Na stonkowym szlaku

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Na stonkowym szlaku

Post autor: mefistofeles »

PROLOG

Wyjazd z dzieckiem na kilka dni to poważna operacja logistyczna. O ile jeadąc we dwoje można zabrac się w plecaki + ew. torba foliowa z kanapkami na drogę to wyjazd z bardzo młodym człowiekiem wymaga juz ciut więcej. Tak więc do bagażnika trafiają:

- wózek (uniwersalne podwozie na pompowanych kołach i duży sporcik) - w sumie w 4 kawałkach
- pełno jego żarcia (obiadki, deserki, mleko, chrupki i inne cholerstwa, których nie będziemy kupowac na miejscu ani przyrządzać, bo szkoda czasu)
- łóżeczko turystyczne (20x20x120cm po złożeniu, 12kg wagi)
- pampersy, ciuchy - razem torba, która nam dwojgu by starczyła na miesiąc ;)

Tak załadowani ruszamy w Polskę - do przejechania 550km z północy na południe - z Polski A do Polski b czy odwrotnie - tak czy owak połączenia drogowego sensownego między północą a południem póki co nie ma. Mimo to przez Łódź udaje się przejechac sprawnie, a młody budzi się dopiero przed Częstochową. Nie unikamy jednak korka na zakopiance - popsuta ciężarówka blokuje pas, ruchem kieruje policja a korek ma kilka kilometrów.

Na szczęscie kwatera w Krościenku okazuje sie taka jak miała być - duży, jasny i czysty pokój z ładnym widokiem z okna.

C.D.N.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

W sobotę piękne słońce - ruszamy więc do Szczawnicy. Tam zostawiamy auto (zaboli przy płaceniu za parking) i idziemy na Słowację - Drogą Pienińską. Widać z niej połowę tego co na spływie, ale za to można się zatrzymać i nie trzeba płacić. Mimo upału jest znośnie - droga cały czas wije się w cieniu drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek




Przed Czerwonym Klasztorem niebo zaczyna trochę pomrukiwać, na szczęscie na tym poprzestaje. Jemy gulasz w przyklasztornej knajpie i kładką przechodzimy do Sromowców. Jako, że młody robi się głodny a pogoda niepewna łapiemy busa do Szczawnicy gdzie spędzamy resztę dnia.





W niedzielę z rana popaduje. Dopiero około południa wychodzi słoneczko - pakujemy więc wózek i ruszamy na zwiedzanie. Na pierwszy ogień - Niedzica. Piekna kreta droga najpierw stromo w górę a potem jeszcze bardziej stromo w dół przeprowadza nas przez góry do niedzickiego zamku. Parkujemy pod zamkiem (10PLN za wjazd, bez limitu czasu) i idziemy na zaporę. Atrakcją okazuje się specyficzne malowidło na koronie zapory. Znowu zbiera się na burzę - zbieramy się więc do auta i jedziemy do Sromowców - przez kładkę idziemy na słowację i -tym razem winnej knajpie - raczymy się się cesnakovą i vyprazanym syrem :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek



W międzyczasie ogromna chmura burzowa lokuje się nad Tatrami i ma się tam dobrze. My zaś jedziemy dalej wokół jeziora Czorsztyńskiego. W Dębnie jakiś dziad usiłuje zedrzeć z ans 5 złotych za parkowanie, szczęsliwie obok jest drugi parking - całkowicie darmowy :). A przy zabytkowym kościele tabliczka informująca, że parafia nie ma nic wspólnego z parkingiem przy drodze.

Obrazek

Obrazek


Usiłujemy jeszcze zajechać do Czorsztyna, niestety na miejscu okazuje się, że zamek juz jest zamknięty. Niepocieszeni wracamy do Krościenka...

Obrazek

Obrazek
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Fajnie. Trzeba było tylko przejść do Czerwonego Klasztoru bo to jedyne miejsce, ż którego można zobaczyć Trzy Korony w całej okazołości - z polskiej strony trochę trudno. Ale pewnie będzie o tym w dalszej części.

PS.
Wędrowałem kiedyś po Tatrach z młodym małżeństwem z 1.5 rocznym synem. Aśka dźwigała plecak, w którym 3/4 pojemności stanowiło "oprzyrządowanie"młodego człowieka a Krzyszto nosidło z młodym człowiekiem oraz rzeczami, które w żaden sposób nie chciały wejść do plecaka (przemieszczaliśmy się samochodem, to co się nosiło to były rzeczy absolutnie niezbędne już po opuszczeniu samochodu i wejściu w góry). Zawartość bagażnika w ich aucie była mniej więcej taka jak opisuje Mefi. Bagażnik mojego auta (ja i 10-letni wnuk) był dziwnie pusty w porównaniu z ichj a pojemności były zbliżone.
Jestem gorszego sortu...
slax

-#3
Posty: 163
Rejestracja: sob 03 maja, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slax »

Tak , naprawdę tam jest pięknie. Byłem tam z rodziną tydzień temu.Polecam koniecznie spływ Dunajcem.No ale z tak małym dzieckiem może to być trudne bo spływa się 2,5 godziny ze Sromowiec do Szczawnicy ( nie ze Sromowców ).
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

slax pisze:ze Sromowiec do Szczawnicy ( nie ze Sromowców ).
Chyba masz racje, tak samo jak z Kielc, nie z Kielców i Katowic, nie Katowiców.
Kurde, a ja mówiłem ze Sromowców. Fujjj.... :-(
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tomku - to oczywiście rzecz gustu, ale ja bym te zdjęcia trochę bardziej wysycił barwnie - suwaczek w prawo i będzie ok.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janku - doszliśmy do Czerwonego Klasztoru, ale najlepszy widok na Trzy Korony jest ze Sromowców...wróć! Sromowiec jednak.

Co do plecaka to cały osprzęt młodego na jednodniową wycieczkę mieścił się w torbie na wózek lub komorze nosidełka - nie ma tego dużo wbrew pozorom - 4 pampersy, dwa lub 3 małe słoiczki z żarciem, 3 buteleczki z wodą, kilka ciuszków i termos, może z 3 kilo to waży - nie jest źle.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Nie będę się spierał, mnie się wydawało, że z Sromowiec (całe życie mówiłem "z Sromowców") kąt patrzenia jest zbyt ostry, a z Czerwonego Klasztoru jakby naturalniejszy.

Z Czerwonego Klasztoru w mojej wdzięcznej pamięci (wczesne lata 90-e) pozostała dość skromna z wyglądu restauracja, w której serwowano znakomitą zupę czosnkową i gulasz po węgiersku o szatańskiej mocy. takiej, że podejrzewam, że na Węgrzech byłoby trudno.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

może to ta sama, w której byliśmy;) gulaszu nie jadłem, ale czosnkowa pyszna była...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

W poniedziałek ruszamy do Zakopanego. Wybieram piękną,widokową drogę przez Niedzicę, Łapsze i Czarną Górę,choć i tak na wjeździe do Zakopanego muszę swoje odstać w korku. Kierunek - Dolina Kościeliska. Parkingi przy wejściu do doliny wypełnione w 80% - urok letniego sezonu. Wypakowujemy wózek i ruszamy. Upał mocno daje się we znaki, na szczęście im dalej w głąb doliny tym robi się przyjemniej. Dłuższą przerwę robimy sobie przy schronisku. Jak ruszamy w dół jest już dużo znośniej. Młodemu też humor się poprawił, kilka odcinków dumnie przechodzi na własnych nogach :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak dojeżdżamy do Zakopanego jest już późno - ale nie na tyle późno by do wypożyczalni wróciły nosidełka -cel naszego przyjazdu. Idziemy więc coś zjeść, choć przy tym upale apetyt nie ten i nie daję rady żeberkom... Dopiero krótko przed 20 udaje się jedno nosidło ustrzelić -okazuje się całkiem wygodne i dla mnie i dla pasażera. Na kwaterę wracamy już po ciemku.


Wtorek.

Przed południem (z dzieckiem naprawdę trudno wcześniej się wybrać) ruszamy na przystanek w Krościenku by złapać busa do Sromowiec. Chętnych nie ma więc czekamy. W końcu młody zaczyna marudzić a i zbliża się jego pora karmienia więc wracamy na kwaterę. 3 kwadranse później z nakarmionym i przewiniętym młodzieńcem ponownie pojawiamy się na przystanku - okazuje się, że bus na nas czeka, więc od razu ruszamy.

W Sromowcach ruszamy w górę w stronę wąwozu Szopczańskiego.Dziś znowu jest gorąco, ale piękne widoki to rekompensują. W wąwozie za to robi się wyraźnie chłodniej. Piękny szlak dnem szybko ustępuje morderczym zakosom, które uświadamiają nam czemu przełęcz Szopka zwie się też "Chwała Bogu". Od przełęczy na szczyt jest pół godziny miłego spacerku przez las i widokowe polany. W końcu docieramy do kasy biletowej -mamy szczęście - na szczycie jest tylko kilka osób. Gdy schodzimy mijamy sporą wycieczkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W dół do Krościenka idziemy spacerowym tempem, babci z kompotami już nie ma (a może nie było jej wcale? Koś wie?). Szlak łągodnie sprowadza nas do miasta.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Widzę, że wyprawa z Maluchem to istna akcja z wyjątkowo dokładnym planowaniem co, jak i ile. Mefistofeles jak widać jesteście świetnymi strategami :-) Piękna pogoda się Wam trafiła, a i młodzieniec na zdjęciach zadowolony :-) tak jak rodzice ;-)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

W środę znów jedziemy do Szczawnicy. Parkujemy przy ujściu Grajcarka i ruszamy w górę niebieskim szlakiem koło schroniska Orlica. Szlak biegnie stromo przez ciemny las ale w końcu wyprowadza nas na polanki przed Szafranówką. Odbijamy jednak w bok na Palenicę by w kulturalny sposób nakarmić młodego. Upał zelżał więc młodemu poprawił się humor - zainteresował się też bardzo pasącą się nieopodal owieczką. Po godzinie popasu ruszamy dalej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Za Szafranówką szlak stromym skalistym zejściem opada jakieś 20 metrów, ale poza tym jest to spacer przez łaki i lasy. Nie mamy jednak czasu ni możliwości by przejść go całego - po mniej-więcej godzinie odbijamy w dół wzdłuż znaków czerwonego rowerowego i okrążając Jarmutę schodzimy do Szczawnicy. Do samochodu (i pobliskiej restauracji u Zosi) mamy jeszcze 4km marszobiegu przez miasto :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Czwartek to ostatni dzień na działalność górską. Musimy też oddać nosidełko, więc udajemy się do Zakopanego. Tym razem na rondzie w Bukowinie wybieram wariant przez Głodówkę - warto- bo choć w korku przed Zakopanem też musimy swoje odstać to chociaż nacieszyliśmy się widokami. Parkujemy przy 3 Maja i kierujemy się w stronę doliny Białego (po drodze jednak musimy nakarmić młodego na co sporo czasu ucieka). Okazuje się, że nie jest łatwo do niej trafić - ulica Do Białego wprowadza w lasek z plątaniną dróżek i ścieżek, gdzie lekko błądzimy i wychodzimy na drogę pod Reglami kilkaset metrów dalej niż byśmy chcieli.

Obrazek

Obrazek

Z Doliny Białego do Ścieżki nad Reglami idziemy dość sprawnie, na górze jednak musimy dać młodemu odetchnąć od nosidła. Jak już ma dosyć chodzenia wnosimy go na Sarnią Skałę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga w dół już taka przyjemna nie jest - dziecko na plecach to nie to samoco plecak i uważać trzeba bardziej, więc schodze dość wolno. Dłuższy postój robimy sobie dopiero przy bufecie w dolinie Strążyskiej - uczynni górale za darmo dają nam spory gar wrzątku byśmy mogli podgrzać młodemu obiadek. Nakarmieni, napojeni i opatrzeni (Asia się poślizgnęła i rozcięła sobie nogę) pędzimy doliną do samochodu. Potem tylko oddajemy nosidełko i posilamy się w wiadomej pizzerii... Następnego dnia czeka nas całodzienna podróż do domu...

Obrazek

Obrazek




KONIEC
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Gratulacje dla młodego, w takim wieku zdobyć Sarnią Skałkę to nie lada wyczyn. ;-) :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

Gratuluję wyprawy i zazdroszczę pogody - widać, że syn zadowolony z wycieczki w góry bo praktycznie na żadnym zdjęciu uśmiech nie znikał z jego twarzy :-) - przemierzanie szlaków i zdobywanie szczytów pewnie musiało być było sporą atrakcją dla malucha, a szczególnie to dokonywane w nosidełku na plecach niestrudzonego taty ;-).

Za rok mam nadzieję, że będę miał czas i odwiedzę Pieniny :-)
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

No piękne te zdjęcia! Do twarzy Ci z żoną i dzieckiem, więc chyba zacznę wierzyć w instytucję małżeństwa ;)
Byliście w tym samym czasie co my i kilka dni po Was odwiedziliśmy Niedzicę.

I to jest reklama na stonkowe szlaki!
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Olusia pisze:Do twarzy Ci z żoną i dzieckiem, więc chyba zacznę wierzyć w instytucję małżeństwa
Ma swoje zalety ;)

Więcej zdjęć ze stonkowych szlaków tutaj:
https://picasaweb.google.com/1177013867 ... yTatry2012
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Darycjusz

-#3
Posty: 140
Rejestracja: wt 19 wrz, 2006
Lokalizacja: Katowice

Post autor: Darycjusz »

zawsze twierdziłem, że "stonkowe" szlaki najczęściej nie są mniej piękne od innych (no może poza droga do moka i niektórymi wyjątkami). Piękno może odbierać nieco tłumek przypadkowych ludzi i problem w wyciszeniu się i wczuciu w góry, ale jak się wyjdzie odpowiednio wcześnie, albo odpowiednio późno jak kto woli, to są ciekawe. Ja sam byłem na Giewoncie trzy razy, i na pewno nie powiem, że nie warto tam się wybierać. Tyle, że zawsze jak byłem to poza mną były pojedyncze osoby.
Z dzieckiem na pewno trudniej tak elastycznie dobierać sobie czas wyjścia, ale za to pewnie ma się okazję do odwiedzenia tych szlaków, które zawsze jakoś się zostawiało z boku idąc gdzieś dalej, wyżej...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Darycjusz pisze:zawsze twierdziłem, że "stonkowe" szlaki najczęściej nie są mniej piękne od innych (no może poza droga do moka i niektórymi wyjątkami).
Ja też tak uważam..........nawet razem z drogą do moka i dzięki maluszkowi można się było o tym przekonać :-)
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ