Czeska recepta

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

dagomar pisze:tzn co, uprawiają sex grupowy w biurze ?
A te przypadki są mi też znane. ;-) :D

Chodziło mi o to, że kiedyś dawali z siebie wszystko dla ojczyzny, a teraz oczekują, że ojczyzna da im wszystko. Minimum wysiłku - maksimum zysku.

Dodam, że ja tego nie neguję, takie teraz są realia.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:A te przypadki są mi też znane
Seks grupowy raczej nie, taki normalny się trafiał. A i czasami ostro popito, szczególnie na ówczesnych integracjach. Ja miałem takie raz w roku przez tydzień. Do dziś pamiętam taką w Ustroniu, po górach pochodziliśmy, wódeczki popiliśmy... Ale to miało dobre strone, jak np popiłem z kolegą Lublina (Jacek, pamiętasz?) to potem jak człowiek był w potrzebie bo akurat w Koszalinie śrub M8 zabrakło to Jacek się podzielił czym miał i odwrotnie.
krzymul pisze:Chodziło mi o to, że kiedyś dawali z siebie wszystko dla ojczyzny
Bez przesady, takich szczytnych słów raczej nie używano, raczej to było coś w rodzaju ambicji zawodowej aby w miarę możliwości, a z reguły tym było kiepsko, to się człowiek starał to robić przyzwoicie.

PS. Niedawno w Koszalinie oddano do użytku kawałek drogi. Sprzęt na budowie był taki, że mnie się nawet nie śniło aby taki mieć a robotę tak sfuszerowali, że lepiej nie gadać - jechałem dziś, kałuża na kałuży, kanalizacja nie odbiera bo woda ma taki głupi zwyczaj, że pod górę nie płynie, jeden wielki skandal techniczny.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Janek pisze:to było coś w rodzaju ambicji zawodowej
Teraz też bywa, choć nie zawsze, szkoda, że umiejętności często nie dostaje. Czasami bywa tak, że na oko widzisz "nieporządek" w jakiejś konstrukcji, widzisz łatanie problemu metodą dookoła Wojtek, gdy prawidłowe rozwiązanie aż się narzuca. Stoisz na światłach, za których projekt ktoś wziął ciężkie pieniądze, a które w godzinach szczytu są wyłączanie, gdyż korkują ruch o wiele skuteczniej, niż zwiększony ruch, gdy proste, logiczne i jedyne rozwiązanie każdy kierowca ma w głowie. Najbardziej drażni, że kiedyś ktoś brał kasę, robił, odpowiadał za to i, w miarę możliwości PRLu było to zrobione najporządniej, jak się dało nawet, jeśli przy okazji połowa materiałów poszła do żyda.
Teraz są przetargi, maszyny, technologie, materiały, ogromne pieniądze, które są marnowane lekką ręką, bo wszak cudze się wydaje łatwo, szczególnie wtedy, gdy się za nic nie odpowiada i jest totalna fuszerka, wszechobecne niedouctwo. Obecny inżynier to gość, który nie zdawał matematyki na maturze, niczego nigdy sam osobiście nie zbudował, nie wyliczył ręcznie choćby jednej malutkiej kratownicy, a tego, co buduje, nie "rozumie", bo wyliczyły wszystko za niego komputery.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

@Dagomar

Jeśli jest tak jak piszesz, nie mam większych możliwości tgo zweryfikować, że polski inżynier, szczególnie ten młody, mniej identyfikuje się z firmą, w której jest zatrudniony, niż jego rówieśnik za czasów PRL, to jest to bardzo niedobry sygnał. Niedobry szczególnie dla leaderów polskiego byznesu - panowie, mówiąc kolokwialnie, coś spierdoliliście!!!I to prędzej czy później odbije się fatalnie na waszych interesach.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

bo kiedyś w pracy miał kolegów, dzisiaj ma spotkania integracyjne i rywali do stołka, do zwolnienia, do awansu. A co do "jakości" inżynierów, córka , mgr inż.arch., pracuje w biurze architektonicznym, oczy ze zdumienia mi (i jej) wyłażą, jakich podstaw, wręcz kanonów mechaniki, nie łapią jej koledzy (oraz szefowie). Za to na pewno pięknie rysują.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

dagomar pisze:bo kiedyś w pracy miał kolegów, dzisiaj ma spotkania integracyjne i rywali do stołka, do zwolnienia, do awansu. A co do "jakości" inżynierów, córka , mgr inż.arch., pracuje w biurze architektonicznym, oczy ze zdumienia mi (i jej) wyłażą, jakich podstaw, wręcz kanonów mechaniki, nie łapią jej koledzy (oraz szefowie). Za to na pewno pięknie rysują.
Ale to my widzimy, ja, stary śrup, i Ty, w sile wieku, Krzymul pewnie też . A co na to nasi młodzi koledzy? Ciekawe czy się wypowiedzą? :-P

PS.
Aby było jasne - jestem pewien, że młodzi kwalifikacje mają. Ale jeśli są traktowani w firmie jako "żywe przedmioty", to wcale się nie dziwię, że im nie chce się wychylać! Komuna płaciła kiepsko, zarówno szefom jak i pracownikom niższych szczebli, ale ich, przynajmniej werbalnie, nie poniżała.
Z pewnych informacji, które do mnie docierają wnioskuję, że dziś karierę w firmie robią beztalencia, nieuki, lizusy i przydupasy
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Bez przesady, takich szczytnych słów raczej nie używano, raczej to było coś w rodzaju ambicji zawodowej aby w miarę możliwości, a z reguły tym było kiepsko, to się człowiek starał to robić przyzwoicie.
Dokładnie właśnie tak.

Słów "ojczyźnianych", wtedy bez Boga używano na uroczystościach, które wszyscy olewali lub czasem chodzili bo ich przymuszano (ci na wyższych stanowiskach) ale traktowano to jako zło konieczne.

Natomiast tzw. "etos" takiej zwykłej powszedniej pracy na pewno był wyższy.
Po prostu ludzie od majstra do inżyniera projektu mieli ambicję aby jeżeli coś robią - robić dobrze a nie byle jak.

Oczywiście wiadomo, że były wyjątki -zarówno wtedy byli olewacze jak i dziś są ludzie, którzy mają zawodowe ambicje. Ale ogólny obraz jest taki jak piszę - i widzę że starsi koledzy to potwierdzają.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Z pewnych informacji, które do mnie docierają wnioskuję, że dziś karierę w firmie robią beztalencia, nieuki, lizusy i przydupasy
Janek pisze: jestem pewien, że młodzi kwalifikacje mają. Ale jeśli są traktowani w firmie jako "żywe przedmioty", to wcale się nie dziwię, że im nie chce się wychylać!

Niestety, dokładnie po dwakroć.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Niestety, dokładnie po dwakroć.
A ja miałem nadzieję, że ktoś zaneguje, skwituje słowem "bzdury".
Znikad pociechy...
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Niestety żeby Wam tak miło nie było, to muszę niestety napisać, ze często w pracy jest taka pani Krysia, która pracuje tam "od zawsze", jest "bardzo ważna", mimo, że na jakimś dupnym stanowisku i ni w ząb nie czai jak używać Excela, w którym codziennie pracuje. Zachodzi też pewne podejrzenie, ze gdyby siadł tam ktoś kto czai to diabelskie narzędzie, to by się okazało, że pani Krysia robi 1/8 etatu. No, ale pani Krysia musi być i koniec.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Nie chcę tu bronić pani Krysi, ale przypominam, że generał Patton zawiadujący Bawarią po 1945 roku był karcony przez generała Eisenhowera, że nie przeprowadził pełnej wymiany zatrudnionych w tamtejszych urzędach odpowiedział tak - "Ike, urzędnik musi wiedzieć gdzie przyłożyć pieczątkę". O ile pani Krysia jest takiego "starego chowu" to zapewne wie, natomiast nie zdziiwiłbym się gdybyś Ty przy całej wiedzy informatycznej tego nie wiedział.

Gdyby rozmaici "mędrcy" z Warszawy za czasów komuny zapytali czasem taką panią Krysię czy ich zwariowane pomysły są do realizacji to by prawdopodobnie nie narobili takich głupstw jakie robili. Ale nie pytali a potem szefowie pani Krysi musieli stawać na głowie aby głupi przepis obejść.

Obawiam się, że aktualnym "mędrcom" z Warszawy też by się to przydało.

Jesteś "młodym rewolucjonistą" Żabi Koniu, na szczęście to przechodzi z wiekiem, bo inaczej byśmy wszyscy wylądowali w psychiatryku.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Żabi Koń pisze:Niestety żeby Wam tak miło nie było, to muszę niestety napisać, ze często w pracy jest taka pani Krysia, która pracuje tam "od zawsze", jest "bardzo ważna", mimo, że na jakimś dupnym stanowisku i ni w ząb nie czai jak używać Excela, w którym codziennie pracuje. Zachodzi też pewne podejrzenie, ze gdyby siadł tam ktoś kto czai to diabelskie narzędzie, to by się okazało, że pani Krysia robi 1/8 etatu. No, ale pani Krysia musi być i koniec.
A dlaczego pani Krysia a nie pan Stasio ?

Też takich znam, zwłaszcza że do mnie dzwonią z tymi problemami z Excelem - tłumaczenie: "bo ja nie jestem informatykiem" a mi się chce wyć.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Janek pisze:natomiast nie zdziiwiłbym się gdybyś Ty przy całej wiedzy informatycznej tego nie wiedział.
Po pierwsze, to moja działka jest zupełnie inna, a po drugie, to ta wiedza o pieczątkach za szeroka nie jest. Z pewnością świat by się nie zawalił bez pani Krysi, a pewnie młoda krew by dała kopa.

Ja jestem rewolucjonistą? Chyba żartujesz! Ja jestem tylko indywidualistą. Mówię co myślę i robię wszystko żeby moja rodzina miała się dobrze. Resztę mam w dupie.
Ostatnio zmieniony śr 05 gru, 2012 przez Żabi Koń, łącznie zmieniany 1 raz.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Basia Z. pisze: A dlaczego pani Krysia a nie pan Stasio ?
Akurat u mnie były same panie. Cóż zrobić! Panom też nieraz pomagam ;). Wszystkim pomagam, bo miły ze mnie facet. ;)
Żeby być sprawiedliwym, to muszę też przyznać, ze młodziacy też mają wspaniałe problemy, tylko, ze oni nie są już tacy "ważni" i dopiero od "niedawna".
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Nie posyłał bym tak szybko na stracenie doświadczenia.

... a poza tym to wszystko zależy od charakteru pracy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Pewnie, najlepiej jest przesunąć tam gdzie doświadczenie będzie miało większe znaczenie. Tylko, ze chciałbym zauważyć, ze napisałem, że czują się "ważne". Arogancja aż bije po oczach.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Ciekawe czy jakbym napisał pan Stasio, czy Basia by się mnie spytała czemu nie pani Krysia? To taki współczesny szowinizm, o którym pisał Dagomar. Aż strach coś napisać!
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

Żabi Koń pisze:Ciekawe czy jakbym napisał pan Stasio
Gdybyś napisał "Pan Anna" albo "Pani Robert" byłbyś homofobem.
Takie czasy.

Pozdrawiam
Jan
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

@ Żabi koń - A można wiedzieć w jakim dziale i/lub do jakiej branży należy firma w której pracujesz?Pytam żeby mieć pojęcie czym ta owa "pani Krysia" może się zajmować w Excelu czytaj jaki poziom wtajemniczenia w ten program jest konieczny ;-)
Bo jeśli ktoś ma problemy z Excelem to można przecież jakieś szkolenie zorganizować czy, jeszcze lepiej, prościej i taniej :-) , polecić komuś jakąś książkę z opracowanym zagadnieniem do przerobienia w domu - książek w końcu nie brakuje :-) I wsio... ;-)
Chyba, że
Żabi Koń pisze:czują się "ważne". Arogancja aż bije po oczach.
i nie są za bardzo skore do samodoskonalenia odnośnie narzędzia pracy którym się posługują (albo mają posługiwać) w pracy... :-P
Ostatnio zmieniony czw 06 gru, 2012 przez Nesek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żabi Koń pisze:Ja jestem rewolucjonistą? Chyba żartujesz! Ja jestem tylko indywidualistą.
Tak się dziwnie składa, że od indywidualisty do rewolucjonisty, bardzo bliska droga.

No i miałem nadzieję, że zrozumiałeś podtekst słynnej wypowiedzi generała Pattona.

PS.
W zaraniu zastosowań informatyki w kraju poznałem takiego jednego informatyka - chałturnika, projektował głównie proste systemy księgowe, materiałówkę itp. Projektując formularze do wprowadzania danych konsultował je zawsze z panią Krysią z materiałówki, panem Bolkiem z przygotowania produkcji oraz panem Zenkiem z magazynu, a dopiero na końcu szedł do Głównej Księgowej a dyrektora w ogóle olewał. Dlaczego do Krysy, Bolka i Zenka? Bo oni na tym będą pracować i ma być tak aby im było najbardziej zrozumiale i wygodnie.

Potem nie było już tak fajnie bo chałturników zastąpiły wielkie korporacje. Miałem możliwość obserwować wdrażanie tego pierwszego wielkiego systemu zusowskiego. Joby, które leciały przy biurkach tych pań Kryś były przepiękne, nie spodziewałem się, że zarówno młode dziewczyny jak i stateczne starsze panie potrafią tak "artystycznie" kląć.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ