Co zostało dokładnie przećwiczone w latach 1945 - 1989 a potem 2005 - 2007.dagomar pisze: bo jeśli rząd jest dobry, to opozycja z założenia jest szkodliwa dla obywateli. Wtedy rolą dziennikarza jest taką knującą opozycję demaskować, a obowiązkiem Państwa jest zapewnić obywatelom spokojne warunki do pracy i wypoczynku
Wypadki górskie i lotnicze
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To jedna z ról. Nasze media tej też jednak nie wypełniajągb pisze:bo - według mnie - rolą mediów jest informowanie. Rzetelne...
Nie, choć osobiście uważam (i uważałem też w latach 2005-2007), że opozycja ma prawo do krytyki rządu, nawet nadmiernej.Janek pisze:Mnie jednak nurtuje co innego - a co z kontrolowaniem opozycji. Czy z samego faktu, że jest to opozycja przeciw wrażej władzy wynika, że media powinny ją, opozycję, bezgranicznie wielbić?
gb - Binienda jest szefem katedry, o ile dobrze kojarzę (a tak było na moim wydziale) na tym stanowisku byli tylko profesorowie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Zapytaj pana Bartoszewskiegogb pisze:Poza tym - na terenie Polski obowiązują - jeszcze - nadania i przepisy polskie.
Co do Biniendy - to naprawdę nie jest człowiek z nikąd (jak np dr Nowaczyk), w NASA go znają i szanują (info z 1 ręki), w branży lotniczej też. Więc jak facet coś mówi nie można tego po prostu olać (co nie znaczy jednak, że nalezy wyciągać zbyt daleko idące wnioski z jego badań nad smoleńską brzozą, bo wg mnie model nie jest kompletny).
Ostatnio zmieniony sob 10 lis, 2012 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie znam takiego, ale jak widze nie ma kolega problemu z dwójmysleniem - krytykowac nazywanie profesorem Biniendy a jednoczęnsie nie mieć problemków z nazwaniem profesorem człowieka bez wyższego wykształceniagb pisze: Wpisów prof. Bartoszewskiego nie zauważyłem.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
"Wprost" to znacznie przesadza z tymi okładkami upodabniając się do tabloidów.
Mi się to nie podoba i dlatego od jakichś 8 lat ich konsekwentnie nie czytam. Szkoda mi 5 zł.
Z tzw. "tygodników opinii" czytam tylko "Politykę" Oni akurat potraktowali temat "trotylu" dość wstrzemięźliwie, tylko jeden niewielki i nie krzykliwy artykuł. W sumie jest milion ważniejszych spraw.
Mi się to nie podoba i dlatego od jakichś 8 lat ich konsekwentnie nie czytam. Szkoda mi 5 zł.
Z tzw. "tygodników opinii" czytam tylko "Politykę" Oni akurat potraktowali temat "trotylu" dość wstrzemięźliwie, tylko jeden niewielki i nie krzykliwy artykuł. W sumie jest milion ważniejszych spraw.
A przepraszam, mój błąd.krzymul pisze:Czy Wprost i Newsweek to, to samo >
Newsweeka też nie czytam, kupiłam z 5 numerów na samym początku jego wydawania i nie podobał mi się. Tez za bardzo "tabloidalny".
Ja tak w ogóle odnoszę wrażenie, że większość mediów traktuje swoich czytelników i słuchaczy jak idiotów.
Dlatego nie oglądam TV, czytuję tylko "Politykę", która mnie tak nie traktuje, magazyny Gazety Wyborczej (np. "Wysokie Obcasy", "Duży Format", "Ale Historia") i niektóre artykuły w innych gazetach (dostępne w Internecie), polecone mi wcześniej przez innych czytelników.
Mam na myśli felietony, reportaże itd.
Wiadomości codzienne czytam zwykle z opóźnieniem, albo dowiaduję się o nich z tego forum.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Owszem jeśli spojrzymy na to czterowymiarowo. Redakcje się jakiś rok temu zamieniły miejscami - Lis przeszedł do Newsweeka i pociągnął cała redakcję, redakcja Newsweeka przeszła częsciowo do Wprost. Przy czym Lis w Newsweeku nie uznaje już żadnych grnaic przyzwoitości zbliżając sie poziomem do "Nie"krzymul pisze:Czy Wprost i Newsweek to, to samo >
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Magistrem nie jest. Co prawda z przyczyn politycznych, ale nie jest. Tym bardziej nie jest doktorem ani profesorem. Nie widze powodów by cokolwiek odszczekiwać. Nazywanie go profesorem ma taki sam sens jak nazywanie profesorem nauczyciela w liceum. W szkole to nawet ujdzie, ale poza nią zakrawa na śmiesznosć.gb pisze:Wracając na chwilę do prof. Bartoszewskiego - to wydaje mi się, że powinieneś odszczekać to co napisałeś o Jego wykształceniu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
http://wyborcza.pl/1,91446,12833224,Bp_ ... usimy.html
Kościół nigdy nie mówi nic przypadkiem.
Bp Guzdek wskazał, że z tego faktu płynie ważne przesłanie: "Potrzeba, abyśmy byli bardziej razem, a nie jeden przeciw drugiemu". "Do jedności i wspólnego działania wzywa nas ołtarz, przy którym się gromadzimy. On także zobowiązuje do odbudowania wspólnoty, jeśli nasze drogi się rozeszły. Na ołtarzu nie można złożyć daru, który rodzi się z ducha walki przeciw komukolwiek. Do ołtarza mają przystęp jedynie ci, którzy +wprowadzają pokój+" - powiedział. "Nam dzisiaj potrzeba narodowej zgody, abyśmy razem udźwignęli brzemię odpowiedzialności za przyszłość naszego narodu i państwa" - dodał bp Guzdek. Hierarcha ocenił także, iż dziś najważniejsze są: uczciwa praca oraz służba człowiekowi, zwłaszcza temu, który jest słaby i bezbronny.
Bp Guzdek przywołał słowa Jana Pawła II o solidarności wygłoszone w Gdańsku, w 1987 r.: "A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. Nie może być walka silniejsza od solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności". "Słowa te aktualne są także dziś, gdy jesteśmy świadkami powstawania nowych podziałów i pogłębiania się starych" - powiedział hierarcha.
Kościół nigdy nie mówi nic przypadkiem.
Jestem gorszego sortu...
Właśnie wróciłam z uroczystości z okazji Dnia Niepodległości, które miały miejsce obok budującego się Stadionu Sląskiego.
Dostałam zaproszenie, ponieważ należę tam do klubu Nordic-Walking. Idąc (a właściwie jadąc na rowerze) spodziewałam się że będzie jakieś 300-400 osób, a tymczasem przyszło kilka tysięcy ! Byli ludzie w każdym wieku, bardzo dużo rodzin z dziećmi.
Kapitalna i dobrze zorganizowana impreza rodzinna - każdy dostał biało-czerwoną chorągiewkę i podkładkę w kolorze białym lub czerwonym (z karimatu, taką 50 x 50 cm), tekst hymnu na kartce oraz bon na grochówkę (ja nie, bo się spóźniłam). Ludzie ustawili się na boisku w prostokąt w kształcie flagi w odpowiednim miejscu z odpowiednimi podkładkami.
Potem wszyscy wspólnie odśpiewali hymn Polski, przygrywała górnicza orkiestra dęta.
Rzadko się mi to zdarza, że się wzruszam, ale miałam łzy w oczach.
Potem ludzie stojący w prostokącie na boisku utworzyli flagę a na koniec machali chorągiewkami. Wszystko to było filmowane przez TVP z 60 metrowej zwyżki należącej do Straży Pożarnej w Chorzowie.
Potem były występy marżoretek (występowały dziewczynki na oko 13-14 lat i widać było, że bardzo się przejmują), potem pokaz musztry dziewcząt z liceum wojskowego, a potem jeszcze koncert drugiej górniczej orkiestry dętej.
Cały czas dostępna była grochówka z kilku kuchni polowych i stało też kilka pojazdów wojskowych, oczywiście oblężonych przez dzieci. Były też jakieś stoiska reklamujące wojsko ("wstąp do armii zawodowej", czy coś podobnego) oraz szkoły z klasami wojskowymi.
Bardzo fajna impreza i myślę ze właśnie tak należy świętować Dzień Niepodległości - trochę patetyzmu, ale więcej radości.
Brawa dla organizatorów !
Ja myślę że ludzie w zdecydowanej większości mają dość tych zadym, przeciętny Warszawiak pewnie psioczy na korki i objazdy w dniu dzisiejszym, natomiast każdy chętnie przy takiej ładnej pogodzie spędziłby czas z rodziną na festynie.
Dostałam zaproszenie, ponieważ należę tam do klubu Nordic-Walking. Idąc (a właściwie jadąc na rowerze) spodziewałam się że będzie jakieś 300-400 osób, a tymczasem przyszło kilka tysięcy ! Byli ludzie w każdym wieku, bardzo dużo rodzin z dziećmi.
Kapitalna i dobrze zorganizowana impreza rodzinna - każdy dostał biało-czerwoną chorągiewkę i podkładkę w kolorze białym lub czerwonym (z karimatu, taką 50 x 50 cm), tekst hymnu na kartce oraz bon na grochówkę (ja nie, bo się spóźniłam). Ludzie ustawili się na boisku w prostokąt w kształcie flagi w odpowiednim miejscu z odpowiednimi podkładkami.
Potem wszyscy wspólnie odśpiewali hymn Polski, przygrywała górnicza orkiestra dęta.
Rzadko się mi to zdarza, że się wzruszam, ale miałam łzy w oczach.
Potem ludzie stojący w prostokącie na boisku utworzyli flagę a na koniec machali chorągiewkami. Wszystko to było filmowane przez TVP z 60 metrowej zwyżki należącej do Straży Pożarnej w Chorzowie.
Potem były występy marżoretek (występowały dziewczynki na oko 13-14 lat i widać było, że bardzo się przejmują), potem pokaz musztry dziewcząt z liceum wojskowego, a potem jeszcze koncert drugiej górniczej orkiestry dętej.
Cały czas dostępna była grochówka z kilku kuchni polowych i stało też kilka pojazdów wojskowych, oczywiście oblężonych przez dzieci. Były też jakieś stoiska reklamujące wojsko ("wstąp do armii zawodowej", czy coś podobnego) oraz szkoły z klasami wojskowymi.
Bardzo fajna impreza i myślę ze właśnie tak należy świętować Dzień Niepodległości - trochę patetyzmu, ale więcej radości.
Brawa dla organizatorów !
Ja myślę że ludzie w zdecydowanej większości mają dość tych zadym, przeciętny Warszawiak pewnie psioczy na korki i objazdy w dniu dzisiejszym, natomiast każdy chętnie przy takiej ładnej pogodzie spędziłby czas z rodziną na festynie.
Jednak najbardziej przekonuje mnie, wskazana już wcześniej teza: jedni wierzą w płaską Ziemię i potrafią tę tezę udowodnić naukowo, inni rozmawiają z Presleyem lub Matką Boską i mają na to świadków, a dla jeszcze innych oczywistym jest zamach w Smoleńsku.
To nie jest w ogóle zdarzenie podlegające jakimkolwiek osądom. Nie wytłumaczy nikt wyznawcy, że jego bóg to iluzja, przeciwnie, takie szatańskie knowania jeszcze wzmocnią jego wiarę.
To nie jest w ogóle zdarzenie podlegające jakimkolwiek osądom. Nie wytłumaczy nikt wyznawcy, że jego bóg to iluzja, przeciwnie, takie szatańskie knowania jeszcze wzmocnią jego wiarę.
luknij na moje panoramy i galerie
Mówi ci coś: Stefan Banach?mefistofeles pisze:Magistrem nie jest.
A wracając do meritum - czym innym jest nazywanie kogoś profesorem przez szacunek czy w sposób pochodny od zajmowanego stanowiska (i tu obaj na to zasługują i nie widzę problemów), a czym innym przedstawianie kogoś jako wybitnego profesora od jakiejś dziedziny (bo w ten sposób odnosimy nie do stanowiska tylko tytułu w polskim rozumieniu). Stawianie znaku równości pomiędzy stanowiskiem, a tytułem jest zdradzieckie ponieważ jakość profesora "od stanowiska" jest silnie zależna od jakości miejsca gdzie się to stanowisko piastuje.
A tak wogóle to powszechnie przyjętym miernikiem jakości pracy naukowca jerst tzw. indeks H (Hirscha). Tutaj prof Binienda nie powala, nawiasem mówiąc jest specjalistą od zupełnie innej dziedziny niż prezentowane w ramach prac sławetnej komisjii. Niby też okołolotniczej.....
Kuba
P.S. Nawiasem mówiąc polski termin "adiunkt" często się tłumaczy jako "assistant professor". Muszę sobie w takim układzie zrobić nowe wizytówki. A co!
A to zależy - gdyby Stefan Banach żył współcześnie i wspierał zespół Macierewicza to dla niektórych kół byłby wybitnym profesorem (może nawet współpracownikiiem NASA), gdyby miał jednak poglądy odmienne, to ocywiście wytykano by mu co tylko się da.KubaR pisze:mefistofeles napisał/a:
Magistrem nie jest.
Mówi ci coś: Stefan Banach?
Ja ze swej strony, jako człek wiekowy i pamiętający czasy, w których panu Władysławowi Bartoszewskiemu odmówiono możliwości obrony pracy magisterskiej chciałbym zwrócić Mefestofelesowi uwagę na kilka spraw -
czasy były z jednej strony okropne ale stosunek do prac magisterskich jakby inny - prowadzący pracę magisterską profesor i jego asystenci wyciskali z magistranta siódme poty a i nie było internetu i ogłoszeń facetów chętnych za niewielką sytosunkową opłatą taką pracę kandydatowi na magistra napisać. Tak więc, skoro prowadzący pracę pana Bartoszewskiego ją przyjął, to znaczy, że była ona solidna i z całą pewnością zostałaby obroniona.
Kolejna sprawa - co ma piernik do wiatraka, czyli co ma Binienda do Bartoszewskiego? Ale to jest ulubiona metoda ludzi z którymi Mefi sympatyzuje. Np - jeśli ktoś stwierdzi, że eksperci z komisji Millera dowiedli, że katastrofa samolotu wynikła z takich i takich przyczyn, to odrazu się wyciąga, że skoro pomylono zwłoki to i cała reszta jest też do dupy. Nie ma co gadać - zabójcza logika!
Mnie osobiście mało obchodzi jakim to profesorem jest lub nie jest pan Binienda, to pryszcz, natomiast niepokoi mnie to, że pan Binienda swoją działalność prowadzi w sposób nieuczciwy naukowo. Ogłosił szumnie wnioski z swoich badań, natomiast nie przedstawił opinii publicznej ich całości a szczególnie nie podał danych wejściowych. Ponieważ resztę, trochę upraszczając, zrobił komputer więc jest wysoce prawdopodobne, że ma tu miejsce to co informatycy nazywają - "śmieci weszły, śmieci wyszły".
Oczywiście te dane wejściowe są zrozumiały dla bardzo nielicznego grona fachowców, natomiast szerszej publiczności wystarczy zamącić w głowie, że wybitny profesor (okrzyki podziwu), w dodatku profesor z Ameryki (zachwyt), w dodatku ekspert NASA (zachwyt sięga kosmosu), udowodnił, że to zamach ruskich (dosłownie miód dla duszy), by 36% publiczności uwierzył, że to zamach na ukochanego prezydenta.
Komisja międzynarodowa! Kolejna bzdura. Jak wiadomo, badania takich katastrof trwają długo, niekiedy kilka lat i wymagają zatrudnienia rzeszy ekspertów różnych dziedzin. No i o to właśnie chodzi - komisja będzie pracować długo a prezes i jego akolici będą płakać nad zamachem. I tak byle do wyborów. A jak się już wygra wybory, to wynik prac tej międzynarodowej komisji całkowicie obojętny, a gdyby potwierdziła wyniki komisji Millera, to się ogłosi, że zostali przekupieni przez Putina i Tuska i chwatit. A potem jak za Gomułki - "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy"
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale o to mi włąśnie chodziło.KubaR pisze:A wracając do meritum - czym innym jest nazywanie kogoś profesorem przez szacunek czy w sposób pochodny od zajmowanego stanowiska (i tu obaj na to zasługują i nie widzę problemów)
W kazdym tez razie Binienda to jest człowiek zupęłnie innego formatu niż Nowaczyk, co zajmuje się fluorescencją i admnowaniem siecią komputoreową w Columbus. Osobiście twierdzę, że dr (niech już będzie) Binienda musiał pominąć coś kluczowego w tych obliczeniach, ale same obliczenia i model są dość poprawne. Co pominął? Albo zastosował za mocne skrzydło (nie ma dostepnych dokłądnych planów tupolewa, nie ma też dostepu do wraku) albo źle oznaczył działające na nie siły poza samym zderzeniem (ale znowu - wymaga to dostepu do szczegółowej dokumentacji kontrukcyjnej tupolewa, która nie jest ogólnodostepna). Ale na pewno nie można go i jego badań wyśmiewać.
Polecam obejrzeć sobie materiały z koferecni jaka niedawno się odbyła gdzie rózni naukowyc hprezentowali swoje referaty dotyczące katastrofy. Było kilka kuriozalnych wystepów, ale były też bardzo sensowne głosy i ciekawe referaty - referat dra Binendy też był jednym z ciekawszych.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Albo zastosował za mocne skrzydło (nie ma dostepnych dokłądnych planów tupolewa, nie ma też dostepu do wraku)
Co prawda lekarz nie dokonał pomiaru ciśnienia (zapomniał zabrać aparatu) ani nie zlecił badań krwi (zapomniał, wychodząćna wizytę zabrać swojej pieczątki), ale jego diagnoza postawiona choremu jest na pewno interesująca i nie należy się z niej naśmiewać.mefistofeles pisze:) albo źle oznaczył działające na nie siły poza samym zderzeniem (ale znowu - wymaga to dostepu do szczegółowej dokumentacji kontrukcyjnej tupolewa, która nie jest ogólnodostepna
Jestem gorszego sortu...



