kilgor pisze:Gdy tylko odpowiesz na moje pytanie
Ok. Miał być prawie esej ale mi odeszła ochota.
Nie jestem historykiem, nie grzebię w archiwach. Moja wiedza o tamtych czasach bierze się z autopsji - bo żyłem wtedy, bo mam wspomnienia, dobre i złe. Bo szlag mnie trafia jak czytam wypociny czasem i "uczonych" smarkaczy, którzy chcą mi wmówić, że moje cłe życie nie miało sensu albo wręcz, że pracując jak umiałem najlepiej wysługiwałem się reżimowi
Za kilkanaście tygodni, 3 marca minie 60 -a rocznica śmierci Stalina. Pamiętam doskonale ten dzień - właśnie skończyła się mojapierwsza w życiu sesja egzaminacyjna, to był chyba drugi dzień nowego semestru. Rozległy się z syreny i przez radiowęzeł zwołano wszystkich na aulę. Dasz wiarę, że niektórzy płakali, autentycznie płakali, nie dla pucu albo by się komuś przypodobać.
Minęło 50 lat, spotkaliśmy się chyba w 8 osób na takim koleżeńskim spotkaniu, dobór daty zupełnie przypadkowy. Siedzieliśmy wieczorem przy kielichu - i wtedy z radia rozległo się, że jest 50-rocznica. Był wśród nas jeden z tych wówczas "płaczących" - on w ogóle był taki, jak to się mówiło "czerwony". I wtedy, przy tym kielichu "pękł" - powiedział - "sam nie wiem jak ja wtedy mogłem być tak głupi, ale zrozumcie, nie wiedziałem. ale wiedziałem i to - pochodzę z biednej rodziny z małego miasteczka, dwie klitki i kuchnia, ubikacja w podwórku, kran do mycia w kuchni, przed wojną nawet bym nie mógł marzyć o studiach, ja naprawdę myślałem, że to jemu, Stalinowi zawdzięczam". Przy tym kielichu siedział tam cały przekrój społeczny z przedwojennych czasów, lącznie z takim, którego tata był ziemianinem na 100 tys. ha.
Po studiach nasze losy ukształtowały się różnie, normalka. Ale zawsze byliśmy przyjaciółmi, kolegami z jednego roku, na którym na przerwach mówiło się różne rzeczy, często wcale nie wielbiące władę, wręcz przeciwnie, ale nigdy nikt nikogo nie podpierdolił. A gdyby nawet, to jestem pewien, że nikomu by nie przyszło do głowy babrać się w IPN-owskich brudach. Tak jak abp. Leszek Głódź, on w szkolnych czasach trafił do mamra bo któryś z kolegów szkolnych go podpieprzył. Biskupowi IPN zaproponował wgląd do akt - odmówił - powiedział, że chce WSZYSTKICH kolegów szkolnych zachować w wdzięcznej pamięci, czyli zachował się jak na CGRZEŚCIJANINA przystało. Mam dla niego za to wielki szacunek, choć z niektórymi poglądami się nie zgadzam.
PRL bywał różny, wiele w nim było złego ale to tylko jedna strona medalu - studiowaliśmy, bawiliśmy się, chodziliśmy w Tatry lub na żagle na Mazury, podrywaliśmy dziewczyny, z niektórymi się nawet żeniliśmy, rodziły się nam dzieci, urządzaliśmy mieszkania, zdobywaliśmy samochody, z trudem no z trudem jeździliśmy zagranicę itd itd - czyli żyliśmy dość normalnie i ja tego za cholerę nie dam sobie odebrać, choć oczywiście nie znaczy to, że wychwalam komunę.
I wiesz co jeszcze - za chlerę nie mogę zrozumieć dlaczego na komunę najbardziej wyrzekają młodzi ludzie, którzy jej nie doświadczyli. Podobnie jak nie mogę zrozumieć, że z iniciatywą zorganizowania roku Gierka wystąpili wcale nie starzy ale młodzi działacze SLD.
Nic więcej nie mam do dodania, choć oczywiście to straszny skrót. A teraz czekam na listę piewców dr G.
Jestem gorszego sortu...