Zaskakujący finał akcji społecznej. Warszawski ZTM poprosił pasażerów, by ustępowali miejsca starszym i chorym. Młodzi odpowiedzieli: płacę, więc siedzę, a stary niech zostanie w domu
Matka niepełnosprawnego trzylatka zaapelowała kilka miesięcy temu do "zdrowych leniuchów", by w drodze na perony metra korzystali ze schodów, a windy zostawili potrzebującym. Część czytelników "Metra" i internautów odpłaciła jej lawiną wyzwisk i zarzutów, że domaga się dla siebie i swojego chorego dziecka przywilejów.
ZTM upomina obywateli
Teraz historia się powtarza za sprawą kampanii społecznej warszawskiego Zarządu Transportu Miejskiego. Przez ostatnie tygodnie ZTM na plakatach w autobusach i tramwajach zachęcał pasażerów do ustępowania miejsca osobom niepełnosprawnym, starszym i kobietom w ciąży. Akcję firmował m.in. apel "Obywatelu powstań". Do tego zdjęcie chłopaka, który rozsiadł się w autobusie i stojącej nad nim kobiety o kulach.
Kampania ledwo się skończyła, a ZTM już zapowiada, że musi wrócić do tematu. Bo reakcja warszawiaków poraziła organizatorów. - Pojawiło się wiele niemiłych, emocjonalnych, a nawet agresywnych komentarzy internautów pod adresem seniorów. Wedle dewizy "Płacę za bilet, więc siedzę" - opowiada Paweł Olek z biura prasowego ZTM.
Ustępowanie miejsca najbardziej nie podoba się młodym. Argumenty przedstawiają anonimowo na forach internetowych (kilkaset komentarzy do kampanii ZTM), ale nie wstydzą się ich też pod nazwiskiem, na Facebook'u.
Np. ciężarne mają stać bo:
>> dziś wiele kobiet jest grubych, łatwo pomylić ciążowy brzuch z otyłością, więc nie opłaca się podnosić;
>> ciąża to nie choroba.
Starszym się nie ustępuje, bo:
>> to "mohery" sprawiły, że starszych się nie szanuje;
>> w godzinach szczytu powinni siedzieć w domu, a nie jeździć po mieście;
>> "stare baby" wymuszają, by oddać im miejsce i "nawet nie podziękują";
>> po ciężkiej pracy młody człowiek ma prawo wrócić do domu w komfortowych warunkach.
Żyjemy w czasach egoizmu
- Młodzi źle rozumieją pojęcie równości. Równe traktowanie to odpowiadanie na różne, czasem nierówne potrzeby osób znajdujących się w tej samej sytuacji. Problem leży w świadomości, kulturze osobistej i braku wrażliwości społecznej. Negatywny i roszczeniowy odzew młodych tylko potwierdza fakt, że podnoszenie świadomości społecznej jest konieczne - przekonuje Anna Fomicz z miejskiego wydziału konsultacji i dialogu społecznego.
Prof. Jolanta Kopka, socjolog ze Społecznej Akademii Nauk w Łodzi: - Młodzi są papierkiem lakmusowym zmian społecznych. A żyjemy w czasach upadku systemów etycznych i orientacji na siebie. Osłabiona kontrola społeczna sprawia, że zachowania kiedyś uznawane za niedopuszczalne dziś uchodzą. Próba zwrócenia uwagi odebrana być więc może jako ograniczenie tej wolności.
- Ci sami, którzy dziś się oburzają, jutro mogą potrzebować wsparcia i życzliwości od innych - przekonuje Anna Fomicz.
Mimo kontrowersji, ZTM cieszy się, że do takiej dyskusji doszło. - Widać, że kampania była potrzebna. Nareszcie rozmawiamy o tym problemie na szerszą skalę - mówi Paweł Olek.
Dlaczego nie ustępujemy miejsca starszym, chorym i kobietom w ciąży? Jak to zmienić? Piszcie: metro@agora.pl
Wojujące chamstwo
Wojujące chamstwo
http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1, ... ac.html#MT
Jestem gorszego sortu...
Jak się to czyta to ręce opadają. Ja zazwyczaj zajmuję miejsce stojące podróżując KZ, a nawet jeśli nie to oczywiście zawsze staram się ustępować miejsca wyżej wymienionym grupom osób.
No ale co tu się dziwić. Niestety chamstwo spotyka się na każdym kroku: w autobusach/tramwajach, na drogach, w pracy itp itd.
Zero empatii i zasada każdy ponad każdym w naszym to katolickim państwie (chociaż nie wiem czy do końca jest takie katolickie. U mnie np. w parafii podczas ostatniego liczenia wiernych na 7 tyś osób we mszy niedzielnej uczestniczyło nieco ponad 900 osób...I gdyby odjąć grupę wiekową +60 to nie wiem czy 500 byłaby przekroczona).
No ale co tu się dziwić. Niestety chamstwo spotyka się na każdym kroku: w autobusach/tramwajach, na drogach, w pracy itp itd.
Zero empatii i zasada każdy ponad każdym w naszym to katolickim państwie (chociaż nie wiem czy do końca jest takie katolickie. U mnie np. w parafii podczas ostatniego liczenia wiernych na 7 tyś osób we mszy niedzielnej uczestniczyło nieco ponad 900 osób...I gdyby odjąć grupę wiekową +60 to nie wiem czy 500 byłaby przekroczona).

