Alan pisze:A w domu wszyscy zdrowi?
Ja, prose pani, trochę słabuję, a to z powodu, że nijak nie mogę się dowiedzieć na czym polega ten podtekst tekstu pt. Polak na autostradzie. A prose pani, Alan i Krzymul wiedzą i nie chcą , prose pani, powiedzieć, tacy to niegrzeczni chłopcy, prose pani...
No chyba, że jest słuszna ta moja teoryjka, że ten co wsuwa kotlet mielony zazdrości temu, którego stać na krwisty befsztyk wołowy, ale naprawdę chciałbym się mylić, bo to byłoby bardzo niskie.
Z mroków pamięci przywołuję lata 60-e lub 70-e i nadmorskie kurorty bułgarskie - Polaków tysiące, przyjechali swoimi Fiatami, Skodami, Moskwiczami lub Ładami, lecz każdy kombinował jak mógł aby w radzieckiich Czerniowcach zatankować do pełna a i kanister napełnić bo ruskie paliwo tanie jak barszcz. Nie dlatego, że tacy biedni byliśmy lecz z powodu, że ojczyzna ludowa, dumny członek RWPG skąpiła limitu na wymianę pieniędzy w zaprzyjaźnionych ponoć bratniuch krajach socjalistycznych. Na miejscu też trzeba każdą lewoczkę oglądać nim się wyda, bo ich w portfelu mało, to i każdy na campingu gotuje co może i to z produktów co z kraju przytaskał, niektórzy nawet ziemniaki. A każdy jeszcze kombinuje aby co idzie sprzedać miejscowym za lewy a potem je na dolce zamienić, bo u bułgarskich cinkciarzy lewa dobrze stoi do dolara. Jak się zdrowo pokombinowało, to można było tyle tych dolców przywieść, że koszt wycieczki się zwracał i to z nawiązką. Dobrze szły butle gazowe i jeden lek, który ponoć u Bułgarów uchodził jako dobry na potencjał. I tak Polaczek skąpił sobie i oszczędzał a tymczasem w licznych restauracjach siedzieli liczni Niemcy z RFN, Zabojady i inni kapitaliści i żarli i pili do upojenia. Ale nikt im specjalnie nie zazdrościł ani od bankierów nie wyzywał, bo co było z nimi zrobić? Armię Czerwoną poprosić aby przyszła i ich pognębiła? O, co to to nie, bo wpierw musiałaby przejść przez Polskę i wtedy byłoby ich więcej i to na luzie, nie pozamykanych w różnych Legnicach, Białogardach i Bornych Sulinowach.
Tak więc proszę mi wytłumaczyć na czym polega ten głęboki podtekst opowieści pana Grocholskiego a jeśli to tylko zawiść, że inny trochę lepszą, bo zadbaną bryką, jedzie, to ja to pieprzę i proszę mnie z tych "Polaków na autostradzie" wypisać.
A tak w ogóle to ja jestem bardzo liberalny i niech każdy jedzie do tej Marsylii jak chce lub czym chce, nawet może na piechotę i boso zasuwać, tylko nie po autostradzie bo tam pieszym nie wolno. Niech taska namiot i rozbija go na łące, lecz nie płacze, że go żabojady, makarony lub ptaszniki z Tyroli z tej łąki popędzili, bo to ich łąka. A już szczególnie niech nie wyciąga z mroków niepamięci dawnych pieśni i nie wyśpiewuje "O cześć wam panowie magnaci za naszą niewolę.kadany...".
Tyle!
Jestem gorszego sortu...