"Wózkowe"

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wiem, wiem. Ale gdyby nie ten "grzech" to na półkach literatury światowej zabrakło by jakieś 95% książek.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

mefistofeles pisze:Kurde, fajny tekst Ziemniaka w temacie sobie przypominam, poszukam.
O mam!

Proszę (mozna przeczytać tylko wytłuszczone):
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/08/25/wajcha-odbija/
Jeżeli książkę napisała amerykańska feministka, a w Polsce wydali ją Dominikanie, to już samo w sobie jest powodem, żeby przeczytać. Inna sprawa, że amerykańska autorka z tutejszymi feministkami, których postawa sprowadza się do robienia na złość tacie, byłemu facetowi, księdzu i Jarosławowi Kaczyńskiemu, pewnie by się do szczególnej wspólnoty nie poczuwała. A na wieść, że u nas za modelowe „feministki” uchodzą panie pochwalające prostytucję jako sposób wyzwolenia kobiet z „patriarchatu”, mogłaby się wręcz złapać za głowę.

Myślę o Gail Dines i książce „Pornoland − jak skradziono naszą seksualność”. Rzecz jest warta polecenia wszystkim, może poza młodymi małżonkami, bo po takiej dawce opisanych suchym, naukowym językiem obrzydliwości odechciewa się na dłuższy czas. Ale opłaca się tę cenę zapłacić, żeby wiedzieć, co kryje się pod pojęciem „pornografia”. Że dawno już nie ma to nic wspólnego z żadną dodającą życiu pikanterii frywolnością, a już zwłaszcza z „wyzwoleniem seksualnym”. Wręcz przeciwnie − jest to raczej forma masowego zniewalania konsumentów, ich dehumanizowania i odmóżdżania przez rekinów tego biznesu, równie cynicznych i bezwzględnych, jak dilerzy narkotyków czy mafiosi żyjący z hazardu.

Pamiętam jeszcze głupkowate dysputy, podsycane przez dyżurne autorytety salonów, gdy u nas nieudolnie próbowano się zmierzyć z tym problemem − a kto może powiedzieć, co to właściwie jest pornografia, a może zakażecie pielęgniarkom nosić czepki, bo zdarzają się faceci, których to podnieca? Hłe, hłe? Gail Dines podeszła do sprawy prosto: pornografią jest to, co wybierają w przeglądarkach i sklepach internetowych ludzie poszukujący w nich pornografii. I zajęła się opisem, oraz analizą psychologiczną i socjologiczną skutków używania tych treści, które wybierają oni najczęściej. Nie będę tu państwa zniesmaczał opisami tego, jakie to treści − człowiekowi w moim wieku w ogóle raczej nie kojarzą się one z seksem, wydają się być tyle obrzydliwe, co zwyczajnie głupie. Tym, co sprawia, że książki nie można ot tak odłożyć, jest odnotowywana przez autorkę skala zjawiska, masowość, z jaką za pomocą tej gargantuicznej maszyny do masturbacji, jaką jest internet, głęboko patologiczny przekaz dociera bez żadnych przeszkód do milionów nastolatków, kształtując w nich zupełnie chore postawy, zaburzając psychikę i przyszłe relacje. Powtórzę − na skalę masową.

Swoją drogą, to kolejny, bardzo dobitny dowód polskiej postkolonialnej degeneracji umysłowej. Żeby zacząć poważnie porozmawiać o polskiej transformacji gospodarczej, musieliśmy zacząć tłumaczyć książki amerykańskich marksistów. Z pornografią jest podobnie − trzeba dopiero książki amerykańskiej feministki, by zrozumieć, jak bardzie nijak się ma do wyzwania nasza „debata publiczna”, zdominowana w tej kwestii przez obślinionych dziadów, mrugających z lubieżnym chichotem do młodzieży, żeby korzystała z tego, czego im swego czasu brakowało.

Ale na marginesie tej książki (o której pewnie jeszcze kiedyś napiszę więcej) nasuwa się i inna refleksja. Otóż łatwiej nam zrozumieć obłęd „rewolucji seksualnej”, gdy zapoznamy się − a Dines opisuje to bardzo ciekawie − z glebą, na której ona wyrosła. Gdy czyta się, do jakiego stopnia zesznurowane, skretyniałe w pruderii było amerykańskie społeczeństwo lat pięćdziesiątych, to łatwiej pojąć oszałamiający sukces Hefnera czy Flinta.

Rzecz jest naprawdę warta zwrócenia uwagi, bo wskutek naszych postkolonialnych kompleksów w ogóle jej nie zauważamy. Przecież zachodnia „rewolucja seksualna”, która ostatecznie seks skomercjalizowała i zamieniła w jakiś tartak, ponury jak piąty dzień chlania nałogowego alkoholika, nie jest wyjątkiem. Polakowi trudno zrozumieć sukces „bezstresowego wychowania” wymyślonego przez szalonego doktora Spocka wbrew elementarnemu zdrowemu rozsądkowi, bo nie wie, jak wyglądała panująca przed nim w krajach anglosaskich pedagogika „zimnego wychowu”. Trudno mu pojąć szaleństwa feminizmu i politycznej poprawności, bo przeważnie otwiera ze zdumienia gębę, gdy mu opowiadam anegdoty takie, jak ta przekazana przez Jana Karskiego, którego w połowie lat sześćdziesiątych w renomowanym nowojorskim hotelu podczas rezerwowania pokoju zapytano (rutynowo!) czy nie jest Żydem albo Murzynem. Bo jeśli jest − to won, to jest hotel dla porządnych gości. Albo jak ta opowiadana przez Grażynę Bacewicz, która, także w latach sześćdziesiątych, nie mogła w belgijskim banku podjąć z konta pieniędzy − zdziwieni pracownicy kazali jej przyjść w towarzystwie mężczyzny (i bynajmniej nie chodziło o bezpieczeństwo).

W kraju, w którym równouprawnienie kobiet dokonało się faktycznie kilkadziesiąt lat wcześniej, niż na Zachodzie, w którego kulturę, mimo wszystkich etnicznych konfliktów, podsycanych zresztą świadomie przez zaborców, głęboko wrosły zasady tolerancji religijnej i zgodnego współżycia różnych kultur, nie mogło wyrosnąć wariactwo „politycznej poprawności”. W kraju, w którym od prostego chłopa, po jaśnie pana zlecającego podstawową edukację seksualną panicza dziewce służebnej seks traktowano przez wieki z dużo większą dozą zdrowego rozsądku, niż w Europie, miotającej się między libertyńskim rozpasaniem a wiktoriańską obłudą, podobnie nie było powodów histerycznego rzucania się w rozwydrzenie „rewolucję seksualną”.

Niestety, wszystko to przychodzi do nas jako import. Tamci odreagowują maksymalnym przeginaniem pały to, że przez lata przeginali ją w przeciwną stronę − a Polak czuje się w obowiązku robić to samo. No bo jak tak robi Biały Człowiek, to na tym widać polega postęp cywilizacyjny.

Ostatnia, ale naprawdę ostatnie rzecz, jaka Polakowi potrafi przyjść do głowy, to że nie musi wcale wszystkiego co płynie z Zachodu bezmyślnie naśladować i traktować jak świętości. Że są takie sfery życia, w których jesteśmy od nich mądrzejsi, rozsądniejsi i to nie my ich, ale oni nas mogliby z pożytkiem dla siebie naśladować.

Zupełnie nam to nie przychodzi do głowy, chociaż tak właśnie jest.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

gb pisze:z całym szacunkiem dla poglądów etyczno-moralno-religijnych - ale generalnie jest nas - ludzi - mniej więcje 7x za dużo.
Skoro uważasz, że jest nas za dużo to daj przykład innym i popełnij samobójstwo :))
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

kilgor pisze:gb napisał/a:
z całym szacunkiem dla poglądów etyczno-moralno-religijnych - ale generalnie jest nas - ludzi - mniej więcje 7x za dużo.


Skoro uważasz, że jest nas za dużo to daj przykład innym i popełnij samobójstwo
Kolejno odlicz !
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

dwa!
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze: W wymierającej Europie jest równie za dużo ludności - jak i w skali globalnej. Nie rozumiem czemu akurat Koledze przyszedł do głowy szariat? Kompleks? Zresztą - co ma wiara/wyznanie do populacji?
Czemu szariat? Kolega pomyśli logicznie. Jak wymra Polacy, Francuzi to na ich miejsca przyjadą imigranci. wychoewani w innej kulturze, więc logiczne że jak będą większością zechcą ułozyć sobie kraj tak jak wolą, prawda? Bo raczej trudno uwierzyć, że przekona ich nasza europejska kultura o której tu dyskutujemy.
gb pisze: he, he - ucieczka od definicji... tak łatwiej, bo zawsze można powiedzieć, że miało się na myśli zupełnie coś innego... - od jakiego momentu "wiesz" coś o kimś? od jakiego momentu wiesz, że "będzie można nań liczyć"???
Jak bardzo chce kolega definicji to proszę - zaufać najprawdopodobniej można mężowi lub żonie.
gb pisze:żadne pudło... znowu kontrargument od czapy - bo podnoszenie dziecka (nawet w przypadku faceta z gigantyczną wadą wzroku) nie jest nie do uniknięcia.
wydaje mi się, że ciąży uniknąć równie łatwo. Niepokalane poczęcie zdarzyło się jak dotąd dwa razy.
gb pisze:bez większych problemów znajdziesz wyniki "badań" wskazujące na 100% skuteczność "metody" zwanej kalendarzykiem, jak również na znikomą liczbę aborcji...
Zapewne. Ale kolega jako naukowiec umie patrzeć na źródła krytycznie. Uznałem więc, że badania prowadzone przez ruchy religijne będą mało wiarygodne i postanowiłem poszukać tego u "konkurencji". Skoro więc durex, który byłby zainteresowany naciągnięciem tych danych by pokazać jak to w Polsce jest źle (i dlaczego trzeba kupowac ich prezerwatywy) pokazuje coś innego znaczy, że może to jednak byc prawda. Poza tym dziwi mnie kolegi niewiara w dane naukowe, czyżby miał kolega aż tak złe zdanie o swoim środowisku?
Ostatnio zmieniony pn 17 wrz, 2012 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Ludność Europy:

1000 - 42 miliony
1400 - 45
1750 - 140
1850 - 266
1950 - 547
2010 - 726

Gdzie ta "wyludniająca" się Europa?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Gdzie ta "wyludniająca" się Europa?
Liczba ludności Polski spada. W innych krajach jak się trzyma na stałym poziomie lub wolno rośnie to tylko dzięki napływowi imigrantów.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:Żadnych danych nie przytoczyłeś
Poszukaj wątku "diabelska edukacja", wklejałem tam linka.
gb pisze: Naprawdę uważasz za słuszne, celowe i koniecnze "martwienie" się tym - w jaki sposób będą żyli ludzie za 100 lat???
Owszem, interesuje jak będą żyli moi wnukowie (jełśi się ich kiedyś doczekam)
gb pisze:mylisz poczęcie z porodem. Poczęcie nie grozi utratą życia lub wzroku - poród może...
Czytałem kiedyś o kulturach pierowtnych nie rozumiejących związku przycznowo-skutkowego między seksem a ciążą i porodem,ale że w XXI wieku to się jeszcze zdarza to mnie zaskoczyłeś.
gb pisze:nie każdy stosunek płciowy musi prowadzić do poczęcia. Ale każde poczęcie - prowadzi do ciąży
Owszem, ale może. Trzeba wybrać co jest ważniejsze. Jezeli np dla kogoś 1% szans iż straci się wzrok to za dużo to może lepiej wtedy się powstrzymać? Ktoś inny może jdnak zaryzykować, kazdy patrzy inaczej. Ale jak ktoś ryzyko podejmie i przegra to nie powinien sie zżymać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze: a jak to jest w USA - ciekawe, od jakiej daty przestaje się być imigrantem napływowym?
W USA tez jest ciekawie. dodatni przyrost mają głównie Latynosi. Kto wie czy za 50-100 lat językiem urzedowym nie będzie hiszpański :) No,ale to nie mój problem, chyba, że się tam przeniosę z rodziną co się raczej nie zapowiada.
gb pisze:zwracam uwagę na słówko "tylko", którego użyłeś zapewne w pełni świadomie. Okazuje się, że nie jest ważny sam fakt przyrostu - dla Ciebie ważne jest także "metoda"..
a i owszem. Mimo wszystko lubię europejską kulturę i szkoda by było gdyby przestała istnieć.
gb pisze:Może wpuścić do Polski ze dwa miliony imigrantów. Liczba ludności wzrośnie - zapewne dzietność rówież.

Kiedyś opłacało się importować Niemców i Holendrów. Po dwóch pokoleniach tylko nazwiska zostawały, tak się asymilowali.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:a tak na marginesie - ile masz dzieci?
Póki co jedno, ale jestem dopiero 2 lata po ślubie.
gb pisze:i naprawdę jesteś przekonany, że będziesz miał - jakikolwiek - wpływ na to jak będą żyli Twoi - ewentualni - wnukowie
jakis wpływ mam. Przynajmniej moi dziadkowie i babcie mieli na mnie pewien wpływ. Patrząc szerzej - pokolenie moich dziadków walczyło w II wojnie, myślę, że wpłynęło to na to jak żyjemy teraz.
gb pisze:Jaki jest związek przyczynowo skutkowy pomiędzy seksem - ciążą - porodem?
Mam zacząć od pszczółek i kwiatków czy od razu przejść do rzeczy?
gb pisze: No i pozostaje sprawa tych wszystkich kobiet - które z różnych powodów w ciążę zajść nie chciały. A zaszły... czy one też mogą wybierać?
One już wybrały idąc do łóżka (nie mówię oczywiście o gwałcie, bo nie tego tyczy się dyskusja).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Kiedyś opłacało się importować Niemców [...] Po dwóch pokoleniach tylko nazwiska zostawały, tak się asymilowali.
W jakimś sensie taki jestem. Przodek babki (po mieczu) był rodowitym Niemcem. W dodatku ze Szwabii (sic!). Zamieszkał pod Poznaniem w 1816 a więc raczej najeżdzca niż import. Ojciec babci cholernie kaleczył polski, niemiecki podobno też. Ale rodzina dziadka (po mieczu) jest notowana w Wielkopolsce od ok 1300 roku.
Rodzice Mamy to stara polska rodzina toruńska i jacyś przybysze z Szwecji.
Kim ja właściwie jestem?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gb pisze: ramach ukrytej opcji dziadka w Wehrmachcie
Tata był w Wehrmachcie (w czasie I wojny). Potem wg. tej opcji "maskował" się w Powstaniu Wlkp. a następnie pomaszerował na bolszewika aż nad Berezynę. Wedle teorii Kurskiego cały naród to sprzedawczycy - albo rosyjscy, albo pruscy, albo austriaccy.
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

gb pisze:
mefistofeles pisze:Liczba ludności Polski spada.
czyli i tu przodujemy ekologicznie :)
Ja nie mam nic przeciwko, tylko żeby ktoś mi zapewnił, że jak będę stary to nie zrzucą mnie ze skały, ani nie umrę z głodu.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Taaa ... z jednaj strony co jakiś czas pojawiają się alarmujące teksty typu "Ziemi grozi przeludnienie" , a z drugiej strony słyszę że jest nas "mniej coraz... Polaków" :D

I bądź tu mądry :))
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Ja po pierwsze jestem człowiekiem, po drugie ojcem, mężem, przyjacielem, po trzecie katolikiem, dopiero po czwarte Polakiem i członkiem Kościoła. Nie wiem, jakbym się zachował w sytuacjach wymagających trudnych i ostatecznych decyzji, ale nigdy nie dowierzałem ludziom, którzy ponad swoje człowieczeństwo, sumienie, wątpliwości, dylematy, pytania, które powinni zadać i zwykłą wiedzę o sytuacjach, o których mówią, stawiają swój Patriotyzm i Katolicyzm rozumiane jako bezwzględne i bezwarunkowe podporządkowanie cudzym ideom w imię obrony często cudzych interesów. Taka postawa wg mnie odziera człowieka z wolności, zwalnia ze stawiania pytań, ceduje na innych, niekoniecznie tego wartych, odpowiedzialność za swe czyny. Może parafrazując ministra Becka - Wolność, ale i patriotyzm, ale i przynależność do organizacji ( w tym kosciołów, państw, gmin, rodzin) też ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. Jedyną rzeczą, która nie ma ceny, jest honor (i sumienie, czy też inaczej - honor zgodny z sumieniem). Mój honor, własny, nie ten nauczany na lekcjach, w kosciołach i w czasie państwowych uroczystości. Może dlatego zawsze wzbudza mą nieufność, gdy wielu mówi jednym głosem i w dodatku twierdzą, że wszyscy tak chcą z własnej woli. Nie ufam mormonom, nie ufam ludziom, którzy mają uniwersalną receptę na ocenę zachowań seksualnych, nie ufam ludziom dostrzegających związki przyczynowo-skutkowe pomiędzy zakładem pracy przodków, a moralnością wnuków, nie ufam współczesnym "sprawiedliwym" nawracającym współbraci, nie ufam tym, którzy w imię miłosci każą nienawidzić i tym, którzy każą kochać pod groźbą Kodeksu Karnego.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze: Ale nie byłbym taki pewien, by twierdzić, że mój Dziadek walcząc na froncie - w ogóle - myślał na temat przyszłości swego - ewentualnego - wnuka...
Teraz ja zadam pytanie - masz dzieci?
gb pisze:rozumiem również - że obowiązującą winna być zasada: kontakt seksualny - prokreacja...
Raczej "kontakt seksualny może sie skończyć prokreacją. Zostałeś/aś poinformowany/na i w razie czego nie miej pretensji do świata"

Kurde, ja tu nikogo nie wzywam do czystości przedmałżeńskiej, abstynencji skesualnej czy innych wyrzeczeń. Nie. Ja jedynie zwracam uwagę na to, że czyny mają swoje konsekwecnje a dorosły człowiek bierze za nie odpowiedzialność. Ja rozumiem, że teraz są takie tendencje by ludzi traktowac jak dzieci czy bezwolne bydło, ale mi się to nie podoba. Niech każdy sam decyduje o swoim życiu, ale niech ponosi konsekwencje swoich decyzji.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze: Niech każdy sam decyduje o swoim życiu, ale niech ponosi konsekwencje swoich decyzji.
Pełna zgoda.

Nie tylko w sferze seksualnej oczywiście, ale i np. przy "inwestowaniu w złoto" w różnych Amber Goldach.
Każdemu jego Everest...
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

gb pisze:Ty pierwszy...
ale ja nie podzielam poglądu, że jest nas za dużo.
gb pisze:Zwłaszcza, że logika Twoich wniosków jest porażająca - i może powodować u czytających szok intelektualny.
Przeceniasz moje możliwości ;-)

A teraz bardziej serio - dlaczego uważasz ze 1 mld ludzi jest w sam raz a np. 2,5 mld już nie? albo 758 milionów? Tylko nie pisz proszę, że tak uważają mądrzejsi, bo tym samym przyznajesz się do braku samodzielności myslenia.

A poza tym kim są Ci mądrzejsi?
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

andy67 pisze:Pełna zgoda.

Nie tylko w sferze seksualnej oczywiście, ale i np. przy "inwestowaniu w złoto" w różnych Amber Goldach.
Nie tak do końca.
Jeśli chodzi o sferę życia seksualnego to ok, państwo może w nią ingerować tylko w szczególnych przypadkach.
Ale jeśli chodzi o obrót gospodarczy to państwo winno zapobiegać patologiom np. zakładaniu kolejnych spółek przez osobę mającą kilka wyroków w zawieszeniu. Albo wymóc by tzw. parabanki ostrzegały przed ryzykiem.
ODPOWIEDZ