Sylwester w kolorze truskawkowym

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Sylwester w kolorze truskawkowym

Post autor: Basia Z. »

Czy ktoś z p.t. Forumowiczów oglądał film "Wino Truskawkowe" na motywach prozy Stasiuka ?

Jeżeli jeszcze nie - to gorąco polecam - niezwykle klimatyczny, ciepły i poetycki film.
Akcja całości dzieje się w "Żłobiskach" czyli małej osadzie na końcu świata, którą gra wieś, a niegdyś miasteczko - Jaśliska. Położone na winnym szlaku, niegdyś bogate miasto, własność biskupów przemyskich podupadło na przełomie XIX i XX w. i już się z upadku nie podniosło.

Obecnie miejscowość liczy około 450 mieszkańców, z których tylko część mieszka w centrum. Przy samym Rynku znajduje się niewielkie prywatne schronisko "Zaścianek", które prowadzi p. Stanisław Lorenc - wielki miłośnik i znawca miejscowości.

Kiedy się dowiedziałam ze nasi kursanci zarezerwowali w schronisku 14 miejsc i że są jeszcze miejsca wolne zrobiłam dosłownie wszystko abym mogła dostać w Sylwestra urlop i jechać tam ze znajomymi na 4 dni - od 29.12 do 1.01.2013.

Jeszcze w piątek pracowałam do 17, a do domu dostałam laptopa, a by móc się połączyć w niedzielę ze swoim komputerem w pracy i wykonać coś co musi być bezwzględnie zrobione na przełomie roku.

Tak więc pojechaliśmy we czwórkę - Rysiek, mój kolega z SKPG, jego pani - Agnieszka - też z SKPG, moja koleżanka jeszcze od czasów studiów - Magda, no i ja.
Na miejscu była już od piątku gromadka 7 kursantów i dwoje młodych kolegów z SKPG.

Trasa na miejsce liczyła niespełna 300 km w jedną stronę, sprawdzaliśmy oczywiście różne warianty.

Ponieważ Ryśkowi zepsuł się jego wiekowy (17-letni) Opel Astra a nie zdążyli kupić nowego Magda zaproponowała żeby jechać jej samochodem - też Oplem Astra tyle że 18-letnim. Rysiek zaoferował się, że będzie prowadził.
Miejscem spotkania miało być podwórko Agnieszki która mieszka w Nowej Wsi pod Kętami. Ja dojeżdżałam z Chorzowa, Magda z Wilkowic pod Bielskiem, Rysiek z Zawiercia.
Sprawdzałam już pociągi do Bielska, kiedy Rysiek zadzwonił i powiedział ze reanimował samochód, więc z Katowic możemy podjechać do Nowej Wsi jego samochodem, który potem zostawimy u Agnieszki na podwórku.

Tak tez zrobiliśmy. W sobotę 29 grudnia parę minut po 9 wyruszyliśmy z Katowic. Była przepiękna pogoda. U Agnieszki spotkaliśmy się z Magdą. Kiedy Rysiek zobaczył jej samochód i przejechał nim 300 m stwierdził, że on jednak woli jechać swoim, po reanimacji.
No to zapakowaliśmy wszystkie bagaże, w tym dwie siaty jedzenia, alkohole, ciasta i smakołyki do samochodu Ryśka, wsiedliśmy we czwórkę i ruszyli. Niestety ujechaliśmy zaledwie 500 m, kiedy w samochodzie coś zaczęło nieprawdopodobnie zgrzypieć (prawdopodobnie był zbyt słaby amortyzator i koło o coś tarło).
No to wróciliśmy te 500 m, przeładowali te wszystkie bagaże do samochodu Magdy, wsiedli i pojechali. Tym razem nic nie zgrzypiało, za to było raz za zimno, raz za gorąco i telepała się urwana szybka (przyklejona czarną taśmą), a także na początku nie działały kierunkowskazy, ale okazało się że po naciśnięciu dwóch przycisków na raz zaczęły na szczęście działać.
W sumie wyjechaliśmy po tych wszystkich perypetiach dopiero około 12.30.

Ze względu na piękna pogodą postanowiliśmy jechać trasą Kęty - Wadowice - Sułkowice - Zakopianka - Mszana Dolna - Limanowa - Nowy Sącz - Grybów - Szymbark - Gorlice - Nowy Żmigród - Dukla - Jaśliska. Trasę całą dobrze znam, jeżdżę nią co najmniej kilka razy w roku, ostatnio razem z Magdą, moim synem i jego kolegą jechaliśmy z Bielska do Rytra w listopadzie.

Od razu zaczęło się od tego, że szukaliśmy taniego paliwa, ale wszędzie było drogie. W ten sposób ujechaliśmy 95 km aż wreszcie stanęli już za Mszaną Dolną na małej stacji przy podjeździe na Gruszowiec.
Wzięliśmy benzynę, potem podjechali do znanego nam od dawna i bardzo przez nas lubianego "Baru pod Cycem", gdzie zjedliśmy smaczny i niedrogi domowy obiad. Dawno nie jadłam tak przepysznie przyrządzonej wątróbki.

Była już prawie 15, o tej porze zaczynało się robić z lekka ciemnawo, więc zaproponowałam aby podjechać pod cmentarz wojenny na Jabłońcu, zaraz za Limanową. Największy na tym terenie i najbardziej reprezentacyjny cmentarz z Operacji Łapanowsko-Limanowskiej, w listopadzie i grudniu 1914 r. Jest rzeczywiście na swój sposób piękny, a dodatkowo było właśnie wspaniałe oświetlenie.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Przy tej samej drodze, kilkanaście kilometrów dalej jest z samej drogi wspaniały widok na Tatry. Czekałam kiedy dotrzemy do punktu widokowego i nie zawiodłam się:



Wysokie:

Obrazek


Zachodnie:


Obrazek



Zbliżenie:



Obrazek


W zapadającym zmierzchu zjechaliśmy do Nowego Sącza i znowu tak jak miesiąc temu pomyliliśmy drogę. Z tym ze miesiąc temu chcieliśmy dojechać do Rytra, a zorientowaliśmy się po ok. 20 km w Hucie, tuż przed Krynicą, zaś teraz chcieliśmy do Gorlic, a zorientowaliśmy się po 3 km przy drodze na Brzesko.

Zawróciliśmy na dobrą drogę i pomyśleli o tym że w końcu trzeba kupić chleb, bo kolejnego dnia jest niedziela.
Akurat przejeżdżaliśmy przez Szymbark i był otwarty sklep, więc tam zakupiliśmy chleb z miejscowej piekarni, kawę, piwo i inne niezbędne produkty.

Kolejny krótki przystanek był na stacji paliw w Gorlicach, potem skręciliśmy na dość bezludną drogę do Nowego Żmigrodu.
Nagle, kiedy jechaliśmy przez las wprost na naszej drodze 30 m przed nami wyrosły dwie duże i dorodne łanie. Na szczęście jechaliśmy na tyle wolno, że Rysiek zdążył zahamować jakieś 7 m przed nimi, zatrzymał się - i my stoimy i one sobie też stoją.
Dopiero kiedy się na nie zatrąbiło wtedy powoli i z godnością oddaliły się do lasu.

Z Nowego Żmigrodu pojechaliśmy wprost na Duklę przez Łąki Dukielskie, drogą gdzie zawsze niesamowicie piździ i pewnie dlatego zbudowano tam w pobliżu dwie fermy wiatraków.

Kolejny przystanek był w Dukli, chcieliśmy zwiedzić kościół parafialny ale niestety był zamknięty.

Ja osobiście byłam w Dukli chyba 15 raz, ale wszyscy moi współtowarzysze podróży byli tam po raz pierwszy.

Nie pozostało nic innego jak jechać dalej do Jaślisk, gdzie ostatecznie dotarliśmy około godz. 19, w sam raz aby się rozpakować i zacząć się zapoznawać z obecnym w schronisku towarzystwem, w większości kursantami SKPB Lublin.

No i tak nam to zapoznawanie się zeszło gdzieś do 2 w nocy.

A tak wyglądał nasz intymny pokoik w schronisku:


Obrazek


Łóżka są podobno ze zlikwidowanego zakładu karnego w Moszczańcu.

Ciąg dalszy nastąpi jak będę miała wenę.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Basia Z. pisze:A tak wyglądał nasz intymny pokoik w schronisku:
http://www.youtube.com/watch?v=adO1MFr4-7A
;-)

A tak serio, to piękny Sylwester. :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Tak więc pojechaliśmy we czwórkę - Rysiek, mój kolega z SKPG, jego pani - Agnieszka - też z SKPG, moja koleżanka jeszcze od czasów studiów - Magda, no i ja.
Na miejscu była już od piątku gromadka 7 kursantów i dwoje młodych kolegów z SKPG.

Bez Belfegora? :O
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

uszba pisze:
Tak więc pojechaliśmy we czwórkę - Rysiek, mój kolega z SKPG, jego pani - Agnieszka - też z SKPG, moja koleżanka jeszcze od czasów studiów - Magda, no i ja.
Na miejscu była już od piątku gromadka 7 kursantów i dwoje młodych kolegów z SKPG.

Bez Belfegora? :O
No bez, on takich beskidzkoniskich klimatów nie lubi.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

:think: Choćby tylko dla widoków takich jak na zdjęciach zatytułowanych : Wysokie, Zachodnie i Zbliżenie – warto było wyruszyć z domu ;)



:-)
Zakochani w Tatrach
MK

-#4
Posty: 262
Rejestracja: czw 03 mar, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: MK »

ach ten beztroski nieład schroniskowy
i
... Bufet jak bufet jest zaopatrzony
Zależy, czy tu, czy gdzieś tam
Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony
I pij... zdrowie dam! ...
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

krzymul pisze: Basia Z. napisał/a:
A tak wyglądał nasz intymny pokoik w schronisku:


http://www.youtube.com/watch?v=adO1MFr4-7A
A ja tam widzę nieład artystyczny :))


Basiu piękna relacja z udanego Sylwestra ;-)

Zakochani w Tatrach pisze:Wysokie, Zachodnie i Zbliżenie – warto było wyruszyć z domu ;)

I tu całkowicie się zgadzam z Alą :-) Każdy zakątek górski jest wart odwiedzenia bo każdy ma swój nieodparty urok i klimat.
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Hej, hej to jeszcze nie Sylwester, opisałam dopiero dzień dojazdu.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Upss przedwcześnie uznałam że reszty nie będzie bo została objęta klauzulą tajności co do tego co się działo ;-)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

No bez, on takich beskidzkoniskich klimatów nie lubi.
ja to rozumiem, choć nie "gardzę" żadnym kawłkiem pofałdowanej powierzchni.


Hej, hej to jeszcze nie Sylwester, opisałam dopiero dzień dojazdu.

no to czekamy!
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Kolejnego dnia - to jest 30 grudnia początkowo mieliśmy w planie wycieczkę górską, ale po pierwsze to zepsuła się pogoda - okropnie ale to okropnie wiało, dosłownie łeb urywało, a po drugie - nasz gospodarz pan Stanisław zaproponował nam poranne oprowadzanie po atrakcjach Jaślisk. No i po trzecie - niektórych bolała głowa.

Ponieważ była to niedziela poszłyśmy z Agnieszką grzecznie na 8 do kościoła i nawet siedziały w pierwszej ławce. Potem około 9 spotkaliśmy się w sali "stołowej" z panem Stanisławem i poszli zwiedzać Jaśliska zaczynając od arcyciekawych piwnic pod jego prywatnym domem.
Jaśliska zbudowane na "winnym" szlaku z Tokaju do Krakowa i Lwowa i dalej w głąb Polski mają prawie pod całym Rynkiem i pod wszystkimi stojącymi przy nim domami rozległe kamienne piwnice, gdzie niegdyś przechowywano wino.
Piwnice nie są w żaden sposób zagospodarowane, a mają już kilkaset lat. Zwiedziliśmy piwnice pod schroniskiem, pod domem p. Stanisława, kryptę pod kościołem, bardzo rozległe piwnice pod dawną szkołą (obecnie budynek ten jest na sprzedaż, może ktoś chce kupić ?) i pod Rynkiem. Oprócz tego byliśmy na wieży kościelnej i podziwiali XIX - wieczny działający mechanizm zegarowy.
Jaśliska są znanym sanktuarium maryjnym, odwiedzają je zwłaszcza pielgrzymki ze Słowacji.

Cudowny obraz :


Obrazek


Jedne z najstarszych, zabytkowych domów przy Rynku, o ciekawej konstrukcji przysłupowej:


Obrazek


Mechanizm zegarowy na wieży:


Obrazek


Z piwnic niestety zdjęć nie mam - z fleszem wychodzą beznadziejnie płaskie a bez flesza nic nie widać. Poza tym - nie chcieliśmy płoszyć nietoperzy, które tam sobie śpią. Widzieliśmy ich kilka, są śliczne.

Po zwiedzaniu i śniadaniu zrobiła się godzina 12.30 i było mało czasu na wycieczkę, wobec tego postanowiliśmy podejść tylko Na Banie Szklarską, licząc być może na widoki takie jak w dniu poprzednim.

Najpierw jednak zatrzymaliśmy się przy pięknej cerkwi w Daliowej, w stylu narodowym ukraińskim.


Obrazek


Cerkiew jest prawie pusta, ikonostasu nie ma (zajrzeliśmy przez dziurkę od klucza), ale podobno kilka razy w roku odprawia się tam msze greckokatolickie.

Podjechaliśmy na Przełęcz Szklarską z piękną słupową kapliczką wyznaczającą przebieg dawnej drogi.


Obrazek


No i podeszliśmy w około 30 min. na Banię Szklarską, niestety widoków na Tatry i Bieszczady nie było, najdalej było widać pasmo graniczne, a z drugiej strony - Cergową.


Obrazek


Bania Szklarska to taka łysa bambuła, stanowiąca jeden z najlepszych w tym rejonie punktów widokowych.


Obrazek


Znów się zrobiło późno, nie było po co jechać gdzieś daleko, wiec doradziłam podjechanie do Królika Wołoskiego, gdzie są ruiny pięknej murowanej cerkwi:



Obrazek


Wnętrze:



Obrazek


Cały strop był niegdyś wymalowany w niebieskie gwiazdy, dziś resztki tego pozostały tylko w prezbiterium


Obrazek




Obrazek


Ślady ikonostasu i ołtarza



Obrazek


Przycerkiewny cmentarz:



Obrazek



Obrazek



Tyle tylko pozostało po dawnych mieszkańcach tej wsi.



Obrazek



Kontynuowaliśmy naszą wycieczkę jadąc dalej w kierunku Rymanowa

Kościół w Króliku Polskim:


Obrazek


I podjechaliśmy w boczną dolinkę aby zobaczyć XVII-wieczną cerkiew w Bałuciance:


Obrazek


Cieszy fakt, że świątynia jest odnowiona, pokryta świeżym gontem. Zastanawiam się jednak po co we wsi, gdzie nie ma już grekokatolików a cała ludność liczy kilkadziesiąt osób wybudowano drugi okazały betonowy kościół ???
Czy nie może ta świątynia służyć wiernym ?


A to już Rymanów


Obrazek


Przespacerowaliśmy się po parku zdrojowym, napili wody z czterech źródeł mineralnych a potem poszli na kawę


Obrazek


Postanowiliśmy wracać do Jaślisk nieco okrężną drogą, bo bardzo chciałam pokazać koleżeństwu kościół parafialny w Dukli - jeden z nielicznych zabytków sakralnych w stylu rokoko. I tym razem udało się do niego wejść.


Obrazek


Niestety chyba wysiadło światło i w kościele było ciemno. Tak ze najpiękniejszy zabytek kościoła - grobowiec Amalii Mniszchowej wyrzeźbiony z różowego marmuru nie udało mi się tym razem sfotografować. Mam jego zdjęcia zrobione przy innej okazji to potem wkleję.

I tak upłynął nam dzień drugi.
Nauczona doświadczeniem i w celu przygotowania się do Sylwestra poszłam spać o godz. 22, zaś niektórzy balowali znowu do 4 rano.
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

No ładnie spędzaliście kolejny dzień. Szkoda że nie udało się ze zdjęciami z tych piwnic. A propos czy każdy jak poprosi może je zwiedzać czy trzeba mieć dojście ;-) ??

Piękna musiała być ta murowana cerkiew, niestety wiele obiektów niszczeje na oczach. Ciekawe do kogo trzeba by było zgłosić, żeby chociaż to co jest mogło ocaleć.

Piękna kra w Rymanowie i jaka finezyjna gwiazdka na kawusi :-) Będzie cd? Bo to piękna okolica.
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

Basia Z. pisze:"Baru pod Cycem",
,,Bar pod CYCKIEM" !!! :-) Fajne miejsce, tylko kiedyś wparowaliśmy większą grupą i trzeba było trochę poczekać.

A jesli chodzi o kościoły i cerkwie w okolicach Nowego Żmigrodu i Dukli to polecam rejon Krempnej ze świątyniami w Świątkowej Wielkiej i Swiątkowej Malej, Kotani, Chyrowej i w samej Krempnej. Poza tym w pobliskiej Hucie Polańskiej jest nietypowy jak na Beskid Niski (murowany) Kościół pw. św. Huberta. Choć pewnie BasiaZ pewnie zna te miejsca.

Dla zainteresowanych - w Nowym Żmigrodzie nalezy kierować się na południe, w kierunku na Kąty i dalej do Krempnej.
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

Zapomniałem dodać - fajna relacja, czekam na c.d.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Najpierw obiecany grobowiec Amalii Mniszchowej - arcydzieło sztuki rokoko.
Cały kościół ma wystrój różowo- biały z licznymi złoceniami, a wokół kaplicy sa ogromne lustra.

Obrazek

Reszta relacji jak znajdę czas, bo znowu wpadłam w tryby pracy.
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Basia Z. pisze:Jedne z najstarszych, zabytkowych domów przy Rynku, o ciekawej konstrukcji przysłupowej:
piekny,,cos podobnego chce sobie wybudowac taki dom z bali ,,stare cmetarze tez fajne i ta ruina cerkwi
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Kolejny dzień to już Sylwester. Niektórzy odsypiają nocne imprezy, ja wstaję świeżutka i wesoła jak skowronek ;)
Jest już około 11, a koleżanka nadal mocno zaziębiona, więc postanawiamy nadal poświęcić się krajoznawstwu, i jechać na Słowację, gdzie moi znajomi jeszcze nie byli.

Po kolei oglądamy bunkry z okresu Operacji Dukielskiej (takie sobie ciekawe, ale były po drodze):

Obrazek


Pierwsza cerkiewka p.w. św. Kosmy i Damiana w Vyšným Komárniku - tuż pod Przełęczą Dukielską:


Obrazek


Do wnętrza udaje się zajrzeć tylko przez szybkę:


Obrazek


Kolejna cerkiew - p.w. Opieki Najświętszej Bogurodzicy w stylu bojkowskim, z lat 30 XX w. - cudem ocalała w czasie działań wojennych


Obrazek



Przeurocza cerkiew p.w. św. Mikołaja w Bodružal, wpisana w roku 2008 na listę UNESCO



Obrazek



Obrazek


(tam do środka niestety nie weszliśmy, nie można się było dodzwonić na podany telefon)



Kolejna cerkiew p.w. Opieki Najświętszej Bogurodzicy we wsi Miroľa:



Obrazek


Wnętrze:



Obrazek




Obrazek




Obrazek



Cerkiew p.w. św. Michała Archanioła we wsi Príkra - tylko z zewnątrz:



Obrazek



Do kolejnej cerkwi p.w. św. Michała Archanioła z 1742 r. w wsi Ladomirová udaje się nam wejść, ale wewnątrz nie wolno robić zdjęć.



Obrazek




Obrazek



Potem usilnie szukamy gdzie tu o tej porze (jest już około 16, w Sylwestra) uda się jeszcze coś zjeść, a mamy wielką ochotę na haluszki.

Udaje się znaleźć czynny zajazd tuż w pobliżu tego osobliwego pomnika:



Obrazek



Znanego jako "kopulujące czołgi":



Obrazek



Zjedliśmy pyszne danie składające się w 50% z haluszków ze słoniną a w 50 % pierogów z bryndzą.
I tak, w miły sposób minął kolejny dzień.
Jeżeli prawdą jest ze "jak w Sylwestra tak przez cały rok" - to przez cały rok czekałyby mnie wyjazdy na Słowację, z czego bardzo bym się cieszyła.

O samej imprezie i o ostatnim dniu napiszę osobno.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Mimo, że zainteresowania brak, to wypada skończyć co się zaczęło.

Tak więc przechodząc do imprezy sylwestrowej.
Koledzy (i koleżanki, ale bardziej chyba koledzy) z kursu SKPB Lublin mieli taki pomysł, aby imprezę sylwestrową zorganizować "w klimacie PRL", trzeba było więc już z domu zabrać odpowiednie stroje - sukienkę z bistoru, elegancki garnitur, lub strój majstra na budowie.
Ja wzięłam spódnicę z pachworku i bluzkę w stylu "wczesnej Rodowicz" i doskonale się sprawdziło.

Parę zdjęć z imprezy:


Obrazek


Obrazek


Zbiorówka - niestety nie mam nic lepszego, kolega, który robił zdjęcie obciął głowy kosztem nóg i podłogi

Obrazek


Koleżanka dzieli domową wiśniówką


Obrazek


Muzyka gra


Obrazek


Zabawa trwa


Obrazek


Tak się bawią kursanci SKPG Gliwice, jak widać na kursie jest przewaga ładnych dziewczyn nad facetami.


Obrazek


Najlepsza zabawa jak zwykle w kuchni



Obrazek



Szampany się chłodzą w odpowiednim miejscu


Obrazek


Nowy rok poszliśmy powitać na przestanek PKS



Obrazek



Obrazek



A potem wrócili do schroniska aby kontynuować tańce i hulanki



Obrazek


Potem mam już same całkiem nieostre zdjęcia ;) . Zresztą nie koncentrowałam się na robieniu zdjęć ale gdzieś tak od godz. 0.30 nie jadłam, nawet nie piłam tylko prawie bez przerwy tańczyłam (trochę tez śpiewaliśmy z naszym gospodarzem różnych sprośnych przyśpiewek). 1 stycznia rano bolały mnie wszystkie mięśnie tak jakbym przez co najmniej 2 godz. uprawiała fitness.
Muzyka była jak dla mnie świetna - zbiór najbardziej popularnych utworów z lat 70 i 80 XX w., głównie szybkich.

Spać poszłam (co wykazał czasomierz w aparacie na ostatnim zdjęciu) o 4.02.

Ranek 1 stycznia powitał nas piękną pogodą.


Obrazek


Trzeba było się pakować do naszej limuzyny


Obrazek


I niestety wracać do domu.
Podjechaliśmy jeszcze do Zawadki Rymanowskiej zerknąć na cerkiew i piękne zachowane tam chyże łemkowskie.


Obrazek


Podeszliśmy również do Pustelni św. Jana z Dukli


Obrazek


I zatrzymali na chwilę w samej Dukli, aby ją obejrzeć za dnia


Obrazek


Obrazek


A potem już po ciemku do domu (wstępując jeszcze na obiad do "Zajazdu pod Skałką" zaraz za Jasłem i "zaliczając" następnie nowy odcinek autostrady pomiędzy Tarnowem a Krakowem.

Moim znajomym wyjazd i cały rejon bardzo się podobał i obiecują sobie wrócić tam na wiosnę, aby zobaczyć jeszcze więcej.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Basia Z. pisze:Mimo, że zainteresowania brak, to wypada skończyć co się zaczęło.
Nieprawda, że brak, z przyjemnością poczytałem i obejrzałem zdjęcia. :-)
Kapitalny sylwester. Gratuluję udanej i w takiej scenerii zabawy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Marta

-#2
Posty: 76
Rejestracja: wt 13 gru, 2011
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: Marta »

Basia Z. pisze:Mimo, że zainteresowania brak, to wypada skończyć co się zaczęło.
Nawet nie wiesz Basiu jak bardzo się mylisz.
Codziennie zaglądałam w nadziei na ciąg dalszy Twojej relacji, no i w końcu się doczekałam. Mam nadzieję że już niedługo następne. :-)
ODPOWIEDZ