No cóż...ja nie pójdę z wiadomych względów, ale nie mam nic przeciwko....dam sobie radę
Dzień był wyjątkowo gorący, ani jednej chmurki, która dawałaby chwilę ulgi.
Wczesne wyjście też niewiele dało, bo już o 8 rano prażyło niemiłosiernie.
Szlak niełatwy, w dodatku półtoralitrowa butelka wody nie wystarczyła, co jeszcze utrudniło wędrówkę.
Wszystko to nic wobec wielkiego pragnienia spełnienia swojego marzenia.
Niełatwe – zwłaszcza w tym upale – wejście na Skrajny....ale potem w towarzystwie sporo młodszego wojskowego pana kapitana , udało się to marzenie spełnić.
Trochę zdjęć dla pasjonatów tego szlaku
1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

Z Krzyżnego schodził przez Pańszczycę do Murowańca, gdzie po posiłku i piwku wróciły chęci i siły do pokonania ostatniego – prostego już jak bułeczka z masłem – odcinka do Kuźnic.
Ja w tym czasie spędziłam sobie dzień w przepięknie wystrojonej przekwitającą już wierzbówką - Hali Gąsienicowej.
13.

Planowałam posiedzieć trochę nad Zielonym Stawem, potem albo wejść na Kasprowy i zejść przez Myślenickie Turnie, albo na Przełęcz Karb i nad Czarny Staw …..
Nic z tych planów nie wyszło z powodu tragicznego upału
Słońce wprost parzyło i reszta rozsądku kazała mi dać sobie spokój.
Dobrze, że posłuchałam, bo ludziska padali z gorąca na szlakach i TOPR miał co robić ….
14.

15.

Znalazłam z trudem trochę cienia pod dużymi kamulcami, gdzie w świętym spokoju można było odpocząć od gorąca i turystów na szlaku.
16.

Ponieważ nasi przyjaciele Ela i Zbyszek siedzieli sobie nad Czarnym Stawem, po otrzymaniu od nich telefonicznej wiadomości - poczłapałam jeszcze tam ..... naokoło, bo przez Karb nie miałam siły.
17.

18.

Tam też pięknie jak zwykle, ale już mnóstwo turystów – zwłaszcza nad samą wodą, gdzie korzystali z możliwości ochłodzenia się zimną wodą ze stawu.
To był chyba najbardziej gorący dzień tego lata.
Mąż wrócił o 21.30 , i po zwyczajowej wieczornej formułce „pierd...jutro nigdzie nie idę...” w następnym dniu wybraliśmy się nad Rohackie Stawy
Rano ładnie, ale potem nad Beskidami zaczęły gromadzić się bure chmury, które popsuły mi humor. Obawiałam się, że przesuną się nad Tatry i będą nici z wycieczki.
Na szczęście nie sprawdziły się te obawy
19.

20.

.
21.

22.

23.

24.

To mój ulubiony szlak i bardzo chętnie tam wracam
Tak samo zresztą, jak na Szpiglasowy Wierch...wycieczka wspaniałą ceprostradą
Nie było pusto, ale w porównaniu z tłumami nad Morskim Okiem – sielanka.
Dumny Mnich.
25.

26.

Ech, te widoki.....teraz już znajome, ale pamiętam kiedy szliśmy tu pierwszy raz, byłam nimi dosłownie oszołomiona .....
27.

28.

Idzie się długo i tym razem jak zwykle w upale - wreszcie pokazał się cel naszej wyprawy z bliska.
A stamtąd dopiero obrazki
29.

30.

31.

32.

33.

W dodatku oglądane w takim miłym - wcale nie płochliwym – towarzystwie
34.

35.

Znów cały dzień w górach......ech...życie jest piękne
A wieczorem – jak zwykle – formułka "pierd. itd ....
Ala







