W Polsce potrzeba inżynierów

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

W Polsce potrzeba inżynierów

Post autor: Basia Z. »

Ciekawy wywiad z prof. Turskim

http://wiadomosci.onet.pl/raporty/prof- ... omosc.html
Zanim prof. Łukasz Turski trafi do piekła, czego jest już pewien, udzielił wywiadu Onetowi. - Ja bym wprowadził odpłatność za studia i zniósł maturę, która jest kompletnie niepotrzebna! - mówi w pierwszej części rozmowy.

Z prof. Łukaszem Turskim - fizykiem teoretycznym z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN oraz Szkoły Nauk Ścisłych, pomysłodawcą budowy Centrum Naukowego "Kopernik" - rozmawia Jacek Gądek.

Jacek Gądek: Diabły już czekają na pana w piekle?

Prof. Łukasz Turski: Od dziesiątków lat jestem tego pewien, bo jest wiele powodów. Ale sądzę, że będzie to cywilizowane piekło.

Dlaczego czekają - z powodu pana początkowego entuzjazmu wobec prywatnych uczelni wyższych?

Tak. A teraz zaczynam na to piekło zarabiać na nowo.

Jak?

Jako jedna z nielicznych osób przyznaję, że wiele elementów reformy szkolnictwa wyższego i edukacji, które podejmowaliśmy w latach 90., było błędem. W części te błędy wynikały z naszej niewiedzy, która w wyniku spuścizny komunizmu, była głęboka.

A teraz jeszcze jesteśmy winni zaniechań w rozumieniu otaczającej nas rzeczywistości, która bardzo się zmieniła w ostatnich kilku latach. Kryzys edukacyjny widać zresztą na całym świecie.

Gdzie największy?

Przede wszystkim dotyczy on Europy nieanglojęzycznej, która powoli staje się intelektualnym grajdołem.

Polska trafiła już na peryferie?

Może nie na takie zupełne, ale Europa rzeczywiście zaczyna być na peryferiach świata. W rankingach uczelnie europejskie spadają na łeb na szyję - poza tymi z Wielkiej Brytanii i dwoma szwajcarskimi. Stary Kontynent przestaje się liczyć w świecie edukacyjnym.

Przykład?

Dramatem jest to, co dzieje się we Włoszech. Na rzymskim uniwersytecie La Sapienza Wydział Prawa jest już tak ogromny, że studentów trzeba przeganiać do namiotu rozstawionego w palmowym gaju.

A w latach 90. szkolnictwo wyższe, ale w Polsce, nie wyglądało podobnie? Może nie w namiotach uczono studentów, ale w barakach albo sypiących się budynkach, gdzie rosły prywatne placówki - już tak.

Myśmy wtedy jednak szli do góry i nastąpiło polepszenie warunków na uczelniach w porównaniu do PRL. Może byliśmy w barakach - i to był błąd, że do tego dopuściliśmy - ale jednak to działo się przy próbie poderwania się do góry. A Włosi z rozmysłem pikują na głowę.

Polskich studentów głównie interesują studenci polscy...

Tak jak włoskich - włoscy. W ostatnich latach w Polsce zdecydowanie poprawiła się znajomość języków obcych, a we Włoszech w tym czasie spadła.

Co z tego wynika?

Europa nie jest w stanie zrozumieć, że ostatnie 11 lat to rewolucja cywilizacyjna większa od rewolucji Gutenberga.

Rewolucja, ale czego?

Całego paradygmatu. Świetnie się składa, że rozmawiamy w 50-lecie publikacji książki Thomasa Kuhna "Struktura rewolucji naukowych" (1962 r.). Dziś zmienia się paradygmat działania cywilizacji - a my tego nie zauważamy.

Ten paradygmat zawsze był oparty na nauce i wiedzy, a my trwamy w bełkocie wywołanym kolejnymi zarządzeniami Unii Europejskiej - jak niewykonana strategia lizbońska, a w nauce proces boloński. To jest oderwane od zmian cywilizacyjnych.

Przykład?

Najbardziej dramatyczny: motorem postępu technicznego cywilizacji przestało być wojsko, a zaczęła być rozrywka. Akurat w Polsce, i to jest chichot historii, w latach 80. studio nagrań Czesława Niemena było bardziej rozwiniętym centrum komputerowym niż sztaby dowodzenia Układu Warszawskiego.

Ogromne zwiększenie znaczenia rozrywki ma konsekwencje społeczne.

Rozrywka miałaby być nauczana na uniwersytetach?

Nie. Chodzi o to, że teraz to rozrywka powoduje rozwój. Ten komputer, na którym mnie pan nagrywa; ten iPad i iPhone to symbole tego rozwoju. Wie pan, co się stało 23 października 2001 r.?

Świat otrząsał się z szoku po zamachach na WTC i Pentagon.

To też, ale tego właśnie dnia pojawił się pierwszy iPod. Data 23 października została potem "przykryta" przez wojnę w Afganistanie, potem Irak, itp. Mówiąc felietonowo: od dnia, w którym pojawił się iPod, zaczęliśmy inaczej konsumować cywilizację, kulturę, sztukę, a przekaz informacji i kultury się zmienił.

W Polsce się o tym nie mówi, ale zużycie energii elektrycznej na konsumpcję kultury np. w Kalifornii, jest porównywalne ze zużyciem na komunikację.

Jak ta kultura iPada, iPhone’a, iPoda ma się przełożyć na edukację w polskim grajdołku?

To jest wielkie wyzwanie, a my w ogóle na ten temat nie rozmawiamy. Nie mam w szufladzie gotowego projektu, ale ta rewolucja się już wydarzyła i musimy na nią odpowiedzieć.

Wszystko to pięknie brzmi, a iPhone jest fajny, ale jak to ma się przełożyć na system nauczania młodych ludzi w Polsce?

Trzeba się nad tym zastanawiać, bo obecnie jedynie cyzelujemy system nauczania z XIX w.

A jak pan sobie wyobraża studiowanie w przyszłości?

Trzeba się przygotować do tego, że nie będzie różnicy pomiędzy kolejnymi fazami kształcenia, które tak bezmyślnie wprowadzamy w procesie bolońskim. To, że mamy podział na licencjaty, magisteria, doktoraty jest absurdalne i ulegnie zmianie.

Ja bym wprowadził odpłatność za studia i zniósł maturę, która jest kompletnie niepotrzebna!

Coś w miejsce matury?

Idąc na studia powinno się rejestrować na uczelnianym "Facebooku", a tam już armia wykwalifikowanych ludzi powinni rozmawiać, dowiadywać się, jaki ten młody człowiek jest, czym się interesuje, jaki ma potencjał. Wiele uczelni w USA odeszło już od obowiązku posiadania (ich odpowiednika) matury.

Bo?

Matura to tylko test - jednorazowa próbka, która nie jest reprezentatywna. Z kolei po roku - przez który ktoś rozmawia z młodym człowiekiem, podrzuca mu lektury, patrzy na jego prace - student idzie na uniwersytet, to też ma swojego tutora (opiekuna). Ten tutor mu mówi, co powinien robić, by się świetnie wykształcić.

Jestem przekonany, że całe nauczanie - od przedszkola - powinno być zindywidualizowane. Uczmy dziecko i studenta, a nie przedmiotu!

Gdyby miał pan doradzić coś Tuskowi, to co?

Radziłbym połączyć Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Ministerstwo nauki coś zrobiło pozytywnego?

Minister Barbara Kudrycka zrozumiała, jaką tragedią narodową było zarzucenie na wiele lat odpowiedniego nauczania matematyki w szkołach. Także dzięki niej matematyka wróciła na maturę jako przedmiot obowiązkowy.

Tragedią?

W ciągu paru miesięcy mamy drugą już katastrofę budowlaną w Warszawie, spowodowaną przez gigantyczną indolencje techniczną. Wygląda na to, że w Polsce już nawet nie potrafimy dużej dziury w ziemi wykopać, żeby przy okazji czegoś nie zniszczyć. Budowanie metra to rzecz, którą potrafili w XIX-wiecznym Paryżu robić niepiśmienni chłopi, ale inżynierowie byli po Napoleońskiej Ecole Politechnique.

Chce pan powiedzieć: dzięki temu, że przez 25 lat nie było w Polsce obowiązku zdawania matematyki na maturze, to w centrum Warszawy zapada się ziemia na budowie metra?

Tak. Przepowiedziałem to wiele lat temu, wtedy się ze mnie śmiano. Alarmowałem, że trzeba przywrócić matematykę. - Dopiero wtedy mi uwierzycie, jak zaczną się walić mosty i wywracać budynki - mówiłem. I wykrakałem. Mamy za mało inżynierów…

Ale znawców filologii, politologii czy zarządzania jest wielu. Polacy są wykształceni.

Jesteśmy nadęci jak ropucha australijska tym, że liczba szkół wyższych w Polsce jest ogromna, a nie potrafimy porządnie wykopać dziury. Może potrzebne są tysiące polonistów i dziennikarzy, ale jestem pewien, że bardziej potrzeba inżynierów - dobrze wykształconych ludzi, którzy potrafią się wyszkolić z nowych technologii.

W Polsce są jednak uniwersytety, politechniki czy szkoły wyższe wypuszczające absolwentów, mających się zajmować kopaniem dziur.

Takie podejście to błąd.

Dlaczego?

Uniwersytety nie są od tego, aby kształcić ludzi w kopaniu dziur. Pod określeniem „uniwersytety” rozumiem wszystkie uczelnie, bo podział na politechniki jest absurdalny. Na dowód: najlepszą uczelnią w naukach społecznych wg. ostatnich rankingów jest Massachusetts Institute of Technology.

Są dwa pojęcia, które trzeba koniecznie rozróżnić: szkolenie i edukacja (kształcenie). One nie są tożsame.

W czym tkwi różnica?

Szkolenie to przekazywanie skomplikowanej wiedzy - np. jak wykopać dziurę pod dziurą w ziemi (tak jest w przypadku tunelu metra pod Centrum Nauki Kopernik, pod którym już jest tunel drogowy). Albo: jak przygotować wiercenie w ziemi, by nie zniszczyć wszystkiego dookoła. Takie szkolenia robi pracodawca, by na tym zarobić.

Edukacja to z kolei trud, który podejmujemy, by samemu zdobyć wiedzę. Taka wiedza może potem przekładać się na wykonywany zawód.

W sumie więc uczelnie mają kształcić, a gospodarka ma być motorem powodującym, że kształcenie przekształca się w szkolenie. Ten proces uległ na świecie zmianie, a myśmy tego nie zauważyli.

Dlaczego?

Wyszliśmy z komuny w 1989 r. z pewną wiedzą nt. reform koniecznych w Polsce. Tamtą wiedzę nazywam "witrynową".

Bo…

…w PRL-u część z nas miała szansę jeździć po świecie - widzieliśmy jak on działa, ale tylko przez witrynę. Pracownicy naukowi, jak ja, byliśmy w zachodnich instytutach badawczych, które w porównaniu z PRL-owską nędzą, wydawały się nam wspaniałe.

Widzieliśmy, ale nie zarządzaliśmy! Nasza wiedza brała się z tego, że siedzieliśmy w eleganckim gabinecie i czasami pytaliśmy, co jak działa.

Jak pan wracał do Warszawy, to myślał…

…nic. Chciałem coś robić. W '89 r. zostaliśmy katapultowani do wykonania zadania dokonania zmian systemowych. Musieliśmy zrobić wtedy jajko z jajecznicy, a to trudne, choć niektórzy wiedzieli więcej - np. Leszek Balcerowicz o podstawach gospodarki rynkowej.

Koniec części I.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ciekawe bardzo. Właśnie gadałem w biurze (rzadko się zdarza, ale czasem się w biurze pojawiam) z kolegami o tym, że postęp się skończył. Że dziś postęp to, tak jak mówi profesor, jedynie rozrywka. Samoloty latają tak samo szybko jak 50 lat temu (a nawet wolniej, bo Concorde nie ma następcy), samochody spalają tylko trochę mniej paliwa a za to szybciej się psują. W kosmos nie latamy i nie zanosi się byśmy znowu zaczeli latać. Siedzimy przy swoich komputerach, smrtfonach, tabletach ale, kurna, nic z tego nie wynika. To nie jest postęp, to jego pozory.

Zresztą niech będzie, uznjmy, że to postęp. To co to sa te smartfony i tablety - to komputery o mocy PCtów sprzed 8 lat, fakt, że mniejsze, ale co z tego jak ich funkcjonalność jest ograniczona. Gry komputerowe sprzed 10 lat i obecne się niczym nie róznią, a nawet można powiedzieć o regresie, bo "rewolucja smartfonowa" sprawiła, że najmodniesze sa gry w stylu lat '70.

Warto obejrzeć sobie filmy s-f sprzed 20-30 lat, jak wtedy wyobrazano sobie rpzyszłość gdyby utrzymac tempo rozwoju. Teraz się z tego śmiejemy, ale to śmiech przez łzy, z tego jaką karykaturą się staliśmy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:ciekawe bardzo. Właśnie gadałem w biurze (rzadko się zdarza, ale czasem się w biurze pojawiam) z kolegami o tym, że postęp się skończył. Że dziś postęp to, tak jak mówi profesor, jedynie rozrywka. Samoloty latają tak samo szybko jak 50 lat temu (a nawet wolniej, bo Concorde nie ma następcy), samochody spalają tylko trochę mniej paliwa a za to szybciej się psują. W kosmos nie latamy i nie zanosi się byśmy znowu zaczeli latać. Siedzimy przy swoich komputerach, smrtfonach, tabletach ale, kurna, nic z tego nie wynika. To nie jest postęp, to jego pozory.

Zresztą niech będzie, uznjmy, że to postęp. To co to sa te smartfony i tablety - to komputery o mocy PCtów sprzed 8 lat, fakt, że mniejsze, ale co z tego jak ich funkcjonalność jest ograniczona. Gry komputerowe sprzed 10 lat i obecne się niczym nie róznią, a nawet można powiedzieć o regresie, bo "rewolucja smartfonowa" sprawiła, że najmodniesze sa gry w stylu lat '70.

Warto obejrzeć sobie filmy s-f sprzed 20-30 lat, jak wtedy wyobrazano sobie rpzyszłość gdyby utrzymac tempo rozwoju. Teraz się z tego śmiejemy, ale to śmiech przez łzy, z tego jaką karykaturą się staliśmy.
Ale z drugiej strony - czy chodzi o to aby postęp był stale ?
Czy w gruncie rzeczy nie chodzi głównie o to aby ludziom zapewnić wygodne i bezpieczne życie i trochę rozrywek ?
Tutaj jest sporo do zrobienia, ale raczej nie w Europie czy w Stanach, tylko w innych częściach świata.

Nie różnimy się wcale od ludzi z okresu cesarstwa rzymskiego, dla których ważny był "chleb i igrzyska", tylko teraz to się zapewnia w inny sposób.

Ludzi poszukujących ciągle czegoś nowego i potrzebujących do życia adrenaliny jest stosunkowo mało.
A chyba zdecydowanie lepiej jest kiedy tą potrzebę adrenaliny zaspokaja się poprzez gry komputerowe niż poprzez walki gladiatorów, lub poprzez prawdziwe wojny.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:Nie różnimy się wcale od ludzi z okresu cesarstwa rzymskiego, dla których ważny był "chleb i igrzyska", tylko teraz to się zapewnia w inny sposób.
Zgadzam się. Ale zauważ co się z cesarstwem stało - napadli je barbarzyńcy, dla których chleb, igrzyska i wygoda nie miały znaczenia.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
Basia Z. pisze:Nie różnimy się wcale od ludzi z okresu cesarstwa rzymskiego, dla których ważny był "chleb i igrzyska", tylko teraz to się zapewnia w inny sposób.
Zgadzam się. Ale zauważ co się z cesarstwem stało - napadli je barbarzyńcy, dla których chleb, igrzyska i wygoda nie miały znaczenia.
Toteż napisałam, że jest sporo do zrobienia w innych częściach świata oprócz Europy i Ameryki Płn.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:Właśnie gadałem w biurze (rzadko się zdarza, ale czasem się w biurze pojawiam) z kolegami o tym, że postęp się skończył. Że dziś postęp to, tak jak mówi profesor, jedynie rozrywka. Samoloty latają tak samo szybko jak 50 lat temu (a nawet wolniej, bo Concorde nie ma następcy), samochody spalają tylko trochę mniej paliwa a za to szybciej się psują. W kosmos nie latamy i nie zanosi się byśmy znowu zaczeli latać. Siedzimy przy swoich komputerach, smrtfonach, tabletach ale, kurna, nic z tego nie wynika. To nie jest postęp, to jego pozory.
Święte słowa.
To samo zauważył Lem w "Powrocie z gwiazd". Świat w którym fotel automatycznie "przejmuje" cię w trakcie siadania, dopasowując swoje kształty jeszcze gdy tak naprawdę stoisz, ubrania "natryskiwane" na skórę, sztucznie wyeliminowana agresja w relacjach międzyludzkich, ale - do gwiazd nie latają, a kiedyś- latali.
My jesteśmy blisko tego świata. Masz rację co do rozrywki - to dominuje.
Tak naprawdę to jest szokujące, a jeszcze bardziej szokująca jest kompletna niepewność prognoz.
Sądzę, że większość myślących o tych sprawach, 40 lat temu raczej powiedziałaby, że teraz będziemy latać do Ameryki w godzinę, niż to że kieszeni będziesz miał aparacik na którym możesz obejrzeć pełnometrażowe filmy w przyzwoitej jakości, a praktycznie dowolny kolejny ściągniesz na ten aparacik praktycznie będąc w dowolnym miejscu.
Mamy komputery o niezwykłej mocy na biurku, a pociąg do Zakopanego jedzie dłużej niż przed wojną...
Widzę to dokładnie jak Ty.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Pełna zgoda panowie, dominuje rozrywka i to ona wydaje się być motorem postępu.

Błędne koło - i kto wie czy rzeczywiście gdzieś za rogiem nie czają się już hordy barbarzyńców.

Chyba czas odświeżyć sobie "Powrót z gwiazd" :-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

komorfil pisze:ale - do gwiazd nie latają, a kiedyś- latali
latają, tylko spowszedniało
oczywiście nikt dzisiaj nie mówi o tym czy da się wylądować na księzycu
jest dość prawdopodobne, że wyprawa złożona z ludzi wylądowałaby na Marsie
tylko to nie jest dzisiaj priorytetem bo taniej i bezpieczniej jest wysłać sondy :-)
mefistofeles pisze:Ale zauważ co się z cesarstwem stało - napadli je barbarzyńcy, dla których chleb, igrzyska i wygoda nie miały znaczenia.
tyle tylko ze Cesarstwo Rzymskie bardziej padło pod swoim ciężarem
a wcześniej sami "Rzymianie" byli dość ekspansywni - podbijając innych
schedę po tej zorganizowanej strukturze przejęło chrześcijaństwo, które stając się jedyną oficjalnie dostępną religią przejęło "system zarządzania"
Basia Z. pisze:Czy w gruncie rzeczy nie chodzi głównie o to aby ludziom zapewnić wygodne i bezpieczne życie i trochę rozrywek ?
oczywiście i pod tym względem trudno nie mówić o postępie

czy jedynym motorem postępu musi być armia (wojna) ?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ketivv pisze: czy jedynym motorem postępu musi być armia (wojna) ?
Nie tylko. Rozwój lotnictwa cywilnego w latach '60 i '70 byłtylko bardzo pośrednio napędzany techniką wojenną. Dużego kopa technologii dał też wyścig w kosmos.
komorfil pisze:Mamy komputery o niezwykłej mocy na biurku, a pociąg do Zakopanego jedzie dłużej niż przed wojną...
No właśnie.

A weźmy motoryzajce na warsztat - samochody nadal mamy na benzynę lub ropę. Jak 100 lat temu. Auta elektryczne? śmiechu warte, 100 lat temu tez były i wcale nie były dużo gorsze. Hybrydy? Gdzie tu rewolucja, po torach też kilkadziesiąt jeżdżą, prawie kazda spalinowa lokomotywa to tak naprawde hybryda - silnik spalinowy produkuje prad dla elektrycznych silników napędzających koła.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

:-) ale to wciąż pokłosie intensywnego wyścigu zbrojeń

może przygotowania do ataku lub obrony to jedyne co ludzi motywuje ?
mefistofeles pisze:Jak 100 lat temu. Auta elektryczne? śmiechu warte, 100 lat temu tez były i wcale nie były dużo gorsze.
zapewne 100 lat temu były równie doskonałe co teraz :-)
mefistofeles pisze:prawie kazda spalinowa lokomotywa to tak naprawde hybryda - silnik spalinowy produkuje prad dla elektrycznych silników napędzających koła.
nie o to chodzi w zastosowaniu napędu hybrydowego spalinowo-elektrycznego
celem jego zastosowania jest odzyskanie części energii kinetycznej w trakcie zwalniania ot wszytko

ludzkość paliwa kopalne na szeroką skalę używa dość krótko powiedzmy przez ostatnie 300 lat przez poprzednie parę tysięcy paliwami były paliwa odnawialne, których było wystarczająco dużo dla ichniejszych zastosowań oraz wielkości populacji

to właśnie użycie paliw kopalnych umożliwiło nam "skok cywilizacyjny"
coś się jednak zmieniło, opanowaliśmy energię atomu, nauczyliśmy się bardziej wydajnie wykorzystywać energię paliw kopalnych, umiemy użyć do napędu pojazdów wodór jak i zamienić energie słońca czy wiatru w elektryczność niezbędną nam do życia

wcześniej człowiek czekał parę tysięcy lat żeby nauczyć się używać paliwa kopalne to musi chwile potrwać żeby nauczył się używać inne źródła

a to jest bardziej ewolucja jak rewolucja :-)

jedno jest pewne cywilizacja, która uniezależni się od paliw kopalnych zdobędzie przewagę na resztą na kolejne lata
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ketivv pisze:zapewne 100 lat temu były równie doskonałe co teraz
Raczej były tak samo bezuzyteczne jak dziś. Pogadamy o autach elektrycznych jak będzie można nimi przejechac 500km na jednym ładowaniu a ładowanie nie będzie trwać 10 godzin.
ketivv pisze:nie o to chodzi w zastosowaniu napędu hybrydowego spalinowo-elektrycznego
celem jego zastosowania jest odzyskanie części energii kinetycznej w trakcie zwalniania ot wszytko
Jednym z celów. Oczywiście - każdy elektrowóz to potrafi od kilkudziesięciu lat.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

komorfil pisze:Tak naprawdę to jest szokujące, a jeszcze bardziej szokująca jest kompletna niepewność prognoz.

Czarny Łabędź N.N. Taleba mi się przypomniał.
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

mefistofeles pisze:Pogadamy o autach elektrycznych
Najlepsza w autach elektrycznych jest ta obłudna otoczka ekologii.
Produkcja i utylizacja zużytych baterii zbytnio ekologiczna nie jest, ale to pomińmy.

Załóżmy że w ciągu 20 lat wszystkie auta na świecie stają się autami elektrycznymi.
Skąd czerpać potrzebną do ładowania ich baterii energię elektryczną ?
Konwencjonalne elektrownie odpadają, bo biorąc pod uwagę sprawność turbiny parowej i silnika spalinowego, okaże się że ten drugi potrzebuje mniej paliwa, do wytworzenia tej samej ilości energii.
Elektrownie wiatrowe i słoneczne, wytwarzają niewielki procent energii i trudno spodziewać się aby były w stanie pokryć zapotrzebowanie motoryzacji, szybciej zabraknie dla nich miejsca.
Zresztą jest to relatywnie drogi sposób jej pozyskiwania.
Więc co ? Elektrownie atomowe ?
Ile ich musi powstać, jak często będą musiały wymieniać zużyte pręty paliwowe i co w końcu robić z radioaktywnymi odpadami ?
Już teraz mamy problem, a co będzie jak liczba odpadów np. potroi się ?

Nie mam pojęcia skąd bierze się to parcie w kierunku "elektryczności", zwłaszcza że na zdrowy rozum znacznie bardziej ekologiczny jest alkohol.
Kiedyś spotkałem się z opinią, że nie jesteśmy w stanie wyprodukować wystarczająco dużo alkoholu, bez ograniczania produkcji żywności, z tym że to opinia rodem z Niemiec, gdzie w przeciwieństwie do Polski czy Ukrainy hektary ziemi nie leżą odłogiem tylko dlatego że się "nie opłaca".

Pzd
Jan
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

gb pisze:przed "epoką pary" - gdy nauczyliśmy się jako ludzkość - uzyskiwać energię ze spalania węgla W OGÓLE nie było mowy "paliwach", "energii".
spalenie kawałka suchego drewna w celu ogrzania lub przypieczenia mięsa to już użycie go jako paliwa (uwolnienie energii w postaci płomienia) tylko ze źródła które w skali istnienia człowieka na ziemi jest źródłem odnawialnym
co więcej zapewne także dzięki tej umiejętności nie mamy już na sobie futra tylko skąpe owłosienie
gb pisze:Zarówno ropa jak i węgiel też są surowcami odnawialnymi. Jedyny problem - to czas jaki jest potrzebny by w sposób naturalny powstały
człowiek istnieje na ziemi powiedzmy 200 tys lat
jeśli przyjmiemy, że pokłady węgla kamiennego "powstały" w karbonie powiedzmy 300 mln lat temu
przyjmijmy, że ropa naftowa może być odrobinę młodsza powiedzmy 250 mln lat temu
dajmy człowiekowi szanse na następne i powiedzmy, że będzie istniał ok. 1 mln lat (co jest założeniem bardzo optymistycznym)
to z naszego punktu widzenia są to paliwa nieodnawialne, nie dotrwamy do czasu aż pojawią się ich nowe pokłady
gb pisze:Gdy zaczęło się nas robić więcej na Świecie (i to tylko w wybranych miejscach) zaczęliśmy kombinować jak zapewnić - w nieco inny sposób te same potrzeby
tylko, że to jest system naczyń połączonych, populacja rośnie tam gdzie ma szanse przetrwać
w Anglii po wycięciu lasów na opał udało się zacząć używać bardziej kaloryczny węgiel dzięki temu możliwy był dalszy rozwój
niestety w tym samym czasie w Chinach (posiadających olbrzymie zasoby węgla) tego nie zrobiono i ich rozwój na jakiś czas został wstrzymany

obecna nasza cywilizacja nie ma możliwości przetrwać bez "depozytu" energii który zużywamy w tępię dużo szybszym jak możliwości jego odtworzenia
gb pisze:Wszystkie "źródła" energii (poza rozszczepieniem atomu czy wykorzystaniem wodoru) były z powodzeniem używane wcześniej - uczyć się ich użycia nie musimy
ich użycia uczymy się ciągle, im tych paliw mniej (lub ciężej je uzyskać) tym nasze umiejętności o tym jak te paliwa użyć większe
jedyne co się nie zmieniło to fakt, że umiemy je tylko spalać celem uzyskania ciepła i światła
gb pisze:Nie ma "innych źródeł"
właściwie to jedynym źródłem energii dla nas jest gwiazda zwana Słońcem
wszytko inne to tylko "depozyty" tejże energii
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ketivv pisze:to z naszego punktu widzenia są to paliwa nieodnawialne, nie dotrwamy do czasu aż pojawią się ich nowe pokłady
A nie do końca. Ostatnio czytałem, że w Hiszpanii chcą produkowac ropę metoda zbliżoną do tej w jakiej powistaje w naturze, wykorzystując do tego energię słoneczną. Ponoć to dość wydajne nawet.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

mefistofeles pisze:A nie do końca. Ostatnio czytałem, że w Hiszpanii chcą produkowac ropę metoda zbliżoną do tej w jakiej powistaje w naturze
tyle, że chcąc otrzymać węglowodór trzeba zabezpieczyć sobie dostęp do węgla jak i wodoru :-)

wodór z wody - potrzebne olbrzymie ilości energii
wodór z metanu - potrzebne paliwo kopalne

a węgiel skąd ?

:-)
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

gb pisze:a choćby i z dwutlenku węgla
tylko ten proces (sztuczna fotosynteza) jest energochłonny
opłacalny przy założeniu, że źródłem energii jest atom lub słońce
całkowicie nieopłacalny jeśli źródłem energii jest jakiekolwiek paliwo kopalne

każda zamiana to strata dużych ilości energii im mniej zmian tym mniej strat

gb pisze:Już dawno - mniej więcej w tym momencie, gdy przekroczyliśmy jako gatunek populację ok. 500 mln - rozwój populacji przestał być warunkowany "możliwościami przetrwania".
tylko, że ta populacja nie jest samowystarczalna
w formie w jakiej istnieje jest w pełni zależna od energii zmagazynowanej w paliwach kopalnych
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Tu jest artykuł o tej instalacji z Hiszpanii:

http://www.rp.pl/artykul/637505_Ekologi ... ftowa.html
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

Algae Biodiesel
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Polska produkuje wystarczajaco duzo inzynierow i naukowcow,,,pytanie jak ich u siebie zatrzymac,,,moje zdanie jest takie ze sie nie da,,, albo sie marnuja albo wyjedzie skuszony dobra oferta do USa czy innego kraju europy zachodniej,,,
Wszyscy wiemy ze Polska nie potrafi rzadzic ,mentalnosci i genow nie da sie zmienic ;-) Polska ma za to inne pozytywne walory :-)
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
ODPOWIEDZ