Piszę do was raczej z prośbą o poradę a nie z konkretnym pytaniem, licząc na wasze doświadczenia:)
Otóż od wielu (czyli sześciu) lat co roku jeździłem w Tatry z jednym i tym samym znajomym, na tydzień - półtorej tygodnia w roku. Ten mój znajomy pojechał z początkiem 2012 na stałe za wielką kałużę (z tego co wiem to do jakiejś wsi w Illinois) no i z podróżą w góry zostałem sam. Nie mam znajomych którzy szczególnie wyrywali by się w Tatry, próbowałem namawiać, no cóż będę dużo mówił - jednym słowem lipa.
W takim razie podjąłem decyzję o samotnym wyjeździe (20 - 2x sierpnia), i w związku z tym mam do Was pytanie czy ktoś ma już podobne doświadczenia i mógłby mi coś poradzić.
Między innymi:
- czy mam jakieś szanse poznać w schronisku jakichś nowych towarzyszy podróży (innymi słowy: czy ludzie tolerują przyjmowanie nowych do swoich wycieczkowych ekip:) )
- jakie są wasze wspomnienia z takich samotnych wojaży
- ogólnie, czy to dobry pomysł, tak wybierać się samemu...
I tak dalej.
Mam 24 lata obecnie, doświadczenie górskie średnie, może troszkę więcej (tzn. czysto turystyczne: OP, Rysy, Chłopek, ogólnie w Polskich Tatrach wszystko), więc o bezpieczeństwo raczej się nie boję, oleju w głowie też mi nie brakuje (chyba
Poradźcie, dobry pomysł z tym samotnym wyjazdem?
Pozdrawiam, Gregory.






