krzymul pisze:Nie dajmy się zwariować, trzy lata to niewiele.
Ależ tego nikt nie kwestionuje. Chodzi o otoczkę sprawy, wieloraką otoczkę. Generalnie kwalifikującą do tutułu - zaniedbywanie obowiązkóq i manie w dupie obywatela. Pani sędzia dobitnie podkreślała, że był znak z ograniczeniem do 50 - ki. Zgoda, ale na takiej arterii wzbudza on podejrzenia, że był remont, ustawiono ograniczenie, remont skończono a znak pozostał - każdy może wymieniać na kopy takich "zapomnień" (choć ja akurat, powinienem 0 tym nie wspominać bo "zły to ptak..."). No i się jedzie, pewnie, że nie 150 ale zawsze. A nasi posłowie! Frasyniuk, którego lubie kilka razy się przechwalał ile czasu jedzie z Wrocławia do Warszawy, o Jacusiu Kurskim lepiej nie wspominać.
PS.
A Otylia Jędrzejczak powinna pójść siedzieć, w Stanach Zjednoczonych by to miała jak w banku. Ale jak tu mistrzynię olimpijską sadzać.
krzymul pisze:...i taki ekspert nie wiedział czym to grozi ? .... tzn jazda z taką prędkością w mieście. ?
Pajac a nie ekspert. Zapierdalać niejeden nowicjusz potrafi.
Sobiesław Zasada w swojej książce pt. "Szybkość bezpieczna" napisał tak - "w oreślonych warunkach szybkość 160 km/h może być w pełni bezpiecną, w innych określonych warunkach szybkość 30 km/h może być niebezpieczna", ale to Sobiesław Zasada a nie synek tatusia.
krzymul pisze:Codziennie spotykam się z potwornym łamaniem przepisów przez kierowców
Każdy jeździ jak chce i jak jest mu wygodnie, a przykład oczywiście idzie z góry...A dlaczego tak jest to chyba każdy z kierujących wie.
Całe szczęście w nieszczęściu, jak napisałem, że nikomu z osób postronnych nic się nie stało, nikt nie ucierpiał. Pasażer feralnego Ferrari jeśli myślał racjonalnie to raczej musiał być świadomy, że jazda z taką prędkością może być, nawet w Ferrari kierowanym przez Z. (nie neguję tego, że Z. jest podobno bardzo dobrym, w sensie posiadanych umiejętności, kierowcą) niebezpieczna. Wiadomo też, że Z. samobójcą nie był i nie chciał się rozbić - pewnie to miała być zabawa i odrobina szpanu. Zakładam też, że Z. wiedział, że tam na drodze była ta nierówność, wszak mieszka w Warszawie. Po prostu pewnie myślał, że się uda, że jakoś to będzie, ale nie wyszło...
Ostatnio zmieniony czw 03 sty, 2013 przez Nesek, łącznie zmieniany 2 razy.
Sobiesław miał rację,... a Otylia też powinna ponieść konsekwencje.
Widać tu niesprawiedliwość wymiaru ...sprawiedliwości. Widać są równi i równiejsi.....jak zawsze i wszędzie. Ostatnio czytałem gdzieś, że posłowie nie ponoszą konsekwencji po wpadce z fotoradarem. To paranoja, żeby ustawodawcy byli bezkarni popełniając wykroczenia, które sami ustalają, no cóż jaki kraj takie prawo, jacy rządzący takie konsekwencje wykroczeń.
Jednym słowem jawna niesprawiedliwość .... na każdym kroku..ech.
A co mnie najbardziej wkurwia ? ... otóż jak przechodzę przez przejście i ktoś mnie puszcza, a obok popirda..la gość nie zwracając uwagi na nic.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Pani sędzia dobitnie podkreślała, że był znak z ograniczeniem do 50 - ki. Zgoda, ale na takiej arterii wzbudza on podejrzenia, że był remont, ustawiono ograniczenie, remont skończono a znak pozostał - każdy może wymieniać na kopy takich "zapomnień" (choć ja akurat, powinienem 0 tym nie wspominać bo "zły to ptak..."). No i się jedzie, pewnie, że nie 150 ale zawsze.
Janek - każdy warszawiak wie, że to ograniczenie wynika tam z czegoś innego. Tak jak pisałem - łatwiej tam się rozpędzić jadąc w odwrotnym kierunku - czyli od strony Piaseczna, ale Maciej jechał od centrum. W zasadzie to ledwo ruszył ze świateł (po drodze miał skrzyżowania ze światłami jedno za drugim) i na bardzo krótkim odcinku rozwinął taką prędkość. W miejscu gdzie się rozbili jest spory rozjazd. Do Pułwskiej dochodzą drogi z i na Ochotę oraz z i na Ursynów - ogólnie można się "spodziewać sytuacji niespodziewanej" i tam się raczej zdejmuje nogę z gazu, bez względu na to czy jest remont czy go nie ma.
Janek pisze:Ale jak tu mistrzynię olimpijską sadzać.
Widzisz Janku, bo tu nie chodzi o to aby bezmyślnie skazać człowieka, ale aby ustalić w jakim stopniu karą samą w sobie jest czyn który ten człowiek popełnił.
Otylia po wypadku przeszła załamanie nerwowe, Pan Maciej dla odmiany nie stronił od niewybrednych żartów na temat wypadku w prowadzonym przez siebie programie ...
Do tego wybitnie żałosna linia obrony - "nie pamiętam" ...
Dobra jeśli sąd się "nabierze". Bardzo kiepska jeśli nie.
Ja Ci powiem tak.
Gdyby Pan Maciej się przyznał i "udowodnił" przed sądem że żałuje i rozumie wagę tego co zrobił, dodatkowo próbował zadośćuczynić pośrednim ofiarom zdarzenia - z pewnością dostałby "zawiasy", a tak ...
Myślę że powinien się cieszyć z tych trzech lat, bo ja, gdybym mógł dałbym mu osiem.
P.S.
Wyrok nie jest prawomocny, więc z pewnością będzie dalszy ciąg.
Chyba coś ostatnio u mnie zawodzi z klarownością "wykładu" bo właściwie nikt nie podjął tego co mnie bulwersuje - pewnie w Wigilię oberwałm nie tylko w klatkę piersiową lecz i e łepetynę.
Eozpatrywaanie tego wypadku, szczególnie w aspekcie topograficznym nie ma sensu, szczególnie nie przez mieszkańców Warszawy nie ma sensu, tak naprawdę jest banalny a nie banalnym jest jedynie samochód, Warszawa to nie luksemburg gdzie na każdej uliczce stoją takie auta, że głowa boli (widziałem na własne oczy).
Rozgłos, który nadano wyrokowi dowodzi jedynie naszej prowincjonalności. Gdyby ktoś z nas, nawet przy takiej szybkości przyłożył w wiadukt i utłukł pasażera, to by napewno w śądzie nie byłoby ani jednej kamery. Pana Włodzimierza Z. (ojca) oczywiście pamiętam z dawnej "dwójki" telewzizyjnej z czasów prezesa Szczepańskiego. Był wtedy znakomity teatr telewzizyjny (dziś praktycznie go nie ma) i kilka jeszcze innych ciekawych programów - jednak takiej banalnej "sieczki" jak teraz nie było, choć trafiły się zaczątki, jednak znacznie inteligentniejsze niż teraz - właśnie tam zadebiutował pan Włodzimierz z tematyką samochhodową, drugi taki "jajogłowy" z popem i trzeci już nie pamiętam od czego - występowali w zespole, różnili się od ówczesnych pseudopublicystów (na plus) i trudno ich było nie zauważyć. Potem ślad po nich w TVP zaginął a ja nigdy specjalnym fanem pism motoryzacyjnych nie byłem. O panu Włodzimierzu przypomniałem sobie dopiero jak go pokazano w dziennikach po wypadku, o tym, że miał syna, również dziennikarza samochodowego nie miałem zielonego pojęcia - podejrzewam, że identycznie było w przypadku wszystkich z mojego rocznika oraz trochę starszych oraz do jakiś do 20 lat młodszych - dziś wie cała Polska po na wszystkich kanałach do znudzenia pokazują zdjęcia płonącego Ferrari i "rozpędzoną" panią Sędzię - ma dziewczyna swoje "pięć minut".
Szum wokół wypadku Otylii Jędrzejczak był innego rodzaju - o niej i to grubo przed wypadkiem wiedział, mówiąc z pewną doząemfazy, "cała" Polska a o Macieju Z. niewielu (i to raczej jako o synu swojego ojca, czasem razem w programie,ot jeden z specjalistytcznych dziennikarzy - jest takich legion, jedni od gotowania, drudzy od ogródków, trzeci od pogody a czwarci od ptaszków i robaczków.
Ale FERRARi, och FERRARI, szczególnie efoktownie płonący to robi wrażenie!!! I do tego "dekoracje":
- podniecona jakby ją Bratt Pitt pocałował pani Sędzia,
- trajkocącą pani adwokat, kiepska kauzyperda klepiąca w tempie kałasza jak się będzie odwoływać
- dziennikarze telewizyjni z błyskiem w oku wypytujący sprowadzonych do studia zlekka tym zażenowanych znanych adwokatów
i do kompletu
- zwarty tłumek nie tyle "naćpanej hołoty" co z lekka zziębnietej szarej masy facetów i facetek z kamerami i mikrofonami, wykonujących czarną robotę
Jednym słowem "prowincyja" jak z zakutej Galicji i Lodomerii albo "witamy w Pikutkowie Małym" albo ?matka Madzi nr 2" (pewnie za chwilę się posypią kawały jak to Putin rozmawia z Tuskiem - przestań, Donald zawracać głowę z tym pieprzonym wrakiem, powiedz lepiej czy Maciejowi Z. wróciła pamięć czy nadal rżnie głupa).
Najlepiej na tym wyszedł Tusk, który rąnął bubla przyjmując dymisję szefa ABW, lekceważąc przy tym "speckomisję sejmową" ( o co specjalnie nie mam do niego żalu, takie same buce jak reszta) ale i Prezydenta RP, za co powinien oberwać nie tylko z uwagi na rangę stanowiska ale choćby to, że stopień poparcia i zaufania do Bronisława Komorowskiego jest znaaaaaaaaacznie wyższy niż do nieg co jednak zbladło przy płonącym Ferrari
PS.
Do kompletu mamy natomiast kompletną operetkę i to taką jak za CK Monarchii na gościnnych występach w Brzesku i Bochni - otóż taki z wyglądu pokurczowaty prezes warszawskiej Giełdy przygruchał sobie w tejże giełdzie urzędniczkę, całkiem zresztą niebrzydką panienę i mu przyszła chęc zrobienia z niej nową Gretę Garbo, na początwk q filmie "Zemsta faraona" (można się posikać ze śmiechu) a ponieważ producent tego wiekopomnego dzieła groszem nie śmierdział, to pan prezes siadł do laptopa i zaczął wysyłać maile do prezesów spółek giełdowych typu - Kolego prezesie,rzućcie trochę grosza, film kręcić trzeba, dziewczyna żyć nie daje a jak skrewię, to gotowa puścić mnie w trąbę i gdzie znajdę drugą laskę.
Najmutniejsze jest jednak nie to, megasmutne jest to, ze pokurcz przyłapany na tym i wylany przez Radę Nadzorczą, snuje się po telewizjach i opowiada takie androny, że ręce i nie tylko ręce opadają...
Panie Boże, czy Ty już naprawdę nie masz odrobiny litości dla kraiku nad Wisłą???
janek754 pisze:Właściwie to tak do końca nie wiem, co Cię Janku tak bulwersuje.
Co mnie bulwersuje? Kiepska operetka z czwartorzędną obsadą, która coraz bardziej panoszy się w naszym kraju. Na całej szerokości - od Kaczyńskiego lub Ziobry (sam nie wiem kto bardziej na prawo), po Palikota lub Millera (diabli wiedzą kto bardziej na lewo). W sumie wart Pac pałaca a pałac Paca.
Codziennie na drogach ginie kilkanaście lub czasami więcej osób. Czasami z własnej winy, czasami nie, ot, wsiedli do nie tego autobusu, jeszcze inaczej jakiś pajać im przypierdzielił. Często w dużej mierze z powodu kiepskich lub źle utrzymanych dróg. I co, wzrusza to kogo. I te radary w dużej mierze w roli mechanicznych poborców bo bez sensu ustawione.
I to nikogo lub prawie nikogo nie wzrusza. Ale jak pajac jebnie Ferrari przy okazji posyłając do nieba drugiego pajaca (świadkowie zeznawali, że na jak ich widzieli podczas postoju na światłach to byli rozbawieni jak cholera), to sprawa się robi wagi nieledwie państwowej.
Sąd chyba wystraszył się tego, że jak da zawiasy to będa na nim psy wieszać, że popuszcza komuś dlatego, że jest znany. Wyrok spory, ale chyba jednak uzasadniony.
krzymul pisze: ale jazda z prędkością 150 km/h w mieście to już lekka przesada.
Warszawa to specyficzne miasto opd tym względem. Na Puławskiej jak tam ostatnio jechałem, w dniu kiedy ponoć był tam spory korek ruch pomiędzy światłami odbywał się z prędkością nawet 100km/h (nie że kilku wariatów tak gnało - tak jechali wszyscy)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
janek754 pisze:Gdyby Pan Maciej się przyznał i "udowodnił" przed sądem że żałuje i rozumie wagę tego co zrobił, dodatkowo próbował zadośćuczynić pośrednim ofiarom zdarzenia - z pewnością dostałby "zawiasy", a tak ...
Myślę że powinien się cieszyć z tych trzech lat, bo ja, gdybym mógł dałbym mu osiem.
trudno się z tymi słowami nie zgodzić
"- Mieliśmy poważne zastrzeżenia co do postawy oskarżonego w czasie procesu. To oczywiście opinia wyrażona z określonej pozycji procesowej, ale w moim odczuciu oskarżony chyba nie do końca pojął znaczenie tego dramatu, w którym przecież sam poniósł poważne obrażenia - mówił dalej Tadeusz Wolfowicz.
mefistofeles pisze:Sąd chyba wystraszył się tego, że jak da zawiasy to będa na nim psy wieszać, że popuszcza komuś dlatego, że jest znany. Wyrok spory, ale chyba jednak uzasadniony.
krzymul pisze: ale jazda z prędkością 150 km/h w mieście to już lekka przesada.
Warszawa to specyficzne miasto opd tym względem. Na Puławskiej jak tam ostatnio jechałem, w dniu kiedy ponoć był tam spory korek ruch pomiędzy światłami odbywał się z prędkością nawet 100km/h (nie że kilku wariatów tak gnało - tak jechali wszyscy)
Pewnie w każdym większym mieście są takie miejsca, gdzie wszyscy jadą średnio nawet i 2 razy szybciej niż obowiązujące tam ograniczenie. W Gdańsku oczywiście też.
A swoją drogą gdy nie tak dawno temu bywałem w Warszawie kilka razy w miesiącu to miałem wrażenie że ludzie jeżdżą tam wolniej niż w Trójmieście.
Osoba tzw. publiczna, do tego "dziennikarz motoryzacyjny" czyli gość (teoretycznie przynajmniej) mający pojęcie o temacie, a nie jakiś 19-letni leszcz któremu tato kupił Ferrari za zdaną maturę.
I taki człowiek jedzie "testować" sportowy wóz na ulicach miasta ???
krzymul pisze:
A co mnie najbardziej wkurwia ? ... otóż jak przechodzę przez przejście i ktoś mnie puszcza, a obok popirda..la gość nie zwracając uwagi na nic.
I często jest to gość który jechał za tym co się zatrzymał, ale zamiast hamulca prościej użyć kierownicy.
Zdaje się że ostatnio krążyły jakieś filmiki z tego typu wypadków.
Janek - najwyraźniej zupełnie inaczej odbieramy to wydarzenie. Po pierwsze - jednak Maciej był bardzo rozpaznawalną postacią wśród dziennikarzy motoryzacyjnych, owszem - powiązania rodzinne nie są tu bez znaczenia. Zresztą ojciec z synem byli zawsze kojarzeni i ten fakt powszechnie znany, choćby dlatego, że razem prowadzili jakiś program, a dosłownie chwilkę przed wypadkiem rozpoczęła sią kampania reklamowa PZU z ich udziałem (która z racji wypadku trwała chyba ledwie kilkanaście dni). Nawiasem mówiąc, dawny program prowadzony Przez p. Włodzimierza wspólnie z Pijanowskim i Szewczykiem to był Jarmark - jak na owe czasy dość "niezwykły".
To, że była to wczoraj informacja dnia - to mnie wcale nie dziwi. Znany dziennikarz motoryzacyjny miał poważny wypadek - to coś jak - znany i ceniony w całym kraju lekarz zmarł z powodu ciężkiej choroby, albo biskup narozrabiał po pijaku. A teraz - sam wyrok okazuje się kontrowersyjny - przynajmniej sami dziennikarze starają się go tak przedstawić, bo dotyczy on ich kolegi. Ja osobiście tego "fetyszu ferrari" w tym nie zauważyłem. Zauważ, że w naszej rozmowie tylko Ty wspomniałeś o marce tego samochodu Dla samego Maćka - był to jeden z wielu samochodów jakie pokazywał w swoich programach.
A ja ciekaw jestem czy rzeczywiście Maciej "nie pojął znaczenia tego dramatu". Bo jak może nie pojąć go ktoś, kto ledwo uszedł z życiem i w zasadzie - po pięciu latach od tego zdarzenia - wygląda i żyje jak cień siebie samego sprzed wypadku.
Jeśli on nie pojął - to jak mieli by pojąć ci, którzy do samochodu codziennie wsiadają bez głowy.
andy67 pisze:Zdaje się że ostatnio krążyły jakieś filmiki z tego typu wypadków.
Na tym samym przejściu dla pieszych w Gdańsku na ul.Hallera były dwa potrącenia przechodzących przez jezdnię kiedy to sprawca wyprzedzał przepuszczającego pieszego.
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Nie potrafimy jeździć kulturalnie. Wyprzedzanie bez kierunkowskaza, na trzeciego, wyjazd z ronda bez wrzucenia migacza (zachowanie które jest nr 1 na liście najbardziej mnie wq...jących), nie przepuszczanie pieszych, a tym bardziej innych aut, wpychanie się przy wjeździe na drugi pas (niektórzy nie znają metody na "zamek" , muszą się wepchnąć), wyprzedzanie na siłę które konczy sie tym że na nastepnych swiatłach stoję za gościem.
Nie mówię że ja jeżdże bezbłędnie, moim największym przewinieniem jest prędkość, miałam stłuczkę z tego powodu, ale kuźwa patrząc na niektórych kierowców to ja jestem mistrzynią kierownicy!
ooo a kierowcy bmw to jest jakas inna kategoria kierowcow i inna bajka. Te auta są jakies felerne,w 99% mają zepsuty kierunkowskaz
co do Macieja Z.- krzymul (bodajże) ma rację - gdyby się pokajał, przeprosił pewnie by dostał zawiasy a tak jest jak jest. Mam wrazenie że czuł sie bezkarny. A posłowie których nie dotyczy prawo to jakies nieporozumienie
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz