Czy schroniska w Tatrach to schroniska?

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Joanna pisze:
Jagiellonia w Tatrach pisze:(...) Czyli traktuję je jak przytulne przydrożne gospody, więc Janek ma całkowitą rację.
No widzisz - a ja akurat traktuję je typowo jak schroniska, tzn (na tę chwilę jedyną legalną) możliwość przenocowania w górach, i myślę, że nie jestem specjalnie odosobniona.
Ejże Joanno - czyżbyś stawiała znak równości góry = Tatry.

W górach rozumianych szerzej niż Tatry jest mnóstwo innych legalnych możliwości nocowania, a nie tylko schroniska. I z takich skwapliwie korzystam.
Joanna pisze:
Z mojego egoistycznego punktu widzenia najlepszy (i chyba niezbyt skonfliktowany z aspektami ochrony przyrody) byłby powrót do koncepcji "schron", tzn bezobsługowy dach nad głową z wodą, WC, ewentualnie samoobsługowym grzejnikiem i zamkiem na kod, który otrzymuje się po uiszczeniu SMS-owej wpłaty do jakiejś centralnej recepcji. Nie boję się o "nastrój" takiego schroniska, bo myślę, że reflektujący na takie warunki górołazi świetnie by go sobie wzajemnie stworzyli.
Tu się całkowicie zgadzam.
Joanna pisze: Wiem, wiem, że "nierealne"...

Wcale nie takie całkiem nierealne.
Wiele razy nocowałam w górach Słowacji w takich "samoobsługowych" schronach, tylko wcale nie było tam jakiegoś zamku na kod wysyłanym SMS-em a tylko zwyczajne drzwi na skobel.
Trzeba było przynieść sobie drzewo, napalić w piecu, a po sobie dokładnie posprzątać, śmieci zabrać ze sobą, a wszelkie "papierzaki" dokładnie zakopać.
Jeżeli takie schrony są wysoko w górach to turyści o nie dbają.

Nocowałam również w schronie który był otwarty a w izbie gdzie się spało była skarbonka (przytwierdzona do ściany) gdzie się wrzucało opłatę za nocleg (około 1 euro, było to jeszcze za czasów koron na Słowacji).

Również w polskich górach kilka razy w roku nocuję w bacówkach i szałasach.
Niestety nie są one w tak dobrym stanie jak samoobsługowe schrony na Słowacji i często są zaśmiecone.

Poza tym są chatki studenckie i czynne latem bazy namiotowe.

Uważam że same Tatry są na tyle małe, że góry te całkowicie mogłyby się obyć bez schronisk, co z pewnością byłoby korzystne dla tatrzańskiej przyrody (mniejszy napływ turystów). W imię swoje egoistycznej "przyjemności nocowania w górach" domagamy się aby one były.
Tylko że chętnych do nocowania / przebywania w nich jest kilka milionów ludzi rocznie.
Dlaczego akurat my mamy być w jakiś sposób wyróżnieni, przecież każdy ma takie samo prawo do korzystania ze schronisk ?
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

Basia Z. pisze:Ejże Joanno - czyżbyś stawiała znak równości góry = Tatry.
Sorry jeśli zawężyłam temat, ale w tytule wątku są "schroniska w Tatrach", i rzeczywiście pisząc "w górach" miałam na myśli "w Tatrach".
Basia Z. pisze:(...) Wiele razy nocowałam w górach Słowacji w takich "samoobsługowych" schronach, tylko wcale nie było tam jakiegoś zamku na kod wysyłanym SMS-em a tylko zwyczajne drzwi na skobel. Trzeba było przynieść sobie drzewo, napalić w piecu, a po sobie dokładnie posprzątać, śmieci zabrać ze sobą, a wszelkie "papierzaki" dokładnie zakopać. Jeżeli takie schrony są wysoko w górach to turyści o nie dbają. Nocowałam również w schronie który był otwarty a w izbie gdzie się spało była skarbonka (przytwierdzona do ściany) gdzie się wrzucało opłatę za nocleg (około 1 euro, było to jeszcze za czasów koron na Słowacji).
Dokładnie tak działają (jeśli w ogóle istnieją) małe chatki w szwedzkich górach, trochę większe mają czasem "chatara", ale poza tym niewiele więcej (przy wejściach na bardziej popularne szlaki są też bardziej konwencjonalne schroniska, i takie są też bardziej powszechne w Norwegii). OK - przyznaję, że ten "kod na SMS" wymyśliłam doraźnie, żeby uniknąć oskarżeń o naiwność p.t. "Skandynawia to nie Tatry"... 8)
Basia Z. pisze:(...) Uważam że same Tatry są na tyle małe, że góry te całkowicie mogłyby się obyć bez schronisk, co z pewnością byłoby korzystne dla tatrzańskiej przyrody (mniejszy napływ turystów). W imię swoje egoistycznej "przyjemności nocowania w górach" domagamy się aby one były.
Tylko że chętnych do nocowania / przebywania w nich jest kilka milionów ludzi rocznie.
Dlaczego akurat my mamy być w jakiś sposób wyróżnieni, przecież każdy ma takie samo prawo do korzystania ze schronisk ?
Pełna zgoda, że zamknięcie schronisk byłoby korzystne dla tatrzańskiej przyrody przez ograniczenie napływu turystów - to chyba oczywiste. Ale wydaje mi się, że lwia część takiej redukcji dokonałaby się już przez zredukowanie schronisk do "schronów" - jak wszyscy piszecie (i co widać gołym okiem), dla decydującej większości odwiedzających straciłyby całą siłę atrakcji.
Ja po prostu odniosłam się do tematu wątku, i starając się o pewną dozę realizmu :-) byłam gotowa zadowolić się takim kompromisem między górołazami a przyrodą - w każdym razie byłoby dużo lepiej, niż teraz.

Wersja, która jeszcze bardziej zredukowałaby ilość nocujących w górach, to rzeczywiście zburzenie schronisk, w zamian za kilka dozwolonych miejsc na biwak (z wodą, sanitariatem i tylko na jedną noc).
No ale jestem architektem, i myśl o zburzeniu Morskiego Oka (i paru innych) budzi mój istynktywny protest ;)

PS Zapominamy też chyba trochę, ile spalin produkują te wszystkie codzienne samochodowe karawany od i do Zakopanego. Dobrze utrzymane kempingi na granicach parku, zakaz parkowania niezamieszkałym i efektywnie zorganizowana zbiorowa komunikacja to może jedna z lepszych przysług, które możnaby było oddać tatrzańskiej przyrodzie...
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Na naszym forum zauważyłem 2 skrajne, zdawałoby się sprzeczne opinie dot. wpływu funkcjonowania schronisk na wielkość ruchu turystycznego. Jedna, że schroniska przyciągają w góry rzesze nieprzygotowanych turystów, a druga, że ich przy sobie zatrzymują, nie puszczając wyżej. Tak więc na odcinku od parkingów, kwater, przystanków do miejsc, gdzie one stoją napewno liczba turystów jest zwiększona, przez samo istnienie schroniska. Uważam jednak, że dalej, czyli od schronisk po szczyty i przełęcze liczba turystów nie jest zwiększona.
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Joanna pisze:(i nie przemówią do mnie argumenty o ciężkim plecaku - ostatnio na 7 dni wędrówki w Laponii, z namiotem i 100% prowiantu, ważył brutto 7,5 kg,
Strasnie mało jesz :O
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Szkoła przetrwania ... robaczki i te sprawy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Joanna

-#1
Posty: 48
Rejestracja: pn 30 lip, 2012
Lokalizacja: 1000 km za daleko

Post autor: Joanna »

igła pisze:
Joanna pisze:(i nie przemówią do mnie argumenty o ciężkim plecaku - ostatnio na 7 dni wędrówki w Laponii, z namiotem i 100% prowiantu, ważył brutto 7,5 kg,
Strasnie mało jesz :O
To żadne misterium, po prostu jak wszyscy noszę wyłącznie (i własnoręcznie) suszony prowiant, bo inaczej by się nie dało gdzieś dalej pójść. 400g/dzień o średniej 650kcal/100g = 2600 kcal/dzień daje mi raczej nadwyżkę, ale rozumiem, że przeciętnemu facetowi (o wadze szacunkowo 150% mojej) to by nie wystarczyło :D
Sorry za OT, ale nie ja zaczęłam ;-)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

ha, ha, właśnie otrzymałem odpowiedz, że brak miejsc, zadzwoniłem do znajomego hatara i miejsca są. I w tym momencie nie uważam, że wszyscy w Tatrach powinni mieć równe prawa. Dobrze, że w Tatrach jest, jak wszędzie ;) :D
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

myszoz pisze:Na naszym forum zauważyłem 2 skrajne, zdawałoby się sprzeczne opinie dot. wpływu funkcjonowania schronisk na wielkość ruchu turystycznego. Jedna, że schroniska przyciągają w góry rzesze nieprzygotowanych turystów, a druga, że ich przy sobie zatrzymują, nie puszczając wyżej.
Czyli "zatrzymują" tych, których "przyciągają".

No to na Gubałówkę z nimi.

Ze "schroniskami" znaczy ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

myszoz pisze:Tak więc na odcinku od parkingów, kwater, przystanków do miejsc, gdzie one stoją napewno liczba turystów jest zwiększona, przez samo istnienie schroniska. Uważam jednak, że dalej, czyli od schronisk po szczyty i przełęcze liczba turystów nie jest zwiększona.
No i chyba masz rację - ergo, to nie schronisko. tylko restauracja górska, a działalność noclegowa to tylko uzupełnienie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

andy67 pisze:
Czyli "zatrzymują" tych, których "przyciągają".

No to na Gubałówkę z nimi.

Ze "schroniskami" znaczy ;-)
Obawiam się że tam już nawet miejsca nie ma na nie. Jarmark, knajpy, pizzerie zajmują całe pasmo po sam Butorowy wierch.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Angie84 pisze:
andy67 pisze:
Czyli "zatrzymują" tych, których "przyciągają".

No to na Gubałówkę z nimi.

Ze "schroniskami" znaczy ;-)
Obawiam się że tam już nawet miejsca nie ma na nie. Jarmark, knajpy, pizzerie zajmują całe pasmo po sam Butorowy wierch.
No cóż, byłem tam raz, naście lat temu.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Napiszę tutaj, po co tworzyć nowy temat.
Ostatnio pierwszy raz byli w Tatrach moi znajomi, którzy wiedzą że jeżdżę tam od lat. Ale jakoś tak się złożyło że nawet niespecjalnie wcześniej mnie pytali co i jak. Ot po prostu 2 pary+jedno dziecko wsiedli w duże auto i na tydzień pojechali. Coś tam poczytali przedtem w necie, zarezerwowali kwaterę i gotowe.
Jednego dnia poszli sobie Kościeliską do schroniska, drugiego z Palenicy nad Morskie Oko, czyli też do schroniska. Umęczyli się i wrócili.
Potem zepsuła się pogoda więc głównie bywali na Krupówkach i w aquaparkach.

Gdy się z nimi spotkałem ostatnio, padło pytanie:
Co ty właściwie robisz tyle czasu w tych górach? Przecież tam nie ma co robić.
No jak to co, chodzę po górach.
Aha ...

:D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

andy67 pisze:z Palenicy nad Morskie Oko
Na początku lipca, po dłuższej przerwie wreszcie pojechaliśmy pod Tatry. Ponieważ wchodziliśmy na Kozi Wierch od D5SP i wracaliśmy od Wodogrzmotów ok. 13-tej, lizneliśmy nieco atmosfery asfaltowo-morskookowej. Cały parking zapchany, od parkingu po Łysą Polanę samochody po obu stronach na zakazie, a od ronda na Łysej w górę po prawej stronie, również na zakazie, jakieś 2 km.
Na drugi dzień, kiedy jechaliśmy do Tatrzańskiej Jaworzyny korek na rondzie, bo już nie puszczano samochodów osobowych na Palenicę tylko kierowano na parkinki po słowackiej stronie Białki. Oczywiście kierowcy nie wiedzieli co się dzieje, więc się korkowało.

Jeśli więc turyści zaczynają zwiedzanie Tatr od Morskiego Oka, to od razu są skazani na takie widoki i pewnie nieciekawe mają skojarzenia. Może to jednak dobrze? ;-)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

myszoz pisze: Może to jednak dobrze? ;-)
Mnie to absolutnie nie martwi, podobnie jak fakt że 90% ludzi idzie właśnie "do schroniska" i z powrotem. :)

I jeszcze zasłyszana w Kościeliskiej wymiana zdań:

Daleko do tego schroniska?
Jeszcze trochę, dasz radę.
Po co my właściwie tam idziemy?
No jak to po co? Podziwiać widoki.


I tak zamiast podziwiać widoki po drodze, a każdy wie że ich w Kościeliskiej nie brak, brnęli zmęczeni z opuszczonymi głowami by podziwiać widoki tam gdzie ich akurat nie ma, czyli na placyk przed schroniskiem. Placyk który tego dnia zatłoczony był i gwarny bardziej niż Krupówki ;)

Ale jakoś mi takich ludzi nawet nie żal. W dobie gdy informacje o Tatrach, szlakach, szczytach, warunkach ma się na wyciągnięcie ręki ludzie wciąż idą tam nie wiedząc gdzie, po co, co zobaczą po drodze itp.
Ciekawe że nawet na szczytach nie brak takich, ileś tam godzin uparcie brną w upale, a gdy już dotrą to się rozejrzą nie bardzo wiedząc co widzą, zrobią sobie ze 3 fotki z "górami" w tle ... i chodu na dół :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

@gb

Przyjemny, ale dość ograniczony jednak.

Nie widać Rysów ani Giewontu, "ch... nie widok", że zacytuję nie wiem kogo 8)
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ