Niekończąca się...

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zakochani w Tatrach pisze:Ola …. Pięknie napisane i piękne zdjęcia :).

Jak czytam takie relacje – to ogromnie mi żal, że nie mam 40 lat mniej :? …. z tym większą przyjemnością oglądam widoki z miejsc dla mnie niedostępnych.
Kwestia nie tylko wieku, a chyba głównie nie wieku a nastawienia psychicznego oraz posiadania / lub nie lęku przestrzeni.
Kiedy miałam 25 lat ówczesny chłopak (a teraz do teraz mąż) "przeciągnął mnie" przez kilka dróg wspinaczkowych, w tym np. Zamarłą Turnię, Wielki Mieguszowiecki i parę drobniejszych dróg.
Ale w tamtych czasach wspinało się wyłącznie "na własnej" więc zawsze bałam się chodzić na pierwszego, bo nie miałam pewności siebie i bałam się czy osadzony prze ze mnie hak będzie dobry. Mąż chyba też nie miał pewności, bo zawsze szedł pierwszy.

Również sporo chodziliśmy zimą po Tatrach - nie tyle uprawiając wspinaczkę, co robiąc ładne zimowe tury turystyczne poza szlakami (np. Liptowskie Mury, Kończysta, Jagnięcy, Jastrzębia Turnia)

Przestałam się wspinać, jak również chodzić zimą po Tatrach po urodzeniu dzieci, czułam za dużą presję odpowiedzialności.

Natomiast mój mąż ma 62 lata i wspina się po dziś dzień.

Zaś ja tylko wszystkie relacje czytam z dużą przyjemnością :) a sama sobie chodzę po górach turystycznie.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Bardzo ładnie to napisałaś... Czuć sporo emocji. Czyli, jeżeli nie chce się "wpaść po uszy", to to nie należy iść z osobnikiem płci przeciwnej na Grań Fajek? ;)

Nie przeszkadzały Ci te rowerowe rękawiczki? Nie ma przyjemniejszej rzeczy jak dotyk, ogrzanej przez słońce, skały... Ech.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

I kolejny piękny, dosłownie i w przenośni górski kawałek. Dzięki :)

"pustynna dolina Pańszczyca" - no właśnie, kojarzy mi się ona zawsze ze spaghetti westernami, i patrzę czy Clint Eastwood nie wyjedzie nagle zza zakrętu :)


@Agaar - fajny kask ;)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Mic1907

-#2
Posty: 74
Rejestracja: pn 01 paź, 2012
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Mic1907 »

Petarda, jak zawsze petarda ! Zdjęcia zajebiste i tyle. dziękuje :).
Każdy ma swój Everest marzeń.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Basia Z. pisze:westia nie tylko wieku, a chyba głównie nie wieku a nastawienia psychicznego oraz posiadania / lub nie lęku przestrzeni.
A mnie się wydaje, że wiek ma trochę „do rzeczy”.
Co innego Basiu – jak się zaczyna w wieku dwudziestu lat i chodzi do sześćdziesięciu kilku, a co innego – zaczynać w wieku sześćdziesięciu kilku.
Wiem sama po sobie, że im człowiek starszy, tym ostrożniejszy, ponieważ ma już lepszą wyobraźnię i zdaje sobie sprawę z konsekwencji ewentualnego wypadku, oraz tego, co przeżywałyby dzieci i wnuki, gdyby się coś złego przydarzyło w Tatrach.
To samo dotyczy jazdy samochodem.

Moje nie lubią gdy wyjeżdżam w góry.

Basia Z. pisze:Przestałam się wspinać, jak również chodzić zimą po Tatrach po urodzeniu dzieci, czułam za dużą presję odpowiedzialności.
No właśnie.

Kiedyś rozmawiałam ze starszym wnuczkiem Karolkiem i zapytałam czemu nie lubi gdy jadę w Tatry...przecież to moja pasja ogromna, jadę tam z wielką radością, a u nich grobowe miny.
Odpowiedział mi tak : „babciu nie chciałbym, żeby cię kiedyś przywieziono w czarnym worku z gałązką kosodrzewiny”.

Kiedyś w TV oglądaliśmy razem program o dziewczynie, która wyszła cało - acz połamana dokumentnie - z wypadku na lodowcu w Alpach. W pewnej chwili Karol przytulił się do mnie i powiedział „babciu, a ty tak jeździsz w te góry”...

Wzruszyłam się i musiałam mu długo tłumaczyć, że jestem w górach bardzo ostrożna, chodzę tylko tam, gdzie jest bezpiecznie itd.

Młodzi nie mają takich dylematów..... :think: może i dobrze...... ale to przywilej młodości.

Ile rzeczy by człowiek zrobił inaczej, gdyby w młodości miał ten rozum, co teraz :)).


andy67 pisze:"pustynna dolina Pańszczyca"
Ja ją nazywam „dziką”.

Bardzo lubię Dolinę Pańszczycy, właśnie za tą dzikość. No i za to, że tam zawsze pusto :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Kiedyś w TV oglądaliśmy razem program o dziewczynie, która wyszła cało - acz połamana dokumentnie - z wypadku na lodowcu w Alpach. W pewnej chwili Karol przytulił się do mnie i powiedział „babciu, a ty tak jeździsz w te góry”...
Wszędzie można zginąć, na ulicy, na jeziorze, na morzu. Widziałem kiedyś zdjęcia ofiar wypadków samochodowych...., aha, można też w samolocie, też widziałem na własne oczy ofiary wypadków lotniczych....okropne, ale ludzie latają, jeżdżą samochodami i łażą po ulicy, nawet pływają po morzach i oceanach nie bacząc na rekiny ( surfing )

No ale co by warte było życie gdybyśmy siedzieli na dupie :think:

PS. Chociaż to też niebezpieczne - hemoroidy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Wszędzie można zginąć, na ulicy, na jeziorze, na morzu
To wszystko jasne, ale wytłumacz to dziecku :? .

Są jednak miejsca i okoliczności, które uważane są za bardziej niebezpieczne niż chodzenie po ulicy.

Przy zakupie ubezpieczenia górskiego w pierwszych słowach pytają - czy wspinanie wchodzi w rachubę - wtedy stawka idzie w górę, bo i ryzyko większe.
Chodzenie po ulicy już tyle nie kosztuje, choć na chodniku, czy na pasach jakaś pijana idiota za kierownicą może Cię wyprawić na tamten (podobno lepszy) świat, gdzie mimo wszystko nikomu się nie śpieszy ;).

:think: A jak komu przeznaczone, to nie musi nawet z domu wychodzić i może wyfrunąć do nieba – gdy mu np. sąsiad na lewo podłączonym gazem mieszkanie wysadzi w powietrze :)).

krzymul pisze:No ale co by warte było życie gdybyśmy siedzieli na dupie
Nic by nie było warte i nawet sobie tego nie wyobrażam :? …...
Zakochani w Tatrach
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Zakochani w Tatrach pisze:Ola …. Pięknie napisane i piękne zdjęcia .

Jak czytam takie relacje – to ogromnie mi żal, że nie mam 40 lat mniej …. z tym większą przyjemnością oglądam widoki z miejsc dla mnie niedostępnych.

A grań Fajek – chyba łatwa nie jest.
Kiedyś – schodząc ze Skrajnego Granatu – słyszeliśmy dobiegający stamtąd tragiczny głos kobiety, która krzyczała do swojego partnera, że nie da rady...i całą dyskusję , jak wybrnąć z tej sytuacji.

Tym większe – uznanie dla Ciebie, że dałaś radę .
Dziękuje Alu, za komplement "relacyjny" :-)
Zabrzmi to teraz okropnie głupio, ale teraz w wieku 23 lat, żałuję, że tak "późno", bo dopiero 7lat temu zaczęłam przygodę z Tatrami,
Grań Fajek, nie jest zasadniczo trudna, wyceniana chyba na II, jednak ekspozycja, widoki i w konsekwencji psychicznie można odczuwać nieco większe trudności :)
Szczególnie w tej "sławetnej" rysie, pokonywanej w dół.
Za to widoki... Bajkowe!

Myślę, że Grań Fajek znajdzie się jeszcze kiedyś w moim dzienniku wyprawowym :) To jest naprawdę ciekawe miejsce. Daje wiele radości połaczonej z adrenaliną i niezapomnianym "łaaaał",gdy widzi się po raz pierwszy grań, którą trzeba przejść :)
Agaar pisze:Czyli, jeżeli nie chce się "wpaść po uszy", to to nie należy iść z osobnikiem płci przeciwnej na Grań Fajek?
Podobno teraz, legalizują związki jednej płci w niektórych krajach, więc "wolność Tomku w swoim domku" ;) :D
Po uszy wpadłam- uwiodły mnie Fajki :) Co prawda, legendę można interpretować w dwójnasób, dlatego mogę z czystym sumieniem napisać, iż zakochałam się w tej grani :-) Jednakże, legenda ma w sobie odrobinę prawdy, bo gdy schodziłam rysą, nie znając jeszcze tej taternickiej przypowiastki, patrząc na Łukasza, pomyślałam sobie że albo go znienawidzę, albo pokocham, jak uda mi się wyjść cało z tej "chwilowej opresji" :D
Ale jak to bywa z babami, jak już dotarłam cała i zdrowa, zapomniałam o swoich obu obietnicach :))
Agaar pisze:Nie przeszkadzały Ci te rowerowe rękawiczki? Nie ma przyjemniejszej rzeczy jak dotyk, ogrzanej przez słońce, skały... Ech.
Zasadniczo nie przeszkadzały. Rzeczywiście podczas samej wspinaczki, dotyk skały nadaje większego jej wyczucia , ale podczas asekuracji, trzymania liny- są pomocne :)
andy67 pisze:I kolejny piękny, dosłownie i w przenośni górski kawałek. Dzięki
Dzięki Andy ;-)
andy67 pisze:"pustynna dolina Pańszczyca" - no właśnie, kojarzy mi się ona zawsze ze spaghetti westernami
Kiedy pierwszy raz schodziłam do niej z Krzyżnego, pomyślałam sobie, że jest pustynnie, western'owo i jednym słowem diabolicznie ;) Umęczona po całym dniu na Orlej, czułam się tam jak w jakimś małym piekiełku :))
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzymul pisze:
Zakochani w Tatrach pisze:Kiedyś w TV oglądaliśmy razem program o dziewczynie, która wyszła cało - acz połamana dokumentnie - z wypadku na lodowcu w Alpach. W pewnej chwili Karol przytulił się do mnie i powiedział „babciu, a ty tak jeździsz w te góry”...
Wszędzie można zginąć, na ulicy, na jeziorze, na morzu. Widziałem kiedyś zdjęcia ofiar wypadków samochodowych...., aha, można też w samolocie, też widziałem na własne oczy ofiary wypadków lotniczych....okropne, ale ludzie latają, jeżdżą samochodami i łażą po ulicy, nawet pływają po morzach i oceanach nie bacząc na rekiny ( surfing )
Mój starszy syn chodzi po górach, wspina się, nurkuje, pływa na desce, na takiej desce z żaglem, a poza tym dużo lata samolotem (średnio raz w miesiącu) i jeździ samochodem na długich trasach.

Najbardziej jednak boję się o niego kiedy jedzie samochodem na długiej trasie, lub leci samolotem.
Co do gór - byłam z nim w górach wiele razy i widzę, ze zachowuje się bardzo rozsądnie. Powiem, że nawet dużo rozsądniej niż jego rodzice, kiedy byli w jego wieku ;)

Pewnie kwestia tego, że chodzi po górach od najmłodszych lat, skończył kurs przewodnicki i sporo już zdołaliśmy go nauczyć, czegoś, co wcześniej testowaliśmy na własnej skórze.

Młodszy głównie siedzi w domu,a też się o niego boję jak gdzieś idzie, ale o niego głównie o to aby ktoś go nie pobił kiedy wraca do domu późnym wieczorem.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Z pewnością jest tak, że często człowiek musi przejść fazę wariactwa. Im szybciej się zacznie, tym szybciej to minie.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

U mnie faza wariactwa zaczęła się późno, po czterdziestce założyłem pierwszy raz narty na nogi i stawiam sobie coraz nowe wyzwania, systematycznie co roku wzrastają odległości tur rowerowych i trudności wycieczek górskich, od kilku lat pływam przez coraz to większe jeziora, w ubiegłym roku zapisałem się do klubu tenisa stołowego. Samochodę jeżdżę obecnie najszybciej i najostrzej ze znanych mi osób. Nie latam samolotem, nie skaczę ze spadochronem tylko dlatego, że nie mam kasy i czasu na jeszcze więcej. Myślę, że mi po prostu odbiło, ale w jakimś stopniu mi się to podoba.
Do czterdziestki byłem normalnym, przeciętnym facetem, na wycieczki na zakupy do Łodzi, czy Warszawy jeździłem samochodem, a nie rowerem, oglądałem filmy w telewizji i byłem miłym, zgodnym człowiekiem, który nie naparzał się na forum na tematy, które tak naprawdę figę go obchodzą ;-)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Żabi Koń pisze:Z pewnością jest tak, że często człowiek musi przejść fazę wariactwa. Im szybciej się zacznie, tym szybciej to minie.
Mam nadzieję że mi nie minie :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

andy67 pisze:
Żabi Koń pisze:Z pewnością jest tak, że często człowiek musi przejść fazę wariactwa. Im szybciej się zacznie, tym szybciej to minie.
Mam nadzieję że mi nie minie :D
Może być "wariactwo" i wariactwo.

Dla mnie ten pierwszy rodzaj to wtedy kiedy (tak jak ja) w wieku 50+ śpi się na karimacie pod drzewem i porusza stopem po różnych krajach, np. Ukrainie.
Dla tzw. "normalnych" to wariactwo, ale dla mnie - sposób na życie, wcale nie bardziej niebezpieczny niż życie przeciętnego biznesmena ;) bo dzięki doświadczeniu wiem na co można sobie bezpiecznie pozwolić, a na co już nie.

Okresu "normalności" nie przechodziłam nigdy, mój mąż także.

Drugi rodzaj może być niebezpieczny - i im szybciej minie - tym lepiej.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Odrywając Was od tej kwiecistej rozmowy na temat powyższych rozterek, chciałam podzielić się z Wami jeszcze górskim efektem filmowym z października :)

http://www.youtube.com/watch?v=dVLfHQnE-94
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Olu podróżujesz po Tatrach na bogato, bo i piękne trasy i widoki niezwykłe, i odważnie pniesz się do góry :-)

Filmik z Waszych polowań fotograficznych niesamowity :-)

Dziękuję, że zabrałaś nas na Grań Fajek . Bo chyba nie wszystkim będzie pisane tam dotrzeć, a miło wiedzieć ,że jest tak niezwykłe miejsce i może warto byłoby po dłuższym zebraniu doświadczenia i tam wylądować :think:
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
ODPOWIEDZ