Znowu naginasz rzeczywistość do swoich chceń. Akurat zawracanie, włączanie się do ruchu i wyjazd z podporządkowanej to są "typowe" sytuacje. W takich z automatu idzie "nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu". I dopiero w sądzie można próbować udowodnić, że ten któremu się nie ustąpiło jechał tak szybko, że się nie dało. I z reguły taka argumentacja nie przechodzi, najwyżej osiąga się sentencje z przyczynieniem się do zdarzenia, co wpływa na wysokość ewentualnych roszczeń. Analogiczną sytuacją jest wjechanie komuś w zad, też niejako z automatu winny jest ten z tyłu i trzeba się nagimnastykować coby sąd uznał "nieuzasadnione hamowanie".mefistofeles pisze:Gdyby motocyklista zginął i nie miał znanego nazwiska to na bank byłby uznany winnym wypadku a przyczyną byłaby nadmierna prędkość, chyba, że rodzinę byłoby stać na dobrego papugę.
kuba






