Tydzień w Tatrach - wiele pytań

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
PROSPERO

-#1
Posty: 13
Rejestracja: pt 10 sie, 2012

Post autor: PROSPERO »

Szumo pisze:Góry dla ludzi gór, chołota i śmieci zostają na dole
Podział ludzie gór vs hołota jest sporym uproszczeniem. Czy po tygodniowej wędrówce jestem człowiekiem gór? Nie sądzę. Nie aspiruję nawet. Ale też przecież nie jestem śmieciem. Na moje oko 90 % turystów nie łapie się do żadnej kategorii takiego podziału. Zresztą moja refleksja z Chochołowskiej, o której wspominałem powyżej, skłaniała się ku niekategoryzowaniu ludzi w górach. A jeśli ktoś jest chamem czy 'śmieciarzem' - to czy w górach, czy na nizinach jest tak samo niemile widziany.

Pozdrawiam
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Szumo pisze:"Góry dla ludzi gór, chołota i śmieci zostają na dole".


Kiedyś już ładnych paredziesiąt lat temu kiedy moja przygoda z górami dopiero się zaczynała w tzw. czasach "komuny" miałem przyjemność odkrywania uroków górskich wędrówek w towarzystwie ludzi, którzy z górami że tak powiem byli za pan brat. Oni już wtedy twierdzili że im wyżej idzie się w góry tym mniej "hołoty" można spotkać wśród przebywających tam ludzi. Dzisiaj z całą stanowczością mogę potwierdzić ten fakt ale zauważam również że z biegiem lat pionowy gradient "hołoty" w górach dość gwałtownie maleje i to mnie martwi niestety :-(
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

igła pisze:
Szumo pisze:"Góry dla ludzi gór, chołota i śmieci zostają na dole".


Kiedyś już ładnych paredziesiąt lat temu kiedy moja przygoda z górami dopiero się zaczynała w tzw. czasach "komuny" miałem przyjemność odkrywania uroków górskich wędrówek w towarzystwie ludzi, którzy z górami że tak powiem byli za pan brat. Oni już wtedy twierdzili że im wyżej idzie się w góry tym mniej "hołoty" można spotkać wśród przebywających tam ludzi. Dzisiaj z całą stanowczością mogę potwierdzić ten fakt ale zauważam również że z biegiem lat pionowy gradient "hołoty" w górach dość gwałtownie maleje i to mnie martwi niestety :-(
Ja mam keszcze starsze wspomnienia. Otóż kiedyś było tak, że mogłeś na łóżku w schronisku plecak z gratami zostawić i pójść w góry - nic nie zginęło. No może czasami ktoś cholernie głodny a akurat bezpieniężny coś tam pojadł sobie, ale nigdy nie wszystko bo wiedział, że jak wrócę wieczorem to będę głodny i chciał coś zjeść. Taka swoista solidarność biedaków bo nikomu się nie przelewało. Od lat nie bywam już w polskich schronioskach, zbyt cenię swoje nerwy, ale ztego co słyszę i czytam, to teraz ogołocą plecak do czysta a pewnie i ten plecak podpieprzą. Tatry schamiały i chyba jest to proces nieodwracalny.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Tatry schamiały i chyba jest to proces nieodwracalny.
Nie, to chamów przybyło.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Janek pisze:ale ztego co słyszę i czytam, to teraz ogołocą plecak do czysta a pewnie i ten plecak podpieprzą.
Jest to "oczywista oczywistość" cytując Twojego "ulubionego" klasyka. Sam tego doświadczyłem trzy lata temu w październiku w schronisku w Tatrach polskich. Nie napiszę konkretnie, w którym bo bardzo lubię to schornisko i nie chciałbym skrzywdzić pracujących tam wtedy osób chociaż i oni nie zachowali się do końca w porządku w stosunku do naszych rzeczy osobistych ale przejdźmy do meritum.

Trzy lata temu przebywałem z trzema znajomymi w Tatrach. Mieliśmy zarezerwowany pokój w schronisku na dwa noclegi. Po pierwszym noclegu udaliśmy się w góry gdzie z powodu burzy musieliśmy zmienić plany i zejść do Zakopanego żeby tam przenocować zamiast w schronisku, w którym mieliśmy zarezerwowany pokój. Oczywiście powiadomiliśmy schronisko, że nie wrócimy na noc. Następnego dnia wróciliśmy do schroniska przed południem ale po obowiązującej godzinie do wymeldowania i co zastaliśmy? Otóż nasz pokój był otwarty a rzeczy osobiste były porozrzucane tak jakby w pokoju urzędowała rodzinka niedźwiedzi. Oczywiście nie obyło się bez strat. Zginęła moja prywatna komórka, którą zostawiłem do ładowania. Naszczęście służbową (na marginesie mówiąc dużo droższą miałem przy sobie). Zginęła szwagrowi przystawka-radio do komórki bynajmniej nie do takiej za 1 zł. Pozostałym znajomym zginął polar Campusa i śpiwór. To że zniknęła także niedopita butelka whisky jest właściwie przy wymienionych stratach tylko drobiazgiem. Oczywiście zrobiliśmy awanturę ale sympatyczna dziewczyna z recepcji stwierdziła że to nasza wina bo przyszliśmy po godzinie wymeldowania a przecież oni musięli "posprzątać" :O pokój bo czekali na niego kolejni klienci. Ja upierałem się aby sprawę zgłosić na Policję ale po przeanalizowaniu realnych szans na odzyskanie rzeczy i wszystkich formalnych problemów z tym związanych stwierdziliśmy że to tylko strata czasu i nerwów. Ponieważ jak to mówią "na biednych nie trafiło" potraktowaliśmy tę przygodę jako kolejną lekcję życia i odpuściliśmy. Największy żal mieliśmy ot o że potraktowano nas według zasady "kijem tego co nie pilnuje swego".
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

I to był odrębny pokój, a co dopiero na sali zbiorowej. Chociaż? Może właśnie tam bezpieczniej bo mniej okazji aby złodziej mógł grasować bez świadków.
Jestem gorszego sortu...
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

A mnie jeszcze nigdy w naszych schroniskach nie zginęło. Za to na kampingu we Włoszech zwinęli mi telefon.
Tak więc nie przesadzajcie z tym negatywnym ocenianiem. Zawsze był, jest i bedzie jakiś margines, ale nie koniecznie jest tak źle.
Większym problemem jest pijaństwo w górach.
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

włóczęga pisze:Tak więc nie przesadzajcie z tym negatywnym ocenianiem. Zawsze był, jest i bedzie jakiś margines, ale nie koniecznie jest tak źle.
Oczywiście że nie jest aż tak źle ale jest gorzej niż powinno być a już na pewno jest gorzej niż było dawno, dawno temu dla mnie jakieś... 40-35 lat temu kiedy byłem częstym bywalcem Domu Turysty w Zakopanem, który był wtedy takim faktycznie prawdziwym domem dla turysty gdzie spało się jeszcze na piętrowych ale jak najbardziej porządnych drewnianych pryczach a "waleciarze" nie wywoływali ogólnego zgorszenia u współlokatorów... no może u niektórych ale zwykle o dziwo :? ci, którym to przeszkadzało byli posądzani o egoizm i absolutny brak wyrozumiałości dla bliźniego swego ze strony legalnie przebywających tam osób. Żeby było jasne nigdy nie byłem i nie jestem zwolennikiem "waletowania" ale kto pamięta tamte czasy dobrze wie że czasami nie dało się inaczej przenocować w miarę ludzkich warunkach. Eeechhh dużo by można było opowiadać to były inne czasy a te, o których wspomina <Janek> to w ogóle dla wielu także dla mnie to prawie jak "Legenda Tatr". Otóż wracając do Domu Turysty do tego z przed wielu lat chcę potwierdzić że faktycznie można było zostawić cały swój plecakowy dobytek (chociaż nie było tego za wiele) w pokoju gdzie przebywało po 8-10 a nawet czasami 12 osób, którzy dzisiaj widzieli się po raz pierwszy w życiu a jutro już nie było po nich śladu i nikt się nie martwił że coś mu zginie. Noooo... faktycznie żarełko lubiało znikać ale zawsze bez przesady aaaa i pasta do zębów! Nie pamiętam czy w tamtych czasach tak trudno było o pastę do zębów ale z pastą do zębów zawsze były jaja. Nie wiem czy ludzie byli wtedy mniej pazerni a może mniej zazdrośni? Nie wiem, wiem tylko tyle że "to se ne vrati Pane Havranku - to se ne vrati"
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

igła pisze: lubiało
lubiło

Kiedyś to były czasy,.... ludzie, a i żarełko nawet inne lepsze ...... a teraz.... :think:
;-)
Ostatnio zmieniony czw 23 sie, 2012 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

igła pisze:Nie pamiętam czy w tamtych czasach tak trudno było o pastę do zębów
Była Nivea ... ale trudno dostępna.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Igła - wybitnie nie masz szczęścia w górach. Jak Ci któs na ścieżkę nie nas.a, to polar w schronisku pod.ierdoli ;-)
A tak poważnie - osobiście zostawiałem w schronisku różne rzeczy, dość drogi statyw, śpiwór puchowy, softshell, raki i takie tam. Kolega zostawił telefon. Nigdy nic nie zginęło.
W pełni podzielam to, co napisał PROSPERO - a facet pojechał zdaje się pierwszy raz w Tatry i słuszne wnioski wyciągnął.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Była Nivea ... ale trudno dostępna.
A teraz jej nie ma, nad czym boleję. Ale nie z powodów zębowych. Nie posiadam sreber rodowych ale trochę tego jest, jakaś cukierniczka, taca posrebrzana, dwa świeczniki, jakieś tam łyżeczki. I to się pięknie tą pastą czyściło, bez porównania lepiej niż tymi preparatami, w dodatku drogimi, co teraz w drogeriach są. Ostatnio kupiłem kredę szkolną, rozdrobniłem w moździerzu, dodałem wody - kupę roboty a efekt nie ten. Niveo wróć!!!!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Nie tylko sreberka, ale i mosiądz doskonale się nią czyściło, np. krany...., podłogę w SPR.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tak, do całej "kolorówki" się nadawało.

Może ktoś ma jakiś patent i zdradzi. To Kiwi śmierdzi i w dodatku egzemy na palcach dostaję a w rękawiczkach plastkowych to nie robota...
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ