Czeska recepta
Ależ Ty jesteś przewrażliwionykomorfil pisze:jedno co dobre, że tych konowałów wytłucze
Narzeka się, złorzeczy i opowiada kawały o wszystkich grupach zawodowych, nie tylko o lekarzach, ale tak samo, o policjantach, kolejarzach, nauczycielach, sportowcach, przedsiębiorcach, handlowcach, górnikach, hutnikach, żołnierzach, a nawet informatykach.
Ooo, na przykład: "Przychodzi informatyk do... lekarza..."
Zapomniałeś o drogowcach w czasie zimy - zawsze byliśmy nieprzygotowani, zawsze nas zima zaskoczyła a w ogóle jesteśmy do dupy przez cały rokAlan pisze:Narzeka się, złorzeczy i opowiada kawały o wszystkich grupach zawodowych, nie tylko o lekarzach, ale tak samo, o policjantach, kolejarzach, nauczycielach, sportowcach, przedsiębiorcach, handlowcach, górnikach, hutnikach, żołnierzach, a nawet informatykach.
Obiegowy kawał w branży za dawnych czasów:
Komu powinny podlegać służby drogowej, czy Ministerstwu Komunikacji?
Nie, służby drogowe powinny podlegać Centralnemu Zarządowi Gastronomii
Dlaczego?
Bo w zimie solą drogi a w lecie pieprzą.
Inny kawał:
Władysław Jagiełło i Witold czynią przegląd ludzi przed wojną z Krzyżakami:
- Młodzi, silni, inteligentni - do konnicy
- młodzi, silni, niezbyt inteligentni - do piechoty
- głupcy, kaleki, niedołęgi, ciury - do budowy dróg i przepraw
A teraz autentyk z czasów późnego Gomułki - władze partyjne rozważały wtedy przymus pracy dla osób uchylających się od niej, w ówczesnym słownictwie - pasożytów i bumelantów.
Dziennikarz z Trybuny Ludu rozmawia z jednym sekretarzy KC (ale nie gomułką), niestety zapomniałem nazwiska:
Towarzyszu Sekretarzu, gdzie będzie się kierować do pracy tych pasożytów?
Sekretarz - oczywiście, że nie do porządnej pracy czyli w w fabrykach, skieruje się ich do budowy dróg, regulacji rzek oraz PGR-ów
Do wprowadzenia przymusu pracy w końcu nie doszło.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jakże aktualny dowcip (a propos afery solnej)Janek pisze: Komu powinny podlegać służby drogowej, czy Ministerstwu Komunikacji?
Nie, służby drogowe powinny podlegać Centralnemu Zarządowi Gastronomii
Dlaczego?
Bo w zimie solą drogi a w lecie pieprzą.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Jak Ty to z taką precyzją wyliczyłeś. Rain Man czy co ?andy67 pisze:gdyż moje prywatne spostrzeżenia z rozlicznych poczekalni wskazują że od 78,41 do 93,08 % (w zależności od poczekalni) pacjentów (i ich rodzin) jest o tym przekonanych.
PS. Lekarze to normalni ludzie tacy jak my. Wylewając na nich pomyje wylewamy tyż na siebie.
Jeśli ktoś uważa się za ideał, niech pierwszy rzuci stetoskopem....
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Waćpan w piętkę gonisz.komorfil pisze:nie kłamać, tylko konfabulować.andy67 pisze:Czyli co, panie doktorze, miałem kłamać ?
Czy jesteś w stanie z ręką na sercu przyznać, że podane przez Ciebie dane procentowe z obserwacji, do drugiego miejsca po przecinku, nie są konfabulacją?
A skoro są (bo są), to co Ci szkodzi pociągnąć konfabulację tak, by przynajmniej to jakoś "mądrze" wyglądało?
Oczywiście można nazwać to i kłamstwem, ale wtedy należy również podane przez Ciebie dane procentowe nazwać kłamstwem. A ładnie to tak kłamać? Czytać hadko, jak tyle kłamstw.
"Przytoczone przeze mnie dane procentowe z obserwacji" są takie jakie są i tyle. Moja obserwacja, moje obliczenia i moje dane. Nie twierdzę nigdzie że to są ogólnopolskie badania opinii publicznej, tylko właśnie moja własna bezpośrednia obserwacja. Taka sama jak np. to że w tej chwili u mnie za oknem widzę słońce.
Dotarło ?
Każdemu jego Everest...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Odnośnie „katorżniczej” pracy Lekarzy.
Właśnie wróciłam od okulisty. Poszłam z pilną sprawą.
W poczekalni kompletne pustki – trzech lekarzy, ja jedna.
Lekarze pracują ( wg informacji na gabinetach) do godz. 15. Jest 12.30.
Jedna pani doktor kategorycznie mi odmówiła, nie przyjmując moich argumentów do wiadomości.
Stwierdziła, że już dzisiaj przyjęła dużo pacjentów i finito.
(Pozostałe 2.5 godziny należą jej się do dopoczynku od katorżniczej pracy
– czyli 5.5 godziny dziennie wystarczy).
Odesłała mnie do koleżanki, która siedziała sobie w pokoju socjalnym przy kawie i wafelkach.
Ludzie...co ja tam od niej usłyszałam na temat pacjentów, którzy śmią lekarzy niepokoić o tej porze...
„Szkoda, że pani w Wigilię nie przyszła”......
No przepraszam, gdybym miała taką potrzebę, to i w wigilię należałoby mnie przyjąć.....póki co jest to jeszcze dzień normalnej pracy.
Ponieważ nie pozwoliłam się tak łatwo zbyć - w końcu z wielkimi nerwami i ogromną łaską - przyjęła mnie i w czasie całego badania mnie opieprzała – dosłownie za wszystko
.
Gdyby poszła tam osoba hm...delikatnie mówiąc – mniej wygadana , z całą pewnością nie zostałaby przyjęta.
Zawsze raczej broniłam lekarzy, bo za „moich czasów” rzeczywiście zarabiali bardzo mało, a praca jest bardzo odpowiedzialna, po ciężkich studiach...
No niestety sami się proszą o to, aby na nich psy wieszać
.
Wesołych Świąt dla zapracowanych katorżniczo lekarzy
.
Właśnie wróciłam od okulisty. Poszłam z pilną sprawą.
W poczekalni kompletne pustki – trzech lekarzy, ja jedna.
Lekarze pracują ( wg informacji na gabinetach) do godz. 15. Jest 12.30.
Jedna pani doktor kategorycznie mi odmówiła, nie przyjmując moich argumentów do wiadomości.
Stwierdziła, że już dzisiaj przyjęła dużo pacjentów i finito.
(Pozostałe 2.5 godziny należą jej się do dopoczynku od katorżniczej pracy
Odesłała mnie do koleżanki, która siedziała sobie w pokoju socjalnym przy kawie i wafelkach.
Ludzie...co ja tam od niej usłyszałam na temat pacjentów, którzy śmią lekarzy niepokoić o tej porze...
„Szkoda, że pani w Wigilię nie przyszła”......
No przepraszam, gdybym miała taką potrzebę, to i w wigilię należałoby mnie przyjąć.....póki co jest to jeszcze dzień normalnej pracy.
Ponieważ nie pozwoliłam się tak łatwo zbyć - w końcu z wielkimi nerwami i ogromną łaską - przyjęła mnie i w czasie całego badania mnie opieprzała – dosłownie za wszystko
Gdyby poszła tam osoba hm...delikatnie mówiąc – mniej wygadana , z całą pewnością nie zostałaby przyjęta.
Zawsze raczej broniłam lekarzy, bo za „moich czasów” rzeczywiście zarabiali bardzo mało, a praca jest bardzo odpowiedzialna, po ciężkich studiach...
No niestety sami się proszą o to, aby na nich psy wieszać
Wesołych Świąt dla zapracowanych katorżniczo lekarzy
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Zapomniałam napisać, że ta pani szanowna, która mi odmówiła przyjęcia – o godzinie 13 wyżyczyła koleżance „wesołych świąt” i poszła do domu.
No i pewnie słusznie, bo po co siedzieć jeszcze dwie godziny, jak się nie ma zamiaru nikogo przyjmować.
Pani doktor, która mnie z nerwami przyjęła, pewnie zrobiła to samo po mojej wymuszonej wizycie.
Pani doktor, która mnie z nerwami przyjęła, pewnie zrobiła to samo po mojej wymuszonej wizycie.
Zakochani w Tatrach
@Zakochani w Tatrach
Przyjmuję do wiadomości, nie neguję że było tak jak napisałaś.
Na pewno się tak zdarza, boleję nad tym.
Nie wiem natomiast za bardzo, dlaczego z taką lubością przywołujesz w swoim tekście użyte przeze mnie określenie "katorżnicza praca" z - jak mniemam- ironią.
Ja pisałem o pewnym status quo dotyczącym pewnych miejsc i lekarzy, gdzie katorżnicza praca jest normą. Nad Twoim przypadkiem boleję, ale nie jest on niestety reprezentatywny, także Twoja ironia moim skromnym zdaniem trafia w próżnię.
Niemniej jednak, pozdrawiam świątecznie.
Przyjmuję do wiadomości, nie neguję że było tak jak napisałaś.
Na pewno się tak zdarza, boleję nad tym.
Nie wiem natomiast za bardzo, dlaczego z taką lubością przywołujesz w swoim tekście użyte przeze mnie określenie "katorżnicza praca" z - jak mniemam- ironią.
Ja pisałem o pewnym status quo dotyczącym pewnych miejsc i lekarzy, gdzie katorżnicza praca jest normą. Nad Twoim przypadkiem boleję, ale nie jest on niestety reprezentatywny, także Twoja ironia moim skromnym zdaniem trafia w próżnię.
Niemniej jednak, pozdrawiam świątecznie.
W przeciwieństwie do niektórych, nie roszczę sobie pretensji do wszechwiedzy.andy67 pisze:"dotyczącym pewnych miejsc i lekarzy" ?
A to ciekawe
Nie podaję statystyk z obserwacji własnych z wynikami dokładnymi do drugiego miejsca po przecinku. Nie piszę, że "każdy lekarz to katorżnik" gdyż znam lekarzy olewusów.
Otóż większość miejsc pracy lekarzy jakie znam (jakieś kilkadziesiąt) to miejsca pracy bardzo ciężkiej, nieraz - katorżniczej. Wobec tego że kilkadziesiąt miejsc pracy to nikły odsetek wszystkich miejsc pracy lekarzy w Polsce, napisałem kierowany uczciwością poznawczą - "pewne miejsca". Zdrowy rozsądek podpowiada, że w tym przypadku ekstrapolacja na miejsca pozostałe, nieznane mi, byłaby dozwolona i najpewniej trafna, ale typowa dla stanu lekarskiego granicząca z przesadą pokora, nakazała mi napisać o "pewnych miejscach" - gdyż tylko "pewne", a nie wszystkie - znam.
A to ciekawe co pan teraz piszesz, bo parę dni temu stwierdziłeś że:komorfil pisze:W przeciwieństwie do niektórych, nie roszczę sobie pretensji do wszechwiedzy.andy67 pisze:"dotyczącym pewnych miejsc i lekarzy" ?
A to ciekawe
Nie podaję statystyk z obserwacji własnych z wynikami dokładnymi do drugiego miejsca po przecinku. Nie piszę, że "każdy lekarz to katorżnik" gdyż znam lekarzy olewusów.
Otóż większość miejsc pracy lekarzy jakie znam (jakieś kilkadziesiąt) to miejsca pracy bardzo ciężkiej, nieraz - katorżniczej. Wobec tego że kilkadziesiąt miejsc pracy to nikły odsetek wszystkich miejsc pracy lekarzy w Polsce, napisałem kierowany uczciwością poznawczą - "pewne miejsca". Zdrowy rozsądek podpowiada, że w tym przypadku ekstrapolacja na miejsca pozostałe, nieznane mi, byłaby dozwolona i najpewniej trafna, ale typowa dla stanu lekarskiego granicząca z przesadą pokora, nakazała mi napisać o "pewnych miejscach" - gdyż tylko "pewne", a nie wszystkie - znam.
Nie widzę tu ani "pewnych" miejsc, ani też "pewnych" lekarzy, pielęgniarek, techników. No ale może okulista źle mi dobrał szkła, w końcu "każdy organizm jest inny" (swoją drogą, jak ja lubię tę wymówkę) a mylić się jest rzeczą ludzką.komorfil pisze:
I jeszcze jedno. Przy - na okrągło - 10 x mniejszym finansowaniu, mamy spokojnie 2, możne w najgorszych przypadkach 3 x gorszą jakość usług.
Cud? Nie - katorżnicza praca lekarzy, pielęgniarek, techników itd.
Ostro idzieszkomorfil pisze:typowa dla stanu lekarskiego granicząca z przesadą pokora
Każdemu jego Everest...
Andy, teraz zupełnie serio, to nie jest wymówka.andy67 pisze:każdy organizm jest inny" (swoją drogą, jak ja lubię tę wymówkę)
Wszystko można lekarzom zarzucić, ale stwierdzenie że akurat to jest wymówka, to już jest szczyt bezczelności.
Takiś mądry? Zapraszam do pracy z chorym. Może jesteś geniuszem i zmienisz oblicze medycyny kilkoma pociągnięciami, kilkoma przebłyskami swojego intelektu i udowodnisz, że tysiące lekarzy - nie tam konowałów z Polski, ale noblistów, twórców kryteriów i definicji dla całego świata, jest w błędzie widząc przede wszystkim zmienność ludzi i to że, kurwa, każdy organizm jest inny.
Dla mnie też- nie zauważyłeś? Pisałem o tym.Janek pisze:Przecież dla każdego było jasne, że te procenty z dwoma cyframi po przecinku były wyssane z palca.
Choćby nawet, to ponawiam apel: ktoś jest -choćby śladowo - zainteresowany refleksją nad przyczyną?Jak napisał Alan - zbyt jesteś drażliwy



