Sprawa jest skomplikowana. Oczywiście ktoś może powiedzieć - przestań pieprzyć, w 1945 roku miałeś 10 lat, co ty możesz wiedzieć. Tak, ale w 1950 roku miałem już 15 a w 1956 miałem już 21 lat i byłem kilka miesięcy po dyplomie Politechniki. To jedno ale nie tylko - dziś 10-latkowi nikt nie mówi w domu - "tylko przypadkiem nie mów w szkole o czym się mówi w domu o sprawach politycznych" a mnie mówiono i to znakomicie wpływa na przedwczesne dojrzewanie. Tak nawiasem - po wydarzeniach ostatnich dni wcale bym się nie zdziwił gdyby takie ostrzeganie dzieci stało się znowu aktualne.Basia Z. pisze:Ja osobiście jeszcze (jak przez mgłę, z dzieciństwa) pamiętam Gomułkę, Janek pewnie pamięta lepiej
Ale do rzeczy - w pierwszych latach powojennych to wcale nie Bierut a już tymbardziej Cyrankiewicz nie uchodził za tego komunistę z "nożem w zębach" lecz właśnie Gomułka. Pamiętam doskonale, że to on właśnie najbardziej zjadliwie atakował Stanisława Mikołajczyka i on uchodził za faktycznego władcę Polski. Natomiast też doskonale pamiętam z kroniki filmowej jak to Bierut z uszanowaniem prowadził prymasa Hlonda podczas procesji Bożego Ciała.
Potem Gomułka nagle zniknął wraz z Spychalskim z sceny politycznej co większość odebrała wtedy jako zwykłe rozgrywki wśród bandytów.
No a potem stała się jeszcze rzecz dziwniejsza - przyszedł rok 1956 i nagle wyłonił się znowu Gomułka tym razem w roli bohatera narodowego i znaczny a nawet bardzo znaczny procent Polaków dał się na to nabrać. Dlaczego? Trochę dlatego, że siedział i wyszedł z ciupy w wytartym garniturku i w tym garniturku dał się dość długo fotografować, co szczególnie wzrtuszało sentymentalne idiotki. Potem, nawet jak sobie sprawił porządny garnitur to wyglądał w nim zawsze jak przysłwiowy stróż w Boże Ciało (czy tylko on, historia się lubi powtarzać). Ale nie to było najważniejsze - główną przyczyną popularności Gomułki było w to, że propaganda partyjna w sposób może nie bezpośredni ale czytelny "ubrała" go w ubranko FACETA, KTÓRY ODWAŻYŁ SIĘ PRZECIWSTAWIĆ RUSKIM". Kojarzycie to? Bo historia znowu się powtarza.
Poza tym, oficjalna propaganda usilnie kolportowała sylwetkę Gomułki jako człowieka niezwykle skromnego, takiego co mieszka w mieszkaniu w bloku, rano wyprowadza pieska na spacer a potem kupującego w sklepiku mleko i bułki a żona, też niezwykle skromna ceruje mu skarpetki. No i jak takiego nie lubić.
No i znowu, jak mi się zdaje, to historia znowu się powtarza.
PS.
Przed chwilą oglądnąłem dość uważnie audycję Tomasza Lisa. "Bohaterem" wieczoru stał się Czesław Bielecki. Przyznam się, że przez moment byłem zatrwożony o stan jego zdrowia i bałem się, że za chwilę dostanie zawału lub wylewu tak był czerwony na gębie, tak krzyczał, tak wytrzeszczał gały i prawie miał pianę na ustach. Wśród obecnych był również Zbigniew Ziobro i przy panu Bieleckim jawił się jako wręcz wzorzec umiaru, zastanowienia oraz dobrego wychowania. Przykre, panie architekt, ale wyszedł pan na skończonego chama.






