Takich miejsc jest w całej Europie mnóstwo, w przepięknych Gorganach, w Czarnohorze, w naszym Beskidzie Niskim.uszba pisze:Wycieczka 6
Powrót do przeszłości
Słodka moja europejska ojczyzno,
Motyl siadając na twoich kwiatach plami skrzydła krwią,
Krew się zbiera w paszczy tulipanów
Gwiazdą mieni się na dnie powojów
I spłukuje ziarna twego zboża.
Twoi ludzie grzeją sine ręce
Przy woskowej gromnicy pierwiosnka
I na polach słyszą jak zawodzi
Wicher w lufach ustawionej broni
Ziemią jesteś gdzie nie wstyd jest cierpieć,
Bo usłużą szklanką gorzkich płynów
W której na dnie jest trucizna wieków.
Cz. Miłosz
A tu moja skleroza zawiodła na całej linii bo pamiętam wszystko, każdy szczegół. Ze wszystkich wycieczek ta zaszła mi najbardziej pod skórę. Kiedy dojechaliśmy na szerokie siodło Passo Pellegrino, nie przeczuwałam że wyzwolą się tak silne emocje. Przecież to już tyle lat minęło, kto jeszcze pamięta tych chłopców z rozwianymi włosami, całym życiem, które jeszcze przed nimi. Czysta statystyka, szkody kolateralne, 1914 - 1918, cyfry, wojna zawsze pochłania ofiary, przyzwyczailiśmy się do tego, suche informacje w gazetach, zginęło tylu a tylu. A przecież oni zajmowali swoje miejsce w przestrzeni i ja czułam ich obecność.
Na wysokości 2700 - wykute w turni, malutkie ale wstrząsające muzeum, fotografie, listy, teksty, których nawet taka sklerotyczka jak ja, nie zapomni.
Nie wszędzie są muzea.
Pierwszy mąż mojej Babci zginął w czasie I wojny światowej właśnie w Dolomitach, jego ciała nigdy nie znaleziono. Nie miała z nim dzieci.
Drugi mąż a mój Dziadek zginął w czasie II wojny światowej, w Starobielsku.

















