[rower] Nasze wycieczki w roku 2012
Barkowice, a dokładnie zatoka tuż przed Barkowicami to od roku moje ulubione latem miejsce wejścia do Zalewu . Nie ma za dużo żagli, niebezpiecznych motorówek z ratownikami i panienkami, deskarzy, można sobie wspaniale popływać. Co do mostków na odnogach Luciąży pamiętam jeszcze czasy, gdy mostki były dwa: jeden - spróchniała kłoda, po której balans z rowerem zawsze był niewiadomą, a drugi sterczał metr ponad brzegiem, był przechylony na jedną stronę, bujał się przy każdym ruchu, a jedyna poręcz była na tej wyższej stronie. Droga biegnąca przez mostki to był prawdziwy labirynt w gąszczu, w którym kierunek pokazywali wędkarze. Teraz to też komercja - nowe mostki, szeroka ścieżka, ech, wszystko schodzi na psy 
luknij na moje panoramy i galerie
jest dokładnie jak piszesz, mostki są jeszcze nowsze a między nimi dróżka wysypana tłuczniem a więc dość twardo się jedzie. Byłem zaskoczony tym remontem bo jeszcze niedawno deski na tych mosteczkach były bardzo spróchniałe a tu taka niespodzianka. Mieszkam w Piotrkowie dopiero 31 lat a dopiero od dwoch lat znam tę okolicę a to dzięki PGR-owi czyli Piotrkowskiej Grupie Rowerowej która pokonuje wszelkie wertepy okolicznych możliwych przejazdów po naszych przepięknych rejonach a nawet zwiedzaliśmy i także spaliśmy pod namiotami na terenie dawnej posiadłości gdzie Edward Gierek spędzał wolny czas w Konewce pod Tomaszowem Mazowieckim. Teraz to jest podobno wyburzone ale bunkry w Jeleniu także odwiedzamy z namiotami i mamy nockę w takiej bunkrowej scenerii 
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
cześć Mefisto
taka Agencja Inventowa "PRESTIGE" z Piotrkowa Trybunalskiego zajmuje się promowaniem zdrowia i zdrowego oraz aktywnego spędzania czasu...z tego też powodu między innymi zdjęcia z wyprawy rowerowej z tego roku na Białoruś znalazły się na takiej wystawie w Inowrocławiu i będą też w innych miastach w Polsce. Nasza wyprawa na Ukrainę odbyła się tydzień wcześniej a Druga część PGR-u pojechała na Białoruś na trzy tygodnie. Nie każdy miał tyle urlopu w tym czasie i dlatego my pojechaliśmy na Ukrainę we trzech a na Białoruś sześciu chłopaków
Szkoda że nie dołączono także zdjęć z Ukrainy...byłoby jeszcze milej
Cieszę się że PGR z Piotrkowa jest zauważony w innej części Polski, jest to fajna promocja wypraw rowerowych.
Wczoraj w Piotrkowie jak zwykle w ostatni piątek miesiąca odbyła się MASA KRYTYCZNA...już 7 rok odbywa się to także w Piotrkowie Trybunalskim...jednak jeden kierowca...jakiś nerwowy chyba...zadzwonił na policję że blokujemy ruch w mieście...skończyło się na paru zdaniach z policjantami...jak widać, kierowcy samochodów traktują ulice i szosy jako swoją prywatną własność i nie akceptują rowerów na ulicach a przecież ja np. chowam auto do garażu i mam prawo pojeździć sobie na rowerze po szosie, bo także mamy do tego prawo...i stąd ta MASA KRYTYCZNA aby uzmysłowić kierowcom że nie oni sami na drogach
Cieszę się że PGR z Piotrkowa jest zauważony w innej części Polski, jest to fajna promocja wypraw rowerowych.
Wczoraj w Piotrkowie jak zwykle w ostatni piątek miesiąca odbyła się MASA KRYTYCZNA...już 7 rok odbywa się to także w Piotrkowie Trybunalskim...jednak jeden kierowca...jakiś nerwowy chyba...zadzwonił na policję że blokujemy ruch w mieście...skończyło się na paru zdaniach z policjantami...jak widać, kierowcy samochodów traktują ulice i szosy jako swoją prywatną własność i nie akceptują rowerów na ulicach a przecież ja np. chowam auto do garażu i mam prawo pojeździć sobie na rowerze po szosie, bo także mamy do tego prawo...i stąd ta MASA KRYTYCZNA aby uzmysłowić kierowcom że nie oni sami na drogach
No i niedziela bez rowerów
, głównie przez rodzinną imprezę, ale pogoda też była nie bez znaczenia. W ubiegłym tygodniu nareszcie udało nam się znaleźć wygodny przejazd między Srockiem, a Dłutowem. Nie wiem, czemu, niby na mapie wszystko widać, a już 2 razy błądzliśmy w tych rejonach.
luknij na moje panoramy i galerie
No to wybraliśmy się dzisiaj dookoła Zalewu Sulejowskiego, głównie, żeby sobie te Barkowice przypomnieć, bardzo przyjemna, niedługa (65 km) trasa, wersja leśno-łąkowa, mimo, ze kolory już wyblaknięte i światło mizerne, ładne okolice. A tu kilka fotek z tych Barkowic wspominanych powyżej:


luknij na moje panoramy i galerie
Kiedyś do głowy by mi nie przyszło jeździć po sezonie letnim na rowerze. Ale zerwałem Achillesa 2 lata temu w listopadzie i potrzebowałem jazdy na rowerze do rehabilitacji, zacząłem w lutym eksperymentując z "górskimi" strojami i spodobało mi się. Teraz jeździmy cały rok, tylko deszcz i duże opady śniegu zatrzymują nas skutecznie w domu. Pozostałe pogody są rowerowe, a jazda sprawia taką samą przyjemność, jak latem. Gorąco polecam.
luknij na moje panoramy i galerie
Ja się obawiam jednego - pośliźnięcia się na śniegu i upadku na rowerze.dagomar pisze:Kiedyś do głowy by mi nie przyszło jeździć po sezonie letnim na rowerze. Ale zerwałem Achillesa 2 lata temu w listopadzie i potrzebowałem jazdy na rowerze do rehabilitacji, zacząłem w lutym eksperymentując z "górskimi" strojami i spodobało mi się. Teraz jeździmy cały rok, tylko deszcz i duże opady śniegu zatrzymują nas skutecznie w domu. Pozostałe pogody są rowerowe, a jazda sprawia taką samą przyjemność, jak latem. Gorąco polecam.
Jak sobie z tym radzicie ? Nie ma rowerowych opon zimowych.
Ciepły strój mam i zmarznięcia się nie obawiam.
A jak smakuje wojskowa gróchówa wprost z kotła w napotkanym przydrożnym namiocie, ...kwintesencja wypadu. Zawsze rozglądam się za takimi przybytkami zimową porądagomar pisze: a jazda sprawia taką samą przyjemność, jak latem. Gorąco polecam.
Wystarczy się ubezpieczyćBasia Z. pisze:Ja się obawiam jednego - pośliźnięcia się na śniegu i upadku na rowerze.
Jak sobie z tym radzicie ? Nie ma rowerowych opon zimowych.
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
Już nie pamiętam kiedy upadłam na rowerze, chyba w wieku kilkunastu lat. Jeżdżę raczej ostrożnie. (tfu, tfu, tfu przez lewe ramię tak na wszelki wypadek).Keczup pisze:
Wystarczy się ubezpieczyć. Tak serio, radzimy sobie tak samo jak Ty, jak upadnę, to se leżę
Tymczasem doświadczenia kilkorga moich znajomych w tej kwestii są bardzo przykre - w dwóch sytuacjach upadek na rowerze skończył się kilkomiesięcznym pobytem w szpitalu (mimo kasku na głowie).
Ja w tym roku zaliczyłam sporo upadków na rowerze, ale jak to się mawia: jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz, a ja pierwszy raz po jakiś 8 latach wsiadłam na rower i okazało się, że jednak można zapomnieć technik jazdy na rowerze. Mój luby wsadził mnie na rower pod koniec zimy i niestety doświadczyłam upadku na lodzie i śniegu. Miłe to nie było i ogólnie skończyło się kłótnią i złorzeczeniem na rower
Teraz na szczęście radzę sobie lepiej i w przeciwieństwie do lubego lubię jeździć pod górę, a nie w dół 
Nie przewróciłem się jeszcze na śliskim w zimie nigdy, więc nie wiem, slizgałem się wielokrotnie, ale to trochę, jak na nartach, można utrzymać równowagę. Leżałem wielokrotnie za to latem, najczęściej przyczyną upadku był kopny piach na zakręcie i zarycie przedniego koła, raz złożył mi się rower w czasie jazdy, raz omijałem zająca, który wyskoczył i stanął, jak sparalizowany. Moje opony trudno uznać za jakieś letnie. Rower jest terenowy, to i opony grube i pokarbowane, na śnieg wystarczające, a na lód i tak chyba nikt jeszcze niczego nie wymyslił
Na dużym mrozie jeżdżę w górskich butach i podwójnych rękawicach narciarskich, ale rzadko, opór roweru jest tak duży, że w takich warunkach przyjemność z jazdy znacznie spada. Optimum to lekki mróz, zmarznięta ziemia i słoneczko.Mariusz pisze: ból dłoni i ból stóp w temp. poniżej -10 stopni
luknij na moje panoramy i galerie
znajomo na zdjęciu ta ścieżka wygląda i zaraz potem jest pierwszy mostek
fajne okolice...ja na swoje nieszczęście nabyłem buty rowerowe ze stalowymi blokami w podeszwach i oczywiście pedały do tego aby się wpiąć...trzeba bardzo uważać a i tak wyrąbałem się wiele razy na glebę(szosę)...fajnie się w tym jedzie, czasem jest niebezpiecznie, nie od razy można się wypiąć z tego SPD wynalazku 
Ja rozumiem, siła, sprawność kręcenia, ale to trochę tak, jakby narty przykręcić do butów na sztywno, albo asekurować się do ruchomego głazu w równowadze chwiejnej, przy moim lekkim podejściu do tematu lepiej od razu ogień rozpalić w krematorium. W życiu

luknij na moje panoramy i galerie
kiedyś...35 lat temu, mój rowerek w tamtych czasach wyposażony był w noski
też fajnie się jeździło no ale teraz inne wynalazki. Jestem już przyzwyczajony do SPD-ków ale jednak czasami widzę że w extremalnych chwilach to nie zdaje egzaminu bo ten ułamek sekundy decyduje o wywaleniu się z roweru...no ale pożyjemy zobaczymy...w grupie rowerowej dużo ludzików ma SPD i sobie chwalą 




