Wyrol w sprawie Macieja Z. (Ferrari)
Wyrol w sprawie Macieja Z. (Ferrari)
Zapdł wyrok - 3 lata więzienia bez zawieszenia. Jak podały media, w tego typu sprawach zaledwie ok. 10% wyroków zapada w takim trybie, reszta z zawieszeniem. Co sądzicie o tym?
Jestem gorszego sortu...
Zapadł wyrok ale to jest bodajże wyrok sądu... I instancji. Więc jeszcze trochę czasu minie zanim sprawa będzie mieć swój finał. Zresztą jest napisane:
"Na dzień dzisiejszy można wyrazić obawy, czy ze względu na stan zdrowia Z. kara będzie wykonywana. Nie jestem w stanie tego stwierdzić"
A co samego wypadku - najważniejsze, że nie zginęła żadna osoba postronna.
"Na dzień dzisiejszy można wyrazić obawy, czy ze względu na stan zdrowia Z. kara będzie wykonywana. Nie jestem w stanie tego stwierdzić"
A co samego wypadku - najważniejsze, że nie zginęła żadna osoba postronna.
Otylia Jędrzejczak jechała też coś koło 150 km/h
PS.
Co budzi moje wątpliwości? Sposób uzasadnienia wyroku. Pani sędzia wygłaszała go z pasją, wręcz się delektowała - słowo Ferrari nie schodziło jej z ust - nie samochód lecz Ferrari - wręcz symbol luksusu i ostrej jazdy. Z niezwykła werwą opisała sposób jazdy - szalona szybkość, slalom między innymi pojazdami, zapominanie o kierunkowskazach.
Nie wiem dlaczego, ale przypomniały mi się komentarze na onrtach i interiach po każdym śmiertelnym wypadku górskim, ten sam ton i emocje, tu kogoś co pewnie nigdy nie pojechał na całego, tam deptaczy po Gubałówce.
Ale gwoli szczerości napiszę, że nie chciałbym jechać po tej samej ulicy co Maciej Z.
Czy "fantazja" na drodze lub ulicy to to samo, co "fantazja" w górach, np. żywcowanie. W górach też czasami "fantazja" jednej osoby powoduje śmierć drugiej.
Pytania, pytania, pytania... Chyba bez odpowiedzi.
PS.
Co budzi moje wątpliwości? Sposób uzasadnienia wyroku. Pani sędzia wygłaszała go z pasją, wręcz się delektowała - słowo Ferrari nie schodziło jej z ust - nie samochód lecz Ferrari - wręcz symbol luksusu i ostrej jazdy. Z niezwykła werwą opisała sposób jazdy - szalona szybkość, slalom między innymi pojazdami, zapominanie o kierunkowskazach.
Nie wiem dlaczego, ale przypomniały mi się komentarze na onrtach i interiach po każdym śmiertelnym wypadku górskim, ten sam ton i emocje, tu kogoś co pewnie nigdy nie pojechał na całego, tam deptaczy po Gubałówce.
Ale gwoli szczerości napiszę, że nie chciałbym jechać po tej samej ulicy co Maciej Z.
Czy "fantazja" na drodze lub ulicy to to samo, co "fantazja" w górach, np. żywcowanie. W górach też czasami "fantazja" jednej osoby powoduje śmierć drugiej.
Pytania, pytania, pytania... Chyba bez odpowiedzi.
Ostatnio zmieniony czw 03 sty, 2013 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
@ lukka
Ale Jankowi chodziło o podkreślenie tego, iż jedynie w 10% sprawach sądowych tego rodzaju (których zapewne za dużo nie jest) kończy się to wszystko wyrokiem skazującym, a nie to ile osób jeździ 150 na 50.
Smutne jest jedynie to, że do ewentualnego pójścia do więzienia Maciej Z. jest (a w zasadzie będzie) w zbyt kiepskim stanie zdrowotnym, a tymczasem:
http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Macie ... &_ticrsn=3
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/maciej ... 70909.html
No i smutne jest też to, że jedyne co może zrobić policjant w Polsce zatrzymując do kontroli osobę jadącą w terenie zabudowanym 150 na 50 to.... wlepić mu 400 zł mandatu.
Janek tylko zasadnicza różnica między chodzeniem po górach/wspinaczką górską a jazdą samochodem 150 na 50 w mieście jest taka, że w górach w zdecydowanej większości przypadków w razie wypadku urazu doznaje sam górołaz, a podczas tego typu jazdy samochodem niekoniecznie sam kierowca.
Ale Jankowi chodziło o podkreślenie tego, iż jedynie w 10% sprawach sądowych tego rodzaju (których zapewne za dużo nie jest) kończy się to wszystko wyrokiem skazującym, a nie to ile osób jeździ 150 na 50.
Smutne jest jedynie to, że do ewentualnego pójścia do więzienia Maciej Z. jest (a w zasadzie będzie) w zbyt kiepskim stanie zdrowotnym, a tymczasem:
http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Macie ... &_ticrsn=3
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/maciej ... 70909.html
No i smutne jest też to, że jedyne co może zrobić policjant w Polsce zatrzymując do kontroli osobę jadącą w terenie zabudowanym 150 na 50 to.... wlepić mu 400 zł mandatu.
Janek tylko zasadnicza różnica między chodzeniem po górach/wspinaczką górską a jazdą samochodem 150 na 50 w mieście jest taka, że w górach w zdecydowanej większości przypadków w razie wypadku urazu doznaje sam górołaz, a podczas tego typu jazdy samochodem niekoniecznie sam kierowca.
Zdziwisz się - podano cyfry - w 2011 roku (a może w 2010, nie dosłyszałem dokładnie) coś około 2200 osób stawało przed Sądem za wypadki samochodowe. Wyroków z bezwzględną odsiadką zapadło o ile dobrze pamiętam w 219 przypadkach.Nesek pisze:(których zapewne za dużo nie jest) kończy
Teraz mnie zaskoczyłeś, nic nie wiedziałem. Trzeba być "samobójcą" aby takie numery odstawiać w trakcie przewodusądowego - zaczynam rozumieć panią Sędzię. No i chyba ma kiepską adwokatkę, dobry by nie dopuścił. Inna sprawa, że w rozmowie z dziennikarzem wypadła fatalnie - typowa krzykaczka. W porównaniu z mecenasem Kondrackim, pytanym w roli wytrawnego adwokata wypadła wręcz kompromitująco.Nesek pisze:a tymczasem:
http://moto.wp.pl/kat,551...1fd1b&_ticrsn=3
http://www.se.pl/wydarzen...adu_270909.html
Jestem gorszego sortu...
[quote="Nesek"]Janek tylko zasadnicza różnica między chodzeniem po górach/wspinaczką górską a jazdą samochodem 150 na 50 w mieście jest taka, że w górach w zdecydowanej większości przypadków w razie wypadku urazu doznaje sam górołaz, a podczas tego typu jazdy samochodem niekoniecznie sam kierowca.[/quote
Ocywiście wiem to, choć nie zawsze tylko jedna a błąd w górach popełnia raczej tylko jedna. Mnie chodziło o co innego - o nieukrywaną niechęć, lub ty;lp słabo maskowaną w stosunku do wszystkich, odróżniających się od przeciętności. Choć teraz, po przeczytaniu Twoich linków, prawdopodobnie albo bym w ogóle nie zabrał głosu, albo znacznie w inny sposób.
Ocywiście wiem to, choć nie zawsze tylko jedna a błąd w górach popełnia raczej tylko jedna. Mnie chodziło o co innego - o nieukrywaną niechęć, lub ty;lp słabo maskowaną w stosunku do wszystkich, odróżniających się od przeciętności. Choć teraz, po przeczytaniu Twoich linków, prawdopodobnie albo bym w ogóle nie zabrał głosu, albo znacznie w inny sposób.
Jestem gorszego sortu...
Ja sobie bardzo cenię p. Włodzimierza - wielki pasjonat i dobry dziennikarz.
Co do Macieja - ten wypadek zdarzył się w miejscu, w którym swego czasu często bywałem - nawet tego samego dnia. Pozornie - tam się tak można rozpędzić (jadąc od strony Piaseczna), bo jest szeroko, ale nie wyobrażam sobie jazdy w tym dokładnie miejscu z taką prędkością i przy takim ruchu, który jest na Puławskiej. Niestety - niemal podobnie jeżdżących pajaców jest w Warszawie niemała ilość. Nie sądzę, by ten wyrok wpłynął na któregoś z nich, ale uważam, że jest adekwatny. A to, że Maciej był dziennikarzem motoryzacyjnym - w moich oczach jest na jego niekorzyść - podobnie jak w przypadku (wiem, że to bardzo daleko posunięte porównanie) Andrzeja Samsona, który był psychologiem dziecięcym, a oskarżony i skazany za czyny lubieżne wobec małoletnich.
Co do Macieja - ten wypadek zdarzył się w miejscu, w którym swego czasu często bywałem - nawet tego samego dnia. Pozornie - tam się tak można rozpędzić (jadąc od strony Piaseczna), bo jest szeroko, ale nie wyobrażam sobie jazdy w tym dokładnie miejscu z taką prędkością i przy takim ruchu, który jest na Puławskiej. Niestety - niemal podobnie jeżdżących pajaców jest w Warszawie niemała ilość. Nie sądzę, by ten wyrok wpłynął na któregoś z nich, ale uważam, że jest adekwatny. A to, że Maciej był dziennikarzem motoryzacyjnym - w moich oczach jest na jego niekorzyść - podobnie jak w przypadku (wiem, że to bardzo daleko posunięte porównanie) Andrzeja Samsona, który był psychologiem dziecięcym, a oskarżony i skazany za czyny lubieżne wobec małoletnich.
Ostatnio zmieniony czw 03 sty, 2013 przez Alan, łącznie zmieniany 1 raz.
Wiesz - Maciej pewnie jest miłośnikiem szybkich samochodów - ok. No to niech by sobie jeździł - ale czy widzisz w tym jakiś powód, by potraktować to ze zrozumieniem, skoro facet realizuje to w tak fatalnym, nienadającym się do tego miejscu? Przecież mógł w zupełnie innym i było by ok.Janek pisze:Mnie chodziło o co innego - o nieukrywaną niechęć, lub ty;lp słabo maskowaną w stosunku do wszystkich, odróżniających się od przeciętności.
Już tłumaczyłem, włączyłem telewizor o dwie minuty za późno, nie wiedziałem, że nie stawił się na odczytanie wyroku, jego adwokatna również. Wiem, że zgodnie z procedurą nie musiał, ale mnie się to we łbie nie mieści, to jawne lekceważenie Sądu. Tak nawiasem to częste - Rejonowy się lekceważy, przecież jest Okręgowy - "w apelacji wygramy" - jeszcze jeden powód do korekty KPK - nadmiar "demokracji" rozuchwala.Alan pisze:Wiesz - Maciej pewnie jest miłośnikiem szybkich samochodów - ok. No to niech by sobie jeździł - ale czy widzisz w tym jakiś powód, by potraktować to ze zrozumieniem, skoro facet realizuje to w tak fatalnym, nienadającym się do tego miejscu? Przecież mógł w zupełnie innym i było by ok.
Te informacje z linków podanych przez Neska dobijają - o ile te materiały są wiarygodne. Wyglądają na takie, ale dzisiaj to nic pewnego.
Nie zmienia to jednak mojego zdumienia formą wygłaszania uzasadnienia wyroku - kto nie widział a tylko słyszał lub czytał, to raczej mu trudno odnieść się do tego. Rozmawiałem z kolegą, wieloletnimrzeczoznawcą sądowym w tej dziedzinie. Odniósł podobne wrażenie - jest zrozumiałe, że musiała na początku powiedzieć, że chodzi o Ferrari nr rejestracyjny taki i taki, ale późniejsze wielokrotne powtarzanie, że Ferrari to lub tamto było nie na miejscu, wystarczyłoby samochód a najbardziej stosownie "pojazd" - tak jak w kodeksie drogowym, gdyby chodziło np. o Ibizę czy Corsę to by tego tak nie podkreślała.
Ja rozumiem, mogła być wkurzona na oskarżonego, bo ją lekceważy, ale Sędziemu nie wypada demonstrować swojego oburzenia.
Ale to przywara wielu rodaków - czego nie rozumiemy (np. pasji górskiej) lub zazdrościmy, (np. Ferrari, nawet skasowanego i w dodatku nie własnego, jak w tym przypadku) to nas gniewa. I to się rozszerza - opowiadano mi o sędzinie z Sądu Rodzinnego, która w trakcie postępowania rozwodowego, gdy z akt wynika, że obie strony miały zwyczaj "skokó w bok", traktuje strony jak rozpustników, prawie się nie korygując (w mieście - nie Koszalin) znana jest jako wojująca miłośniczka jednego radia na Pomorzu. Tylko co w tym przypadku robi w Sądzie Rodzinnym? W gospodarczym przy rozpatrywaniu spraw o zapłatę mogłabybyć znakomita.
Panowie, którzy się rozwodzili - rzecz dość częsta w końcu - mogliby wiele powiedzieć o swoich doświadczeniach z Sądami Rodzinnymi sfeminizowanymi wręcz do przesady.
To wszystko nie zmienia jednak mojego stosunku do sprawy jako takiej - nikt lub prawie nikt z nas, prowadzących wiele lat, nie jest bez grzechu, ale są pewne granice, których się nie przekracza.
Tak nawiasem -każdy z nas mógłby sypnąć nazwiskami rozmaitych polityków, z całej sceny politycznej, którzy beztrosko informowali media jak to im się spieszyło do Sejmu bo ważne głosowanie - wystarczyło włączyć kalkulator w komórce aby obliczyć średnią prędkość drastycznie przekraczając dozwolone normy - aż chciałoby się powiedzieć za Leszkiem Millerem ("naćpana hołota") np. "gówniani pajace".
I jeszcze jedno - ten fatalny "garb" na Puławskiej był tam podobno dość długo - ile trzeba roboty aby usunąć - przy szczególnym guzdralstwie trzy dni. Po wypadku został podobno błyskawicznie usunięty - nie robiłbym problemu gdyby był na jakiejś osiedlowej uliczce, ale na Puławskiej???
Jestem gorszego sortu...
Ja tego garba nie kojarzę na tyle, żeby mi przeszkadzał znacząco w jeździe. Być może dlatego, że nigdy nie jechałem tamtędy z taką prędkością. Ale na pewno nie była to taka przeszkoda jak sugerujesz - którą kładzie się na drogach osiedlowych dla spowolnienia ruchu. Wydaje mi się, że to raczej efekt nierównosci terenu.
Codziennie spotykam się z potwornym łamaniem przepisów przez kierowców, codziennie przez to mogą zginąć niewinni ludzie. Nie jest ważne kto i jakim samochodem jedzie, ale jazda z prędkością 150 km/h w mieście to już lekka przesada.
Nie dajmy się zwariować, trzy lata to niewiele.
Oto przykład... bezmyślnej jazdy.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Nie dajmy się zwariować, trzy lata to niewiele.
Oto przykład... bezmyślnej jazdy.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.




