Tatry Polskie kontra Tatry Słowackie
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Tatry Polskie kontra Tatry Słowackie
Od 20 lat jestem w Tatrach przynajmniej raz w roku. Początkowo nieśmiało po tygodniu w lipcu bądź w sierpniu, później do 5, 6 razy w roku ale nigdy w zimie. Obecnie 2, 3 pobyty: raz w styczniu i raz lub dwa latem. Jednak od 6-7 lat nie byłem w lipcu i w sierpniu w Tatrach Polskich i raczej na zmianę się nie zanosi.
Ostatni tydzień spędziłem w Novej Lesnej. 10 lat temu było tam gwarno i Polak na Polaku. Teraz pusto, sklepy znikają, a ten co został bo musiał (z lokalnej Wspólnoty odpowiednika chyba naszego GS) rano świeci pustkami (kiedyś kolejka po koszyk). Do vlaka sunie rano 20-30 osób, a poprzednio grubo ponad 100.
Myślałem, że się ludzie wzbogacili i rozłożyli po hotelach i pensjonatach w Smokowcu, Szczyrbskim Plesie ale gdzie tam. Na szlakach pustki, we czwartek przy Batyżowieckim Plesie o 13 żywej duszy, na Osterwie po 15 również, a na magistrali (robionej w 2 dni) minąłem przez cały dzień 20-30 osób. Jedynie Rysy i Hrebienok miały przyzwoitą frekwencję, ale większość turystów nie mówiła po polsku.
W sobotę rano zawitałem do Zakopanego a tam piekło. Potem do Rabki jechałem 2 godziny a ci co wjeżdżali pod Giewont zapewne stali 2 razy dłużej. Od lat do Moka na obiad sunie tłum a po drugiej stronie potoku mijamy kilka osób na godzinę.
Kiedyś Polak myślał tylko o własnej zagrodzie i stąd kolonie zabrali nam inni. Teraz jesteśmy ciekawsi świata, podróżujemy masowo i tylko Tatry Słowackie niby tak blisko a tak daleko.
Czy euro tak odstrasza, czy niby drogie piwo (w jedynej knajpie w Novej Lesnej - 1 euro za pół litra). A może młodzi latem walą do pracy zamiast w góry (kiedyś Tatry Słowackie oblegali studenci) a Zakopane to wczasowicze. Chyba jednak nie bo słyszę, że na szlakach w Polsce tłumy a wątpię by typowy wczasowicz trudził się tam gdzie nie ma kolejki na górę.
To jak to jest ?
Ostatni tydzień spędziłem w Novej Lesnej. 10 lat temu było tam gwarno i Polak na Polaku. Teraz pusto, sklepy znikają, a ten co został bo musiał (z lokalnej Wspólnoty odpowiednika chyba naszego GS) rano świeci pustkami (kiedyś kolejka po koszyk). Do vlaka sunie rano 20-30 osób, a poprzednio grubo ponad 100.
Myślałem, że się ludzie wzbogacili i rozłożyli po hotelach i pensjonatach w Smokowcu, Szczyrbskim Plesie ale gdzie tam. Na szlakach pustki, we czwartek przy Batyżowieckim Plesie o 13 żywej duszy, na Osterwie po 15 również, a na magistrali (robionej w 2 dni) minąłem przez cały dzień 20-30 osób. Jedynie Rysy i Hrebienok miały przyzwoitą frekwencję, ale większość turystów nie mówiła po polsku.
W sobotę rano zawitałem do Zakopanego a tam piekło. Potem do Rabki jechałem 2 godziny a ci co wjeżdżali pod Giewont zapewne stali 2 razy dłużej. Od lat do Moka na obiad sunie tłum a po drugiej stronie potoku mijamy kilka osób na godzinę.
Kiedyś Polak myślał tylko o własnej zagrodzie i stąd kolonie zabrali nam inni. Teraz jesteśmy ciekawsi świata, podróżujemy masowo i tylko Tatry Słowackie niby tak blisko a tak daleko.
Czy euro tak odstrasza, czy niby drogie piwo (w jedynej knajpie w Novej Lesnej - 1 euro za pół litra). A może młodzi latem walą do pracy zamiast w góry (kiedyś Tatry Słowackie oblegali studenci) a Zakopane to wczasowicze. Chyba jednak nie bo słyszę, że na szlakach w Polsce tłumy a wątpię by typowy wczasowicz trudził się tam gdzie nie ma kolejki na górę.
To jak to jest ?
nie wiem, dlaczego, ale tak było od zawsze, ożywiło się kilka lat temu za sprawą Polaków, bo było to modne, ale na krótko (zresztą był taki moment, kiedy na Słowacji było o wiele taniej) Tam jest straszny ruch tylko na ichnie święta narodowe, jedno w czerwcu, drugie jakoś w sierpniu. Może dlatego, że mają dużo innych gór, a naród nieliczny, może Euro drogie, albo co jeszcze ?
luknij na moje panoramy i galerie
Słowacy nigdy licznie po swoich górach nie chodzili, tłok robili Polacy, Niemcy, Rosjanie.dagomar pisze:nie wiem, dlaczego, ale tak było od zawsze, ożywiło się kilka lat temu za sprawą Polaków, bo było to modne, ale na krótko (zresztą był taki moment, kiedy na Słowacji było o wiele taniej) Tam jest straszny ruch tylko na ichnie święta narodowe, jedno w czerwcu, drugie jakoś w sierpniu. Może dlatego, że mają dużo innych gór, a naród nieliczny, może Euro drogie, albo co jeszcze ?
Chyba bardziej niż to droższe niż wcześniej euro odstraszyła ludzi fama o drogim euro.
Ale ja nie narzekam, a w Słowackie Tatry jeżdżę nawet z wycieczkami.
Ale fakt że dawniej jeździłam na kilka dni a teraz to są przeważnie "jednodniówki", bez noclegu.
Za nocleg w Habovce (tylko jedna noc, sama w pokoju) płaciłam w zeszłym tygodniu 10 euro, w porównaniu z analogicznymi miejscowościami - np. Witów, Chochołów - to jednak jest drożej.
Basia ma rację - Słowacy raczej po innych swoich górach chadzają a frekwencję oprócz Polaków robili nie tylko Rosjanie i Niemcy ale również i Czesi.
Dlaczego jest ich mniej, trudno zgadnąć ale chyba nie tylko z powodu kursu euro.
Jedno jest pewne - wystarczy poczytać którekolwiek forum górskie - ALPY.
Dla faceta z Pragi droga w Alpy i Tatry mniej więcej taka sama. Dla Węgra w Alpy Słoweńskie to żabi skok. Niemcy byli głównie z NRD, teraz mają Alpy.
To dlaczego w Zakopanem tłok? Chyba z przyzwyczahenia.
Dlaczego jest ich mniej, trudno zgadnąć ale chyba nie tylko z powodu kursu euro.
Jedno jest pewne - wystarczy poczytać którekolwiek forum górskie - ALPY.
Dla faceta z Pragi droga w Alpy i Tatry mniej więcej taka sama. Dla Węgra w Alpy Słoweńskie to żabi skok. Niemcy byli głównie z NRD, teraz mają Alpy.
To dlaczego w Zakopanem tłok? Chyba z przyzwyczahenia.
Jestem gorszego sortu...
Witam
Tego wszystkiego właśnie brakuje po południowej stronie Tatr. W zestawieniu z cenami w EURO oraz co by nie powiedzieć ale jeszcze sporo zapyziałą infrastrukturą rozrywkową i transportową a i mentalnością osadzoną mocno w czasach socrealizmu co odzwierciedla się najlepiej w dziedzinie gastronomi (i nie chodzi mi o same potrawy tylko o sposób traktowania klienta) to po prostu nie ma sensu tam jeździć.
Myślę, że dla prawdziwych góromaniaków taki stan rzeczy jaki jest teraz po stronie słowackiej Tatr zupełnie nie przeszkadza i może tak pozostać dalej.
To także ale przede wszystkim dlatego że są takie destynacje, które działają na ludzi jak magnes - Choćby nie chciał to i tak tam pojedzie po raz n-ty. Chociaż wie że będzie stał w korku na zakopiance 5 godzin a drugie tyle postoi w kolejce do kolejki na Kasprowy a potem jak ćma do świecy "poleci" do Palenicy Białczańskiej i podrepcze kolejny raz po asfalcie myśląc o tych co pojechali że są bez serca aby tak katować zwięrzęta. Oczywiście on będzie je katował jadąc z góry w przekonaniu że przecież z góry konie jadą same. No a w Zakopanym moc atrakcji i to do białego rana bo przecież być w Zakopanym i nie zaliczyć Krupówek to po co tam w ogóle jechać. Ten, który nie wiedzie na Gubałówkę to Zakopanego nie widział. Ten urzekający widok na tatry, żadna widokówka, żaden telewizor, tam trzeba być na żywo. A jak kusi ta piękna góra z krzyżem rozsławiona w Polszcze bardziej chyba niż Krywań w Słowacji. Toż to prawie jak Góra Kalwaria i tam nie być?Janek pisze:To dlaczego w Zakopanem tłok? Chyba z przyzwyczahenia.
Tego wszystkiego właśnie brakuje po południowej stronie Tatr. W zestawieniu z cenami w EURO oraz co by nie powiedzieć ale jeszcze sporo zapyziałą infrastrukturą rozrywkową i transportową a i mentalnością osadzoną mocno w czasach socrealizmu co odzwierciedla się najlepiej w dziedzinie gastronomi (i nie chodzi mi o same potrawy tylko o sposób traktowania klienta) to po prostu nie ma sensu tam jeździć.
Myślę, że dla prawdziwych góromaniaków taki stan rzeczy jaki jest teraz po stronie słowackiej Tatr zupełnie nie przeszkadza i może tak pozostać dalej.
To fakt, jeszcze mają. Ale starego kąpieliska raczej nie można prównać z termami w Białce Tatrzańskiej czy też w Bukowinie. To nie ta półka. Meander park w Oravicach fajny kameralny porównywalny do term w Szaflarach ale drogi po zbóju - 18 EURO dorośli i 15,5 EURO dzieci powyżej 15 roku życia. czteroosobowa rodzinka na jeden dzień samo wejście - masakra 67 EURO a przecież są droższe na przykład w Popradzie tam są dopiero ceny z kosmosu. Porównując koszt dojazdu w te i we w te, koszt wejścia, coś trzeba zjeść, wypić - nie ma po co jechać Białka i bukowina spokojnie wystarczy.Basia Z. pisze:Eee, no jedno co Słowacy maja lepsze od nas to parki wodne.
po Tatrach Jezioro Liptowskie wpław - za darmo a i przyjemność o wiele większa, niż w parku wodnym - polecam
luknij na moje panoramy i galerie

