Potwierdzam i dodam od siebie ze warun do fot miales bajkowy...szkoda ze nie wykorzystany...krzymul pisze:Fajne mgły miałeś.
Sposób na lód
No to i ja puszcze wodzę fantazji:Basia Z. pisze:Bez zazdrości stwierdzam, że takie "wyczyny" to czysta głupota i nie ma się czym chwalić.
"Czasami lubię sobie pojechać tak bez żadnej potrzeby, ot,dla samej przyjemności jazdy. Szczególnie wąską i krętą drogą - sama rozkosz. Ruszyłem, była cholerna gołoledż, mgła i brak widoczności, ale co tam, strachy na Lachy! Ruszyłem! Po kilku kilometrach musiałem zwolnić, jakiś stary grat, pewnie prowadzony przez gównianego kierowcę wlókł się niemiłosiernie. Trzeba wyprzedzić tylko, k****, nic nie widzę. Ale co tam, zredukowałem bieg do trójki, depłem po gazie i do przodu. Gdy zrównałem się z tym ciapciakiem nagle ujrzałem przed sobą wyłaniającą się z mgły wielką ciężarówkę. Gaz czy hamulec? Wybrałem gaz i zdecydowany skręt na prawy pas. Minąłem się z tą cholerną ciężarówką dosłownie na milimetry. Miałem dużo szczęścia, niewiele brakowało aby doszło do kolizji, ale dałem sobie radę, poczułem dumę - ekstra kierowiec ze mnie. Pojechałem dalej, conajmniej stówą choć był znak ograniczenia szybkości do 60 - ki. O k****, gliny!
Trochę kasy do tyłu no i jeszcze w dodatku te cholerne punkty. Cholerne psy, nawet człowiek nie może sobie pojechać tak jak lubi! Trochę frajdy jednak miałem, wartej każde pieniądze"
Ten tekst dedykuje koledze Lucce i jego braciszkowi.
@Lukka - takie zapytanie - pomyśliliście oboje o odczuciach Waszych Rodziców nim zabraliście się do swoich bohaterskich wyczynów, gdybyście się tam obydwoje utłukli?
Jestem gorszego sortu...
@Barek znasz ten dowcip?Barek pisze:dodam od siebie
Kaczyński otwiera Barek... a tam wina Tuska
Są zmrożone trawy, ośnieżony szlak i zaręczam że pod śniegiem był lód. Niestety kiedy nastąpiły trudności to nie był czas i miejsce na robienie zdjęć.andy67 pisze:gdzie ten lód, lodospad
Skromnie opisałem przejście. Skromność bywa fałszywa.Dlaczego przeszliśmy po lodzie?Janek pisze:No to i ja puszcze wodzę fantazji
Przypadkiem? Mieliśmy szczęście? Nie. Wypracowaliśmy to przejście. Wypracowaliśmy stopniem koncentracji. To było jak dotknięcie pustki. Żadnych rozpraszających myśli, czysty ruch. Idealnie wpasowaliśmy się w miejsce. Niemal stopiliśmy się z nim.
Byłem Prometeuszem niosącym ogień. Tytanem mierzącym się z górą. To był triumf psyche nad materią. Siła woli.
PRZYPOMINAM:
1. NIE DOZNALIŚMY ŻADNEGO URAZU.
2. NIE DZWONILIŚMY PO TOPR.
3. NIE SCHODZILIŚMY ZAWRATEM TYLKO POSZLIŚMY NAOKOŁO.
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
PrzesadziłemŻabi Koń pisze:Stopienie z miejscem
Stąpaliśmy lekko niczym muśnięcie skrzydłami motyla ale psychicznie to było jak zderzenie ze skałą.
Już nie wiem jak to oddać. Kpij sobie dalej. Mam nadzieje że też trafisz na trudne miejsce i eufemistycznie rzecz nazywając odnajdziesz się w tym miejscu.
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
To po wała pierd...?
Górnolotne tekściki to górnolotna kpina.
Wszyscy tutaj chcą twego dobra. Doceń to. Jednokrotne zakręcenie rosyjskiej ruletki też przecież nie musi nikogo do śmierci doprowadzić. Ot jedna szansa na sześć. Zakręć i napisz nam, ze przecież nic się nie stało i żyjesz. Właśnie, że się stało, a ty nawet nie wiesz o tym i dlatego wzbudzasz irytację.
Górnolotne tekściki to górnolotna kpina.
Wszyscy tutaj chcą twego dobra. Doceń to. Jednokrotne zakręcenie rosyjskiej ruletki też przecież nie musi nikogo do śmierci doprowadzić. Ot jedna szansa na sześć. Zakręć i napisz nam, ze przecież nic się nie stało i żyjesz. Właśnie, że się stało, a ty nawet nie wiesz o tym i dlatego wzbudzasz irytację.
Kogo irytuje, tego irytuje. Mnie nie. Kto bez winy nie pierwszy...itd.Żabi Koń pisze:wzbudzasz irytację.
Podobnie jak emocjonalne podejście, górnolotne teksty - jestem w stanie zrozumieć młodego, który zrobił pierwszy krok w kierunku uzależnienia sią od adrenaliny. Rozumiem ten rodzaj egzaltacji, sama to przechodziłam.
Co do ryzykowania, nie wiem jakie były warunki. Młody jest świeżakiem, może nie umie jeszcze tego ocenić i być może wydawały mu się szczególnie trudne a widocznie wcale aż tak źle nie było bo przeżył
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
Fajna. Miałeś/masz dobrego polonistę. Umiesz pisać i wyjdziesz na ludzi.To był kawałek niezłej poezji. Tak przez moment się zastanawiałem czy przypadkiem tego wszystkiego, jak na poetę przystało, nie wymyśliłeś, i wiesz co - moje uznanie by jeszcze bardziej wzrosło. To nie kpiny, piszę to jak najbardziej poważnie.lukka pisze:Byłem Prometeuszem niosącym ogień. Tytanem mierzącym się z górą. To był triumf psyche nad materią. Siła woli.
Fotki owszem - co rzemiosło to rzemiosło (przez moment mnie kusiło aby napisać na kim się nie masz wzorować) co do reszty - broń Cię Panie Boże! Zadne porządne relacje - toż to nudy na pudy!Olusia pisze:nikt Ci nie odpuści do czasu, aż zrehabilitujesz się porządnymi fotkami i porządną relacją
Jestem gorszego sortu...
mysle ze prawie kazdy takie miejsca przechodzil jak byl bardzo mlody,ja chodze po gorach 10 lat i na poczatku mialem podobne miejsca jak opisujesz , gdzie sie trzymalem trawki zeby utrzymac sie jakos,,,i przejsc to miejsce,,, ale powiem sczeze ze juz bym takich bardzo ryzykownych rzeczy nie robil za bardzo kocham zycielukka pisze:Szlak był łagodnie nachylony i trawersował zbocze. Latem nie byłoby to nic godnego uwagi ale wtedy spływał na niego taki mini lodospad a do tego na odcinku trzech metrów nie było łańcuchów. Problem był taki że nie było czego się trzymać a na pochyłej glazurze przyczepność była żadna. Mikel zaoferował się że pójdzie pierwszy. Przyznaję przed czytającymi tę relację że nie było mi śpieszno i puściłem go przodem. Robiliśmy te trzy metry piętnaście minut. Był to ekwilibrystyczny balans ciałem i psychiczna walka i próba zapanowania nad strachem. Najtrudniejsze i najdłuższe mentalnie trzy metry w moim życiu. Przeszliśmy to. Udało się.
- Ja pierdolę - krzyczałem z wrażenia.
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
Nie rycz mała, nie rycz:uszba pisze:Co do emocji, wzruszeń, egzaltacji i tego typu dupereli ( sorry lukka że wpieprzam Ci się w Twoją relację) , ja, stara baba, pozbawiona iluzji, stojąca nogami na ziemi - co robię na szczycie Ortlera?
Ryczę.Kropka.
http://www.tekstowo.pl/piosenka,franek_ ... istrz.html
Każdemu jego Everest...








