Niekończąca się...

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Niekończąca się...

Post autor: Aleksandra »

Niekończąca się... ochota na góry.

W tym jednym zdaniu mogłabym zawrzeć tegoroczną myśl jaka towarzyszyła mi przez ponad 2 tygodnie w górach i nie ustępuje nadal, ciągłą natarczywością kołatającą się w głowie. Jeszcze!

Zacznę jednak od początku, bo podobno tak najprościej.
Od zeszłego roku, nasze plany były bardzo ambitne, jednak czas, znajomi i przypadki losowe nie pozwoliły na ich realizację. Nie tracąc, więc czasu na rozczarowania podjęliśmy jedyną słuszną decyzję i ruszyliśmy w Tatry.

Wraz z nadejściem dnia 3 sierpnia, o godzinie 5 rano wyruszyliśmy autem z Torunia, po drodze męcząc się jak zawsze na podziurowionej jak ser szwajcarski drodze we Włocławku, by nabierając prędkości minąć Łódź, Częstochowę, śmignąć autostradą przez Kraków i z dobrym czasem wjechać na Zakopiankę. Niestety... nasze rozczarowanie po ujrzeniu slalomu aut równało się z wielkim jękiem zawodu. Termometr w aucie wskazywał 33 stopnie na zewnątrz, a my mieliśmy ochotę wyskoczyć i pójść na pieszo. Okazało się że godzinny postój jaki zafundowała nam Zakopianka spowodowany był awarią ciężarówki na skrzyżowaniu.
Jeszcze większe rozczarowanie przyniosła nam pogoda, która chyba za sprawą jakieś złej wróżki zmieniła się diametralnie w deszcz i burzę. Tak więc, do brzegu(dosłownie do miejscowości Brzegi) dobiliśmy nieco poirytowani i zmęczeni jazdą.

Miejscowość cicha, mała, urocza i z widokiem na Tatry Bielskie:
Obrazek
Obrazek

powoduje do dziś bardzo ciepłe wspomnienia, a kwatera i gospodarze pozostaną nam w pamięci na stałe jako doskonałe miejsce wypadowe w Tatrach, szczególnie złote dzieciaki-Gabi i Kuba:
Obrazek

Po zadomowieniu, spacerze nad Białkę i "podziwianiu" wahań pogody położyliśmy się spać, z nadzieją, że jutro będzie o wiele lepsze... i było...

A poranny widok z okna w sobotę był taki:
Obrazek
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Staliśmy w tym samym korku :D

Jeśli widziałaś srebrną astrę kombi z tabliczką "Rafał w aucie" to byliśmy my :d
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Sobota, jako pierwszy dzień rozpoczął się bardzo rekreacyjnie. Próbując nieco zaaklimatyzować się, poczuć nogi i przygotować na kolejne dni zostawiliśmy auto w spokoju. Celem była Gęsia Szyja, ale żeby dojść do szlaku od strony Wierch Poroniec najpierw pokonaliśmy około 7-8km drogi asfaltem, by potem w łatwy i przyjemny sposób przespacerować się na Rusinową Polanę, Gęsią Szyję, na której przebywała ogromna liczba dzieciaków z jakiejś wycieczki i uciec w stronę Wodogrzmotów Mickiewicza, a tam zejść do jednego z najpiękniejszych schronisk pełnego wspomnień-Roztoka.
Cudem udało nam się uniknąć ulewy jaka zawisła nad Tatrami i w ten sposób spędziliśmy około godziny czasu w schronisku przyglądając się walce słońca z chmurami i pięknej tęczy.

Obrazek

Obrazek

Nie mogąc oprzeć się pokusie, ze spuszczonymi głowami w formie pokuty i wiedzy, że "nie wolno" cichutko podreptaliśmy ścieżką wzdłuż Białki.

...
Niedziela niestety kaprysiła i chcąc-nie chcąc spędziliśmy ją w Brzegach, mocząc nogi w Białce i spędzając rewelacyjnie popołudnie i wieczór przy ognisku, gitarach, cudownych ludziach, leśnych malinach, poziomkach i kaloriach, które miały nasycić nas na poniedziałkowe Rysy.
Jak na każdym ognisku bywa, nie brakowało górskich opowieści mrożących krew w żyłach, żartów spod ciemnej gwiazdy, obcych ludzi pojawiających się "ot tak" i łaciatego, w rozsądnych ilościach ;)
...
Godzina 4.00 poniedziałek. Dziś pogoda nie miała sprawiać nam zawodu, więc pełni zapału, energii i uśmiechu wstaliśmy obierając na cel- Rysy.
Piętnaście po piątej szybkim krokiem rozpoczęliśmy 9km maraton asfaltem, nauczeni doświadczeniem, że buty trekkingowe mogą poczekać, a noga w sandałach lepiej zniesie ceprostradę. Jak na wczesną godzinę przystało, byliśmy nieco niewyraźni:
Obrazek

A potem tylko w górę, w zaskakująco dobrym czasie pomimo 2 przerw na herbatę i kanapki lub batona.
O godzinie 10.40 byliśmy na szczycie!

Obrazek

Niestety wiatr, który towarzyszył nam tego dnia, spowodował, że nie zostaliśmy na dłużej, pomimo pięknie wyglądającego słońca zza chmurek. Był tak silny i porywisty, że trudno było cokolwiek mówić, dlatego postanowiliśmy podreptać kilkanaście metrów dalej na bok, uniknąć spotkań z nadciągającymi turystami ze słowackiej strony. Tylko dosłownie na kilka minut usiedliśmy na słowackim wierzchołku 2503m n.p.m. by zaraz potem uciec z powrotem w dół.

Obrazek

"Kwaśne miny" dzięki słoneczku:

Obrazek

Obrazek
Po drodze napotykaliśmy już coraz częściej na zmierzających ku górze, dziękując za komfort samotnego wspinania się, bez kolejek na łańcuchach.
Niestety... Efekt ten przełożył się na poczekalnie przy nierozumiejących zasady "najpierw schodzimy-potem wchodzimy".

Potem tylko w dół i w dół i w dół... Aż do momentu gdy nad Czarnym Stawem nastąpiła tradycyjna mijanka z pachnącymi, wypoczętymi ludźmi i nami (spoconymi i niezbyt fantastycznie wyglądającymi) ;)
No i jeszcze kilkanaście minut drogi pokutnej pomiędzy tłumem, a potem kupno piwa i ucieczka do starego schroniska na skonsumowanie, pogadanie z kilkoma będącymi l akurat w środku ludźmi i dalej hop w stronę samochodu.

Bo jutro...
Ostatnio zmieniony sob 22 wrz, 2012 przez Aleksandra, łącznie zmieniany 3 razy.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

mefistofeles pisze:Staliśmy w tym samym korku :D

Jeśli widziałaś srebrną astrę kombi z tabliczką "Rafał w aucie" to byliśmy my :d
Jeśli widzieliście srebrnego Seata z którego wystawały ręce i nogi- to byliśmy my ;))

Świat jest mały!
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Olusia pisze:Jeśli widzieliście srebrnego Seata z którego wystawały ręce i nogi- to byliśmy my
Widzielismy!
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Heh korek do Zakopanego łączy ludzi :D Olusia Piękna relacja i niewyraźni ludzie całkiem sprawnie poradzili sobie z Rysami. Co do wiedzy, że najpierw się schodzi, a później wchodzi to tak jak problem że najpierw się wysiada/wychodzi a później wsiada/wchodzi :-( Może jakieś szkolenie dla narodu trzeba zrobić co by zapamiętali :think:
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
Szumo

-#2
Posty: 85
Rejestracja: pt 09 lip, 2010
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Szumo »

Olusia, w końcu się doczekałaś pogody, co? :) Super wyprawa, to ostatnie zdjęcie bardzo fajnie wygląda. W ogóle, ostatnie zdjęcie wydaje się jakby zrobione jakiejś mniejszej skale, a jak się spojrzy dwa zdjęcia wyżej, okazuje się, że to wcale nie jest mała kupka kamieni. ^^
Angie84 pisze:Co do wiedzy, że najpierw się schodzi, a później wchodzi to tak jak problem że najpierw się wysiada/wychodzi a później wsiada/wchodzi Może jakieś szkolenie dla narodu trzeba zrobić co by zapamiętali
A to prawda. Obserwując to, co się dzieje w warszawskiej komunikacji, naprawdę można dojść do wniosku, że te wszystkie zasady zdają się zanikać. Już nie mówiąc o pomaganiu kobietom, czy starszym ludziom w wysiadaniu z autobusu/tramwaju..
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Olusia pisze:Jeśli widzieliście srebrnego Seata z którego wystawały ręce i nogi- to byliśmy my
Nogi cza myć nie wietrzyć. ;-) :D

Fajne widoki mieliście z chałupy, no i pogodę na rysach.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Bo jutro.. w zasadzie to nie działo się nic ciekawego. Z racji urodzin jednego z członków wyprawy postanowiliśmy oblać ten dzień winem i relaksem.
Ale za to środa była dniem w Zachodnich.
Mimo moich sprzeciwów i chęci odwiedzenia Słowacji i Rohaczy musiałam skapitulować będąc mniejszością w głosach i grzecznie podreptać na Jarząbczy Wierch, po drodze mijając Starobociański i Kończysty.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

mefistofeles pisze: Widzielismy!
No pięknie! Mam nadzieję, że nas nie obgadaliście ;)
Szumo pisze:Olusia, w końcu się doczekałaś pogody, co? :) Super wyprawa, to ostatnie zdjęcie bardzo fajnie wygląda. W ogóle, ostatnie zdjęcie wydaje się jakby zrobione jakiejś mniejszej skale, a jak się spojrzy dwa zdjęcia wyżej, okazuje się, że to wcale nie jest mała kupka kamieni. ^^
.
Doczekałam się, doczekałam :) A było warto, mimo że z pogodą bywało różnie, zwłaszcza pod koniec... Ale o tym potem ;)

Zdjęcie nie kłamie- nic nie psułam przy nich :)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Olusia pisze: postanowiliśmy oblać ten dzień winem i relaksem.
stu procentowy relaks... mocny. Jeszcze żem nie pił. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

krzymul pisze:
Olusia pisze:Jeśli widzieliście srebrnego Seata z którego wystawały ręce i nogi- to byliśmy my
Nogi cza myć nie wietrzyć. ;-) :D

Fajne widoki mieliście z chałupy, no i pogodę na rysach.
Wtedy jeszcze myliśmy, potem bywało różnie ;)
Żartuję, żartuję, bo już nikt nie wybierze się ze mną w góry- myte codziennie, czasem nawet kilkukrotnie!

Fajne widoki mieliśmy non stop! Szczególnie w okolicach Betlejemki i dwóch golasów ;)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Na zdjęciach to siostra ? ... bo podobna. :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Siostra, siostra :) Uprzedzam pytanie: rok młodsza.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

Czwartek był dniem na Hali Kondratowej. Ot tak, spacer przy dość ładnej pogodzie i wylegiwanie się na trawie przed schroniskiem z widokiem na Kopę Kondracką. W oczekiwaniu na znajomych, którzy mieli dojechać postanowiliśmy tego dnia być w zasięgu Zakopanego, gdyby udało im się szybciej przybyć w góry.
Po dotarciu reszty ekipy, zaplanowaliśmy dzień jutrzejszy, w taki sposób by nasi nowi towarzysze byli zadowoleni. Moim ulubionym miejscem zawsze była Hala Gąsienicowa i Orla, na której przez kilka lat przeżywałam swoje najpiękniejsze chwile.

...

Piątek, godzina 7.00
Pogoda nie rozpieszcza. Niestety. Chmury groźnie wiszą nad niebem, a swoją szarością przytłaczają nasze plany.
Nie ma jednak nad czym się zastanawiać. Jemy szybkie śniadanie i nie marnując czasu pakujemy się do samochodów. Okazuje się jednak, że jeden z naszych nowych towarzyszy(kolega-kolegi) jest absolutnie nie przygotowany na planowaną dziś wycieczkę. Trudno, duży chłopak (35l.) więc musi sobie dać radę, najwyżej zostanie w schronisku.
Dojazd do Zakopanego i znalezienie parkingu, który nie pochłonie 30zł było niezłą gimnastyką, ale już po chwili wchodziliśmy na szlak drogą Jaworzynki, wybieraną przez nas zawsze od kilku lat.
Idąc doliną, zanim jeszcze zaczynamy podchodzenie żółtym szlakiem, nasz "zbłądzony wędrownik" dostaje lekkiej zadyszki i musi zatrzymać się na krótki postój z uzupełnieniem płynów. Potem już każdy zaczyna iść swoim tempem, oglądając się na coraz niżej osadzone ciemno-bure chmury. Cholera, może się uda dojść do schroniska zanim lunie.
Nie udało się. Na przełęczy dopada nas ulewa niczym złośliwe skrzaty siedzące z kubłami wody na chmurkach.
20minut wystarczyło by nieźle zmoknąć, a w schronisku znaleźć się z tłumem czekającym na poprawę pogody. No to my też poczekamy. Wypiliśmy herbatę, coś przekąsiliśmy, przebraliśmy się w suche rzeczy i bez zbędnego ociągania ruszamy w stronę Czarnego Stawu.
Kolegę zostawiamy jednak w schronisku. Przemoczony do ostatniej suchej nitki, chyba nawet dziękował w duchu za ten deszcz, który pozwolił mu uniknąć dalszej wyprawy. Zmęczony i narzekający pozostał w ciepłym i suchym miejscu, a my pognaliśmy dalej.
Cel-Świnica przez Zawrat.
Nie padało, pozornie nawet zaczęło się przejaśniać, w między czasie śmigło TOPRu zawisło już dwukrotnie nad Karbem. Po dojściu na rozstaj dróg Zawrat- Zmarzły Staw, odpuściliśmy widząc mokre i śliskie skały oraz słysząc informację, że pada śnieg powyżej. Dodatkowo deszcz znów zaczął zaznaczać mokre ślady na kurtkach, a ponieważ nie zależało nam "za wszelką cenę", wycofaliśmy się widząc że inni niezdecydowani również odpuszczają.
Spokojnie okrążaliśmy Staw i po ujrzeniu pierwszych promieni słońca zdecydowaliśmy się na przełęcz Karb i podjęcie decyzji co dalej, po osiągnięciu tej wysokości.
Obrazek
Będąc na przełęczy minęło nas znów śmigło, tym razem zawisając i zabierając na pokład kogoś z Kościelca. Nieco zestresowani tym faktem, poczekaliśmy aż ratownicy zejdą i poinformują nas o warunkach na górze.
Obrazek
Okazało się, że jeden z turystów miał zawał a warunki są dobre i spokojnie możemy wchodzić. No to wchodzimy!
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Schodząc już w stronę Stawów Gąsienicowych usłyszeliśmy kolejny, już chyba piąty raz śmigło... Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, że to lot w celu smutnego obowiązku na Świnicy...

Obrazek
Obrazek

CDN...
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

Olusia pisze:
...Potem tylko w dół i w dół i w dół... Aż do momentu gdy nad Czarnym Stawem nastąpiła tradycyjna mijanka z pachnącymi, wypoczętymi ludźmi i nami (spoconymi i niezbyt fantastycznie wyglądającymi) ;)
uwielbiam te mijanki

czerwiec... w toalecie schroniska na hali Ornak moja szwagierka słyszy o sobie od wypachnionych nastolatek "ej zobacz jaka ona brudna " :))

gratuluje udanej wyprawy
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

Również przyłączam się do gratulacji i czekam na ciąg dalszy fotorelacji :-)
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

kael pisze:"ej zobacz jaka ona brudna "
tego jeszcze nie usłyszałam, ale kurczę się w sobie, gdy widzę te ładnie wyglądające panie na szlaku pozostawiające przyjemny zapach perfum ;))
Nesek pisze:czekam na ciąg dalszy fotorelacji
no właśnie... miałam pisać, ale okazuje się że tegoroczny sezon jest dla mnie tak łaskawy, że szykuje mi się już trzeci wyjazd w Tatry :) Było 1,5 tygodnia w Polskich, potem kurs skałkowy, a teraz? A teraz to chyba Mięgusz i Gerlach w następny weekend jeśli okoliczności będą sprzyjające :) Jeśli nie, to samo przebywanie już nastraja mnie pozytywnie!

Dlatego z relacją się wstrzymam, aż do kolejnego powrotu. Oby szczęśliwego.

Z pozdrowieniami, Aleksandra :)
http://www.youtube.com/watch?v=tlAMPbD_wUM
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Olusia pisze:Z pozdrowieniami, Aleksandra
Co tak oficjalnie ? :D
...a filmu nie da się obejrzeć. :-( .... trzeba się zalogować i czekać łaskawie na zezwolenie właścicielki, phi...
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

krzymul pisze:Co tak oficjalnie ?
starzeję się ;))
krzymul pisze:.a filmu nie da się obejrzeć.
zbyt wiele nie straciłeś, ale już działa, już dobrze ;)
ODPOWIEDZ