Ja już zaczęłam sezon rowerowy 2013 - wczoraj 45km po Warszawie i okolicach. Zaliczone zostało utopienie roweru w kałuży, próba pokonania oblodzonej, leśnej ścieżki oraz ból zatok Dziś już nie dałoby rady na taką eskapadę biorąc pod uwagę deszcz...
Ostatnio zmieniony pt 10 kwie, 2015 przez ruda, łącznie zmieniany 2 razy.
właśnie wróciłem, do Opoczna i z powrotem 48 km, ale pogoda była raczej marna, deszcz ze śniegiem i w ogóle jakaś taka dupówa, zmęczyłem się, jakbym pojechał co najmniej do Lublina
Dagomar to dzisiejsze kilometry idą już na konto roku 2013
Więc przychylam się do zdania Basi by któryś z adminów/moderatorów założył wątek "Wycieczki w roku 2013" w kategorii "Ważne tematy", a ten przenieść do pozostałych tematów.
Ja wczoraj wykręciłam 25km po Kampinosie na trasie Kiełpin-Palmiry-Cmentarz Palmiry-Sieraków-Dziekanów-Kiełpin. Plus jazdy o tej porze roku po Kampinosie (o ile nie ma śniegu) jest fakt, że wszystko jest zmrożone i nie trzeba kopać się w śniegu. Minusem jazdy jest to, że niektóre ścieżki są dość mocno zamarznięte co w moim przypadku kończy się pchaniem roweru po krzakach.
byłam dziś w Kampinosie na 12kilometrowym spacerze, ale widziałam dwóch rowerowych zapaleńców, którzy w tym kopnym śniegu radośnie przemierzali puszczę. Podziwiam
caatoosee pisze:na rowerze to tak jak na nartach pod gorke trzeba wejsc a potem frajda zjezdzac ,fajna zabawa balansowac roweren na sniegu
Powiadasz, że jak na nartach, to zapewne w moim wydaniu zakończyło by się to szybkim lotem ponad kierownicą i zjechanie wszelakich zewnętrznych warstw mojej twarzy w zetknięciu z podłożem Ale i tak pewnie ciekawe to doznanie trzeba spróbować