mefistofeles pisze:Ale w świetle tych informacji trudno wierzyć w zapewnienia, że jest rzetelny.
W raporcie komisji Millera nie ma ani słowa na temat identyfikacji zwłok - to nie jest przedmiotem zainteresowania tego typu komisji - one badają przyczyny katastrofy oraz co ważne - nie ustalają osób winnych ani ich nie karają. Od ustalenia winy jest prokuratura a wyroki wydaje Sąd. Zespół Macierewicza oraz sprzyjający mu publicyście przypisują sobie rolę komisji badania katastrof lotniczych, prokuratury i sądu. Fajna demokracja, nie ma co gadać, wujaszek Stalin by się nie powstydził, wujek Adolf też.
Co do różnić w odczycie fonii z czarnych skrzynek - pozwalam sobie kolegom zwrócić uwagę, że we wszystkich trzech odczytach są poważne "dziury" czasowe i to właśnie w okresie najbardziej istotnym dla ustalenia okoliczności katastrofy. Oczywiście nie neguje faktu, że wg ostatniego, "krakowskiego" odczytu te dwa słowa, które eksperci Millera przypisali generałowi w rzeczywistości powiedział drugi pilot, ale, jak czynią to przeciwnicy raportu w niczym nie potwierdza hipotezy, że generał jednak w kokpicie był. W raporcie krakowskim nadal pozostało to,że dowódca kogoś z uszanowaniem wita, ktoś mówi, że decyzja nie została podjęta (niby o czym - może czy stewardesa ma podać kawę czy herbatę). Oczywiście panom filomacierewiczom to cholernie nie pasuje i milczą na ten temat jak zaklęci - gratuluje rzetelności , co nie Mefi?
Jak do tej pory nikt nie podważył rzetelności całej technicnej części raportu Millera. Bredzenia pana profesora o brzozie, której nie było - wolne żarty! Mefi i Krzymul - jeszcze pewnie coś Wam pozostało z programu matematyki liceum i może pamiętacie coś tam o liczbach urojonych. To się znakomicie sprawdza w teorii matematyki ale nie w lesie ani na drodze. Pan Binienda, Nowaczyk i inni dokonali rewolucji w nauce - ustalili, że istnieją "brzozy urojone" - w zpisie "ibrzoza".To tak samo jak ktoś kto jadąc na lewym pasie drogi zderzył się z samochodemjadącym po prawej stronie a potem przed sądem twierdził, że żadnego samochodu nie było, że to był "isamochód" a wypadek nastąpił dlatego, że mu ktoś (czytaj ruscy) nadmuchał do auta gazu usypiającego.
Panowie, nie rozśmieszającie mnie - albo łżecie jak najęci albo Bóg wam rozum zabrał.
Jestem gorszego sortu...