mefistofeles pisze:
Święci może nie, ale na tle innych europejskich nacji wypadamy w kontekście II wojny całkiem nieźle. Nie było u nas zorganizowanej kolaboracji z Niemcami, nie było formalnego udziału w Holocauście, a organy podziemnego państwa polskiego zwalczały szmalcowników bardzo surowo. Więc sugerowanie współodpowiedzialności Polaków - jako narodu czy jako całej grupy za holocaust jest zwyczajną podłością, zaś podgrzewanie tego tematu i rozwlekanie kilku incydentów - głupotą.
Ja jeszcze filmu nie obejrzałam, ale mam zamiar obejrzeć (tylko do cholery, zamykają mi jedyne kino w 100 tysięcznym mieście !!!, filmy lubię jednak oglądać w kinie), więc się odniosę tylko do tych kilku ostatnich zdań.
To co piszesz w pierwszym zdaniu jest z całą pewnością prawdą - na pewno nie ponosimy odpowiedzialności zbiorowej jako naród czy jako cała grupa ludzi.
Natomiast jest faktem wykazanym przez historyków, że incydenty szantażu w stosunku do Żydów, czy nawet zabójstwa z chęci zysku bezbronnych ludzi tej narodowości miały miejsce i wcale nie były takie jednostkowe.
W większości dotyczyły zabójstwa kilku osób, czasem całej rodziny, kilka było przypadków zbrodni zbiorowych.
Są to sprawy udokumentowane, a niektórzy sprawcy byli nawet po II wojnie światowej sądzeni.
Prawdopodobnie było tak dlatego, że pospolite szuje (których zawsze trochę w każdym narodzie jest) czuli się bezkarni i czuli nawet przyzwolenie na zbrodnię, a ponieważ mieli z niej wymierny zysk materialny - no to zabili bezbronnych ludzi.
Inni zaś bali się Żydów bronić, bo bali się okupantów.
Moja ś.p. Mama, która w chwili wybuchu wojny miała 16 lat pracowała jako 19-latka na budowie w Sędziszowie Kieleckim, jako coś w rodzaju sekretarki nadzorującego ta budowę. Jako robotnicy pracowali tam również Żydzi. Mieli najgorsze racje żywnościowe, byli traktowani prawie przez wszystkich jak nie-ludzie, a i tak się cieszyli , bo dopóki pracowali mieli pewność, że jeszcze trochę pożyją.
A potem nagle zniknęli i nikogo to specjalnie nie obeszło.
Ludzie traktowali to w czasie okupacji jako "coś normalnego" - takie było powszechne zobojętnienie.
Tym bardziej należy się chwała "Sprawiedliwym".
Reżyser miał święte prawo zrobić film o dowolnym incydencie, który był z jego punktu widzenia ciekawy, dramatyczny i nadawał się na scenariusz filmu.
To wydarzenie z pewnością jest bardzo dramatyczne, a że przy okazji zwraca uwagę
nam Polakom na wydarzenie, z którego nie wszyscy sobie może zdawali sprawę - no to bardzo dobrze.