi Łilisowi za to, skierowali kosmiczny kamyk w inną stronę co nie wywołało apokalipsy zniszczenia. Proszę też kardynałów aby nie wybierali czarnego ups afroamerykańskiego papieża tak aby się przepowiednia nie sprawdziła. Z górskim Hejjjjjj




