Deregulacja
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
Deregulacja
Być może dziś komorowski Prezydent podpisze kolejną ustawę deregulacyjną. Są w niej delegacje do zmiany w podatkach dochodowych i Vat. Jeżeli wejdą one w życie to wszyscy przedsiębiorcy w Polsce mają przesrane.
W skrajnych przypadkach jeden dokument księgowy trzeba "księgować 6 razy" z kalendarzem w ręku.
Słyszeliście (zwracam się do forumowiczów-przedsiębiorców) o tych ułatwieniach co to nam je wywalczył "Pan Waldek który się nie boi", a które słudzy Vincenta J. Rostowskiego przerobili tak, że popamiętamy je przez ruski miesiąc ?
A najlepsze jest to, że to się nazywa "deregulacja" Widać, że przeczytali Orwella ze zrozumieniem.
W skrajnych przypadkach jeden dokument księgowy trzeba "księgować 6 razy" z kalendarzem w ręku.
Słyszeliście (zwracam się do forumowiczów-przedsiębiorców) o tych ułatwieniach co to nam je wywalczył "Pan Waldek który się nie boi", a które słudzy Vincenta J. Rostowskiego przerobili tak, że popamiętamy je przez ruski miesiąc ?
A najlepsze jest to, że to się nazywa "deregulacja" Widać, że przeczytali Orwella ze zrozumieniem.
Re: Deregulacja
A możesz w skrócie streścić o co właściwie chodzi ?Mało zdjęć z Tatr pisze:Być może dziś komorowski Prezydent podpisze kolejną ustawę deregulacyjną. Są w niej delegacje do zmiany w podatkach dochodowych i Vat. Jeżeli wejdą one w życie to wszyscy przedsiębiorcy w Polsce mają przesrane.
W skrajnych przypadkach jeden dokument księgowy trzeba "księgować 6 razy" z kalendarzem w ręku.
Słyszeliście (zwracam się do forumowiczów-przedsiębiorców) o tych ułatwieniach co to nam je wywalczył "Pan Waldek który się nie boi", a które słudzy Vincenta J. Rostowskiego przerobili tak, że popamiętamy je przez ruski miesiąc ?
A najlepsze jest to, że to się nazywa "deregulacja" Widać, że przeczytali Orwella ze zrozumieniem.
Dla mnie "deregulacja" kojarzy się z "walką o wolne przewodnictwo" - też kompletna bzdura, bo kto komu zabrania ukończyć kurs przewodnicki.
Natomiast w sprawach faktur/podatków się nie orientuję, a może powinnam ?
mówiąc w skrócie miałaś mieć prawo wyboru prowadzenia księgowości memoriałowej, bądź kasowej w zależności od tego, co by Ci bardziej pasiło, a wyszło tak, że musisz księgować i memoriałowo i kasowo wg cholernie zkomplikowanych zasad.
Dotąd księgowość memoriałowa była zastrzeżona dla ksiąh handlowych, natomiast PKPiR najczęściej była dla wygody prowadzona kasowo. To tak, jakby Ci kazali prowadzić księgi handlowe w PKPiR tyle, że tam ukłąd ksiąg jest bilansowy i taka metoda jest naturalna, natomiast PKWiU to taki zeszyt, gdzie dopisujesz zdarzenia gospodarcze, i w tym przypadku jeśli jedno będziesz wpisywała z chwilą zapłaty, drugie z chwilą zaliczkowania, trzecie z chwilą wykonania usługi, eksport jeszcze inaczej, a należne podatki w innym czasie i rubryczce, to trudno to sobie wyobrazić
Dotąd księgowość memoriałowa była zastrzeżona dla ksiąh handlowych, natomiast PKPiR najczęściej była dla wygody prowadzona kasowo. To tak, jakby Ci kazali prowadzić księgi handlowe w PKPiR tyle, że tam ukłąd ksiąg jest bilansowy i taka metoda jest naturalna, natomiast PKWiU to taki zeszyt, gdzie dopisujesz zdarzenia gospodarcze, i w tym przypadku jeśli jedno będziesz wpisywała z chwilą zapłaty, drugie z chwilą zaliczkowania, trzecie z chwilą wykonania usługi, eksport jeszcze inaczej, a należne podatki w innym czasie i rubryczce, to trudno to sobie wyobrazić
Ostatnio zmieniony pt 30 lis, 2012 przez dagomar, łącznie zmieniany 2 razy.
luknij na moje panoramy i galerie
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
Dobrze napisane.dagomar pisze:mówiąc w skrócie miałaś mieć prawo wyboru prowadzenia księgowości memoriałowej, bądź kasowej w zależności od tego, co by Cibardziej pasiło, a wyszło tak, że musisz księgować i memoriałowo i kasowo wg cholernie zkomplikowanych zasad
Będąc na szkoleniu podatkowym dowiedziałem się, że UKS-y już się szykują na lipiec 2013 by przeprowadzić akcję weryfikacyjną, by sprawdzić czy podatnicy prawidłowo się przystosowali. Ileż to będzie dodatkowej kasy dla naszego biednego Państwa...
naczytali się Ewangelii, tego rozdziału o gościu, co przyjmował do roboty kogo popadnie i kiedy popadnie, a potem wszystkim płacił równo, albo o tym drugim facecie, co to podwajał tym, co mają, a tępił tych, co i tak niczego nie mieli... , szkoda tylko, że próbują to wziąć dosłownie
luknij na moje panoramy i galerie
Jestem tego samego zdania. Jeśli jednocześnie nie można odliczyć sobie VAT, to jeszcze bardziej słuszne.Basia Z. pisze:Czyli mówiąc po ludzku - nie mogę sobie wliczyć w koszty działalności tej faktury, za którą nie zapłaciłam.
Wg mnie - jak najbardziej słuszne.
Co do meritum - nie chce mi się zaśmiecać głowy tym wszystkim, ale pozwolę sobie zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
- Tak jak przypominam sobie czasy mojej zawodowej aktywności, to księgowi tak już mają, że każdą zmianę zasad księgowania traktują jako kataklizm. Oraz jako uzasadnienie do conajmniej podwojenia zatrudnienia w komórce księgowej. Mądrzy dyrektorzy zachowywali na takie dictum kamienny spokój, po tygodniu był spokój.
- Po każdej takiej zmianie następowała wzmożona aktywność rozmaitych stowarzyszeń księgowych - proponowali rozmaite kursy szkolenia itd. Wykładowcami naogół były rozmaite panie lub panowie z służb skarbowych. Można było zauważyć ciekawe zjawisko - w firmach, które nie wysłały ludzi na szkolenia, pojawiały się kontrole z tych służb.
- Mam kolegę ze studiów, prawdziwego pioniera prywatnej przedsiębiorczości - studia skończył w 1956 roku a już w połowie 1957 roku założył prywatną firmę. Spotykamy się raz w roku conajmniej - rozmowa zawsze zaczyna się od tego, że muszę wysłuchać długą litanię klęsk, które spadają na jego firmę oraz zapowiedzi, że teraz to już koniec, likwiduje byznes, przyjdzie mu chyba żebrać pod kościołem itd A potem odkorkowuje butelkę i dalej już jest normalnie - dowiaduję się jak się sprawuje nowy wózek, gdzie w tym roku jedzie na narty i oczywiście nie w Polsce itd itd. Ogólnie fajny kolega i dobry kumpel, znamy się od 1 klasy w liceum, ale już jakoś tak ma.
Jestem gorszego sortu...
I tu się z Tobą zgadzam.ketivv pisze:tylko w takim razie czemu sprzedawca ma ją zaliczyć do przychodów skoro jeszcze nie dostał zapłaty ?Basia Z. pisze:Czyli mówiąc po ludzku - nie mogę sobie wliczyć w koszty działalności tej faktury, za którą nie zapłaciłam.
Wg mnie - jak najbardziej słuszne.
jak metoda kasowa to konsekwentnie
Nie znam się na tym, ale myśląc "na chłopski rozum" to wszystko - przychody, koszty itd powinno być liczone wtedy kiedy na konto spłynie realny pieniądz.
Z tego co mi mówił syn tak właśnie jest w Norwegii. Jak jakaś kobieta im nie zapłaciła - nie płacą od tego podatku, dopiero wtedy kiedy dostaną te pieniądze.
może nie, ja jestem księgowym z konieczności, nie uważam tego za rzecz na tyle trudną, bym musiał kogoś zatrudniać, szczególnie, kiedy robi się to komputerowo. Dwa lata prowadziłem księgi handlowe, od kilku lat PKPiR, kontrola UKS przebiegła bez problemów.Janek pisze:księgowi tak już mają, że każdą zmianę zasad księgowania traktują jako kataklizm
Księgowy nie boi się zmian, księgowy boi się radosnej twórczości tych, którzy bez przemyślenia wtryndalają do nowych przepisów niespójne i nieprecyzyjne zapisy, co w konsekwencji prowadzi do wysypu najrozmaitszych wzajemnie sprzecznych interpretacji.
Owszem, można przeczytać, co jest napisane i wg tego postępować, ale to prowadzi tylko do tego, że na okrągło trzeba się z fiskusem sądzić. Można też iść po najmniejszej lini oporu i postępować tak, jak się myśli, że myśli fiskus - ale to z kolei stawia nas w z miejsca przegranej pozycji w chwili, gdy ktoś w MF weźmie przepis, przeczyta dokładnie i zaczyna wyciągać wszystko 5 lat wstecz z odsetkami.
Po prostu kazda zmiana przepisów podatkowych w Polsce nie polega na zmianie jednego przepisu w drugi, a raczej na odwołaniu starego przepisu i próbie wprowadzenia czegoś, o czym sam ustawodawca nie ma najczęściej w momencie wprowadzania pojęcia.
luknij na moje panoramy i galerie
no i przeczytałem, pajechali po wsjech, jak to zwykle u nas bywa " w pkc. 3 & 5 ust. 2 Ustawy z dnia 2002.11.15 poz. 1397 o tym i owym, zamiast "koń", wprowadza się "osioł" I teraz bierzesz wzmiankowaną Ustawę, a tu ostatni tekst jednolity sprzed dwu lat, a w międzyczasie jeszcze kilka podobnych nowelizacji, więc drukujesz sobie ów ustęp, skreślasz, dopisujesz i masz swój własny tekst jednolity (do następnej nowelizacji za miesiąc).
Przecież wszystkie Dzienniki Ustaw ukazują się elektronicznie. Więc obok PDF publikowanego można przecież z wersji roboczej w jakimś edytorze tekstu na bieżąco aktualizować te stare ustawy i to darmo. Nie powinno być tak, że obywatel chcący poznać prawo musi za to płacić, albo też wiedzieć, kiedy i jakie nowelizacje danego aktu się ukazały, po czym sobie układanki składać
Przecież wszystkie Dzienniki Ustaw ukazują się elektronicznie. Więc obok PDF publikowanego można przecież z wersji roboczej w jakimś edytorze tekstu na bieżąco aktualizować te stare ustawy i to darmo. Nie powinno być tak, że obywatel chcący poznać prawo musi za to płacić, albo też wiedzieć, kiedy i jakie nowelizacje danego aktu się ukazały, po czym sobie układanki składać
luknij na moje panoramy i galerie
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
ketivv pisze:tylko w takim razie czemu sprzedawca ma ją zaliczyć do przychodów skoro jeszcze nie dostał zapłaty ?Basia Z. pisze:Czyli mówiąc po ludzku - nie mogę sobie wliczyć w koszty działalności tej faktury, za którą nie zapłaciłam.
Wg mnie - jak najbardziej słuszne.
jak metoda kasowa to konsekwentnie
Nasz komorowski Prezydent podpisał. Zmiany wchodzą w życie od 01 stycznia 2013.
I wygląda to tak jak powinno wyglądać w państwie w którym obywatel służy do dojenia.
Nie zapłaciłeś - w koszty nie wpiszesz ( + biurokratyczna procedura o której nie chce mi się tu pisać)
Sprzedałeś - nie dostałeś kasy ? aaaaaa, to juz inna rozmowa.. podatek trzeba zapłacić mimo braku kasy.
No i wszystko jasne.
Ciekawe czy Gajowy w ogóle to przeczytał
Mały podatnik może nie zapłacić, ja jestem mały, dużych nie lubię, dobrze im takMało zdjęć z Tatr pisze:Sprzedałeś - nie dostałeś kasy ? aaaaaa, to juz inna rozmowa.. podatek trzeba zapłacić mimo braku kasy.
luknij na moje panoramy i galerie


