Towarzysz Premier na otwarciu nowego bloku energetycznego, zielona wyspa na oceanie kryzysu pewnym krokiem zmierza do raju i ogólnej szczęśliwości, a tymczasm chłopi kolejny rok po cichutku zostają zwolnieni z zusów
aż się prosi przypomnieć:
Nie znoszę paranoika Kaczora i jego moherowych i wojujących popleczników, czemu dawałem wielokrotnie wyraz, ale dożynek też mam już dosyć.
A może by tak bezpośrednie wybory w jednomandatowych okręgach ? Który pajac się odważy stanąć w szranki, by się nie wstydzić wyniku ?
Nie wiem czy to cokolwiek da - w sensie matematycznym -patrz ostatnie wybory do senatu.
Co do "uroczystości otwarcia", proszę mnie nie wk...wiać, bo właśnie za bardzo niedługi czas szykuje mi się taka "uroczystość otwarcia" pewnego urządzenia w mojej pracy, a ja muszę wykonać czarną robotę, aby to "coś" działało na określony dzień i godzinę, kiedy przybędą z niego korzystać oficjele.
dagomar pisze:A może by tak bezpośrednie wybory w jednomandatowych okręgach ? Który pajac się odważy stanąć w szranki, by się nie wstydzić wyniku ?
www.zmieleni.pl - kilku znajomych jest w to zaangażowanych a wśiekłość jaką akcja wzbudza zarówno u PO jak i PiS jest wielce znacząca
Jednomandatowe okręgi być może nie są lekiem na całe zło, ale przynajmniej wiedziałbym konkretnie który to poseł jest mój.
I dlatego jestem za.
Dodać do tego system w którym wszystkie partie współtworzą rząd i za niego odpowiadają. I do roboty panie i panowie, zamiast międlenia jałowych sporów pomiędzy koalicją i opozycją.
przecież i tak liczy się ilość a nie jakość oddanych głosów
"Trzy czwarte Polaków to mniej lub bardziej zaawansowani... wtórni analfabeci. Czy można to zmienić?
Według badań międzynarodowych organizacji PISA (Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów) i OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rodaków rozumie, ale w niewielkim stopniu" http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/arty ... nalfabetow
więc jak można wygrać z tak porażającą większością
Mądry, w miarę młody generał. I nic więcej. Jedyna szansa na zaprowadzenie porządku. Oczywiście jakaś "Bereza Kartuska" byłaby potrzebna, ale to i tak byłoby wersja łagodna w porównaniu z zgonem pod gruzami Sejmu wysadzonego w powietrze przez Aprilo Bruno.
Wczoraj na konferencji prasowej Tuska:
pierwszy dziennikarzyna (Radio Z ) " chciałem się spytać panie Premierze..."
za chwilę inna wirtuoz języka "... wniosek będzie dyskutowany na zarządzie..."
Czego oczekujemy od przeciętnych obywateli naszego kraju, skoro dziennikarze mówią, jak niepiśmienni chłopi z kresów ?
ketivv pisze:przecież i tak liczy się ilość a nie jakość oddanych głosów
"Trzy czwarte Polaków to mniej lub bardziej zaawansowani... wtórni analfabeci. Czy można to zmienić?
Według badań międzynarodowych organizacji PISA (Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów) i OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rodaków rozumie, ale w niewielkim stopniu" http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/arty ... nalfabetow
więc jak można wygrać z tak porażającą większością
Zależy jeszcze co się czyta. Bo na ten przykład slangu zwanego szumnie językiem prawniczym nawet sami "prawnicy" często nie rozumieją. Z "urzędnikami" i językiem urzędniczym podobnie.
andy67 pisze:Zależy jeszcze co się czyta. Bo na ten przykład slangu zwanego szumnie językiem prawniczym nawet sami "prawnicy" często nie rozumieją. Z "urzędnikami" i językiem urzędniczym podobnie.
Jest jeszcze jęzek rzygowin stosowany na rozmaitych SALON'ach24, Nowych Ekranach i innych plugastwach. Tego języka starają się nie używać dziennikarze z "papierowej" prasy prawicowej bo jednak to wstyd i obciach. Ale zachwalany przez Mefiego Warzecha jak najbardziej, gnojki publikujące tylko w internecie nie mają żadnych hamulców.
Tak, Grzegorzu, biję się w piersi, gdy przypomnę sobie choćby przodków w mej rodzinie znad Wilejki i tych z błot pińskich, rzeczywiście nikt z nich takiego zlepku słów by nie wymyślił.
Jak więc mam napisać ? - chłoporobotnicy z Kongresówki ? , Warszawiacy, co to, jak u Wiecha, do domu 3 dni koleją i 2 wozem ? .
Niezależnie od porównań, coraz większa liczba dziennikarzy, nauczycieli, polityków ma problem ze zbudowaniem spójnego, logicznie sensownego i formalnie poprawnego zdania.
" Nie matura, lecz chęć szczera..." pisano drzewiej. Współcześnie w dalszym ciągu prawdziwe, tyle, że nie brak matury, a jej posiadanie w kształcie po wszystkich reformach, czyni z człowieka głupka
mefistofeles pisze:To tak jak z komunizmem i nazizmem, które tak się zwalczały ostro, żeby nikt nie zauważył, że niczym się nie różnią.
Nie tylko komunizm i nazizm. Również wszystkie formacje, w których istnieje obowiązek jednomyślności i uwielbienie wodza - jak choćby chomeinizm, asadyzm, kadafizm itd. Oczywiście są różnice w rozmiarze i dolegliwości represji ale istota ta sama.
Niezupełnie, faszyzm, chomeinizm, czy kadafizm to państwo skupione wokół wodza i nienawiść skierowana na konkretne, zewnętrzne, lub nieprawomyślne cele.
Komunizm, w swej istocie taki sam, był w swym przedstawieniu zupełnie inny. Stalin, gdy mordował miliony Żydów, jednocześnie Żydzi obecni w Biurze Politycznym i jeżdżący wszędzie po krajach Zachodu Ilia Erenburg skutecznie wmawiali światu o miłości komunistów do tej nacji. Natomiast Hitler zrobił z tego swą religię i każdy na świecie o tym słyszał.
W roku 1938, w czasie największego nasilenia terroru, opublikowana w milionach egzemplarzy i setkach języków Konstytucja ZSRR ukazywała najbardziej praworządny kraj na świecie, a banda idiotów-francuskich dziennikarzy obwożona po kraju pogląd ten utwierdzała.
Hitler mordował i zsyłał do obozów, Stalin wszystkich kochał, a ludzie sowieccy i polscy jeńcy wyjeżdżali, bo wszak w wolnym kraju każdy może jechać, dokąd zechce, i tak wymyślone w ZSRR obozy koncentracyjne już na zawsze będą się kojarzyły z Hitlerem.
Tym się faszyzm od komunizmu rózni, że w tym pierwszym kto nie z nami, ten przeciwko nam, a w tym drugim, kto nie z nami, ten też jest z nami, choćby niezupełnie żywy
Nie, że bym chciał z Tobą się sprzeczać, ale poczytaj POLITYKA nr 46 artykuł pt. "Wiara Lenina". Są tam rewelacyjne szczegóły z najnowszych badań archiwów rosyjskich z 1917 roku. Jak z nich wynika, w obrębie frakcji bolszewików na wiosnę 1917 roku wcale nie było absolutnego władztwa Lenina a jego współzawodnictwo z Trockim wcale nie było rozstrzygnięte. Jest też podany dość zabawny szczegół - otóż 7 listopada 1917 (wg. kalnendarza gregoriańskiego) niewiele brakowało aby Lenin nie dostał by się do Smolnego - był w przebraniu bo się ukrywał i zapomniał zabrać z domu przepustki, czyli niewiele brakowało aby rewolucja poszła w piź****c. W kraju panowa taki burdel, że społeczeństwo z radością przyjęło przewrót z nadziei, że ktoś zrobi porządek. Był jednak też silny odpór ale "biali generasłowie" też byli niezłymi ancymonkami. To wszystko spowodowało, że Lenin zdołal przechwycić władzę dyktatorską i pozycję "ojca narodu". Reszta znana - wszyscy, którym sie w partii bolszewickiej wydawało, że komunizm może być ustrojem sprawiedliwości społecznej, poszli pod nóż jako wrogowie ludu, a było ich sporo.
Odpryski tej wiary bardzo długo utrzymywały się w inteligenckich środowiskach w Europie Zachodniej i trwały właściwie aż do śmierci Stalina a raczej słynnego przemówienia Chruszczowa. Do dziś badacze się zastanawiają czy to przemówienie było szczerym zamiarem reformy komunizmu czy też chytrą zasłoną dymną a koniec kariery Chruszczowa daje tu dużo do myślenia.
Jak zwał tak zwał - każdy kraj, w którym dochodzi do absolutnej władzy jednego człowieka, jest z natury rzeczy podejrzany, że dalszy ciąg to drastyczne naruszenia nawet dość stabilnej demokracji. To dotyczy również i partii politycznej i dlatego mam poważne zastrzeżenia do PiS ale i PO również - obie są wodzowskie.