andy67 pisze:Nie wiem jak Janek
Janek już się wypowiedział, pewnie nie zauważyłeś. Zadający pytanie się nie ustosunkował do mojej wypowiedzi - optymistycznie zakładam, że z braku czasu nie był od tamtej pory na forum.
Moja obserwacja wypowiedzi niektórych osób prowadzi do dość smutnego wniosku - jeśli cokolwiek może być potraktowane jako plus dla rządu, to wedle tych osób jest to ściema. Natomiast jeśli coś twierdzi PiS, to wedle tych osób, to żadnej ściemy nie ma, szczególnie jeśli uderza w rząd. Jednocześnie te same osoby chcą być uważane za rzetelne i wiarygodne, nawet wtedy jeśli ich stwierdzenia są niewiarygodne dla absolwenta szkoły podstawowej, nawet takiego z trójkowym świadectwem.
Wracaqjąc do Brunona K. Nie wykluczam, że dokładne zbadanie całej sprawy może doprowadzić do stwierdzenia, że to nieszkodliwy maniak, taki gawędziarz o wybuchach, jednakowoż rozmiar ryzyka - wysadzenie Sejmu wraz z prezydentem, premierem, rządem, posłami oraz sporą ilością osób tam pracujących oraz przebywających z innych przyczyn, np. dziennikarzy, był tak znaczny, że podjęcie radykalnych środków było konieczne.
Oczywiście kolega Mefistofeles i inni mogą argumentować, że Brunonowi nie udałoby się złamać zapór, że nie zdołalby zgromadzić tych 4 ton, że gdyby rzeczywiście planował zamach to nie "trąbiłby" o tym w internecie (podobno wszystkie swoje posty wysyłał z służbowego komputera w swoim wydziale w Uniwersytecie Rolniczym) itd itd ale co ma jedno do drugiego - stare przysłowie mówi o konieczności chuchania nawet na zimne, szczególnie przy tak deklarowanych działaniach.
Żartobliwie dodam, że gdyby zamach Brunona by się udał a jednocześnie by się okazało, że prezes Kaczyński i poseł Macierewicz akurat zachorowali by na grypę i nie byli tego dnia w Sejmie, to natychmiast by powołali zespół poselski (bo "odnowienie' składu Sejmu jest prościutkie - kolejni na liście głosowania) dla zbadania winy denata Tuska w doprowadzeniu do zamachu.

Jestem gorszego sortu...