Polskie olimpijskie piekiełko...

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Najgorzej to pewne sprawy upraszczać. Jeśli dojdziemy do wniosku, że transmisje z meczu piłarskiego może oglądać tylko osoba, która gra aktywnie w piłkę, lub to robiła za lat młodości, a transmisję z zawodów wioślarskich ta, która wiosłuje itd itd to dojdziemy do absurdu.

Sport jest jednym z elementów wiążących społeczeństwo lub jego pewne grupy, elementem pewnej więzi, więzi, których w dzisiejszych czasach bardzo brakuje. Jeśli nasz zawodnik czy drużyna wygrywa i ja się z tego powodu cieszę lub jestem dumny i mam przy tym świadomość, że podobne uczucia żywi setki tysięcy lub miliony Polaków, to jest ten właśnie element więzi. Oczywiście trzeba też docenić umiejętności naszych konkurentów, bo jeśli tego zabraknie to brniemy w szowinizm a to jest raczej brzydka cecha.

Patriotyzm ma różne oblicza, bardzo cenny jest np. patriotyzm lokalny, bo wytwarza elementy więzi małych środowisk a to może być bardzo przydatne w codziennym życiu.

Postawa - ssam jestem sobie sterem, żeglarzem i okrętem jest może wygodna, bo nie muszę wysilać się dla innych, ale łatwo może obrócić się przeciwko mnie gdy ja będę potrzebował pomocy.

Przykładowo - na ulicy leży nieprzytomny człowiek - przechodzę obojętnie, choć mam komórkę w kieszeni i mógłbym zawiadomić policję lub pogotowie, ale po cholerę mi kłopot, wypytywanie itd. Wszystko fajnie, ale jutro to ja mogę być tym nieprzytomnym, którym nikt się nie zainteresuje i zdechnę.

Wiem, że to truizmy ale czasami trzeba o nich przypominać, bo gdyby wszyscy prezentowali stanowisko - "moja chata skraja" to życie stałoby się okropne.

Chcemy czy nie chcemy - jesteśmy członkiem pewnej społeczności i z tego wynikają i pewne prawa ale i pewne obowiązki.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Postawa - ssam jestem sobie sterem, żeglarzem i okrętem jest może wygodna, bo nie muszę wysilać się dla innych, ale łatwo może obrócić się przeciwko mnie gdy ja będę potrzebował pomocy.
O to to, dokładnie.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Janek, czy pijesz do mnie? Skąd wiesz jaka jest moja postawa społeczna?

Jeśli chodzi o brak reakcji, bierność na czyjeś nieszczęście, to myślę, ze mało kto mógłby się pochwalić dokonaniem na miarę tego co kiedyś zrobiłem. Proszę więc o to by nie sugerować jakoby mi wszystko wisiało. Ja interpretuję tylko jak być uczciwym człowiekiem i staram się to realizować. Jest ciężko czasami, nie powiem, ale to jest mój cel.
Widzę w mojej pracy jak wygląda świat i co w nim rządzi. Zwyczajnie mnie to załamuje. Po prostu wszędzie jest jakiś mrok. Dlatego mówię swoje NIE dla takiego świata.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Napisałem to może trochę nieporadnie a na pewno na zbyt wysokich rejestrach, przepraszam. I na pewno w sprawie a nie przeciw Tobie. Tylko jedno - postawa "jestem na NIE" i zamykam się w kokoniku swojej prywatności niczego nie załatwia. Prześledź historię - takich postaw było bez liku, choćny poczynając w naszej sferze kulturowej od ateńskich stoików a kończąc (choć to bynajmniej nie ostatnia) na hippisach (teraz mamy "oburzonych"). Wszystkie stają się własną karykaturą i w końcu lądują na śmietniku i wcale nie dlatego, że otoczenie jest oportunistyczne.
Domyślam się co możesz widzieć w swoim otoczeniu w miejscu pracy, ale popatrz na to z innej strony i pomyśl o tych wszystkich woltach, które były moim udziałem w latach 1939 - 1989.
Oczywiście każde pokolenie ma skłonność aby uwypuklać a czasami i idealizować odczucia, to naturalne, zna się i rozumie najlepiej. Może trochę od rzeczy - przypominam sobie wieczory w Murowańcu lub Morskim Oku - poszła w cholerę hałastra, w schronisku sami swoi, idealny nastrój, coś w rodzaju jakby zakonu i to niezależnie od tego, że dla "x" Orla Perć jest wyzwaniem a "y" łazi po V lub VI. A teraz co, przecieram oczy ze zdziwienia i czytam na Brytku jakieś otwarte listy protestacyjne, za bardzo nie wiem kto przeciw komu i dlaczego ale domyślam się jedynie, że nadal chodzi o kajaki i o to czy jeden pan i jedna pani zrobili czy nie jakąś ścianę i czy była ona aż tak trudna (bo trudna był na pewno). Kurde, jakie to śmieszne a jedynym podsumowaniem może być rosyjskie powiedzonko - "z żiru biesitsa".
Ja bym Ci radził tylko jedno - zachować dystans i robić swoje. Ale zachowanie dystansu to nie negacja. Negacja jest zawsze bez sensu.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzymul pisze:
Żabi Koń pisze:Oni cały czas gadali o jakiś ramach, amortyzatorach i innych takich. Makabra.
Bo widzisz wybrałeś się na wycieczkę z ludźmi o innych zainteresowaniach niż Twoje, gdyby któryś z nich pojechał na wspin z Twoją ekipą, pewnie napisał by to samo - masakra, o czym kufa oni tak pieprzą na okrągło.
Właśnie wróciłam z wycieczki na Turbacz z grupą niepełnosprawnych.
Kapitalne doświadczenie, więc więcej o tym jeszcze napiszę (mam również parę zdjęć - mało, bo pogoda była paskudna).

Ale na razie - tylko tyle: dla mnie pasjonujące jest, że tych ludzi (zarówno uczestników jak i wolontariuszy) widziałam pierwszy raz w życiu a mogłabym z nimi gadać w nieskończoność. Dziesiątki wspólnych tematów, wspólni znajomi, wspólne zainteresowania.

"Zdobywanie" Turbacza od Nowego Targu trwało około 4 godz. (z obozem pośrednim w schronisku), zmokliśmy i zmarzli.

Ale dużo bardziej sobie cenię wejście z taką ekipą na Turbacz, niż przeczytanie o największych nawet sukcesach polskich wspinaczy.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Ale dużo bardziej sobie cenię wejście z taką ekipą na Turbacz, niż przeczytanie o największych nawet sukcesach polskich wspinaczy.
Dziwne porównanie... siedzenie w fotelu i czytanie w zestawieniu z czynnym uprawianiem sportu. I jedno i drugie jest potrzebne w życiu.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzymul pisze:
Ale dużo bardziej sobie cenię wejście z taką ekipą na Turbacz, niż przeczytanie o największych nawet sukcesach polskich wspinaczy.
Dziwne porównanie... siedzenie w fotelu i czytanie w zestawieniu z czynnym uprawianiem sportu. I jedno i drugie jest potrzebne w życiu.
Jeszcze raz , bo widać piszę niezrozumiale:

Stokroć bardziej mnie interesuje realizowanie własnych pasji, w towarzystwie innych ludzi o podobnych zainteresowaniach, choćby to były sukcesy na miarę wejścia na Turbacz niż czytanie o cudzych pasjach, czy oglądanie cudzych sukcesów w TV, choćby sukcesy obiektywnie były nieporównywalnie większe.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:Jeszcze raz , bo widać piszę niezrozumiale:
Dla mnie akurat całkowicie zrozumiałe.

W dodatku z calą pewnością można stwierdzić, że prawdziwe i bez edytorskich upiększeń. Bo wymagania rynku dziś niestety takie są, że dzisiaj każdy autor musi się zastanawiać jak napisać (czytaj - czym ubarwić) aby wydawca był zadowolony, bo książka nie tylko musi być napisana ale i w miarę przyzwoicie sprzedana. Jeśli nawet tego autor nie zrobi, to i tak wydawca mu o tym przypomni.

Ten trend jest doskonale znany i wyłazi wszystkimi szczelinami np. w sprawie Kaszlikowski, Kubarska, Onoszko.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Janek pisze:Zarobki w tenisie są dla mnie niezrozumiałym tematem - widownie nie takie znowu wielkie. Może Alan wyjaśni.
Przepraszam, bo nie zuważyłem.
O finanse tenisistów dbają ich organizacje: ATP - w przypadku mężczyzn oraz WTA - w przypadku kobiet.
Schemat jest dość prosty. Organizacje ze ustalają terminarz turniejowy z uwzględnieniem rangi każdego turnieju. Żeby turniej miał rangę o jaką się stara, musi między innymi zapewnić odpowiednie warunki do przeprowadzenia rozgrywek oraz odpowiednią pulę nagród. Ta pula jest ściśle określona dla każdej rangi turniejowej. Oczywiście od rangi turnieju zależy też liczba punktów do rankingu.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

To już jest zwykła zawiść i tzw. udupianie nielubianej w swoich wypowiedziach zawodniczki. Wstyd panowie....

http://sport.wp.pl/kat,1840,title,Radwa ... omosc.html
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Krzymul, te wypowiedzi obu panów są znane od dawna, bo padły na gorąco, jeszcze podczas IO, być może pod wpływem emocji. Można mieć tylko nadzieję, że gdyby obaj mieli powiedzieć to teraz, jeszcze raz, zastanowiliby się dwa razy.
Najlepiej podsumował występ i wypowiedzi AR Wojciech Fibak, na którego to Janek się powoływał (iż zachowanie takie jak Radwańskiej, jemu było by z pewnością obce), a który to Fibak zinterpretował słowa AR identycznie jak ja:
Ona tak naprawdę nigdy nikogo nie słuchała i stąd jej nastawienie do porażek na IO. Stwierdziła, że skoro dała z siebie wszystko, ale się nie udało, to lepiej o tym zapomnieć i myśleć już o kolejnych turniejach. W ten sposób interpretuję to jej zachowanie, ona taka jest. Dopiero później wystosowała jakieś dementi, gdy zorientowała się, że coś jest nie tak. Może inne osoby są bardziej romantyczne czy patriotyczne i inaczej to przeżywają. W każdym razie wiem, że pod względem sportowym dała z siebie wszystko - zapewnia Fibak.
Całość: http://sport.onet.pl/tenis/fibak-agnies ... omosc.html
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:To już jest zwykła zawiść i tzw. udupianie nielubianej w swoich wypowiedziach zawodniczki. Wstyd panowie....

http://sport.wp.pl/kat,1840,title,Radwa ... omosc.html
Uuu, pan Małachowski też nieźle błysnął intelektem.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wydaje mi się, że dość istotna w tych ocenach jest dość zasadnicza odmienność organizacyjna w lekkoatletyce i tenisie.
Lekkoatleta europejski, taki z górnej półki ma:
- co cztery lata olimpiadę,
- co dwa lata mistrzostwa świata,
- co dwa lata mistrzostwa Europy
- ileś tam meetingów w każdym roku - na te najwyżej płatne jest zapraszany wtedy, gdy ma dobre wyniki na olimpiadzie lub mistrzostwach (tu nieco upraszczam, bo i wyniki na meetingach się liczą - czyli liczy się "nazwisko", im głośniejsze tym więcej zaproszeń i potencjalna możliwość większego zarobku.

Na każdych mistrzostwach, w każdej konkurencji jest stawka od 3 do 6 zawodników, których potencjalnie stać na złoty medal.
Te medale, szczególnie złote, to klucz do kasy a i do sławy, bo każdy kibic la raczej wie, kto wygrał na olimpiadzie. MS i ME, natomiast tylko szczególni maniacy wiedzą kto wygrał dwa lata temu na meetingu np. w Stuttgarcie. Stąd dla zawodników wyniki na IO, MS i ME są szczególnie ważne.
(pominąłem tu imprezy wewnętrzne afrykańskie, azjatyckie i amerykańskie - to inna "para butów")

W tenisie nie ma ani mistrzostw Europy, ani świata, są tylko igrzyska olimpijskie i to stosunkowo od niedawna. Pozycja w rankingu bierze się z ciułania punktów (a i kasy) w dużej ilości turniejów o rozmaitej randze. Zawodnik "pracowity", wiecznie w podróży może tych punktów uciułać sporo co wcale nie znaczy, że jest aktualnie najlepszy, bo inny zawodnik, obiektywnie znakomity, akurat zrobił sobie "wakacje" i wskutek tego poleciał w rankingach na łeb i szyję w dół. Ponieważ mistrzostw świata i Europy nie ma (a i mistrzostw Azji, Ameryki i Australii też) więc najbardziej liczą się turnieje wielkoszlemowe.

No i na tym polega chyba istota sporu -tak się mnie, profanowi, przynajmniej wydaje.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: bo inny zawodnik, obiektywnie znakomity, akurat zrobił sobie "wakacje" i wskutek tego poleciał w rankingach na łeb i szyję w dół.
To nie tak. Oni muszą grać w turniejach, inaczej płacą kary. Zrezygnować można tylko z powodu kontuzji. Oczyuwiście bywa, że ranking nie uwzględnia rzeczywistej formy gdy ktoś wraca po przerwie zdrowotnej (tak jak ostatnio Serena Williams), ale to rzadkie przypadki i po to m.in. są dzikie karty.
Janek pisze:Ponieważ mistrzostw świata i Europy nie ma (a i mistrzostw Azji, Ameryki i Australii też)
Nie ma zgody - czymś takim są turnieje wielkeigo szlema - 4 w roku. Dzisiaj rusza ostatni w tym roku - US Open.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:To nie tak. Oni muszą grać w turniejach, inaczej płacą kary
Wszyscy? To niewyobrażalne?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Wszyscy? To niewyobrażalne?
Najlepsi (pierwsza dwudziestka zdaje się, niech mnie Alan poprawi).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Janek pisze:
mefistofeles pisze:To nie tak. Oni muszą grać w turniejach, inaczej płacą kary
Wszyscy? To niewyobrażalne?
Wszyscy z czołówki.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

andy67 pisze:Wszyscy z czołówki.
Domyślam się, ale ilu? 10, 20, 50?

Tak nawiasem, jeśli prawda o tych karach to to zaczyna wyglądać na obóz koncentracyjny.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Janek pisze:
andy67 pisze:Wszyscy z czołówki.
Domyślam się, ale ilu? 10, 20, 50?

Tak nawiasem, jeśli prawda o tych karach to to zaczyna wyglądać na obóz koncentracyjny.
Taka robota w szołbiznesie. :D

Zresztą co w tym dziwnego, organizatorzy wykładają/zdobywają kasę i chcą mieć gwarancję że poziom będzie do tej kasy adekwatny. I tak to się kręci, zresztą tenisiści raczej chyba nie narzekają że muszą "cierpieć za miliony".

A z innej sportowej beczki:

http://www.tvn24.pl/zmarl-sedzia-trafio ... 231,s.html

Kiedyś oszczepnik na mityngu trafił innego zawodnika, teraz ofiarą został sędzia.

Chyba zakażą tego sportu.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Janek pisze:No i na tym polega chyba istota sporu -tak się mnie, profanowi, przynajmniej wydaje.
Zdaje się, że między innymi coś podobnego próbowałem Ci wcześniej wytłumaczyć. I warto brać takie rzeczy pod uwagę jak się ocenia wypowiedzi obu, a nie tylko jednej ze stron.
mefistofeles pisze:Najlepsi (pierwsza dwudziestka zdaje się, niech mnie Alan poprawi).
Nie wiem dokładnie ilu zawodników i zawodniczek to dotyczy, ale wydaje mi się, że może chodzić tu o rozstawianych a to w prostej linii oznacza pierwszą 16 lub 32. Dotyczyczy to oczywiście turniejów odpowiedniej rangi, a nie wszystkich - tak to mniej więcej się obiło mi się o uszy.

To jest dosyć logiczne - skoro organizacje tenisowe wymagają od organizatorów turniejów zapewnienia odpowiednich warunków oraz nagród finansowych dla zawodników, to Ci drudzy mają prawo wymagać odpowiednio wysokiego poziomu sportowego. Zatem ATP i WTA muszą mieć jakieś narzędzie motywacyjne ;-)
ODPOWIEDZ