no chyba, że straci wszystkie fundusze i po prostu będzie musiał odłożyć wyjazdy w góry na święte nigdy. Wtedy nawet narkotyczny głód gór nie pomoże...takie życie niestety.Zakochani w Tatrach pisze:Jak ktoś wpadnie i pokocha góry, to potem nie ma zmiłuj....
Niekończąca się...
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
Wtedy pozostaje do wyboru:
a) bogaty góral
b) przejście/przejechanie stopem (w moim wypadku) 600km i spanie w kolebach
c) zbudowanie szałasu i próba przetrwania w nim cały rok
d) praca związana stricte z przebywaniem w górach
lub zwykła praca i odkładanie każdej zaoszczędzonej złotówki choćby na weekendowe tury
a) bogaty góral
b) przejście/przejechanie stopem (w moim wypadku) 600km i spanie w kolebach
c) zbudowanie szałasu i próba przetrwania w nim cały rok
d) praca związana stricte z przebywaniem w górach
lub zwykła praca i odkładanie każdej zaoszczędzonej złotówki choćby na weekendowe tury
w wielu przypadkach nie pozwala Ci ona na zwykłe rozkoszowanie się góramiOlusia pisze:d) praca związana stricte z przebywaniem w górach
cudowne, tylko trzeba tę robotę najpierw jakoś zdobyć. Ja od pół roku zastanawiam się jak to osiągnąć, bo albo słyszę, że mam za duże kwalifikacje, albo że za małe. Jakoś dziwnym trafem nigdy nie trafiam w coś pośrednio. Zabawne jest też to, że jak byłam na studiach pracodawcy szukali ludzi po studiach, gdy mam mgr przed nazwiskiem nagle okazuje się, że wszyscy chcą zatrudniać studentówOlusia pisze:lub zwykła praca i odkładanie każdej zaoszczędzonej złotówki choćby na weekendowe tury
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
a czym się różni zwykłe rozkoszowanie od niezwykłego?ruda pisze:zwykłe rozkoszowanie się górami
Samo przebywanie w nich mnie nastraja bardzo pozytywnie, a poprzez pracę np. przewodnika pozwala nabrać satysfakcji, że mogę je pokazać komuś innemu.
o! to ciekaweruda pisze:mam za duże kwalifikacje, albo że za małe
Z tego co pamiętam to mgr ruda skończyła psychologię? Dobrze pamiętam?
no tak ale żeby zostać przewodnikiem tatrzańskim, bo pewnie w tym kierunku idzie Twój tok rozumowania, to trzeba jednak mieć spory zapas gotówki, mieszkać w Krk lub Zakopcu (ewentualnie mieć dobry dojazd do tych dwóch miejsc) i się temu naprawdę poświęcić.Olusia pisze:Samo przebywanie w nich mnie nastraja bardzo pozytywnie, a poprzez pracę np. przewodnika pozwala nabrać satysfakcji, że mogę je pokazać komuś innemu.
Inne praca związane z górami jak praca w schronisku itd. w szczególności w Tatrach wiąże się z tym, że w sezonie nie masz co marzyć o tym, żeby choćby przespacerować się po górach, nawet możesz nie mieć czasu pogapić się przez okno, bo jest taki zapierdziel.
Kurde kiedyś miałam takie idealistyczne podejście do wszystkiego jak Ty, ale niestety musiałam pogrzebać część z moich ideałów w zetknięciu się z szarą rzeczywistością.
Zazdroszczę Ci jeszcze tego "luzu", obyś miała go jak najdłużej!
Tak...skończyłam psychologię, czyli wylęgarnię bezrobotnych. Jakieś 75-80% moich znajomych jest bez pracy. Reszta albo ma robotę po znajomości, albo miała jakieś wybitne szczęście. Ja muszę jakoś wytrzymać jeszcze rok i zakładam własną działalność, bo rynek pracy jest naprawdę coraz gorszy, a uczelnie wypluwają coraz większe ilości osób podobnych do mnie, więc konkurencja jest naprawdę ogromna :/
A jeśli chodzi o branże to szukam wszędzie, gdzie się da i gdzie moje kompetencje odpowiadają wymaganiom stawianym na danym stanowisku.
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
Nie burzysz. Wbrew pozorom oprócz różowych okularów, spora dawka rozsądku i trzeźwego patrzenia na świat została mi wszczepiona już jakiś czas temu.gb pisze:nie chciałbym burzyć pięknych wyobrażeń
Patrząc na przyjaciela, który jest i przewodnikiem i ratownikiem i szkoleniowcem w zakresie kursów wspinaczkowych, lawinowych itp. mogę stwierdzić, że nawet to czasami nie wystarcza na utrzymanie się na przyzwoitym poziomie.
@ruda- rozumiem Cię całkiem dobrze, bo zgodnie z moim profilem wykształcenia (polityk społeczny) powinnam obracać się w kręgach samorządowych, nie wspominając już o centralnych jednostkach.
Niestety życie zawodowe, do którego wkraczam pozostawia wiele rozczarowań. I żeby otrzymać stanowisko zgodnie z moim wykształceniem, na razie mogę pracować za darmo, jako stażysta.
Wystarczy spojrzeć na Zakochanych w Tatrach czy ekipę nowotarską.myszoz pisze:Zastanawiam się, czy gdybym zamieszkał w pobliżu gór i po nich chodził często, to czy by mi nie zbrzydły, nie znudziły się
Moje wrażenia są takie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i to piękna sprawa pomyśleć rano "chcę w góry", a za kilka godzin w nich być (licząc spakowanie plecaka, szybkie zakupy i poinformowanie rodziny, bo sam dojazd to ok 1,5h).
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Mam to nieszczęście mieszkać i pracować pośród gór , normalnie dramat , nieraz wstaje człowiek rano patrzy za okno , a tu same góry, wsiada na rower pojeździ po okolicy , a tu same panoramy dookoła , co jakiś czas trza ludzi w górach pilnować , na Turbacz rowerem na piwo skoczyć , czy tak sobie dla udręki wielkiej po Gorcach pojeździć , czy to do Chochołowskiej podjechać , Tatry czy Gorce do okola w wielkim utrapieniu objechać , czy na Czerwone Wierchy rower u parkingowego zostawiając wyskoczyć,spływać pontonami po przełomie Dunajca , wspinać się po skałkach ,łazić na grzyby pod Babią Górę albo w Gorce , szwędać się samotnie ( lub w towarzystwie) po Pieninach . Jakby tego było mało to jeszcze łazić po Tatrach , Słowcja na rzut beretem no to znowu wypada też tam połazić , w zimie trzeba jeździć na nartach czasem jeszcze o zgrozo w nocy no bo przecież blisko , jakby tego było mało o jeszcze na narty trzeba nieraz chodzić w maju , do tego co jakiś czas zmuszają człowieka by chodził na imprezy na bacówki i jadł pieczonego barana i pił okowitę.... katastrofa , normalnie kabaret , zamiast siedzieć i jęczeć postawilibyście się w mojej nie do pozazdroszczenia sytuacji .
Ale trudno .... każdy jest kowalem swojego losu.
Ale trudno .... każdy jest kowalem swojego losu.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Eh Smolik jak ja ci zazdroszczę tego typu rozterek
Trzeba wszystko dawkować nawet najlepsze używki czyt. Góry i odkładać kasę na realizację marzeń. Jednakże świetnie rozumiem trudności kryjące się w żywocie studenta i osoby chwilowo bez zatrudnienia. Dziewczyny będzie dobrze wydajecie się być przebojowe, a takie osoby nie zginą w tłumie
Ale reasumując nie ma złotego środka i moje ulubione powiedzenie oparte na doświadczeniach z pracy: "Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził"
krzymul pisze:PS. Na pocieszenie czasami masz z górki.
Albo z prądemSmolik pisze:spływać pontonami po przełomie Dunajca
Trzeba wszystko dawkować nawet najlepsze używki czyt. Góry i odkładać kasę na realizację marzeń. Jednakże świetnie rozumiem trudności kryjące się w żywocie studenta i osoby chwilowo bez zatrudnienia. Dziewczyny będzie dobrze wydajecie się być przebojowe, a takie osoby nie zginą w tłumie
Ale reasumując nie ma złotego środka i moje ulubione powiedzenie oparte na doświadczeniach z pracy: "Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził"
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
Ja to bym przełożyła na wszystkie sfery życiaAngie84 pisze:Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził
A wracając do dyskusji. A może ja po prostu jestem wariatką, nienormalnym człowiekiem, którego kręci pakowanie plecaka w godzinę i wbieganie na peron w ostatniej chwili przed ruszeniem pociagu w celu przejechania 600km i spocenia się, powzdychania na szczytach i wstawania o 4 rano.
Znajomi pukają się w czoło- byś odpoczęła nad morzem i poopalała tyłek, zamiast marnować czas na chodzeniu pod górkę
Więc parafrazując słowa Angie84- dla każdego coś miłego.
No bo co ja poradzę, że lubię szczytować i lubię się pocić!
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń
-
Aleksandra
-

- Posty: 801
- Rejestracja: pn 09 paź, 2006
- Lokalizacja: Toruń



