Tatry 2012 - CZYSTE TATRY

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Joanna pisze:
Żabi Koń pisze:W rzeczywistym świecie rozmawia się z człowiekiem, a nie z amebą. Też Ci to przeszkadza?
No właśnie: z człowiekiem. Kiedy ja rozmawiam z człowiekiem, to płeć nie jest jedynym (ani nawet niezbędnym) kryterium jego człowieczeństwa... :think: No chyba, że rozmawiam w określonym celu 8)

Może podzielmy info o nadawcy na istotne i nie. To, że w ogóle piszę, to chyba wystarczająca gwarancja tego, że nie jestem amebą. To, że piszę po polsku, daje Ci ogromnie dużo dodatkowej informacji - n.p. możesz liczyć na sporo wspólnych uwarunkowań kulturowych, wspólnie przeczytane książki i pewien wspólny zasobu wiedzy o Polsce i świecie.
Ale do czego, na forum o górach, potrzebne Ci info o mojej płci? Gdyby to było forum o ciąży i rodzeniu dzieci, to rozumiem.


No cóż, Szanowni Forumowicze, pozwoliłam sobie na kontynuację lekkiej kpiny Igły z naszej (mojej też) skłonności do automatycznego warunkowania odbioru według płci nadawcy. Język polski ma to do siebie, że płeć natchmiast się uwidacznia przy pisaniu w pierwszej osobie, i ponieważ czytuję to forum od pewnego czasu, to płeć kol. Igły jest dla mnie oczywista. Umknęła jednak jednemu z forumowiczów, co wywołało najpierw Igły a potem moją ochotę zażartowania ze stereotypów.

Żabi Koniu, to nic personalnego - refleksja o naszych nieświadomych schematach myślowych jest ogólna i dotyczy także mnie samej.
Ale miło że przedstawiasz się jako Joanna a nie X29-V :D
Każdemu jego Everest...
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Smolik pisze:Tyle,że jak człowiek zaczyna ściemniać w tak prozaicznej sprawie to rozmowa z nim na inne tematy może być lekko mało wiarygodna.
Zażartować to nie to samo co ściemniać. Ani ja, ani (dla uważnego czytelnika) Igła nie kryliśmy swojej płci, choć dalej nie rozumiem, na co ona potrzebna do dyskusji o czystości w górach.
Smolik pisze:Temat defekacji czy diurezy dobowej w górach zostawiam sobie dla mojej wiedzy :D
Ja też 8)
andy67 pisze:No cóż, wydaje mi się że zawsze to miło wiedzieć chociaż mniej więcej kto tam jest po drugiej stronie.
Jasne, bo forum to nie tylko intelektualna wymiana zdań, ale też jakaś mała społeczność. Dlatego też postarałam się grzecznie przedstawić na odpowiednim wątku :-). W tym wypadku chodziło jednak o dyskusję na bardzo konkretny temat :-P , do którego płeć dyskutujących miała się nijak.

Przyznaję, że czasem jestem cholernie zmęczona tym, że ludzie w rzeczowej dyskusji (a nie towarzyskim obcowaniu) nie umieją oddzielić przesłania od osoby, i w takich momentach napada mnie nieodparta chęć zrobienia im kawału w stylu Igły.
andy67 pisze:Ale miło że przedstawiasz się jako Joanna a nie X29-V :D
Nawzajem, "Andy" :-)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Takie mamy czasy, że płeć nie ma znaczenia, że w imię politycznej poprawności jest policeperson. Człowiek to po pierwsze albo kobieta, albo mężczyzna. To jest jego podstawowa kwalifikacja i naturalne jest poznanie tej pierwszej. W necie jest to trudniejsze i tylko wbija się nienaturalny podział np. na zwolenników Tatr Słowackich i zwolenników Tatr Polskich. W normalnym życiu tak nie jest, bo pierwsze dowiadujesz się, ze ktoś jest kobietą, a później jakiej muzyki lubi słuchać (no chyba, ze patrzysz od tyłu a ma długie włosy ;)).

Język polski jest uzalezniony od płci i po co to zmieniać? Co w tym jest złego? Pisanie raz tak, raz tak zwyczajnie denerwuje i sieje ziarnko niepewności "z kim ja rozmawiam"... I wydaje się, że z oszustem.

Ciekawe czy faceci też czasami piszą "zrobiłam"? No może z po za tymi z najkrótszego kawału świata... Zakrawa to o jakiś kompleks.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Żabi Koń pisze:Człowiek to po pierwsze albo kobieta, albo mężczyzna. To jest jego podstawowa kwalifikacja i naturalne jest poznanie tej pierwszej.
Drobiazg - zapomniałeś zacząć to zdanie od "Dla mnie..." ;). Bo widzisz, akurat dla mnie człowiek to "po pierwsze" zupełnie co innego. To żadna PP, po prostu tak czuję, a inni widocznie inaczej i trudno się o tym wzajemnie przekonywać.
Możemy więc w dobrym nastroju podpisać protokół niezgodności, i przejść do dyskusji o Tatrach ;).
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

To dla Ciebie jaka jest inna "cecha", którą poznajesz jako pierwszą gdy poznajesz człowieka?


EDIT:
Nie piszę (w znacznej większości) tutaj żeby rozmawiać o Tatrach, tylko żeby się kłócić i robić gnój!!!!
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Żabi Koń pisze:To dla Ciebie jaka jest inna "cecha", którą poznajesz jako pierwszą gdy poznajesz człowieka?
Co jest "poznaniem"? Chyba przecież nie pierwszy rzut oka na wygląd, czy sprawdzenie, co kto ma między nogami? Jeśli już uznaję, że kogoś choć trochę "poznałam", to najważniejsze w tym procesie było poznanie sposobu myślenia, odczuwania, i ogólnie stosunku do świata i życia tej osoby. Dalej nie jej płeć - no chyba że, jak pisałam, man inne zamiary niż towarzyskie 8) .
Żabi Koń pisze:EDIT:
Nie piszę (w znacznej większości) tutaj żeby rozmawiać o Tatrach, tylko żeby się kłócić i robić gnój!!!!
message received 8)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Poznać w sensie ktoś Ci kogoś przedstawia.
Dobrze, źle się wyraziłem "zobaczyć kogoś", "zwrócić uwagę na kogoś". Zarejestrowałaś kooś w swojej głowie i co pierwsze zarejestrowałaś?

P.S.
Kolejna sprawa, to to, że fajnie by było żeby nie trzeba było zaglądać między nogi żeby taką wiedzę uzyskać.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

gb pisze:
Joanna pisze:Zażartować to nie to samo co ściemniać. Ani ja, ani (dla uważnego czytelnika) Igła nie kryliśmy swojej płci, choć dalej nie rozumiem, na co ona potrzebna do dyskusji o czystości w górach.
Tu - przynajmniej jeśli o mnie chodzi - problemem nie jest potrzeba znajomości płci interlokutora w zależności od tematu. Problem sprowadza się do poprawności - w miarę możliwości - językowej.
Pseudonim "Igła" - dosyć jednoznacznie określa rodzaj gramatyczny - jaki powinno się stosować.
Żabi Koń również zwracał na to uwagę.
Bez dokładniejszego rozpoznania dosyć trudno zrezygnować z form przypisanych odmianie rodzaju żeńskiego i odpowiednich końcówek.

pozdrawiam
gb 8)
Ten czysto językowy aspekt sprawy doskonale rozumiem. Sama miałam kłopoty, jak odmieniać nicka koleżanki Gaton (Gatonki???), no i... właśnie, została "koleżanką". Ale jednak ten męsko odmieniający się nick nie skłonił mnie do zwracania się do niej w rodzaju męskim, więc da się to załatwić. Analogicznie byłoby: "kolego Igła (albo nawet po prostu: "Igło"), byłeś tam i tam..."
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

gb pisze:tja - dla Ciebie - drogi Joanno (?), droga Joanno - rozróżnienie płci sprowadza się wyłącznie do sprawdzenia stanu posiadania pomiędzy nogami???
Dosyć dawno zostało potwierdzone - przez naukowców obu płci - że sposób myślenia, odczuwania, stosunku do świata (ogólnie i w szczegółach) - jest w znacznym stopniu zależny od płci danego osobnika.
Z pewnością, ale to prawda statystyczna. Jako naukowiec doskonale wiesz, że rozrzut wewnątrz każdej z grup jest większy, niż różnica wartości średnich między grupami, i że wobec tego ta różnica ma zero wartości predykcyjnej w stosunku do właśnie spotkanej, indywidualnej osoby.
Przykład z sąsiedniego wątku: założenie Dagomara o dystrybucji mamuś i tatusiów na słowackie względnie polskie trasy narciarskie może i sprawdziłoby się statystycznie, ale w przypadku mojej rodzinki byłoby dokładnie odwrotnie ;).
gb pisze:W świecie realnym - wygląd zewnętrzny (powiedzmy klasyczny) pozwala tę płeć rozpoznać jednoznacznie. I - czy się to nam (jako "człowiekom") podoba czy nie - dalsze kontaty są od tego rozpoznania zależne.
No niestety tak, ale właśnie tego nie zawsze sobie życzę. Szególnie jeśli chodzi o n.p. szanse w pracy, czy właśnie odbiór moich wypowiedzi w merytorycznych dyskusjach.
Rozumiem, że gdybym tu się spytała o trasy narciarskie w Tatrach, to z powodu mojej płci polecono by mi parę oślich łączek.
gb pisze:Oczywiście - dla Ciebie nie ma znaczenia "pierwszy rzut oka". Ale jesteś - przypuszczalnie - jedyną, wyjątkową przedstawicielką gatunku homo sapiens - w tym zakresie...
Żabi Koń nie pytał o "pierwszy rzut oka", tylko o to, co dla mnie jest ważne przy poznaniu człowieka. Podtrzymuję swoje zdanie na ten temat ;).
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

gb pisze:Jeżeli nie znałaś osobiście owego Gatona i nie wiedziałaś jakiej jest płci osoba kryjąca się pod tym pseudonimem - po prostu należało do czasu ewentualnych wyjaśnień zainteresowanej osoby - odmieniać ów pseudonim zgodnie z zasadami języka polskiego.
Gdzie tu problem?
Akurat koleżanka Gaton przez swoje wpisy dała znać o swojej płci, więc męska odmiana nicka odpadła a priori. Ale jak widzisz, język polski "jest giętki" i ten problem też się dało załatwić ;).

Hmm, zaraz chyba przebierze się miarka Sz. Moderatorów i wylądujemy w koszu :?
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Żabi Koń już wyjaśnił o co mu chodziło i poprawił sformułowanie o "poznaniu", więc proszę nie mydlić.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Żabi Koń pisze:Żabi Koń już wyjaśnił o co mu chodziło i poprawił sformułowanie o "poznaniu", więc proszę nie mydlić.
Sorry, przeoczyłam poprawkę ;)
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Joanna pisze:No niestety tak, ale właśnie tego nie zawsze sobie życzę. Szególnie jeśli chodzi o n.p. szanse w pracy, czy właśnie odbiór moich wypowiedzi w merytorycznych dyskusjach.
Rozumiem, że gdybym tu się spytała o trasy narciarskie w Tatrach, to z powodu mojej płci polecono by mi parę oślich łączek.
A może wyrzućmy komputery przez okno, załóżmy listki figowe i kochajmy się jak łabędzie podczas wschodzacego słońca.
Proszę Cię, na jakim Ty świecie żyjesz?

Może jeszcze zaczniesz narzekać na ten wredny męski świat? Z pewnością Ci okropni faceci nie chcą żeby ich żony zarabiały dużo pieniędzy i je tak gnębią. Kto by chciał żeby ich żona przynosiła kasę do domu? Ja to w ogóle bym się wyzbył wszystkich swoich i zamieszkał pod dębem w Puszczy Niepołomickiej.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Żabi Koń pisze:
Joanna pisze:No niestety tak, ale właśnie tego nie zawsze sobie życzę. Szególnie jeśli chodzi o n.p. szanse w pracy, czy właśnie odbiór moich wypowiedzi w merytorycznych dyskusjach.
Rozumiem, że gdybym tu się spytała o trasy narciarskie w Tatrach, to z powodu mojej płci polecono by mi parę oślich łączek.
A może wyrzućmy komputery przez okno, załóżmy listki figowe i kochajmy się jak łabędzie podczas wschodzacego słońca.
Proszę Cię, na jakim Ty świecie żyjesz?

Może jeszcze zaczniesz narzekać na ten wredny męski świat? Z pewnością Ci okropni faceci nie chcą żeby ich żony zarabiały dużo pieniędzy i je tak gnębią. Kto by chciał żeby ich żona przynosiła kasę do domu? Ja to w ogóle bym się wyzbył wszystkich swoich i zamieszkał pod dębem w Puszczy Niepołomickiej.
Wiesz, trudno mi się odnieść, bo jakbym nie próbowała to nie widzę związku z tematem. Narzekać na "męski świat" nie mam ani zamiaru, ani (osobiście) najmniejszego powodu - ani w mojej pracy ani w moim domu, ani w reszcie mojego życia; ale chyba nie o to chodziło w dyskusji. Możemy się więc dalej pięknie niezgadzać, a nawet pięknie nierozumieć, i... mieć nadzieję, że ten cały OT nie wyląduje w koszu :-)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

A taka była piękna dyskusja :D
Każdemu jego Everest...
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

gb pisze:
Joanna pisze:Ale jak widzisz, język polski "jest giętki" i ten problem też się dało załatwić
Całkowicie się z Tobą nie zgodzę - ale akurat w tej dziedzinie mam bardzo - powiedzmy - konserwatywne poglądy. Ta "giętkość" naszego języka, o której - jak przypuszczam - piszesz - to tylko i wyłącznie: niewiedza, lenistwo, uleganie modzie pochodzącej z innego języka*)
Hmm, ja też jestem bardzo konserwatywna jeśli chodzi o język. Nie bardzo rozumiem co masz na myśli, bo w tym konkretnym wypadku żaden obcy język nie był wmieszany, tym bardziej żadna niewiedza, lenistwo, czy ad hoc tworzone neologizmy. Mogę się jak zawsze mylić, ale wydaje mi się, że "koleżanka Gaton" plus żeńska odmiana dalszego ciągu wypowiedzi, to absolutnie rdzenna, dość zwykła i zupełnie poprawna forma w tej sytuacji.
gb pisze:Jako naukowiec (dzięki za komplement... :)) ) wiem, że nie istnieje coś takiego jak: "prawda statystyczna". Statrystykę szanuję - zwłaszcza, że przy pomocy statystyki można praktycznie - współcześnie - udowodnić prawie wszystko.
Nie podejmuję się prowadzić dyskusji dotyczącej zależności pomiędzy odchyleniem standardowego wartości jakiegoś elementu jednej populacji, a różnicą pomiedzy wartościami średnimi (czego dotyczacymi?) opisującymi dwie populacje. Zwłaszcza, gdy nie został zdefiniowany typ tej wartości średniej...
Poza tym czy nie mylisz wartości predykcyjnej z pozorną? W przypadkach jednostkowych może taka pomyłka nastąpić...
No cóż - ja po pierwsze co prawda kiedyś się bawiłam matematyką, ale jednak wybrałam brudną praktykę (cegła na cegłę itd) i nie jestem naukowcem. Po drugie czyta to forum dość szerokie grono, więc próbuję się posługiwać językiem jak najbardziej codziennym. Po trzecie na pewno mam braki terminologiczne po 42 latach nieposługiwania się na codzień polskim językiem, więc dzięki za zwrócenie uwagi. Po czwarte nie dyskutowałam zależności między odchyleniem standartowym i różnicami wartości średnich (nie ma nic do rzeczy, czego i jakich populacji), tylko czysto matematyczny brak związku ewentualnej różnicy średnich z możliwością przewidzenia analogicznych różnic w wypadku pojedyńczego reprezentanta danej populacji.

Z Twojego postu wynika, że dokładnie zrozumiałeś o co mi chodziło, ale preferujesz dyskusje o ew. błędach w formie i terminologii, zamiast odnieść się do kwintesencji mojego postu i celu mojego komunikatu.
No to ja oczywiście jestem wdzięczna za uzupełnienie braków językowych, ale poddaję się autorytetowi w tej dziedzinie i pasuję.
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Jak piszemy o statystyce to piszemy o próbce losowej. Próbka ma jakiś rozkład i można określić tzw. statystykę, czyli zmienna losową. Gadanie o jakiejś tam jednej sprawie i porównywanie jej drugiej, to zwyczajne nadużycie. Jak porównanie jabłek do jaskółczych penisów.

Jeżeli próbka jest mało zróżnicowana, to można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że dana osoba jest taka jak wychodzi ze średniej. Jeśli jest bardzo zróżnicowana, to wtedy można przetestować np. hipotezę, że znajduje się w danym przedziale.

Po za tym "rozrzut wewnątrz każdych z grup" jakich grup? Grupy są rózne i to zdanie nie jest prawdziwe.
Dajmy na to rozrzut w grupie kobiet co do ich ilości oczu jest bardzo mały. Można przetestować hipotezę, ze każda kobieta ma parę oczu i z dużym poziomem ufności wyjdzie, że jest to prawda.

Po za tym ludzie najczęściej nie wiedzą jak używać statystyki (dziedziny nauki). Zakładają jakieś z dupy rozkłady, czy niezależność zdarzeń. Świat jest skomplikowany i ciężko go opisać, ale jeśli nie będziemy próbować, to równie dobrze możemy wrócić do jaskini. Tak czy siak, ludzie mają z tym problemy. Dlatego ludzie potrafią tym udowodnić wszystko. To jak paradoks z czarnymi kotami. Na zasadzie indukcji matematycznej można udowodnić, ze wszystkie koty są czarne.
Dla n=1 Widziałeś czarnego kota? No widizałeś.
Dla n=k zakładamy, ze jest prawdą i sprawdzamy, ze dla k+1 jest prawdą.
Układamy k kotów w rzędzie i patrzymy se na nie. Wszystkie są czarne z założena. Przyprowadzamy nowego kota i stawiamy na końcu i mamy ich k+1. Odprowadzamy pierwszego i mamy k kotów i też muszą być czarne z założenia. Zatem wszystkie k+1 jest czarnych.
Dla każdego n należącego zbioru liczb naturalnych n kotów jest czarnych. Zatem gdy n jest równe liczbie wszystkich kotów na Ziemi, to mamy wniosek, ze wszystkie koty są czarne.

Gdzie błąd?
Ostatnio zmieniony śr 08 sie, 2012 przez Żabi Koń, łącznie zmieniany 2 razy.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Żabi Koń pisze:Jak piszemy o statystyce to piszemy o próbce losowej. Próbka ma jakiś rozkład i można określić tzw. statystykę, czyli zmienna losową. Gadanie o jakiejś tam jednej sprawie i porównywanie jej drugiej, to zwyczajne nadużycie. Jak porównanie jabłek do jaskółczych penisów.

Jeżeli próbka jest mało zróżnicowana, to można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że dana osoba jest taka jak wychodzi ze średniej. Jeśli jest bardzo zróżnicowana, to wtedy można przetestować np. hipotezę, że znajduje się w danym przedziale.

Po za tym "rozrzut wewnątrz każdych z grup" jakich grup? Grupy są rózne i to zdanie nie jest prawdziwe.
Dajmy na to rozrzut w grupie kobiet co do ich ilości oczu jest bardzo mały. Można przetestować hipotezę, ze każda kobieta ma parę oczu i z dużym poziomem ufności wyjdzie, że jest to prawda.

Po za tym ludzie najczęściej nie wiedzą jak używać statystyki (dziedziny nauki). Zakładają jakieś z dupy rozkłady, czy niezależność zdarzeń. Świat jest skomplikowany i ciężko go opisać, ale jeśli nie będziemy próbować, to równie dobrze możemy wrócić do jaskini. Tak czy siak, ludzie mają z tym problemy. Dlatego ludzie potrafią tym udowodnić wszystko. To jak paradoks z czarnymi kotami. Na zasadzie indukcji matematycznej można udowodnić, ze wszystkie koty są czarne.
Dla n=1 Widziałeś czarnego kota? No widizałeś.
Dla n=k zakładamy, ze jest prawdą i sprawdzamy, ze dla k+1 jest prawdą.
Układamy k kotów w rzędzie i patrzymy se na nie. Wszystkie są czarne z założena. Przyprowadzamy nowego kota i mamy ich k+1. Odprowadzamy pierwszego i mamy z k kotów i też muszą być czarne z założenia.
Dla każdego n należącego zbioru liczb naturalnych n kotów jest czarnych. Zatem gdy n jest równe liczbie wszystkich kotów na Ziemi, to mamy wniosek, ze wszystkie koty są czarne.

Gdzie błąd?
Żabi Koniu, fajnie, że chcesz kontynuować zabawę, tylko się boję, że wkurzymy Wysokich Moderatorów :O
Z calym Twoim wykładem o statystyce oczywiście się zgadzam, ale on dalej nijak się ma do tego, co napisałam - a mianowicie (oczywistego) stwierdzenia, że mając przed sobą konkretnego osobnika, nie masz żadnej pewności o tym, w jakim kierunku i zakresie jakaś jego właściwość odchyla się od wartości przeciętnej dla populacji, której jest reprezentantem.
Oczywiście, dokładnie jak piszesz, prawdopodobieństwo że zgadniesz blisko prawdy jest większe lub mniejsze zależnie od rozrzutu danej właściwości w danej grupie, i dochodzi do 100% jeśli badaną właściwością jest posiadanie dwojga oczu u kobiet, ale nie sprowadzajmy do absurdu, bo nie o tak mało rozrzucone właściwości nam chodziło.

Już próby oceny mojej orientacji przestrzennej (gdzie faktycznie istnieje spora różnica średnich między płciami) czy, żeby wrócić do starego przykładu, poziomu jazdy na nartach, doprowadzą Cię do fałszywych wniosków ;).


Łopatologicznie: między białą i czarną rasą istnieje stwierdzona, spora, genetycznie uwarunkowana różnica w przeciętnym potencjale do wytrenowania szybkiego i eksplozywnego biegania, co widać na każdych zawodach lekkoatletycznych.
Teraz wyobraź sobie, że jesteś trenerem klubu sportowego i szukasz młodych talentów. Masz przed sobą jedno białe i jedno czarne dziecko, ale już tylko jedno wolne miejsce w klubie.
Przyjmiesz to czarne "na wiarę", bo istnieje faktyczne prawdopodobieństwo, że osiągnie więcej niż to białe, czy.... przetestujesz oboje, zamim podejmiesz decyzję?

Otóż ja nie wymagam niczego innego, niż "przetestowania", zanim ktoś wyciągnie wnioski o tym, co umiem, lubię, myślę i mówię.
A jeśli jestem biała, mam talent do biegania, i widzę, że wszyscy trenerzy werbują tyklo czarne dzieci, to... mam ochotę się przemalować ;).


PS o indukcji: zapomniałeś udowodnić, że z faktu, że kot k jest czarny, wynika, że kot k+1 też jest czarny ;).
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze:
Joanna pisze:Ten czysto językowy aspekt sprawy doskonale rozumiem. Sama miałam kłopoty, jak odmieniać nicka koleżanki Gaton (Gatonki???), no i... właśnie, została "koleżanką". Ale jednak ten męsko odmieniający się nick nie skłonił mnie do zwracania się do niej w rodzaju męskim, więc da się to załatwić. Analogicznie byłoby: "kolego Igła (albo nawet po prostu: "Igło"), byłeś tam i tam..."
Jeżeli nie znałaś osobiście owego Gatona i nie wiedziałaś jakiej jest płci osoba kryjąca się pod tym pseudonimem - po prostu należało do czasu ewentualnych wyjaśnień zainteresowanej osoby - odmieniać ów pseudonim zgodnie z zasadami języka polskiego.
Gdzie tu problem?

pozdrawiam
gb 8)
Kiedy odpowiadałam Gatonowi w temacie o schroniskach też na początku myślałam, że to facet, bo tak wynikło z nicka.
Gaton jednak zaraz w kolejnym poście sam sprostował, ze jest kobietą.

Osobiście zdecydowanie lubię wiedzieć czy rozmawiam z kobietą czy z facetem, chociaż na prawdę nie interesuje mnie co rozmówca ma między nogami, bo nie prowadzę rozmów w takich celach (jestem od 28 lat szczęśliwą mężatką).

Niemniej faktem jest, że w każdych okolicznościach czy to służbowych czy towarzyskich inaczej rozmawiam z facetem a inaczej z kobietą.
Inne argumenty łatwiej (oczywiście statystycznie) trafiają do kobiet zaś inne do mężczyzn.
A ja dyskutuję dla przyjemności dyskusji i aby kogoś przekonać.

Sama mam wśród dobrych znajomych od czasów studiów "męski" nick, ale aby uniknąć nieporozumień w Internecie go nie używam.

edit:
Trochę rozwinę.

Pracuję jako help-desk, wdrożeniowiec systemów informatycznych, pomoc techniczna (wszystko w jednym) w firmie liczącej około 400 stanowisk komputerowych.
Pracuję z ludźmi, często muszę ich przekonywać do pewnych rozwiązań i muszę to robić skutecznie.

Zatrudnionych jest około 300 kobiet, 100 mężczyzn.
Oczywiście nie jest to żadna próbka statystyczna, bo jest zbyt mała.

Niemniej jednak już na takiej próbce można stwierdzić, że do większości kobiet lepiej trafiają argumenty emocjonalne, do mężczyzn - rozumowe. Zdecydowanie nie do wszystkich a do większości. Jakaś krzywa Gaussa to oczywiście obrazuje.

Sama zdecydowanie mieszczę się na jakimś całkowitym końcu tej krzywej, bo do mnie trafiają wyłącznie argumenty logiczne. W tej dziedzinie zupełnie nie jestem kobieca. Mam również doskonałą orientację w przestrzeni, lepszą od wielu facetów.

Ale o tym że wolę dyskutować na logiczne argumenty a nie używając emocji przekonuję swojego rozmówcę dopiero w czasie dyskusji.
Na początek jednak wolę aby wiedział że jestem kobietą.
Ostatnio zmieniony śr 08 sie, 2012 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

gb pisze: Kwintesencji Twojego postu nie zrozumiałem ani na jotę, podobnie jego celu.
Jeszcze jedna próba wyjaśnienia w poście do Żabiego konia ;).
gb pisze:Twoja obrona kolegi Igły jest bardzo szlachetna :)
Ani mi w głowie! Nie wszystko na tym świecie jest atakiem i obroną ;).
ODPOWIEDZ