Sędzia Igor Tuleya vs IV RP
Sędzia Igor Tuleya vs IV RP
dr Mirosław G. został dzisiaj skazany na 1 rok więzienia z zawieszeniem na 2 lata. Inny wyrok zapaść nie mógł bo udowodniono przyjęcie przez niego dodatkowych opłat od pacjentów w kwotach od 300 do 1000 $. Obrona próbowała to usprawiedliwić, twierdząc, że to były wyrazy wdzięczności za pomyślne zakończenie leczenia, Warto też dodać, że Sędzia Igor Tuleya z SRej. w Warszawie stwierdził w uzasadnieniu, że nie znaleziono najmniejszego dowodu na to aby dr G uzależniał podjęcie leczenia od wręczenia korzyści.
Dura lex sed lex - mawiali Rzymianie ale powiedzmy sobie szczerze, że jeśli dr Mirosław G został słusznie skazany co raczej nie podlega wątpliwości, to należy sobie szczerze powiedzieć, że istnieje bardzo długa ława oskarżonych na której powinna zasiąść spora ilość lekarzy, pielegniarek, salowych, którzy takie dowody wdzięczności w postaci pieniędzy lub przedmiotów materialnych pobierali a także nas, pacjentów, którzy te pieniądze lub przedmioty materialne wręczali, czasami z wdzięczności a także niemniej często w chytrym przekonaniu, że jak weźmie to będzie leczył lepiej (to ostatnie w praktyce ambulatoryjnej, w której pacjent ma częsty okresowy kontakt z lekarzem).
Natomiast dr Miirosław G. został uniewinniony z zarzutu molestowania lub dręczenia podległego personelu, również lekarskiego. Jak stwierdził pan Sędzia, dr Mirosław G nie dręczył i molestował personel lecz tylko egzekwował przyzwoite i profesjonalne wykonywanie obowiązków.
Natomiast skromny sędzia skromnego Sądu Rejonowego w ustnym uzasadnieniu wyroku wystosował ciężkie oskarżenie wobec CBA i Prokuratury w pierwszej fazie postępowania czyli tzw. IV RP. Padły zarzuty manipulowania i fałszowania dowodami, wstawienia agenta, który uwiódł jedną z pielęgniarek aby zrobić z niej informatorkę, usłyszeliśmy o wyciąganiu świadków z domów w godzinach nocnych i wieczornych, nocnych i wielokrotnych przesłuchiwaniach, stosowaniu nacisków psychicznych czyli praktykach z lat 40-ychh i 50-ych, padło nawet słowo "stalinowskich". Pan europoseł Zbigniew Ziobro i poseł oraz wiceprzewodniczący PiS, szef CBA w tym czasie, pan Mariusz Kamiński, jeśli mają odrobinę honoru to powinni wycofać się z czynnego życia politycznego lub... wytoczyć sprawę Sędziemu Igorowi o pomówienie. Narazie triumfują w wypowiedziach dla mediów - "mieliśmy rację, sprawiedliwości stało się zadość".
Sędzia Igor Tuleya udowodnił, że jest człowiekiem uczciwym i odważnym.
Dura lex sed lex - mawiali Rzymianie ale powiedzmy sobie szczerze, że jeśli dr Mirosław G został słusznie skazany co raczej nie podlega wątpliwości, to należy sobie szczerze powiedzieć, że istnieje bardzo długa ława oskarżonych na której powinna zasiąść spora ilość lekarzy, pielegniarek, salowych, którzy takie dowody wdzięczności w postaci pieniędzy lub przedmiotów materialnych pobierali a także nas, pacjentów, którzy te pieniądze lub przedmioty materialne wręczali, czasami z wdzięczności a także niemniej często w chytrym przekonaniu, że jak weźmie to będzie leczył lepiej (to ostatnie w praktyce ambulatoryjnej, w której pacjent ma częsty okresowy kontakt z lekarzem).
Natomiast dr Miirosław G. został uniewinniony z zarzutu molestowania lub dręczenia podległego personelu, również lekarskiego. Jak stwierdził pan Sędzia, dr Mirosław G nie dręczył i molestował personel lecz tylko egzekwował przyzwoite i profesjonalne wykonywanie obowiązków.
Natomiast skromny sędzia skromnego Sądu Rejonowego w ustnym uzasadnieniu wyroku wystosował ciężkie oskarżenie wobec CBA i Prokuratury w pierwszej fazie postępowania czyli tzw. IV RP. Padły zarzuty manipulowania i fałszowania dowodami, wstawienia agenta, który uwiódł jedną z pielęgniarek aby zrobić z niej informatorkę, usłyszeliśmy o wyciąganiu świadków z domów w godzinach nocnych i wieczornych, nocnych i wielokrotnych przesłuchiwaniach, stosowaniu nacisków psychicznych czyli praktykach z lat 40-ychh i 50-ych, padło nawet słowo "stalinowskich". Pan europoseł Zbigniew Ziobro i poseł oraz wiceprzewodniczący PiS, szef CBA w tym czasie, pan Mariusz Kamiński, jeśli mają odrobinę honoru to powinni wycofać się z czynnego życia politycznego lub... wytoczyć sprawę Sędziemu Igorowi o pomówienie. Narazie triumfują w wypowiedziach dla mediów - "mieliśmy rację, sprawiedliwości stało się zadość".
Sędzia Igor Tuleya udowodnił, że jest człowiekiem uczciwym i odważnym.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jest taki niepisany zwyczaj lekarski, że od koleżanki/kolegi lekarza się w prywatnym gabinecie kasy nie bierze. Niektórzy to rozściągają na rodziny lekarskie. Wielokrotnie mi to wychodziło bokiem, bo trzeba się zrewanżować co niekiedy wychodziło drożej i w dodatku kłopot z kupieniem, wręczeniem itd. Całe szczęście, że młodzi lekarze już mnie nie identyfikują.
Bywają też takie przypadki - jedna pani lekarz miała męża, właściciela warsztatu samochodowego - no i koledzy doktorowie pani doktor bezczelnie przyjeżdżali do warsztatu oczekując darmowej usługi.
Bywają też takie przypadki - jedna pani lekarz miała męża, właściciela warsztatu samochodowego - no i koledzy doktorowie pani doktor bezczelnie przyjeżdżali do warsztatu oczekując darmowej usługi.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jesteś pewien? A może to normalny odruch ludziki człowieka, który w tych 47 tomach akt, z którymi musiał się zapoznać dojrzał całą obrzydliwoość akcji "kryptonim Mengele" i po prostu nie wytrzymał.mefistofeles pisze:Podlizując się obecnym
PS.
Pan Mariusz Kamiński dzisiaj w TVN24 powiedziiał, że rozważa pozew wobec sędziemu Tulei. Już to widzę!!!! Pan prezes pytany o to przez dziennikarzy odmówił odpowiedzi.
Adam Michnik 10 lat temu (afera Rywina) ugrobił SLD, wcale bym się nie zdziwił gdyby sędzia Tuleya ugrobił PiS - miarka zaczyna się przelewać.
Zaciągnięcie dziewczyny do łóżka, obiecanie małżeństwa, tylko ma dokumentację lekarską wynieść - OBRZYDLIWE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Miller miał rację mówiąc - pan jest zerem panie pośle.
Tak nawiasem - pewnie nie wszyscy wiedzą, że Ziobro wraz z bratem wytoczył sprawę grupie lekarzy, którzy podobno nie leczyli należycie jego ojca (bota bene, lekarza, bardzo cenionego w środowisku), który zmarł po długiej chorobie. Nie znam ostatecznego wyniku tes sprawy - może Komorfil coś wie, była swego czasu głośna w Krakowie.
PS.
To że dr Mirosław G zachował się fatalnie łaszcząc się na te 17 tys. zł to inna sprawa.
Jestem gorszego sortu...
Ja Ci powiem tak.Janek pisze:dojrzał całą obrzydliwoość akcji "kryptonim Mengele" i po prostu nie wytrzymał.
Pan Doktor powinien przede wszystkim podziękować Ziobrze, ponieważ gdyby ten zbytnio nie wyrwał się z oskarżeniami, dziś Pan Doktor siedziałby w więzieniu i pies z kulawą nogą by po nim nie zapłakał.
Ale stało się jak się stało. Sprawa kryminalna stałą się elementem politycznej walki, doprowadzając do sytuacji w której jakiekolwiek spektakularne skazanie, mimo bardzo mocnych dowodów stałoby się politycznie niepoprawne ...
Wybacz, ale jeśli widzisz w tej sprawie powód do radości, to ja Ci szczerze zazdroszczę, ponieważ ja widzę tylko ogrom degeneracji jakiej w ciągu ostatnich lat uległa Polska.
Pozdrawiam
Jan
Nie mój drogi, nie tak było. Lewizna w środowisku medycznym kwitła od niepamiętnych czasów (mowa oczywiście o latach powojennych). Czy nigdy nie zastanawiałeś się nad, że dostanie się na studia medyczne było zawsze niezwykle trudne, tylu było chętnych? Ja ja w 1952 roku zdawałem na Poliechnikę w Poznaniu (gwoli ścisłości, wtedy jeszcze nazywała się Szkoła Inżynierska) to na 1 miejsce było 1.5 kandydata a na Akademii Medycznej ponad 6 a na lekarskim jeszcze więcej - farmacja obniżała średnią. I tak było wiele lat potem, nie wiem jak aktualnie, a formalnie zarobki lekarzy były znacznie niższe niż inżynierów.janek754 pisze:Pan Doktor powinien przede wszystkim podziękować Ziobrze
Samochody w rękach prywatnych w sposób widoczny zaczęły się pojawiać pod koniec lat 50-ych. Może wiesz w obrębie jakich grup zawodowych było to widoczne najbardziej? Pewnie też nie. Otóż nie w środowisku inżynierskim a także aparatu partyjnego. Nie, w środowisku medycznym i adwokackim. A w tym czasie ordynator, nie mówiąc już o szeregowym lekarzu zarabiał często gorzej niż tokarz czy frezer a oficjalne płace w zespole adwokackim były też nędzne.
Dlaczego? Powiem Ci - ja, jako inżynier miałem tylko swoją pensję, nic więcej. Czasami trafiło się dostać jakąś "fuchę" czyli pracę zleconą, ale to raczej tylko budowlańcy. Natomiast w zawodach medycznych, adwokackich a także, o dziwo, nauczycielskich zawsze była możliwość zarobku na boku, bo w pewnym sensie ludzie sami dawali - adwokatowi, aby lepiej bronił i to niezależnie od tego jak bronił, bo ludzie wierzyli, że jak dać pod stołem to lepiej - a jak tacie lub synowi grozi kilka lat odsiadki to rodzina z pod ziemi forsę wykopie. Podobnie wśród nauczycieli - jak synuś lub córeczka był albo leniwy albo głupi to się kasa na korepetycje znalazła aby dziecięta wyrośli na ludzi.
Sfera medyczna to jeszcze inna sprawa - zacznijmy od lewizny najprostszej - były takie czasy, że ambicją każdego zakładu pracy było mieć swojego lekarza i dentystę, w szkołach również. Firma urządzała gabinet i angażowała doktora, naogół na 1/4 lub 1/2 etatu, wtedy nominalnie 40 godzin lub 80 godzin miesięcznie. A ile tak naprawdę - 2 do 4 godzin tygodniowych czyli 8 do 16 godzin miesięcznie. Byli tacy hapacze, którzy takich połówek lub ćwiartek mieli tyle, że doba trwała u nich więcej niż 24 godziny (podobnie było z radcami prawnymi). Kolejna lewizna, raczej dostępna tylko dla "arystokracji lekarskiej" czyli profesorów - kierowników klinik i ordynatorów polegała na tym, że pan profesor lub ordynator prowadził jednocześnie prywatną praktykę. Kto tam przychodził? Ano ten, co się chciał, głównie na operację, dostać do lepszego szpitala niż taki w powiecie. Odbył kilka prywatnych wizyt, zapłacił i miejsce w klinice lub ekstraszpitalu jak w banku (to częściowo trwa do dzisiaj chyba).
Dobra, powiedzmy, że się dostał do szpitala legalnie. No i on sobie leżał w oczekiwaniu na operację a rodzina przychodziła do pana doktora wywiedzieć się jak tam zdrowiem syna, córki, taty, mamy - a przy okazji w gabinecie zostawała butelka niezłego trunku (koperty wtedy raczej nie), potem była operacja, wszystko się udało, pacjent szedł do domu, a u pana doktora znowu się trafiała butelka.
Janku, ja znałem trochę chirurgów - wiesz co mówili? Ano to - "chłopie gdybym ja to sam wypijał, to przestałbym być chirurgiem, bo bi mi łapy odmawiały posłuszeństwa". No i butelczyny trafiały z powqrotem do tzw. "Delikatesów" - kierownk sklepu miał dolę, doktor miał dolę i wszyscy byli happy i wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta sama butelka kilkakrotnie wracała do tego samego doktora.
No i powiedzmy sobie szczerze - znakomita większość tych butelek i innych dóbr "wdzięcznościowych" szła całkowicie dobrowlnie, ludzie sami dawali -"bo . Bo tak trzeba" Bo taka jest mentalność wielu osób. Do przychodni (psychiatrycznej), w której pracowała moja żona tak raz na 6 tygodni trafiała kobieta ze wsi z corką. ta córka była chora. Zawsze miała torebkę z 10 jajkami, takimi co to "pani doktór od kury co to na podwórku, w sklepach takich nie ma". No i spróbuj nie przyjąć, ta kobieta by potraktowała jako obrazę lub lekceważenie. A poza tym ona święcie wierzyła, że jak pani lub pan doktor takie dobre jajko zje, to będzie lepiej leczyć.
Po 1989 roku środowisko medyczne się zbuntowało, strajk za strajkiem. I jak próbowano to załatwić? Znowu od dupy strony. Wprowadzono kontrakty. Kompletna bzdura - siedzi dwóch lekarzy na tym samy wudziale w szpitalu - obaj robią to samo. Jeden na kontrakcie a drugi na etacie. I ten na etacie zarabia dwa razy mniej.
Po 2000 roku spraw o korupcję w środowisku lekarskim zaroiło się od metra.I o sprawy znacznie większe niż te 17 patyków dr Mirosława G. Zapadały wyroki, bez hałasu i rozgłosu.
No i nagle wybucha afera dr G. Kim był? Najlepszym uczniem profesora Antoniego Dziatkowiaka z Krakowa. Już wtedy zasłynął nieledwie jako cudotwórca, facet, któremu udają się prawie beznadziejne sprawy. Potem przeszedł do Warszawy i jego klinika w MSWiA zasłynęła w całej Polsce.
Nie jest tajemnicą, że PiS postanowił wtedy uderzyć w tak zwane "łżeelity". Która była najbardziej spektakularna? Ano ta najbliżej człowieka, szczególnie chorego. Czyli lekarska. W kogo trzeba było uderzyć aby był rozgłos i popłoch w całej Polsce? W ordynatora z Kępska czy Hrubieszowa? Wolne żarty. Właśnie tego z samego topu, czyli dr Mirosława G. Słynna konferencja Ziobry była uwieńczeniem akcji.
I na koniec - dlaczego Mirosław G. dał się skusić na te gówniane 17 patyków?Doprawdy nie wiem - toż miesięcznie zarabiał więcej oficjalnie, do tego artykuły w światowej prasie medycznej itp. Nie wiem, nie wiem i nigdy nie zrozumiem'
Zawinił, strasznie zapłacił, jakoś wyszedł z tego, operuje zagranicą. Bo potrafi!!!
Natomiast otoczka całej jego sprawy była skandaliczna i w dodatku precycyjnie zaplanowana.
Mefisto napisał, że sędzia Tuleia chciał się podlizać Tuskowi. Ma prawo tak twierdzić. Mnie się jednak wydaje, że sędzia Tuleia zapoznawczy się z tą iście czekistowską pajęczyną się wkurwił i nie wytrzymał. Coś mi się wydaje, że afera Rywina się teraz powtórzy, tzn. jej skutki.
PS.
Panowie - Ziobro i Kamiński jeśli uważają, że zostali pom,ówieni mogą wystąpić z pozwem wobec Sędziego, władze sędziowskie z pewnością uchylą imunitet. Wystąpią czy nie wystąpią. Gotów jestem założyć się, że nie.
Jestem gorszego sortu...
Tu nie chodzi "lewiznę", ponieważ tę jeszcze mogę zrozumieć i poniekąd usprawiedliwić. Tu chodzi o zostawienie w sercu pacjenta rolgaza i to co się stało później, czyli totalną olewkę tego faktu ze strony Pana Doktora i śmierć pacjenta ...Janek pisze:Nie mój drogi, nie tak było. Lewizna w środowisku medycznym kwitła od niepamiętnych czasów
Błąd w sztuce może się zdarzyć, problem w tym że Pan Doktor zdaje się zaprzeczać temu co niepodważalne. Rolgaz w sercu Pacjenta jest faktem, wina instrumentariuszki także, dodatkowo jest to potwierdzone opinią biegłych i prawomocnym wyrokiem sądu ...
Ale co tam ...
Prokuratura już próbowała ten zarzut "unicestwić", niestety plan spalił na panewce po interwencji adwokata wynajętego przez rodzinę zmarłego pacjenta ...
I co dalej ?
Czy nie uważasz że ktoś w końcu powinien wziąć kogoś za dupę i zrobić z tym porządek ?
Niestety to się w chwili obecnej nie uda, ponieważ jedyna od wielu lat szansa która się w tym temacie pojawiła, dzięki politykom okazała się politycznie niepoprawną ...
Cieszy Cię to bardzo, trochę czy może wcale ?
Pozdrawiam
Jan
Zacznijmy tutaj może od tego, że słowo "cieszy" nie ma tu nic do rzeczy. Aby można go użyć musiałbym być personalnie po czyjejś stronie - nie jestem. Ja tylko staram się analizować pewne fakty i zjawiska.janek754 pisze:Cieszy Cię to bardzo, trochę czy może wcale ?
A tu nie rozumiem. Bo dla mnie "lewizną" jest również i to, że się bierze od pacjenta przed operacją (lub innym leczeniem) lub po. A także i to, że się przychodzi do roboty na 2 godziny w tygodniu a zapisu w umowie o pracę wynika, że powinno się na 10 Albo albo (swego czasu chodziło takie powiedzonko, że wszystkich barmanów w Polsce można zamknąć bez sądu - już oni będą wiedzieć za co siedzą, bo wszyscy nie nalewali klientowi tyle wódki co trzeba - jak Ci rąbnę komórkę z kieszeni lub portfel to jestem złodziej a jeśli zamiast 100 gram czystej naleję Ci 90 lub 80 bo wiem, że jesteś już tak wlany, że tego nie zauważysz to nie jestem złodziejem, to tylko lewizna. Nie, albo rybki albo grzybki).janek754 pisze:Tu nie chodzi "lewiznę", ponieważ tę jeszcze mogę zrozumieć i poniekąd usprawiedliwić.
W ostatnich godzinach z racji tego wyroku na Mirosława G. zaczęto próbować definiować, co jest wyrazem wdzięczności dla lekarza a co nie. Orzeczono, że skromny bukiet łapówką nie jest. No i od razu problem - co to znaczy "skromny"?. No a co z tymi 10-ma jajkami - to i mókj osobisty problem - też te jajka jadłem.
A powszechne złodziejstwo w PGR-ach? Każdy pracownik miał służbowy chlewik i tzw. działkę zagrodową. No i bardzo dobrze. Ale czym świniaka karmił i pole obsiewał? Ano pegeerowską paszą i zbożem lub ziemniakami. Wszyscy, łącznie z dyrektorem PGR-u patrzyli na to przez palce, no bo przecież "on tak mało zarabia".
Problem złodziejstwa, czy korupcji (choć to słowo jest nadużywane, podobnie jak "łapówka") bierze się stąd, że w Polsce praca była i niestety nadal jest niedostatecznie nieopłacana.
Ale wróćmy do dr Mirosława G. W tym procesie, który właśnie się zakończył w naniższej instancji, czyli w Sądzie Rejonowym (a założę ię, że będzie apelacja) miał trzy zarzuty:
- nieuprawnione czerpanie korzyści materialnych - Sąd uznał zarzut i osądził,
- żądanie stosunku seksualnego w zamian za usługę lekarską - uniewinniono z braku dowodów - jak było? Diabli wiedzą, takie sprawy są zazwyczaj trudne dowodowo.
- dręczenie personelu - zarzut się rzoleciał, doktor egzekwował wypełnianie obowiązków, w interesie pacjentów. Czy robił to elegancko? Wątpię, chyba ma nawyki dyktatorskie, ale to jest dość częste w przypadku wybitnych fachowców - jedno jest pewne - młody chirurg przy szefie o takich kwalifikacjach uczy się co daje mu szanse osiągnięcie pozycji zawodowej, przy ordynatorze papaprańcu uczy się również - być takim samym popaprańcem. Trudno - serialowy dr House też nie jest aniołkiem.
Sprawa rolgazu - w tej sprawie toczy się inne postępowanie, jest nieukończone. Zakończone postępowanie nie powinno mieć na nie wpływu. Czy nie będzi miało? Okaże się.
Wychodzące teraz na jaw zeznania świadków z zakończonego w I instancji procesu ujawniają rzeczy oburzające. Ludzi po nocy wyciągano z domów, po tejże nocy przesłuchiwano, grożono więzieniem, szantażowano. Słynne powiedzonko radzieckiego prokuratora - "dajcie człowieka, paragraf się znajdzie" - raz jeszcze okazało się być nadal aktualnym.
Janku754 - jest tak jak jest - jedni wierzą w zamach smoleński, drudzy nie wierzą, ja też nie wierzę.
Czy operacja "kryptonim Mengele" była zamachnięciem się grupy trzymającej władzę na polską inteligencję w celu jej przestraszenia, takie "ruki pa szwam". Jedni mogą nie wierzyć, ja w tym przypadku wierzę, zwłaszcza po ujawnieniu tzw. "listy 1000".
Zwłaszcza, że jest stosunkowo niedawny precedens. Znasz dobrze historię zdarzeń roku 1968-go? Nie było Cię wtedy na świecie, ja byłem, w wieku dojrzałym, miałem 33 lata, nie byłem już gówniarzem. To było zamachnięcie się władz PZPR na inteligencję polską, również a może szczególnie na tą, która miała legitymacje partyjną. Bo się właśnie zaczęła buntować - posmakowała rozluźnienia stalinowskiego drylu i chciała więcej. Czy może wiesz na kogo poszło główne uderzenie - na jednego z najbardziej znanych polskich intelektualistów, Pawła Jasienicę. Na plenum KC PZPR Gomułka mu wyciągnął, tak trochę "przez kwiatki" jakiś wstydliwy z okresu bezpośrednio po 1945 - coś tam podpisał i wyszedł na wolność. Chciano go zdyskredytować w oczach środowiska, a przy okazj paluszkiem pogrozić temu środowisku - "na was też coś znajdziemy czyli raz jeszcze - "dajcie człowieka, paragraf się znajdzie".
Janku754 - pewien Człowiek z Nazaretu wyrzekł 2000 lat temu znamienne słowa: "Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem" a także "Nie sądźcie abyście i wy nie byli sądzeni". Trochę bardziej na północ ale też w tamtych czasach pewien Grek zapytał "A cóż jest prawdą?".
Warto o tym pamiętać, szczególnie jak się zauważa, że są grupy ludzi spoconych w pogoni za władzą, którzy aby ją zdobyć są szczególnie chętni do oskarżania i sądzenia innych, zaspakajania współczesnej formy "panem et circenses". Polskie elity polityczne nie są "święte" i to od prawa do lewa, można powiedzieć, że są mniej lub bardziej obrzydliwe. W tej sprawie ci od prawa i sprawiedliwości dowiedli, że prawo się obchodzi a a sprawiedliwość ma się w tyłku
"Kto wiatr sieje zbiera burzę" - to chyba Szekspir, nieważne - chyba nieznany do wczoraj nikomu sedzia Tuleya to "zbieranie burzy" właśnie znacznie przyspieszył.
I to mnie, nie ukrywam ucieszy, bo co za dużo to nie zdrowo. A jak dr Mirosław G. po sprawie z rolgazem pójdzie siedzieć to nie będę protestował a tymbardziej się smucił - skoro jest wina to musi być i kara. Ale niech to się stanie na mocy wyroku sądowego a nie w wyniku buty zarozumiałego aroganta.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No i co z tego? Cel uświięca środki"? Bo środki były skandaliczne.mefistofeles pisze:Janku - ale zauważ jedną rzecz - po akcji z drem G. lekarze zaczeli sie zupełnie serio bać brania w łapę.
Wyobraź sobie, że zostałeś o coś posądzony. Słusznie czy niesłusznie, nieważne. Czy byłbyś zadowolony jak by brygada w kominiarkach przyszła do Twojej firmy i Cię zwinęła na oczach współpracowników i prowadziła skutego w kajdankach? Czy popełniłeś dotąd cokolwiek takiego, że budziłoby to podejrzenie, że będziesz próbował uciiekać, będziesz niebezpieczny dla funkcjonariuszy. Procedura aresztowania nie wymaga skuwania podejrzanego a towarzyszące temu okoliczności nie powinny go poniżać.
Tu chodziło o zgnojenie człowieka i wystraszenie innych - Ciebie, mnie, komorfila, krzymula... I nie mów, że kto ma czyste sumienie nie ma co się śmiać. Podczas procesu zeznawała osoba, o ile dobrze pamiętam kobieta lekarz, która z ulicy doprowadziła nieznaną jej osobę, która zasłabła na ulicy a potem pomogła w jej ratowaniu. Ta kobieta mieszkała 200 km od Warszawy. CBA wpadła do niej w nocy, niczego nie wyjaśniła i zwinęła, nie zwracając uwagi, że matka tej kobiety, staruszka, zasłabła. Tak postępują słjużby w państwie prawa?
No i poszukaj gdzieś w internecie jak Gomułka na plenum KC gnoił Pawła Jasienicę. Telewziji wtedy nie było, na szczęście, ale było radio i bezpośrednia transmisja, wielkie tytuły na pierwszych stronach gazet, relacja filmowa w Kronice Filmowej. A książki Pawła Jasienicy miał wtedy na swojej półce prawie każdy polski inteligent.
"Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem". Jesteś, Tomku? Bo rzucasz!
Janek (z tych jedzących jajka na miękko otrzymanych jako łapówkę")
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ależ to jest najważniejsze. Bo posądzono słusznie. A z tego co wiadomo to nie były to dowody wdzięczności tylko haracze od których zależała jakość opieki medycznej. Za coś takiego przeorali go bardzo słusznie. I mam nadzieję, że ci co zrobili z Mirosława G. bohatera walki z kaczyzmem sami, na własnej skórze doświadczą spotkania z takim lekarzem łapowinikiem.Janek pisze:Wyobraź sobie, że zostałeś o coś posądzony. Słusznie czy niesłusznie, nieważne.
PS Oczywiście, że była to popisówka mająca na celu zastraszenie innych lekarzy łapowników. Ale to nie znaczy, że postapiono z przesadą - postąpiono tak jak postepuje sie z przestępcami, bo do wielu osób nie dociera że to jest przestępstwo, w dodatku bardzo poważne.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Widzę, że kaczyzm odbiera rozum, co gorsza również szacunek do elementarnych zasad cywilizacji i kultury europejskiej.Ustalonych przeszło 2000 lat temu w prawie rzymskim, słyszałeś coś może o nim.mefistofeles pisze: bohatera walki z kaczyzmem
Nic takiego w uzasadnieniu wyroku nie powiedziano - skąd czerpiesz tą wiedzę? Z szmatłaych portalików?mefistofeles pisze:A z tego co wiadomo to nie były to dowody wdzięczności
Cholernie mnie bawi sytuacja, w której osoby uważające się za wzorzec zasad moralnych, w gruncie rzeczy są amoralne s także gdy osoby uważające się za pobożnych kataloków tak naprawdę nie są chrześcijanami. Zadałeś sobie kiedykolwiek trud przeczytania czterech Ewangelli jako całości a nie tylku wysłuchiwaniu fragmentów przypisanych danej niedzieli? Podejrzewam, że nie.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Elementarną zasadą kultury i cywilizacji europejskiej jest m.in. niebranie łapówek (co w kulturze azjatyckiej jest czymś zupełnie normalnym). Elementarną zasadą cywilizacji i kultury europejskiej jest też równość wobec prawa, więc nie rozumiem dlaczego dr G. miałby być traktowany lepiej od dajmy na to Starucha.Janek pisze: co gorsza również szacunek do elementarnych zasad cywilizacji i kultury europejskiej
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
krzymul - problem zaczyna się wtedy gdy od uzyskania dowodu wdzięczności uzależnia się jakość świadczenia. Wtedy to już jest de facto haracz. Ale przepisy nie rozrózniają tych przypadków traktujac je jednakowo - bo udowodnienie tego jest niemożliwe.krzymul pisze:Łapówki i dowody wdzięczności to stara komunistyczna "zasiadłość".
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
W głowach łapówkodawców istnieje właśnie coś takiego, że gdy nie dadzą to jakość świadczenia będzie gorsza, inaczej by nie dawali. I tak powstaje system dawania i brania.
Niewielu jest takich co potrafią odmówić. Sam dawałem w szpitalu, to wiem, chociaż to było po operacji, to miałem nadzieję, że lepiej się zaopiekują, pielęgniarce bombonierkę - będzie lepiej doglądać. Chociaż wiem, że to paranoja .... no, ale coś takiego w człowieku tkwi, szczególnie w trosce o zdrowie bliskich, że popełnia takie dziwne czyny ... niestety.
Jeszcze gorszym czynem dla mnie jest danie łapówki, a potem podpieprzenie takiego np. lekarza.
Niewielu jest takich co potrafią odmówić. Sam dawałem w szpitalu, to wiem, chociaż to było po operacji, to miałem nadzieję, że lepiej się zaopiekują, pielęgniarce bombonierkę - będzie lepiej doglądać. Chociaż wiem, że to paranoja .... no, ale coś takiego w człowieku tkwi, szczególnie w trosce o zdrowie bliskich, że popełnia takie dziwne czyny ... niestety.
Jeszcze gorszym czynem dla mnie jest danie łapówki, a potem podpieprzenie takiego np. lekarza.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:

