Maroko - III - Taroudant i coraz bliżej w góry Antyatlasu

W kraju i na świecie - byliśmy, widzieliśmy, polecamy.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Maroko - III - Taroudant i coraz bliżej w góry Antyatlasu

Post autor: Janek »

Część III

Zaczynam od paru słów na temat fotografowania w Maroko. Czego nie wolno stosownie do prawa lub przepisów? W zasadzie tylko jednego – umundurowanych żołnierzy i policjantów i obiektów wojskowych. Mogą natomiast zdarzyć się miejsca, w których grzecznie poproszą o nieużywanie aparatu – to szczególnie butiki z tzw. górnej półki.
Do dobrego obyczaju należy też nie fotografować żebraków, których często spotyka się na ulicach miast i wsi – może się to spotkać z nieprzychylną, wręcz wrogą i agresywną reakcją. Nie radziłbym też fotografować Marokanki w męskim towarzystwie , niezależnie od wieku i stopnia zakwefienia bo… może się okazać, że… już nie będziemy mieli czym zrobić kolejnego zdjęcia.
Z samotną Marokanką bywa różnie – jeśli się uśmiechnie zachęcająco i nie jest to objaw odosobniony (podobnie jak brak chusty na głowie) to proszę bardzo. Znacznie jednak częściej można spotkać z z sprzeciwem i zakryciem twarzy czymkolwiek, najczęściej torebką, książką, gazetą, co akurat ma pod ręką.
Osobną grupą są osoby, które zrobiły sobie z pozowania sposób zarobku i dotyczy to zarówno dzieci jak dorosłych. Regułą jest to, że zazwyczaj dowiadujemy się o tym dopiero po zrobieniu zdjęcia a żądanie może być bardzo stanowcze a reakcja w przypadku braku reakcji trudna do przewidzenia. Na ogół jest to „one euro”, ale zadowolą się i kwotą mniejszą – jedna uwaga – nie wydadzą reszty, trzeba mieć bilon. W przypadku dzieci walutą bardzo często będą cukierki ale reguły nie ma.
Jak się zatem zachowywać? Normalnie, grzecznie i z umiarem i proszę pamiętać, że Arabowie a już Berberowie w szczególności to ludzie dumni, nawet wtedy, gdy biedni, powiedziałbym, że szczególnie ci biedni.
A od strony technicznej? Pierwsza sprawa to, że na ogół robimy zdjęcia w godzinach południowych, bo wtedy jesteśmy w drodze, słońce stoi wysoko, bywa oślepiające i prawie zawsze to będzie nam przeszkadzać. Doradzam ustawić nastawy na „łagodne” – lepiej podciągnąć barwę komputerowo niż męczyć się z nadmiernym kontrastem, który może być trudny do skorygowania. O długim namyśle przy komponowaniu, ciągłym korygowaniu balansu bieli itp. radzę zapomnieć, szczególnie w warunkach poruszania się w grupie – nie ma na to czasu a nie radziłbym nikomu zagubić się np. na zatłoczonej wąskiej uliczce w medinie Marakeszu – już po chwili nie będziemy wiedzieć gdzie jesteśmy, co zapewne nie wzbudzi entuzjazmu pilota, szczególnie, jeśli nie mamy choć elementarnej znajomości francuskiego.
Kolejny problem to wszechobecny kurz – odpowiednia szmatka do czyszczenia szkiełka UV jest stale potrzebna a najlepiej mieć pod ręką woreczek plastikowy na nakładanie na aparat gdy go akurat nie używamy. Zapomniałem o tym w pierwszym dniu w Taroudancie i kilkanaście zdjęć jest kompletnie do niczego.

Przechodzę do relacji:
Czy ktoś z państwa wie jaka jest długość obwodu Starego Miasta w Krakowie? Pewnie nie, więc podpowiadam – 4 km. Obwód Taroudantu, pierwszego większego miasta, które napotykamy na wschód od Agadiru to 6 km, tam jednak zachował się pełny obwód murów obronnych i baszt a właściwie całe 70-tysięczne miasto jest w ich obwodzie, co powoduje szczególny tłok, choć akurat w naszym przypadku nie bo było koło południa i wtedy Marokańczyk chowa się w domu i nawet większość kramów na suku (czyli bazarze) była zamknięta, z naszą oczywistą stratą.
Dom arabski lub berberyjski jest zbudowany na planie kwadratu z czymś w rodzaju atrium w środku i na to atrium wychodzą okna. Na zewnątrz ich bądź brak lub są niewielkie a w dodatku zakryte żaluzją i kratą, niekiedy bardzo gęstą. To ucieczka od słońca i niechcianych wejrzeń do środka – dom to twierdza rodziny.
Taroudant ma długą historię, sięgającą XI wieku, z tym, że mury obronne są z XVI wieku. Niestety wewnątrz miasta starych budynków zachowało się niewiele a tych zbudowanych w technologii „pise” czyli mieszanina gliny, piasku, żwiru i słomy coraz mniej – mało kto już potrafi w niej budować i wypierana przez „ordynarny” betonowy pustak. Smutne, ale prawdziwe, tym bardziej, że stara technologia zapewnia najlepszy komfort termiczny w tutejszych warunkach klimatycznych.
Miasto jest chętnie odwiedzane przez turystów, jest w nim wiele hoteli różnej klasy, od bardzo drogich do bardzo skromnych. Pod miastem jest też jeden z najdroższych hoteli w Afryce – tutaj nocleg kosztuje ok. 3000 złotych. Myśmy odwiedzili jeden „Salem house” mieszczący się w przebudowanym pałacu miejscowego paszy, zbudowanym w XIX wieku.
No to zapraszam na mury obronne, suk, medinę a na końcu do Salem House mieszczący się w pięknym ogrodzie (tutaj nocleg zaczyna się od ok. 250 złotych).

1.
Obrazek
2.
Obrazek
3.
Obrazek
Rowery są wszechobecne
4.
Obrazek
Bulwar wokół murów
5.
Obrazek
6.
Obrazek
7.
Obrazek
Sesja fotograficzna na murach
8.
Obrazek
Ta pani nie chce pokazać twarzy
9.
Obrazek
A to już wejście na suk
10.
Obrazek
Poruszanie się w grupie jest kłopotliwe ale co robić..
11.
Obrazek
Tu był dom w technologii pise, niestety został rozebrany
12.
Obrazek
13.
Obrazek
Zaułek części mieszkalnej mediny
14.
Obrazek
Stara technologia stropu
15,
Obrazek
16.
Obrazek
Zaułki części handlowej mediny są osłaniane od słońca „rozmaitymi metodami”
17.
Obrazek
18.
Obrazek
19.
Obrazek
20.
Obrazek
W tej jatce raczej nie zaryzykowałbym zakupu, potem zobaczymy takie z atrapami lub mięsem w folii
21.
Obrazek
Owoców i warzyw w Maroku nie brakuje, są w dodatku bardzo tanie
22.
Obrazek
„Sklep” meblowy
23.
Obrazek

25,
Obrazek
26.
Obrazek
27.
Obrazek
28,
Obrazek
29.
Obrazek
30.
Obrazek
Meczet
31.
Obrazek
32.
Obrazek
33.
Obrazek
Wejście do hotelu Salem House w starym pałacu paszy
Zieleń w Maroku jest oznaką bogactwa, tylko bogate hotele i niektórzy majętni Marokańczycy mogą sobie na nią pozwolić, oczywiście tą zieleń ozdobną a nie sady i warzywniki.
34.
Obrazek
35.
Obrazek
36.
Obrazek

W barku było nawet piwo, po 25 dirhemów za buteleczkę… dobre piwo
38.
Obrazek
39.
Obrazek
40.
Obrazek
41.
Obrazek
42.
Obrazek
43.
Obrazek
44.
Obrazek

Obrazek
Te żółwie są prawdziwe
46.
Obrazek
47.
Obrazek
48.
Obrazek
49.
Obrazek
50.
Obrazek
51.
Obrazek


Zegnamy Taroudant i jedziemy dalej na wschód, pogoda trochę się popsuła, za to góry Antyatlasu coraz bliżej. No i kraina kolejnego „złota” Maroku, czyli szafranu, najdroższej przyprawy świata, co raz bliżej…
52.
Obrazek
53.
Obrazek
54.
Obrazek
55.
Obrazek
56.
Obrazek
57.
Obrazek
58.
Obrazek
Jakieśmiasteczko…
60,
Obrazek
61.
Obrazek
62.
Obrazek
63.
Obrazek
64.
Obrazek
65.
Obrazek
66.
Obrazek
67.
Obrazek
68.
Obrazek
69.
Obrazek
70.
Obrazek

Wszystkie ostatnie zdjęcia (za wyjątkiem ostatniego) zrobione w czasie jazdy przez okno autokaru, stąd jakość nie zawsze nadzwyczajna,, przepraszam…

Do zobaczenia w następnym odcinku…
Ostatnio zmieniony pt 19 paź, 2012 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Mimo że góry z okien autokaru, to i tak nieźle się je ogląda.

Nr 30 do poprawki, coś chyba uciąłeś w adresie.

Obrazki z miasta sympatyczne, a i opis ciekawy.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

andy67 pisze:Nr 30 do poprawki, coś chyba uciąłeś w adresie.
już poprawione - miło przeczytać, że ktoś obejrzał z uwagą.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Widzę, że lubisz te arabskie, ciepłe, zakurzone i bezdeszczowe klimaty. Gratuluję kolejnej udanej wycieczki. :-)
Bardzo wyraziste i nasycone kolorem ;-) zdjęcia. Olek i fotograf w dobrej formie. :-)

PS. To co ?, następnym razem jeszcze bardziej na południe ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:To co ?, następnym razem jeszcze bardziej na południe ?
Za stary już jestem. Jeśli coś z tamtych stron to Izrael.

PS/
A zakurzone to tam jest - w życiu się tyle nie naczyściłem szkiełka.

PS2.
W następnym odcinku góry 3000+ i szafran. W części "teoretycznej" o parzeniu herbaty na "akustykę"?????
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

To, co w takich bardziej egzotycznych miejscach mi się podoba to własnie kolory, nieco odmienne od tych, jakie spotykamy w Europie.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Kto ma ochotę na więcej zdjęć to proszę:

https://picasaweb.google.com/1153672880 ... Carcasonne#
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ciekawa wycieczka i dużo zdjęć – to lubię..........

Po takiej porcji fot i opisów czuję się, jak bym osobiście zwiedzała te egzotyczne zakątki ….dzięki :) .


:think: :? ... A pewnie nie będę, bo wszystkie środki płatnicze trwonię konsekwentnie w Tatrach :))




Ps. W te wakacje był w Maroku syn mojej siostry z rodziną i stwierdził, że ze wszystkich egzotycznych krajów (był także m.in. w Indiach) - Maroko wydało im się najciekawsze.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zakochani w Tatrach pisze:W te wakacje był w Maroku syn mojej siostry z rodziną i stwierdził, że ze wszystkich egzotycznych krajów (był także m.in. w Indiach) - Maroko wydało im się najciekawsze
Tak z ciekawości - w której części Maroka byli? Bo ta północna, czyli Tanger, Fez, Meknes, Rabat i Casablanca jest podobno zupełnie inna niż ta południowa, w której ja byłem. Ta północna jest taka bardziej zbliżona do Hiszpanii czy południowych Włoch, bardziej zurbanizowana a południe jest takie bardziej afrykańskie, jedna wielka pustynia. Właśnie szykuję piąty odcinek - prowadzi przez dzikie góry a szosa się wspina na 1896 m npm czyli wyżej niż Giewont. Wyjazd był z Ouarzazate n a wysokości 1151 czyli różnica trochę ponad 700 metrów, trochę tak jak z Krakowa do Zakopanego ale na mniejszej odległości i właściwie przez prawie puste góry, nawet drzew nie ma jeśli nie liczyć palm w nielicznych oazach na dnie doliny rzeki Draa.

Cieszę się, że te moje relacje choć trochę przybliżają ten daleki kraj a taka informacja jak od Was sprawia, że mam satysfakcję z mojej pracy.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ