Grzegorzu dorabiasz ideologię do tekstu, który po prostu się redaktorowi Grocholskiemu nie udał.gb pisze:Najczęściej atakujemy kogoś - gdy uprzytamnia nam, że to czego nie akceptujemy u naszych bliźnich - jest także i częścią nas samych...
W Polsce było wg. stannu z lutego 2011 - link:
http://www.motofakty.pl/artykul/5-5-mil ... ma-oc.html
zarejstrowanych przeszło 23 miliona samochodów,, z tego tylko 17 miliona z ubezpieczeniem OC, ale to i tak dużo jak na kraj z około 40 milionami mieszkańców.
Kilka dni temuw mediach podano, że prawo jazdy posiada blisko 12 milionów mieszkańców, też dużo, choć zapewne część z nich nie ma własnego auta.
Czyżbyś sugerował, że większość tych aut to "szrotwageny", którymi strach ruszyć za granicę? Chyba nie.
W ubiegłym roku byłem autem w Chorwacji, były tam tysiące polskich aut, czyżby wszystkie cuden dojechały - jakoś nie chce mi się wierzyć.
No i jeszcze jedno - redaktor Grocholski w jednym akapicie pisze, że wlewając pojemnik oleju za 20 euro wlewa 10% swojej pensji. 20 euro to około 90 złotych, czyżby redaktor naczelny znakomitego kwartalnika zarabiał 900 złotych miesięcznie? Jeśli to prawda to nie spodziewałem się, że z dyrektora Skawińskiego taki kutwa.
W sumie ten artykuł to populizm czystej wody, coś a la słynny paprykarz - "Jak żyć panie premierze?" - wypowiedziane w nieźle urządzonym domu przy suto zastawionym stole -wszyscy to w telewziji widzieliśmy.
Rozumiem, tekst literacki, metafora, ale, powtarzam, dęta metafora, nie dziwota, że tak odebrano.
Wedle propagandy PiS Polska to kraj na krawędzi upadku, kraj nędzarzy. Wedle PO odwrotnie - kraj sukcesu, pełen zamożnych ludzi. A jaka jest prawda - oczywiście po środku
Podobnie na początku tekstu - na autostradzie śmigają piękne pojazdy bogaczy... Znowu naciągane - przejechałem niejeden kilometr po autostradach niemieckich, austriackich, włoskich i francuskich i nie powiedziałbym aby średnia atanu pojazdów drastycznie odbiegała od tego co widzi się na polskich drogach. A więc bez przesady! W dodatku ów mityczny bogacz na wakacje raczej samochodem nie jedzie, tylko leci samolotem a na miejscu wypożycza auto jak się chce pokręcić po okolicy.
Cały ten tekst to trochę takie popłuczyny po socjaliżmie - wtedy jak władza miłościwie przyznawała wpierw 100 dolców a potem 150 po turystycznym kursie czyli 24 zeta za dolar a czarnorynkowy stał koło setki to Polacy jeździli z samochodem pełnym żarcia, teraz żarcie w markecie, szczególnie w Niemczech jest tańsze niż w Polsce. Ale część z nas nadal tkwi mentalnie w tamtych czasach i każdy towar lub usługa w innej walucie wydaje nam się drogi. Tu, na tym forum też darto szaty jakie to parkingi na Słowwacji drogiie (za czasów korony), gdy tak naprawdę były one tańsze niż w Zakopanem, tylko liczba z racji kursy korony była "wielka". A także to żarcie dla rodziny zagranicą. Opowiadał mi znajomy marynarz, że na Batorego wielokrotnie usiłowano przeszwarcować słoiki z bigosem dla famuły w Stanach - pytam co by dojechało?
A wracając do samochodów - mój znajomy, sporo lat temu gdy jeszcze Fiaty126 istbuały spotkał malucha z przyczepą niewiadowską i to gdzie - na Grossglocknerstrasse. I facet przejechał, bo go póżniej spotkał na "dole", w całkiem dobrym stanie. Ale pewnie przy tym maluchu od czasu do czasu coś robiono przy silniku i innych elementach.




