O zgubnych skutkach pisania "witam"

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

komorfil pisze:W mojej rzeczywistości uprzejmości z mojej strony mechanik nie odbiera jako cynizm.
Może to odebrać jako pozorowaną grzeczność. Ludzi różnie odbierają, chociażby na przykładzie rzeczonego słowa "witam". Mnie by nawet do głowy nie przyszło, że wątkodawczyni postąpiła niegrzecznie.
....co innego, gdyby napisała : "Pozdrawiam was ciule" :D
komorfil pisze:Cóż, widocznie żyjemy w alternatywnych rzeczywistościach.
Chyba tak, w moim środowisku, jak robotnik chce "dopiec", albo być złośliwy, zwraca się do inżyniera magistra : : "Szanowny Panie inżynierze", lub "Drogi magistrze", albo "Panie konstruktorze".
Wtedy wiem, że jest złośliwy i jest coś na rzeczy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

komorfil pisze: Jeśli "nie ten", to jaki? Przyłączam się tutaj do wyrażonego już zdziwienia - a dlaczego mailowa forma miałaby być jakimś szczególnym rodzajem korespondencji?
Zdecydowanie dobrym początkiem jest "szanowni państwo" i "szanowny panie".


Szanowni Państwo,

w dzisiejszych czasach mamy epistolografię i e-pistolografię. Na temat epistolografii ( sztuki pisania listów) istnieją traktaty filozoficzne i prace doktorskie. Mamy to szczęście ( czy też odwrotnie), że uczestniczymy w tworzeniu nowego działu literatury e-pistolografii - czyli listów tworzonych elektronicznie. Litera e tworząca epistolografię jest spójna dla obu rodzajów korespondencji : listu tradycyjnego i e- maila. Stąd przełożenie reguł. Póki co! Reguły epistolografii są dość sztywne jak na dzisiejsze zapotrzebowanie. Ludzie dążą do uproszczenia zasad, wykluczenia kurtuazji, która coraz powszechniej śmieszy i jest odbierana i rozumiana jako ironia, napuszenie, postrzegana jako lamus, niezwyczajna jest ( krzymul dał przykład). Być może "witam" nabierze nowego znaczenia. Może stanie się erzacem wszelkiej kurtuazji zaczynającej e-pistolografię? Nie jestem pewna, czy autorytety językoznawcze będą w stanie zatrzymać proces tych przekształceń. Idzie to zbyt lawinowo. Język i znaczenie wyrazów zmienia się - wystarczy zerknąć do słownika etymologicznego. Nie takie filary jak "witam" padają. Wiem jak bardzo komorfila ranię, a nawet siebie po części, ale takie jest życie! :-)
Naczytałam się sporo tomów różnych listów....zajrzałam do osobistej korespondencji. Nigdy nie zaczynały się od pozdrowień typu : dzień dobry, cześć , witam. W pierwszych słowach zwracały się do osoby. A w dzisiejszych e- mailach pisanie zwrotów nawiązujących do żywego spotkania czyli przywitania się - dzień dobry, cześć - jakby regułą już było. To także jest coś nowego.
Natomiast rozumiem zwroty powitalne na portalach, bo to już nie taka e-korespondencja. To już forma spotkania "widzenia się" i "rozmowy" z ludzmi, a raczej....userami :D

z wyrazami szacunku

Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze: Być może "witam" nabierze nowego znaczenia.
Otóż to. Język jest czymś żywym, czymś co się zmienia. Słowa zmieniają swoje znaczenia przez wieki.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:Otóż to. Język jest czymś żywym, czymś co się zmienia. Słowa zmieniają swoje znaczenia przez wieki.
Ależ jak najbardziej. I jest to zjawisko pozytywne.
Sęk w tym, że nie każda zmiana, nawet taka, która powszechnie się przyjmuje, jest dobra.
Na razie co do "witam" - jest istotny spór. Nie chodzi o ten wywołany przez moją skromną osobę.
To tylko odprysk znacznie szerszego sporu.
Choć realnie patrząc- prawdopodobnie walka jest przegrana.

Natomiast jest zupełnie czym innym prawo do wyrażenia opinii na dany temat.
Owszem, wprost nie, ale pośrednio i to metodami dalekimi od dyplomacji - prawo to było podważane w tym wątku.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

komorfil pisze:
mefistofeles pisze:Otóż to. Język jest czymś żywym, czymś co się zmienia. Słowa zmieniają swoje znaczenia przez wieki.
Ależ jak najbardziej. I jest to zjawisko pozytywne.
Sęk w tym, że nie każda zmiana, nawet taka, która powszechnie się przyjmuje, jest dobra.
Na razie co do "witam" - jest istotny spór. Nie chodzi o ten wywołany przez moją skromną osobę.
To tylko odprysk znacznie szerszego sporu.
Choć realnie patrząc- prawdopodobnie walka jest przegrana.

Natomiast jest zupełnie czym innym prawo do wyrażenia opinii na dany temat.
Owszem, wprost nie, ale pośrednio i to metodami dalekimi od dyplomacji - prawo to było podważane w tym wątku.

Mam wrażenie graniczące z pewnością że już zapomniałeś skąd się ten wątek tutaj wziął :-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Izabela pisze:Aha, skąd Wam się to wzięło, że w listach/mailach trzeba na początku koniecznie : witam, dzień dobry i cześć? A nie np. szanowna/szanowny panie, droga Elu, pani Elu, moja Elu, mój drogi, moja droga et cetera.....a co z nie tak dawnym wielmożnym panem, wielmożnym państwem (WP) na kopercie? Piszecie to jeszcze?
Szanowny Panie/Pani brzmi już jakoś tak staroświecko :? Często też mail jest kierowany ogólnie-bezosobowo(do firmy).
Jeśli chodzi o tradycyjną korespondencję to zawsze rozpoczynam od Sz.P na kopercie :) to taki wyraz szacunku z mojej strony dla odbiorcy. :-)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze:
Izabela pisze:Aha, skąd Wam się to wzięło, że w listach/mailach trzeba na początku koniecznie : witam, dzień dobry i cześć? A nie np. szanowna/szanowny panie, droga Elu, pani Elu, moja Elu, mój drogi, moja droga et cetera.....a co z nie tak dawnym wielmożnym panem, wielmożnym państwem (WP) na kopercie? Piszecie to jeszcze?
Szanowny Panie/Pani brzmi już jakoś tak staroświecko :? Często też mail jest kierowany ogólnie-bezosobowo(do firmy).
Jeśli chodzi o tradycyjną korespondencję to zawsze rozpoczynam od Sz.P na kopercie :) to taki wyraz szacunku z mojej strony dla odbiorcy. :-)
To tak, ale ostatni list "papierowy" wysłałam jakieś 2 lata temu (nie liczę korespondencji urzędowej).

Właśnie o taki mail bezosobowy mi chodzi.
Jeśli piszę do konkretnej osoby, zwłaszcza znanej mi - to zupełnie co innego.

Pierwsze przywitanie po wejściu na forum też jest "bezosobowe" bo skierowane do wielu osób, których większości nie znam.

Odszukałam kilka swoich "powitań" z innych forów na jakie się w ciągu kilku ostatnich lat logowałam:

2012:
Dzień dobry !

Ja przede wszystkim witam wszystkich, jestem po raz pierwszy na tym forum, ale jak widzę znam już z innych forów oraz "w realu" z różnych gór dość sporo osób.
Może ktoś mi wskaże wątek powitalny, bo jeszcze się uczę tu poruszać.
2010
Witam serdecznie. Ja po raz pierwszy na tym forum, przywitam się jeszcze w odpowiednim wątku.
2010
Witam forumowiczów :-) Moje ulubione góry to Karpaty Wschodnie
2004
chyba pierwszy raz na tym forum, więc witam wszystkich
Tak więc jak widzę ja też strasznie grzeszę, ale na szczęście nikt mnie na tamtych forach nie opierniczył, więc się jakoś nie zraziłam ;)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Wątku nie czytałem, bo na kilometr śmierdzi "wypadkami lotniczymi" albo czymś równie niestrawnym, przejrzałem ostatnią stronę -
komorfil pisze:w wątku głos zabrało bodaj 18 osób, z czego 10 - bezpośrednio odnosząc się do tego co piszę.
, czyli mam rację
Tak więc nie czytając witam wszystkich serdecznie i wylewnie ;-)

Ps - przeczytałem pierwszy post Komofila
:D
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425, ... wiste.html


A więc jednak nie jestem jedynym, któremu - nie tyle przeszkadza, bo tu nie o to chodzi- ale który uważa "witam" za po prostu niegrzeczne.

Nie jestem autorem żadnej z cytowanych z GW wypowiedzi.
Nota bene - jedna z prowincji, zacofanej wiochy, z krakówka.
Ale druga- ze stolYcy - jakby nie było.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

U mnie wykładowcy wyższego szczebla mocno tępili wszelkie "witam" w mailach. Do bardziej wyluzowanych wykładowców zasadniczo pisało się z szacunkiem, ale nieco mniej oficjalnie.

A co do zbulwersowanych zachowaniem studentów wykładowców:
- ja byłam zbulwersowana doktorem habilitowanym, który w trakcie zajęć wyjadał ze swojej brody resztki jedzenia;
- byłam zażenowana, kiedy okazało się, że ćwiczenia prowadzi profesorka, która była po prostu pijana, bełkotała coś, a na koniec tej tragikomedii zwyzywała tablicę;
Co do spóźniania się - wykładowcy wcale nie są lepsi od studentów. Ludzie są tylko ludźmi, są dobrzy studenci i dobrzy wykładowcy. Ale ci drudzy niestety czasami zapominają, jak byli studentami i w efekcie dochodzi do całej masy tarć.
A co do nie stosowania podczas zwracania się do wykładowców z nazwą stopnia naukowego, to niestety sama miałam z tym problem, bo niekiedy po prostu nie wiedziałam jaki dokładnie tytuł ma dana osoba. Zresztą nie śledziłam na bieżąco ich obron, habilitacji itd., bezpieczniej było zwracać się do nich per pani iksińska, niż zaliczyć wtopę ze złym tytułem. Ale z tymi, z którymi miałam kontakt częstszy takich problemów nie miałam.

Pozdrowienia za stolYcy...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

ruda pisze:A co do nie stosowania podczas zwracania się do wykładowców z nazwą stopnia naukowego, to niestety sama miałam z tym problem, bo niekiedy po prostu nie wiedziałam jaki dokładnie tytuł ma dana osoba. Zresztą nie śledziłam na bieżąco ich obron, habilitacji itd., bezpieczniej było zwracać się do nich per pani iksińska, niż zaliczyć wtopę ze złym tytułem. Ale z tymi, z którymi miałam kontakt częstszy takich problemów nie miałam.
W zapyziałym i to niestety ponad wszelkie miary, medycznym uniwersyteckim środowisku krakówka, jest na to prosty sposób - przesadza się w drugą stronę, albo w ogóle jedzie po bandzie, np. z "docentem" - wiem że to budzi zdziwienie nawet w innych krakowskich uczelniach czy na innych wydziałach, otóż na medycynie w Krakowie ktoś kto uzyskuje habilitację staje się od zaraz "Panem Docentem", choć to przecież absurd.
Profesorami tytułuje się osoby o których wiadomo że za pół roku mogą dostać tytuł profesora uczelnianego....
To się przenosi nawet do szpitalików pozaklinicznych, nie raz i nie w jednym miejscu słyszałem jak pan ordynator (ze stopniem doktora, ale na tym koniec), za to nobliwie wyglądający, był tytułowany przez pacjentów "panem profesorem" i nie miał specjalnych zastrzeżeń....

Cóż, jak to niektórzy mówią, tytułomania, to jedyne co krakowskiemu środowisku lekarskiemu pozostało.... pewnie coś w tym jest....

Tym niemniej, z "witam" będzie się tutaj - mam nadzieję - walczyć. :D
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

komorfil pisze:http://krakow.gazeta.pl/k..._oczywiste.html
A więc jednak nie jestem jedynym, któremu - nie tyle przeszkadza, bo tu nie o to chodzi- ale który uważa "witam" za po prostu niegrzeczne.
No tak tylko powyższy tekst odnosi się do innej czynności, a mianowicie do korespondencji między studentem a wykładowcą w formie mailu a nie luźnej wymiany zdań jaka ma miejsce na różnego rodzaju forach. I tak na forum tatry.prv.pl mogę zwracać się np. do Janka, dagomara, Andy'ego czy gb bezpośrednio na "ty" (pomimo m.in. różnicy wieku) podczas gdy np. w trakcie rozmowy lub korespondencji na gruncie zawodowym tudzież podczas rozmowy twarzą w twarz postępowałbym zgodnie z etykietą zaczynając od słowa Pan. Dlatego fakt czy użycie słowa witam tuż po zalogowaniu na forum jest niegrzeczne czy też nie to jest to kwestia ocenna...

Czytając forum i ogólnie internet za dużo bardziej drażniące uważam błędy ortograficzne, gdyż ortografia ma swoje niezmienne zasady odnośnie tego np. jak piszemy cząstkę bym z czasownikami:
http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629503
czy też to, że poprawnie piszemy stamtąd a nie "z tamtąd" :-P
komorfil pisze:Nota bene - jedna z prowincji, zacofanej wiochy, z krakówka.

:))
A moim zdaniem krakówek ma swój klimat i ogólnie bardzo mi się podoba (szczególnie patrząc z perspektywy czasu oraz porównując go do np. stolYcy ;-) :-P ) :-)
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Nesek pisze:Czytając forum i ogólnie internet za dużo bardziej drażniące uważam błędy ortograficzne, gdyż ortografia ma swoje niezmienne zasady
Zwróciłem na to uwagę komorfilowi w tym wątku, ponieważ sam je popełnił, zaś
Nesek pisze:czy też to, że poprawnie piszemy stamtąd a nie "z tamtąd" :-P
to przywara Janka ;). Janku, bez urazy ;)
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Chciałoby się napisać "Witam"......
komorfil pisze: Cóż, jak to niektórzy mówią, tytułomania, to jedyne co krakowskiemu środowisku lekarskiemu pozostało.... pewnie coś w tym jest....
To nei tylko środowisko Krakowskie :D. W ogóle medycyna w Polsce jest niezwyczajnie feudalna i pełna tytułomanii. Ostatnio dostałem maila w którym w 50% zdań pojawił się zwrot "Pan Doktor" dużymi literami i odmieniany przez wszelakie przypadki. Widać to również w postawie wszelkich firm działających na obrzeżu medycyny gdzie przedsatwiciele takowych wyglądają tak jakby chcieli od razu wejść na klęczkach i posmarowani wazeliną. Po odpowiednim opierdzielu zaczynają mówić i zachowywać się normalnie.
gb pisze:to naleciałości administracyjne są.
docent - to stanowisko/funkcja. Jest asystent, adiunkt - był docent, a potem profesor nadzwyczajny i zwyczajny. Teraz - w większości przypadków powinno być: asystent, adiunkt, profesor uczelniany, profesor tytularny :)

stopnie zawodowe/naukowe - licencjat, magister (zawodowe), doktor, doktor habilitowany, profesor nadzwyczajny, profesor zwyczajny (naukowe)

W myśl nowej ustawy stanowisko (nie tytuł) docenta może otrzymać starszy wykładowca - po odpowiednim czasie pracy (plus dorobku) - najczęściej ktoś ze stopniem naukowym doktora, ale bez habilitacji...
Ciut żeś Grzegorzu namieszał. Docenta nie ma wogóle. Dla kadry naukowo-dydaktycznej (i naukowej w instytutach) stanowiska to: profesor zwyczajny, profesor nadzwyczajny,
profesor wizytujący, adiunkt, asystent. Natomiast dla pracowników dydaktycznych stanowiska to: starszy wykładowca, wykładowca, lektora lub instruktor. W uczelniach zawodowych dydaktyczni moga być również zatrudniani na stanowiskach naukowo-dydaktycznych. Ciekawostką jest to, że o ile w uczelniach trzeba być habilitowanym coby zostać profesorem nadzwyczajnym to w instytutach trza być tylko doktorem.

Pozdrawiam,

Kuba
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

KubaR pisze: Docenta nie ma wogóle
??? od kiedy ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

gb pisze: Być może nie wszędzie. Na UW jest. Choć bardzo ciężko - w tej chwili - zyskać taką nominację :)
Jesteś pewien, że można czy też są to tylko naleciałości z dawna?
KubaR pisze:Ciekawostką jest to, że o ile w uczelniach trzeba być habilitowanym coby zostać profesorem nadzwyczajnym to w instytutach trza być tylko doktorem.
Chyba jednak mylisz profesora nadzwyczajnego (tytuł naukowy) z profesorem uczelnianym (czy wizytującym w szczególnym przypadku). O ile się orientuję - to zgodnie z ustawą tytuł naukowy: profesora (nadawany przez Prezydenta) (tzw. "profesor belwederski") nie jest możliwy do uzyskania bez wcześniejszego uzyskania tytułu (naukowego) doktora habilitowanego. (poza szczególnymi przypadkami, w których dorobek naukowy kandydata przekracza wymagania niezbędne dla uzyskania habilitacji)
Chyba jednak nie mylę. Zresztą ostatnio z tymi przepisami jestem na bieżąco bo moja dyrekcja zaczyna naciskać na mój dalszy rozwój naukowy (czy może raczej "naukawy")..... Wyraźnie pisałem w kontekście stanowisk ("Dla kadry naukowo-dydaktycznej (i naukowej w instytutach) stanowiska to: profesor zwyczajny, profesor nadzwyczajny, profesor wizytujący, adiunkt, asystent.").
Tak wogóle to te sprawy reguluje kilka aktów prawnych:

1. Stopnie i tytuły naukowe reguluje "Ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki" i tu mamy stopnie doktora i doktora habilitowanego oraz tytuł profesora.

2. Stanowiska dla uczelni reguluje "Ustawa prawo o szkolnictwie wyższym" i tu mamy podział na:
Art. 110. 1. Pracownicy naukowo-dydaktyczni i naukowi są zatrudniani na
stanowiskach:
1) profesora zwyczajnego;
2) profesora nadzwyczajnego;
3) profesora wizytującego;
4) adiunkta;
5) asystenta.
2. Pracownicy dydaktyczni są zatrudniani na stanowiskach:
1) starszego wykładowcy;
2) wykładowcy;
3) lektora lub instruktora.
3. W uczelni zawodowej pracownicy dydaktyczni mogą być zatrudniani takŜe na
stanowiskach wskazanych w ust. 1 pkt 1-3 i 5.


3. Stanowiska w instytutach reguluje "Ustawa o instytutach badawczych" i tutaj mamy:
Art. 43. 1. Pracownikiem naukowym może być osoba zatrudniona na stanowisku:
1) profesora zwyczajnego;
2) profesora nadzwyczajnego;
3) profesora wizytującego;
4) adiunkta;
5) asystenta.


I tutaj jest ta ciekawostka o której pisałem bo wymagania dla stanowiska profesora nadzwyczajnego (i wizytującego) róznią się między uczelniami i instytutami.
Od kilku lat pełzająca reforma szkolnictwa wyższego mocno miesza...
Na UW - są pracownicy naukowo-dydaktyczni i samodzielni pracownicy naukowi :). Są jeszcze pracownicy techniczni i techniczno-dydaktyczni :)...
Z mieszaniem masz rację, aczkolwiek akurat w kwestii stanowisk to wydaje się, że nastąpiło pewne ujednolicenie, z tym, iż niektóre (zwłaszcza duże) organizmy za tym nie nadążają (tzn. z dostosowaniem swojej siatki pracowniczej) i stąd często jest burdel.
Zdecydowana łatwość z jaką współcześnie można "zdobyć" tytuł doktora - spowodowała, że ten etap kariery naukowej przestał być powiązany z karierą zawodową na uczelni.
Łatwość zdobycia obecnie tytułu doktora nie wynika z tego, że nie jest on powiązany z karierą zawodową na uczelni. Zresztą nigdy nie był. Doktoraty można było uzyskać pracując gdziekolwiek. Oczywiście pracownicy uczelni czy instytutów badawczych mieli łatwiej (choćby w kwestii znalezienia miejsca gdzie ów przewód przeprowadzić) ale się dało. Natomiast owa łatwość wynika z upadku edukacji w ogóle.... Nie wiem jak w praktyce wyglądają obecnie wymogi na stopień doktora (kwestia ustawy to jedno, pozostają wymogi statutowe czy regulaminowe dla jednostek w których się robi). Miałem kilka lat temu propozycję by otworzyć przewód w Szwecji (rzecz smieszna - chodziło o możliwość łatwiejszego fiannsowania mojej współpracy) i w związku z tym miałem okazję porównać to co robiłem ileś lat temu sam oraz moi koledzy, a co szwedzi wymagali. Generalnie wymagania były zbliżone, większy nacisk połozony był na publikacje (i praktycznie tylko z IF) i mam wrażenie, że w trakcie przewodu byli bardziej drobiazgowi. Mój współpracownik obronił się w Goeteborgu dwa lata temu i specjalnych różnic nie było w tamtejszej procedurze, natomaist widzę, że w naszej rzeczywistości się sieć rozluźnia. Ma to też myślę związek z masowym wykorzystywaniem uczestników studiów doktoranckich jako "zapchajdziur" dydaktycznych.
Choć nie zlikwidowano stanowiska asystenta - od wielu lat nie są zatrudniani na tym stanowisku nowi pracownicy
Nie jest tak źle. Moja baba zostałą zatrudniona na stanowisku asystenta choć jak na razie na 1/2 etatu i czas określony(3 przedłużka na rok). :) Ale chodzą słuchy, że może być ostatnią tak zatrudnioną....
Generalnie - jak i w innych dziedzinach - bierzemy różne pomysły z lewa i z prawa, mieszamy ze sobą i w zależności od potrzeb "przenosimy naciski".
To prawda. Moim zdaniem dobrym przykładem jest uproszczenie trybu robienia habilitacji - nie jest to chyba dobre posunięcie, pomimo, że mi to powinno w jakimś niedalekim czasie ułatwić życie.

Kuba
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

gb pisze: można - w zeszłym roku dwoje moich kolegów zostało docentami...
Jaja. Ustawa o szkolnictwie wyższym jest chyba z marca 2011 (zmiany). Nie pamiętam od kiedy one wchodziły (bo to prawo o instytutach od poczatku tego roku).
Nigdzie - także w tych cytowanych przez Ciebie fragmentach - nie ma nic o "profesorach uczelnianych". A wystarczy się przejść po korytarzach sporej części wydziałów - i na tabliczkach znajdziemy: "profesor UW", "profesor uczelniany"...
To jest chyba właśnie efekt owego "burdelu w siatce" lub też tabliczek się nikomu nie chciało zmieniać :D
Masz rację co do diametralnej różnicy pomiędzy uczelniami i instytutami... Odnoszę wrażenie, że uczelnie (w sensie władz...) cierpią na kompleks "nauki", natomiast instytuty - na kompleks "dydaktyki"... Kompletne pomieszanie...
Na całe szczęście u mnie nikt nie cierpi na kompleks "dydaktyki". Co prawda chcieliśmy uruchomić studia doktoranckie ale na razie sprawa wisi. Chodziło o uzyskanie pieniędzy na jedną/dwie osoby co 3 lata które bedą zainteresowane głównie nauką. Problem w takim instytucie jak mój (medycznym) polega jeszcze na tym, że nawet osoby na siatce naukowej są głównie rozliczane z wykonania kontraktu z NFZ (bo z tego de facto żyje szpital). W efekcie nauka schodzi na dalszy plan. Z jednej strony cierpi na tym lecznictwo z drugiej właśnie nauka.

Pozdrawiam,

Kuba
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

gb pisze:"...lecz możliwości osiągnięcia efektów przez najsłabszego studenta"
:-) byle bezstresowo
ODPOWIEDZ