A ja się przyznam, że co jakiś czas pani z sekretariatu robi mi kawę z ekspresu.komorfil pisze: Nie powiem. I nigdy nie uważałem. Uważam za to co innego: lekarzowi się "coś" właśnie w związku z tym należy. Już tłumaczę. Nie wiem, czy na tym, czy na innym forum pisałem kiedyś o starym, zanikającym zwyczaju pewnej usłużności pozostałego personelu względem lekarza. Typu "już robię herbatkę panie doktorze". I teraz uwaga: nigdy z niczego takiego nie korzystałem i nie oczekiwałem. Ale jakby się zastanowić? W rękach gościa jest życie ludzkie- i nie ma w tym przesady.
Czy nie jest tak, że lekarz powinien być tu i tam jakoś chroniony? Czy ta rytualna herbatka od pielęgniarki nie "mówi" nam tego: doktorze, pan myląc się w dawce leku może zabić, więc skup się pan na tej dawce, a herbatka już stoi?
Kiedy mam na głowie setkę spraw, kiedy co trzy minuty odbieram telefon i już sama nie wiem co odpowiadać bo wszystko mi się pierniczy, zaś na biurku mam setkę "żółtych karteczek" (czasem zielonych lub różowych) - to ta pani, która proponuje "pani Basiu, może kawę" jest jak zbawienie
Po prostu mam krótką chwilę aby głębiej odetchnąć i nad czymś się zastanowić.
Oczywiście nie porównuję swojej pracy z pracą lekarza, ja jestem tylko odpowiedzialna za sprawne działanie pewnej organizacji. Dlatego nie jestem przeciwna zrobieniu lekarzowi herbaty, ale z kolei picie jej dłużej niż 10 min. podczas gdy czekają pacjenci - to przesada.
Nie wiem jak gzie indziej, ale w Śląskim "papierologię" i związaną z tym obsługę komputera przeważnie załatwiają panie z rejestracji. Natomiast mój lekarz słusznie moim zdaniem narzeka na problemy z wypisywaniem recept, a ja za każdym razem słucham i mu potakuję.





