Impreza
No i rozwialiści moje wątpliwości
http://plfoto.com/zdjecie,szukaj,2013!,2485249.html
http://plfoto.com/zdjecie,szukaj,2013!,2485249.html
...ale zdjęcie - bomba.Żabi Koń pisze:No i rozwialiści moje wątpliwości
http://plfoto.com/zdjecie,szukaj,2013!,2485249.html
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Ale które ?krzymul pisze:...ale zdjęcie - bomba.Żabi Koń pisze:No i rozwialiści moje wątpliwości
http://plfoto.com/zdjecie,szukaj,2013!,2485249.html
Każdemu jego Everest...
No to.andy67 pisze:Ale które ?
http://plfoto.com/zdjecie,szukaj,2013!,2485249.html
tzn. to...
http://plfoto.com/popup/full.php?photo= ... lor=333333
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Nie chciałam otwierać nowego tematu ale musze Wam to pokazać. Radośc za zdobycia szczytu pt.Rysy
http://www.youtube.com/watch?v=EzaGfxKJlpI

http://www.youtube.com/watch?v=EzaGfxKJlpI
Nie dramatyzujcie - z tego się wyrasta...
PS.
Muszę się przyznać - ja też śpiewałem w Tatrach...
No niezupełnie na szczytach bo na Hali Gąsienicowej...
Bądźmy szczerzy - w Murowańcu...
Konkretnie - w tzw. kapliczce przy sali jadalnej...
Biję się w piersi - przy wódce...
Co gorsza - po słowacku...
Niestety nie pamiętam całego tekstu ale na pewno tam było:
"pizdecka zelena aż po łyse kolena" - czy jakoś tak - Basia Z. i Jej mąż może pamiętają lepiej..
Demoralizacja z podtekstem iternacjonalizmu? Jasne, komuna demoralizowała polską młodzież tatrzańską...
Tak nawiasem:
Po odbiciu kolejnej butelki (mniejsza z tym której) nastąpił przypływ patriotyzmu i wtedy ochoczo wznieśliśmy pieśń:
"Patrz dziewczyno, patrz niebogo,
jakieś wojsko idzie drogą,
ja myślałem, że to śmieci,
że to bydło drogą leci,
a to sowieci, sowieci, sowieci,
schowaj zegarek, schowaj zegarek,
strzeż się, strzeż! "
A wtedy przyszedł kierownik schroniska i jęknął - "panowie ciszej, bo nas wszystkich pozamykają!'
A potem sięgnął po szklankę i powiedział - raz kozie śmierć, nalejcie mnie też. Wypił i śpiewał też, drugą zwrotkę... albo jeszcze coś gorszego...
Tak jest, proszę Państwa, fajnie było za komuny, wesoło. A teraz co, kompletna paranoja! Ale bądźmy sprawiedliwi - dawniej się też zdarzało, że paru kretynów diabli wiedzą po co polazło na Rysy. Ale raczej mieli trochę instynktu samozachowawczego aby nie pokazywać dziewczynom obtłuszczone blade torsy i abs (absolutny brak szyi). No i te łysiny - za komuny to byłby obciach bo wszystkie dziewczyny by myślały, że to gromadka rekrutów na przepustce. No i na całe szczęście technika nie stała tak wysoko aby to błazeństwo sfilmować i puszczać na cały świat!
Podejrzewam, że to byli uczestnicy imprezy integracyjnej jakiejś parszywej korporacji. Spili się piwskiem jak wieprze i demonstrują jak to się kochają. Ale nie ma co się martwić, impreza się skończy i wszystko wróci do normy, czyli do podpierdalania kolegów u szefa.
PS.
Muszę się przyznać - ja też śpiewałem w Tatrach...
No niezupełnie na szczytach bo na Hali Gąsienicowej...
Bądźmy szczerzy - w Murowańcu...
Konkretnie - w tzw. kapliczce przy sali jadalnej...
Biję się w piersi - przy wódce...
Co gorsza - po słowacku...
Niestety nie pamiętam całego tekstu ale na pewno tam było:
"pizdecka zelena aż po łyse kolena" - czy jakoś tak - Basia Z. i Jej mąż może pamiętają lepiej..
Demoralizacja z podtekstem iternacjonalizmu? Jasne, komuna demoralizowała polską młodzież tatrzańską...
Tak nawiasem:
Po odbiciu kolejnej butelki (mniejsza z tym której) nastąpił przypływ patriotyzmu i wtedy ochoczo wznieśliśmy pieśń:
"Patrz dziewczyno, patrz niebogo,
jakieś wojsko idzie drogą,
ja myślałem, że to śmieci,
że to bydło drogą leci,
a to sowieci, sowieci, sowieci,
schowaj zegarek, schowaj zegarek,
strzeż się, strzeż! "
A wtedy przyszedł kierownik schroniska i jęknął - "panowie ciszej, bo nas wszystkich pozamykają!'
A potem sięgnął po szklankę i powiedział - raz kozie śmierć, nalejcie mnie też. Wypił i śpiewał też, drugą zwrotkę... albo jeszcze coś gorszego...
Tak jest, proszę Państwa, fajnie było za komuny, wesoło. A teraz co, kompletna paranoja! Ale bądźmy sprawiedliwi - dawniej się też zdarzało, że paru kretynów diabli wiedzą po co polazło na Rysy. Ale raczej mieli trochę instynktu samozachowawczego aby nie pokazywać dziewczynom obtłuszczone blade torsy i abs (absolutny brak szyi). No i te łysiny - za komuny to byłby obciach bo wszystkie dziewczyny by myślały, że to gromadka rekrutów na przepustce. No i na całe szczęście technika nie stała tak wysoko aby to błazeństwo sfilmować i puszczać na cały świat!
Podejrzewam, że to byli uczestnicy imprezy integracyjnej jakiejś parszywej korporacji. Spili się piwskiem jak wieprze i demonstrują jak to się kochają. Ale nie ma co się martwić, impreza się skończy i wszystko wróci do normy, czyli do podpierdalania kolegów u szefa.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie no Janek co innego piesni patriotyczne po kilku flaszkach "pod zaborem" a co innego disco polo po jednym piwie na Rysach.Janek pisze:Nie dramatyzujcie - z tego się wyrasta...
Mnie to tylko wciaz zadziwia (jak widac niesłusznie) przekroj ludzi szwedających sie w terenie.
Chyba nie nadażam za duchem czasu
Jest lepszy kwiatek - od 28 lipca br to "dzieło" obejrzało na YouTube przeszło 7500 osób (trochę się do tego przyczyniliśmy). Jak oni to wyszukują? Podejrzewam, że gdyby zatytułowali "Goła laska na Rysach" to byłoby 75000 oberzeńWilczyca pisze:Mnie to tylko wciaz zadziwia (jak widac niesłusznie) przekroj ludzi szwedających sie w terenie.
Chyba nie nadażam za duchem czasu
Słowackie piosenki swego czasu bardzo popularne w środowisku taternickim były wyjątkowo pieprzne, patriotyczne raczej nie.Wilczyca pisze:co innego piesni patriotyczne
A co do hołoty q górach - bliskość Zakopanego robi swoje. Między innymi dlatego od wielu lat unikam Tatr Polskich - pod słowackiej stronie zdecydowanie lepiej to wygląda.
A co do "wyrastania" - to mój prywatny optymizm, pewnie nieuzasadniony.
Jestem gorszego sortu...
Słowackie piosenki śpiewałam (choć trudno to raczej nazwać "śpiewaniem") w schroniskach nie raz. Trzeźwa nie byłam. Ale ponieważ było to zazwyczaj przy specjalnych okazjach - jak np. Sylwester, więc nikomu nie przeszkadzałam.
Raz na Ornaku po szampanie zmieszanym ze spirytusem tańczyłyśmy z koleżanką na stołach.
Ostatnio na Sylwestra w Jaśliskach okazało się gospodarz tamtejszego schroniska, emerytowany nauczyciel mniej więcej w moim wieku, zna ten sam repertuar, no tośmy sobie pośpiewali.
Co do ludzi chodzących po górach - mnie już na prawdę nic nie zdziwi.
Mogłabym opowiadać mnóstwo - i to wcale nie dotyczy tylko Tatr, a również gór znacznie trudniej dostępnych.
Raz na Ornaku po szampanie zmieszanym ze spirytusem tańczyłyśmy z koleżanką na stołach.
Ostatnio na Sylwestra w Jaśliskach okazało się gospodarz tamtejszego schroniska, emerytowany nauczyciel mniej więcej w moim wieku, zna ten sam repertuar, no tośmy sobie pośpiewali.
Co do ludzi chodzących po górach - mnie już na prawdę nic nie zdziwi.
Mogłabym opowiadać mnóstwo - i to wcale nie dotyczy tylko Tatr, a również gór znacznie trudniej dostępnych.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Jak to często w Tatrach - wnieść do góry się da, znieść na dół już nieZakochani w Tatrach pisze:Też zaimprezował............
http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/9 ... ,id,t.html
A może to jakaś nowa religia, czciciele rowerów ?
Każdemu jego Everest...




