Jeden przykład na pewno wystarczy by uzasadnić że "pusto wszędzie, głucho wszędzie", prawda panie demagog ?mefistofeles pisze:A co ja, Orlen?Jagiellonia w Tatrach pisze:To po ile na stacjach w Miszkolcu, Meffi ???
Owszem. Tyle,że pusty. Np na A1 - nic się nie dzieje i conajmniej do wiosny wiatr będzie hulał na budowie (przy założeniu, że uda się wyłonić nowego wykonawcę co nie jest takie pewne)nie wiem czy przypadkiem zauważyłeś, że cała Polska to obecnie plac budowy
Wypadki górskie i lotnicze
Każdemu jego Everest...
Cholerka, znów muszę się z tobą zgodzić w 110 %.dagomar pisze:Ja tam w każdym razie mam nas dosyć, biznesmen z przypadku, który ledwo wiąże koniec z końcem i na nic już mnie nie stać, Państwo mnie doi na każdej płaszczyźnie, by dać tym krzyczącym i dobrze zorganizowanym, cwaniakom i by się mogło w nieskończoność rozrastać, duszę się od kilometrów linijek coraz bardziej durnych i coraz bardziej kosztownych przepisów, wszyscy zajmują się trupami w Smoleńsku i matką Madzi oraz obrzucaniem się inwektywami. I mam być patriotą. czyli co mam robić, dawać jeszcze więcej kasy ? , biegać z proporcem w dziurawych gaciach ? być dumnym z tego, że nasi byli w Moskwie ? No i co z tego, że byli ? pokłócili się, jak zwykle i prędko ich wygnano. Że dali wywieźć Szwedom, Ruskim, Niemcom, Turkom, Austriakom, Węgrom, Czechom pół Polski, bo tak o nią dbali ?. Każdy się pozywił.
Dawaj chłopie kasę, bądź patriotą, byśmy mieli na wojenki na górze, podgryzanie i pieprzenie w bambus
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No właśnie mało, na pewno mniej niż tych ocierajacych się wręcz o propagandę. Tzn są, ale Amerykanie nie bardzo chcą takie filmy oglądać więc i kręcić ich nie bardzo nikt nie chce.andy67 pisze:Mało jest choćby amerykańskich filmów odbrązawiających historię USA ? W Niemczech również, nawet i w Rosji. To że czegoś nie znasz, naprawdę nie znaczy że tego nie ma.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Nie chodzi o ilość, chodzi o jakość.dagomar pisze:Mnie Basiu chodzi tylko o to, że urzędnicy w Polsce zajmują się nie tym, czym powinni i nie w taki sposób, jak należy. Jeżeli porównujesz miasto, Państwo do firmy, to tak zarządzana firma długo by nie pociągnęła. Ludzie w Polsce, (i nie tylko w Polsce i nie tylko urzędnicy) zmuszani są do bezproduktywnego marnotrawstwa w świetle prawa. Do działań pozorowanych, nic nie przynoszących. Przepisy zamiast służyć gospodarce, coraz bardziej ją tłamszą pod pretekstem wprowadzania ładu i porządku. Gdyby ludzi tym się zajmujących było tylu, ilu trzeba, to i zarabiać by mogli godziwie.
Różnica zasadnicza polega na tym, że firma jest zarządzana przez właściciela, który nawet jeżeli sam się nie zna to do współpracy w zarządzaniu dobiera sobie fachowców (chociaż w korporacjach - to też różnie bywa).
Jeżeli właściciel będzie źle zarządzał - to jego firma upadnie.
Natomiast miasto czy gmina są zarządzane przez władzę, która pochodzi z wyboru.
No i po wyborach prezydent lub burmistrz miasta też dobiera sobie współpracowników. Jeżeli jest mądry - to też dobiera sobie fachowców, ale niestety częściej bywa tak, ze dobiera sobie albo ludzi z nadania "politycznego", albo też szwagra kuzynki.
Pół biedy jeśli szwagier jest fachowcem.
Jeżeli ktoś jest fachowcem - to potrafi zmotywować do pracy swoich podwładnych.
Podejrzewam, ze tak samo działa to na szczeblu wyższym - to jest ministerstw.
Nie mam jednak pomysłu na wymyślenie czegoś lepszego niż władza pochodząca z wyboru.
Może ktoś z Was ma ?
Demagogia, którą uprawia Mefi jest nie tyle groźna co śmieszna. Tak na przykładzie sfery mi znakomicie znanej:
Sądzę, że nikt o zdrowych zmysłach nie zakwestionuje potrzeby istnienia administracji drogowej, lub co jeszcze bardziej idiotyczne - sprywatyzowania dróg publicznych.
Jednym z zadań administracji drogowej jest np kontrola stanu technicznego dróg i bieżące usuwanie usterek tego stanu - np dziur. No i powiedzmy, że ktoś jedzie samochodem, zauważa dużą dziurę, która stanowi poważne zagrożenie i dzwoni do administracj drogowej, która może o niej nie wiedzieć - kontroli nie prowadzi się codziennie bo to niemożliwe. Zgodnie z procedurą właściwy obwód drogowy powinien natychmiast wysłać ludzi z sprzętem i chociażby prowizorycznie dokonać naprawy. Ale - albo w tym dniu ilość takich robót przekroczyła możliwości obwodu albo ktoś olał sprawę. No i nasz kierowca następnego dnia jedzie znowu tą samą drogą i stwierdza, że dziura jest nadal a nawet jest większa. I teraz są dwa warianty:
- nasz kierowca ponownie dzwoni do administracji, nawet z mordą, bo jest zdenerowany;
- nasz kierowca otwiera komputer, wchodzi na jakieś forum i na podstawie tego jednego, niewątpliwie nagannego faktu, stwierdza, że - Minister jest do dupy, premier jest do dupy, PO jest do dupy, wszyscy tylko kradną itd - dokładnie tak jak to czyni Mefi w co drugim poście.
Ktoś może powiedzieć, że nie jest rzeczą obywatela informowanie administracji drogowej o dziurze w drodze, to ona, administracja drogowa powinna tak organizować kontrolę stanu drogi aby wszystko było ok. Jest w tym dużo racji, ale wtedy ta administarcja do takiej codziennej kontroli musiałaby mieć znacznie więcej pracowników, znacznie więcej samochodów i zużywać znacznie więcej paliwa co by spowodowało nic innego jak tylko wzrost podatków - wszystko niestety kosztuje.
Moi koledzy drogowcy podczas stażów w krajach "starej" Unii zapytywali jak to u nich wygląda i usłyszeli, że częstotliwość kontroli jest mniej więcej taka sama jak u nas, bo i tam liczą pieniądze, natomiast takie sygnały od obywateli są na porządku dziennym, z tym, że jak jest ich bardzo wiele i dotyczą szczególnie dróg lokalnych, to przy najbliższych wyborach samorządowych zwierzchnicy administracji drogowej, czyli wójt, burmistrz, starosta czy jak to się w danym kraju nazywa, przegrywa wybory haniebnie a jego następca wywala na zbity pysk szefa administracji drogowej, bo nie chce przez niego przerżnąc w kolejnych wyborach.
Dlaczego tak tam jest - bo tam obywatele czują się obywatelami i poczuwają się do współdziałania z władzą, czego objawem jest nie tylko takie "obywatelskie donosicielstwo" ale i przede wszystkim udział w wyborach, który liczony w procentach jest conajmniej dwa razy większy niż u nas, szczególnie w wyborach lokalnych. OBYWATEL, KTÓRY UMIE TYLKO PYSKOWAĆ W INTERNECIE JEST OBYWATELEM DO DUPY.
Przeciętnego obywatela krajów "starej Unii" (ale nie Greków, to osobna sprawa) raczej niewiele interesują ichnie "smoleński" (a są też), mają w rzyci marsze niepodległościowe, a obchody np. rocznicy rewolucji w Francji to przedewszystkim kolosalna zabawa ludowa a nie marsze w kominiarkach i z pochodniami tudzież obrzucanie policji kamieniami i inne "zabawy" ludu polskiego, natomiast wszyscy pilnują spraw lokalnych, a więc aby droga była przejezdna, szkoła działała jak należy a także i szpital i przychodnie, policja pilnowała porządku a jak jest i taka potrzeba by lała pałami bezlitośnie (tu celuje francuska policja), opieka społeczna działała jak należy itd itd, czyli nie WIELKA POLITYKA a zwykłe codzienne sprawy bo one decydują o jakości życia.
I takich spraw, wy, młodzi, bo przecież nie ja. mnie za monet się spopieli, musicie pilnować a przede wszystkim się nauczyć zamiast pyskować i wspierać bandytów z MW i ONR.
Czy na zachodzie wszystko jest "cacy"? Oczywiście nie, takie jest życie, ale tzw. "kapitał społeczny" jest tam znaczny a u nas prawie nie istnieje, co jest winą zarówno rządu jak i opozycji. Tam opozycja taka jak w większości u nas byłaby bez szans, bo rozsadzanie państwa jest tam nie w modzie tak jak u nas (znowu nie dotyczy to Grecji)
Tak nawiasem - ryba śmierdzi głównie od głowy - wiem od moich kolegów drogowców jeszcze w słubie, że są powiaty, miasta i gminy, w których władze i radni, niezależnie ską są, czy z PiS, czy z PO, czy z SLD, czy z PSL potrafią znakomicie wspópracować dla dobra regionu i żadne wojenki im nie w głowie - wniosek z tego taki, że trzeba przewietrzyć Warszawkę i stolice województw, bo tam jest gangrena - od prawa do lewa.
PS.
Wracając do codziennej kontroli dróg - owszem ona była ale przed wojną i pierwsze lata powojenne - byli wtedy tzw. dróżnicy, mieli pod opieką od 30 do 50 km drogi oeaz rower i konia z wozem służbowego i azałatwiali większość drobnych remontów. Wcal duzo nie zarabiali, ale mieli mieszkanie w dróżnicówce za darmo, ok. 0.5 ha pola na ogród lub inne uprawy, na podwórku przy dróżnicówce chlewik na świnki i dodatkowe, odrobinę "lewe" zarobki za przydzielanie ludziom rowów do wypasu kozy lub krowy (wtedy spalin było niewiele i mleko było zdrowe). Niestety uznano, że dróżnik to przeżytek i zlikwidowano, a w wielu krajach na zachodzie nadal są z tą różnica, że zamiast roweru i konia, maką półtonową furgonetkę. Jakie to proste!
Sądzę, że nikt o zdrowych zmysłach nie zakwestionuje potrzeby istnienia administracji drogowej, lub co jeszcze bardziej idiotyczne - sprywatyzowania dróg publicznych.
Jednym z zadań administracji drogowej jest np kontrola stanu technicznego dróg i bieżące usuwanie usterek tego stanu - np dziur. No i powiedzmy, że ktoś jedzie samochodem, zauważa dużą dziurę, która stanowi poważne zagrożenie i dzwoni do administracj drogowej, która może o niej nie wiedzieć - kontroli nie prowadzi się codziennie bo to niemożliwe. Zgodnie z procedurą właściwy obwód drogowy powinien natychmiast wysłać ludzi z sprzętem i chociażby prowizorycznie dokonać naprawy. Ale - albo w tym dniu ilość takich robót przekroczyła możliwości obwodu albo ktoś olał sprawę. No i nasz kierowca następnego dnia jedzie znowu tą samą drogą i stwierdza, że dziura jest nadal a nawet jest większa. I teraz są dwa warianty:
- nasz kierowca ponownie dzwoni do administracji, nawet z mordą, bo jest zdenerowany;
- nasz kierowca otwiera komputer, wchodzi na jakieś forum i na podstawie tego jednego, niewątpliwie nagannego faktu, stwierdza, że - Minister jest do dupy, premier jest do dupy, PO jest do dupy, wszyscy tylko kradną itd - dokładnie tak jak to czyni Mefi w co drugim poście.
Ktoś może powiedzieć, że nie jest rzeczą obywatela informowanie administracji drogowej o dziurze w drodze, to ona, administracja drogowa powinna tak organizować kontrolę stanu drogi aby wszystko było ok. Jest w tym dużo racji, ale wtedy ta administarcja do takiej codziennej kontroli musiałaby mieć znacznie więcej pracowników, znacznie więcej samochodów i zużywać znacznie więcej paliwa co by spowodowało nic innego jak tylko wzrost podatków - wszystko niestety kosztuje.
Moi koledzy drogowcy podczas stażów w krajach "starej" Unii zapytywali jak to u nich wygląda i usłyszeli, że częstotliwość kontroli jest mniej więcej taka sama jak u nas, bo i tam liczą pieniądze, natomiast takie sygnały od obywateli są na porządku dziennym, z tym, że jak jest ich bardzo wiele i dotyczą szczególnie dróg lokalnych, to przy najbliższych wyborach samorządowych zwierzchnicy administracji drogowej, czyli wójt, burmistrz, starosta czy jak to się w danym kraju nazywa, przegrywa wybory haniebnie a jego następca wywala na zbity pysk szefa administracji drogowej, bo nie chce przez niego przerżnąc w kolejnych wyborach.
Dlaczego tak tam jest - bo tam obywatele czują się obywatelami i poczuwają się do współdziałania z władzą, czego objawem jest nie tylko takie "obywatelskie donosicielstwo" ale i przede wszystkim udział w wyborach, który liczony w procentach jest conajmniej dwa razy większy niż u nas, szczególnie w wyborach lokalnych. OBYWATEL, KTÓRY UMIE TYLKO PYSKOWAĆ W INTERNECIE JEST OBYWATELEM DO DUPY.
Przeciętnego obywatela krajów "starej Unii" (ale nie Greków, to osobna sprawa) raczej niewiele interesują ichnie "smoleński" (a są też), mają w rzyci marsze niepodległościowe, a obchody np. rocznicy rewolucji w Francji to przedewszystkim kolosalna zabawa ludowa a nie marsze w kominiarkach i z pochodniami tudzież obrzucanie policji kamieniami i inne "zabawy" ludu polskiego, natomiast wszyscy pilnują spraw lokalnych, a więc aby droga była przejezdna, szkoła działała jak należy a także i szpital i przychodnie, policja pilnowała porządku a jak jest i taka potrzeba by lała pałami bezlitośnie (tu celuje francuska policja), opieka społeczna działała jak należy itd itd, czyli nie WIELKA POLITYKA a zwykłe codzienne sprawy bo one decydują o jakości życia.
I takich spraw, wy, młodzi, bo przecież nie ja. mnie za monet się spopieli, musicie pilnować a przede wszystkim się nauczyć zamiast pyskować i wspierać bandytów z MW i ONR.
Czy na zachodzie wszystko jest "cacy"? Oczywiście nie, takie jest życie, ale tzw. "kapitał społeczny" jest tam znaczny a u nas prawie nie istnieje, co jest winą zarówno rządu jak i opozycji. Tam opozycja taka jak w większości u nas byłaby bez szans, bo rozsadzanie państwa jest tam nie w modzie tak jak u nas (znowu nie dotyczy to Grecji)
Tak nawiasem - ryba śmierdzi głównie od głowy - wiem od moich kolegów drogowców jeszcze w słubie, że są powiaty, miasta i gminy, w których władze i radni, niezależnie ską są, czy z PiS, czy z PO, czy z SLD, czy z PSL potrafią znakomicie wspópracować dla dobra regionu i żadne wojenki im nie w głowie - wniosek z tego taki, że trzeba przewietrzyć Warszawkę i stolice województw, bo tam jest gangrena - od prawa do lewa.
PS.
Wracając do codziennej kontroli dróg - owszem ona była ale przed wojną i pierwsze lata powojenne - byli wtedy tzw. dróżnicy, mieli pod opieką od 30 do 50 km drogi oeaz rower i konia z wozem służbowego i azałatwiali większość drobnych remontów. Wcal duzo nie zarabiali, ale mieli mieszkanie w dróżnicówce za darmo, ok. 0.5 ha pola na ogród lub inne uprawy, na podwórku przy dróżnicówce chlewik na świnki i dodatkowe, odrobinę "lewe" zarobki za przydzielanie ludziom rowów do wypasu kozy lub krowy (wtedy spalin było niewiele i mleko było zdrowe). Niestety uznano, że dróżnik to przeżytek i zlikwidowano, a w wielu krajach na zachodzie nadal są z tą różnica, że zamiast roweru i konia, maką półtonową furgonetkę. Jakie to proste!
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janku - to nie demagogia. Urzedy sa przeośnięte. Weź taki urzad pracy. W moim mieście jest duże bezrobocie a Urząd Pracy zatrudnia około 200 osób - zajmują dwa skrzydła dużego budynku. 90% ich pracy to działania pozorowane. Co więcej - to do czgo niby ten urząd służy, czyli pośrednictwo pracy to fikcja - powie ci to każdy bezrobotny jak pracodawca co przez urząd szuka pracowników - będą mu podsyłac krewnych i znajomych królika bez kwalifikacji na dane stanowisko a osoby, które by się nadawały nawet się o ofercie nie dowiedzą.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Potwierdzam, urzędy pracy są ostatnią instytucją, w której procodawca szuka pracownika. Ano dlatego, że u dobrego pracownika potrzeba inteligencji, podstaw wiedzy i walorów osobistych - m.in. umiejętności kontaktów z ludźmi, pracowitości, sumienności, specyfiki pracy na danym stanowisku pracy i tak trzeba się nauczyć, i to nauczyć szybko. Tymczasem można otrzymać ślusarza, bądź sprzedawcę. i co ? , i kto to jest ? . Duże firmy wynajmują profesjonalnych, prywatnych pośredników, gdzie każdy potencjalny pracownik ma bogatą, zweryfikowaną tożsamość zawodowo-psychologiczną. A potem i tak trzeba trafić na rozmowę i się spodobać, o ile praca nie polega na układaniu kostki brukowej. Urzędy pracy nie mają nawet jak sprawdzić potencjalnych umiejętności administratora sieci, programisty, grafika komputerowego, webmastera. Przecież nawet kucharza oni nie są w stanie ocenić. Mogą stwierdzić, że ktoś coś ukończył. Ale do tego wystarczy założyć pośredniak ogólnopolski w necie na serwerach Ministerstwa Pracy i zatrudnić przy nim kilku administratorów. Po co więc te pośredniaki ?mefistofeles pisze:Urzedy sa przeośnięte. Weź taki urzad pracy. W moim mieście jest duże bezrobocie a Urząd Pracy zatrudnia około 200 osób
Moja kuzynka w Stanach jest niepełnosprawna i na utrzymaniu Stanu. Co jakiś czas przychodzi pracownik Opieki Społecznej, wypisuje na miejscu talony (lub nie chce wypisać) na to, co potrzeba, żywność, używany telewizor z miejskiego punktu utylizacji, który ktoś bogaty oddał kupując sobie nowy, używane meble, zabawki dla dziecka itd. Żadnej biurokracji, żadnych zaświadczeń, pełna uznaniowość, zależna od rzeczywistych (bądź udawanych, ale oszustw w 100% nigdzie się ie uniknie) potrzeb. Uznaniowość niezaskarżalna, bo tam (w przeciwieństwie do Polski) nic nikomu się nie należy, natomiast każdy, kto naprawdę potrzebuje - dostanie.
luknij na moje panoramy i galerie
A czy ja twierdzzę co innego? Z uporem twierdzę, że urzędników jest za dużo, ale i dodaję, że są kiepsko opłacani i w dodatku brak im kwalifikacji a ich dobór następuje wg kryteriów partyjnych.mefistofeles pisze:Janku - to nie demagogia. Urzedy sa przeośnięte
Porównanie polskich urzędów pracy do ich amerykańskich odpowiedników (chyba w jeszcze większym stopniu w przypadku służb opieki społecznej) może przyprawić o rozstrój żołądka. Tam są dobrze płatni zawodowczy.
Kadra urzędnicza powinna być stosunkowo nieliczna, dobrze wykształcona i dobrze opłacana i CAŁOWICIE niezależna od wpływów politycznych. To powinni być sprawni zawodowczy!
Wczoraj w TVB24 redaktor Pochanke rozmawiała o tym z Andrzejem Celińskim i Ryszardem Bugajem w kontekście gwałtownego wzrostu ruchów radykalnych,takich jak MW i ONR. Obaj rozmówcy nie kryli swojej dezaprobaty so wszystkich kolejnych rządów, że kompletnie olały politykę społeczną - jak to określił obrazowo Bugaj - abdykowały w tym zakresie i puściły sprawę na żywioł. Szczególnie w zakresie polityki w kształtowaniu szkolnictwa. Jęśli np. na psychologów roczne zapotrzebowanie wynosi "n" osób a uczelnie wypuszczają 10 razy więcej to oznacza nic innego jak wyprodukowanie 90% sfrustrowanej populacji psychologów, z których znaczna część zasili szeregi radykałów,bo tam się miłościwie pochylą nad ich krzywdą, oczywiście tylko pochylą i nic więcej ale to inna sprawa. Obaj panowie zgodnie twierdzili, że tu o pójściu na żywiół nie może być mowy i tylko Państwo, ale sprawne Państwo, może taką politykę kształtować i nie marnować pieniędzy na produkowanie zbędnej ilości wykształconych nawet najlepiej specjalistów. Ale ukształtowanie takiej poltyki to jest ciężka i trudna praca.
Jestem gorszego sortu...
Podobnie jak u nas, tylko w innym wydaniu....
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... omosc.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... omosc.html
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Nie ma się co dziwić, ileś tam lat segregacji i dyskryminacji rasowej zrobiło swoje.krzymul pisze:Podobnie jak u nas, tylko w innym wydaniu....![]()
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... omosc.html
A u nas jeden biskup zalecał - "Niech katolik głosuje na katalika. ateista na ateistę, gej na geja itd" O Murzynach zapomniał, za mało ich u nas.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
W dzisiejszej polityce ciekawy artykuł na ten temat:
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/ar ... sowan.read
(trzeba mieć pismo papierowe lub dostęp)
A tak poza tym - w 100 % przyznaję rację Jankowi.
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/ar ... sowan.read
(trzeba mieć pismo papierowe lub dostęp)
A tak poza tym - w 100 % przyznaję rację Jankowi.
Blondyn na blondyna, rudy na rudego, pijak na pijaka, kurwiarz na kurwiarza, puszczalska na puszczalską....mefistofeles pisze:ale jakby ktoś powiedział - głosuj na białego jak jesteś biały to by go faszystą nazwali.Janek pisze:Nie ma się co dziwić, ileś tam lat segregacji i dyskryminacji rasowej zrobiło swoje.
Same takie założenie jest idiotyzmem.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Czym innym jest walka z poprawnością polityczną, dla mnie potworkiem trudnym do zniesienia, a czym innym wprowadzanie swoistej antypoprawności. tutaj granica jest wąska. Mówiąc wprost jeżeli nie zgadzamy się z faworyzowaniem żydów i muzułmanów, czarnych i żółtych, czy też pederastów, to, jako reakcja, mówienie o kraju prawdziwych katolików i Polaków też jest nadużyciem. Zresztą.. , osobiście nie lubię sposobu postępowania charakterystycznego dla Żydów, ale w życiu nie mógłbym czuć niechęci do jakiegoś Żyda za bycie Żydem, podobnie, jak nie znoszę chamów, brudasów i cwaniaków (czyli połowy naszego narodu), ale nie przyklasnę hasłu "precz z Polakami" To absurd.
Z koloru skóry, wyznania, płci, upodobań seksualnych nie wynika wprost ocena przymiotów i wartości człowieka.
Tego nie rozumieją niestety idioci wymyślający n.p. segregację płciową (parytety w ciałach wybieralnych i radach nadzorczych) , dla mnie najpierwsi rasiści współczesnej Europy, bo skoro parytet płci, to czemu nie wyznania, rasy, wzrostu, czy koloru oczu. To przecież to samo, czym zajmował się Himmler, tyle, że nieco inaczej. Dlaczego użyteczność człowieka w Sejmie ma zależeć od posiadania, bądź braku cipki ?
Z koloru skóry, wyznania, płci, upodobań seksualnych nie wynika wprost ocena przymiotów i wartości człowieka.
Tego nie rozumieją niestety idioci wymyślający n.p. segregację płciową (parytety w ciałach wybieralnych i radach nadzorczych) , dla mnie najpierwsi rasiści współczesnej Europy, bo skoro parytet płci, to czemu nie wyznania, rasy, wzrostu, czy koloru oczu. To przecież to samo, czym zajmował się Himmler, tyle, że nieco inaczej. Dlaczego użyteczność człowieka w Sejmie ma zależeć od posiadania, bądź braku cipki ?
luknij na moje panoramy i galerie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
a propos politpoprawności, multi-kulti i innych lewackich wynalzaków:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... chody.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... chody.html
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Jesteś niepoprawny. Osobiście prezentuję pogląd, że władze miejskie, obojętnie w jakim kraju nie powinny finansować takich wydatków, niezależnie którego wyznania dotyczą.mefistofeles pisze:a propos politpoprawności, multi-kulti i innych lewackich wynalzaków:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... chody.html
Skoro jednak przedtem wywalono 60 tysiaków na święto muzułmańskie to protesty radnych muzumałńskich przeciw tym 7 tysiakom na choinkę są normalnie bezczelne i chamskie.
Ale co u diabła ma zidiocenie jednej rady jednego miasteczka do politycznej poprawności a z tym "lewactwem" używanym jako wyzwisko to dałbyś wreszcie spokój. Tak jak prof. Krzemiński Tomaszowi Terlikowskiemu w TVN24 powiem Ci tak - jesteś bezczelny i obrażasz ludzi. Gdybyś mnie nazwał socjalistą, to aczkolwiek daleko mi do tej ideologii to bym się nie obraził, ale za nazwanie mnie lewakiem tak i miałbym niekłamaną ochotę kopnąć Cię w tyłek. Czy naprawdę nie rozumiesz, że to słowny rynsztok?
Tak nawiasem - czy ośmieliłbyś się napisać - prezydent Francji, lewak Hollande.
Ja wiem, że Twój idol Ziemkiewicz ma niewyparzony pysk, przy którym Niesiołowski jest aniołkiem, ale to nie stanowi żadnego usprawiedliwienia.
PS.
A teraz możecie mi dołożyć ileś tam czerwonych kartek - mam to gdzieś
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janku - dla mnie granica między lewicowością a lewactwem przebiega w ten sposób, że lewicowość to pewna forma (może naiwnej) wrażliwości społecznej zaś lewactwo to rewolucyjny zapał wywracania porządku świata i niszczenia obowiązujących w nim wartości. Można być np lewicowym konserwatystą, możne tez być jednocześnie lewakiem i wolnorynkowcem (serio!)
Żeby podac przykłady - SLD jest (czy tez do niedawna było, bo nie wiem co teraz u nich słychać) bardziej lewicowe niż lewackie, Palikoteria zas to lewactwo czystej wody.
Ciebie Janku za lewaka nie uważam, z tego forum mam może jeden typ
Żeby podac przykłady - SLD jest (czy tez do niedawna było, bo nie wiem co teraz u nich słychać) bardziej lewicowe niż lewackie, Palikoteria zas to lewactwo czystej wody.
Ciebie Janku za lewaka nie uważam, z tego forum mam może jeden typ
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun


