[rower] Nasze wycieczki w roku 2012

Wycieczki, polecane trasy, relacje, sprzęt i ekwipunek.
ODPOWIEDZ
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

To średnia prędkość wyszła ci blisko 31,5 km/h :-). Nieźle, nie powiem - tym bardziej, że uzyskana na góralu i to na dość długim odcinku wte i wewte (czyli z wiatrem na pewno cały czas nie jechałeś; a znając życie cyklisty to pewnie w dwie strony pod wiatr ;-) ). Póki co dla mnie osiągnięcie takiego wyniku to raczej coś z gatunku s-f...Wypadałoby schudnąć parę kg i pojeździć metodą HIIT...

BTW - ponad 3 tysiące km (licznikowe; kilkadziesiąt (a może i ponad setka :? ) km nie zarejestrowanych pewnie by doszło dodatkowo) od kupna w ubiegłym roku na nowym rowerze przejechałem :D
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Nesek pisze:31,5 km/h
Nieźle, ja jak na góralu osiągnę taką prędkość chwilową, to już sukces ( dla mnie ) :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Z tym, że ja mam nieoryginalne przełożenia, w porównianiu z tymi, co były na początku już drugi raz wymieniałem koła na korbie na większe, a myślę, że przed przyszłym sezonem znowu trzeba będzie dodać kilka zębów, bo średnio jest 3-5, 3-6. Nie wiem n.p. , po jaką cholerę jest tam to najmniejsze kółko, jak załączę i nacisnę na pedał, to koło "pali gumę" i traci przyczepność, buksując w miejscu, więc zupełnie bezużyteczne
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

W sobotę podjąłem próbę pokonania bariery 200km na rowerze. Niestety - mission failed.Silny przeciwny wiatr oraz obrana trasa przypominająca ukształtowaniem terenu zakopiankę zmusiły mnie do skrócenia trasy i wyszło łącznie 170km. Ale nowa życiówka jest :-)

Według poniższego programiku jadąc z kadencją 120 (rejon górnej granicy w przypadku kolarzy-amatorów) na najtwardszym przełożeniu 3-8 (zębatki 48-11) mógłbym śmigać z prędkością ponad 67km/h. Gdyby tylko nie było tych paskudnych oporów powietrza :-P
http://www.machinehead-software.co.uk/b ... lator.html
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

aż musiałem zaguglować, co to takiego ta kadencja, wyszło mi, że tak do 50, 60 km trzymam ok 140, na dłuższych trasach jest na pewno mniej, ale chyba to 120 potrafię utrzymać, generalnie wolę mocniej docisnąć, niż szybciej kręcić. Musisz mieć dużo szybszy rower, ja na swojej terenówce nie osiągnę więcej, niż 40 i to jest krótkotrwałe ekstremum, a pamiętam, że za czasów studenckich na "Jaguarze" ścigałem się z WS-kami
Bicie rekordów myślę, jest o wiele łatwiejsze na płaskim, jakoś podjazdy są długie i na otwartym, wietrznym terenie, a zjazdy zawsze są krótkie, po dziurach i kończą się ostrym zakrętem :-) co do wiatru natomiast, nie marudź, jak sam zauważyłeś, on prawie zawsze wieje w twarz, a jak się zdarzy, że w plecy, to wyłącznie w duszny dzień. zeby nie było czym oddychać ;-)
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

http://www.youtube.com/watch?v=sVbwngNoHm0

Ciekawe z jaką kadencją koleś na pierwszym planie powyższego filmiku kręci między 25s-30s :think: ?Obstawiam jakieś 250-280 obrotów/minutę ;-) .

Co do prędkości to po płaskim terenie w miarę bezwietrznych warunkach rozpędziłem się do około 47km/h - czyli mój rower też nie jest jakiś demonem prędkości. Na moim rowerze (cross) faktycznie stosunkowo łatwo i nie męcząc się zbytnio można osiągać prędkość do około 25 km/h. Później niestety opory powietrza dają o sobie znać (a są one nawet większe niż w przypadku np. roweru górskiego, gdyż na rowerze crossowym jeździ się całkiem wyprostowany) - i to co zyskuję na większych i cieńszych oponach (niższe opory toczenia) tracę właśnie na oporach powietrza (które powyżej prędkości 25 km/h są decydujące).

Co do trasy to celowałem w twoje strony, a mianowicie moim destination miał być Ujazd. Najbardziej w kość dał mi odcinek od Lipiec Reymontowskich przez Słupię i Jeżów do Budziszewic - przez wiatr i stosunkowo liczne i długie podjazdy (przynajmniej dla mnie :-P ) właśnie tam zdecydowałem się zawrócić przez Mierzno, a dalej fajny powrót (sporo zjazdów :D ) przez Rękawiec, Żelechlinek i Głuchów (co najważniejsze z wiatrem, który tym razem na szczęście się nie odwrócił i wiał przyjemnie w plecy :-) ) do domciu.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Nesek pisze:od Lipiec Reymontowskich przez Słupię i Jeżów do Budziszewic
Nesek pisze: przez Rękawiec, Żelechlinek i Głuchów
własnie tak mniej więcej jeździmy w okolice Skierniewic, tam jedną drogą, z powrotem drugą
Co do tego gościa, to ja, jako dziecko miałem malutki rowerek z napędem na sztywno bez hamulców i udało mi się rozpędzić kiedyś z górki, miałem podobne tempo, dopóki nie poplątały mi się nogi i nie skończyło to rozbitą o krawężnik głową. Myslę, że dziś nogi poplątały by mi się o wiele nawet szybciej
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Ja ostatnio musiałam "polubić" rower i zacząć na nim przemieszczać się po różnych, polskich zakątkach. Z racji tego, że jestem w rowerowych klimatach świeżynką, nie mogę się poszczycić trasami mającymi po sto parę kilometrów. Ale przynajmniej poznaję nowe, urokliwe miejsca i przynajmniej drugi połówek jest kontent, że na żelastwie na dwóch kółkach chcę jeździć.

Z miejsc, które mogę polecić na rowerowe wędrówki to:
- Dolina Wkry (Okolice Pomiechówka i Borkowa) - sporo mało uczęszczanych, asfaltowych dróg, ubitych duktów leśnych i polnych ścieżek, które nadają się na jazdę rowerem bez konieczności pchania jednoślada w piachu po kolana. Ostatnia moja trasa w tamtym rejonie miała jakieś 40km i oprócz goniących nas ciemnych deszczowych chmur to zasadniczo nie miałam na co narzekać.
- Ponidzie - zasadniczo na Ponidziu byłam parę razy, ale dopiero na rowerze odkryłam jak jest tam pięknie. Po pierwsze Rezerwat Krzyżanowice, na który składają się dość specyficznie pofałdowane wzgórza. Po drugie dwa jeziora w Gackach, o których istnieniu dowiedziałam się na niedzielnej rowerowej wycieczce. Teren Ponidzia, oprócz oczywiście pięknie wijącej się wśród pól i łąk Nidy, obfituje w różne geologiczne i krajobrazowe niespodzianki. Do tego teren do jazdy jest zróżnicowany, więc na nudę narzekać nie można. Trasę da się tak ustawić, by unikać wszelkich mocno uczęszczanych dróg.

W każdym razie utwierdzam się w przekonaniu, że w Polsce mam jeszcze wiele do odkrycia i zobaczenia, więc kiedy nie mogę pojechać dalej, cały czas mam szansę poznawać coś nowego w obrębie własnego kraju :)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

ruda pisze:cały czas mam szansę poznawać coś nowego w obrębie własnego kraju
mam 50 lat, od 20 wydaje mi się, że w Polsce już wszystko widziałem, a ciągle, nawet w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od swego miejsca zamieszkania, odkrywam coś nowego
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

ruda pisze:Ja ostatnio musiałam "polubić" rower i zacząć na nim przemieszczać się po różnych, polskich zakątkach.
Mam nadzieję, że w pełni przekonasz się do tego sposobu aktywnego wypoczynku dzięki któremu można, jak słusznie wspomniałaś, poznać nowe miejsca i nie tylko ;-)
ruda pisze:Z racji tego, że jestem w rowerowych klimatach świeżynką, nie mogę się poszczycić trasami mającymi po sto parę kilometrów.
Jak mawiają "little by little, step by step" :-) . Jeśli nie jeździłaś wcześniej na rowerze to forma przyjdzie z czasem i z każdym przejechanym km. W zasadzie każdy rodzaj sportu angażuje inne mięśnie i wymaga adaptacji przez organizm. Ja np. w tamtym roku zacząłem trochę biegać (po około 7 latach przerwy od końca liceum) i pomimo, że na rowerze robiłem długie dystanse, to na początku nie mogłem przebiec jednego pełnego okrążenia na boisku czyli 450m (zresztą nie zanotowałem tu jak dotąd tak dużego progresu jak w przypadku jazdy na rowerze czy pływania).
Poza tym preferuję dystanse rzędu około 40-80 km, a te dłuższe trasy pokonuję teraz częściowo z racji tego, że chciałbym trochę z wagi zejść ;-) (chodzić/spacerować nie lubię, słabo biegam, a częste pływanie bez zniżki studenckiej to jednak dość drogi gips).
ruda pisze:Z miejsc, które mogę polecić na rowerowe wędrówki to:
- Dolina Wkry (Okolice Pomiechówka i Borkowa)
Dzięki za podsunięcie ciekawych terenów :-) - nigdy tam nie byłem, a dodatkowo dawno nie odwiedzałem terenów na północnym-wschodzie...
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Nesek pisze:. Ja np. w tamtym roku zacząłem trochę biegać (po około 7 latach przerwy od końca liceum) i pomimo, że na rowerze robiłem długie dystanse, to na początku nie mogłem przebiec jednego pełnego okrążenia na boisku czyli 450m (zresztą nie zanotowałem tu jak dotąd tak dużego progresu jak w przypadku jazdy na rowerze czy pływania).
ja znowuż od paru lat biegam. Kondycji raczej złej nie mam, ale na rowerze jak słusznie zauważyłeś kształtują się inne partie mięśni, niż podczas biegania. A co za tym idzie zupełnie inny wysiłek podejmuje organizm przy każdej z tych aktywności.
Czy w pełni przekonam się do roweru? Może kiedyś..na razie kontuzja, którą sobie zafundowałam w długi czerwcowy weekend cały czas o sobie przypomina. Niestety gleba na kostkę bauma na przystanku autobusowym nie była najprzyjemniejsza dla mojego piszczela. Ale może kiedyś przejdzie ;)

Jeśli chodzi jeszcze o fajne tereny na jazdę to oczywiście polecam te moje "przydomowe" czyli okolice Łomianek, Kiełpina i Dziekanowa :) Może jazda wałem wiślanym nie należy do najprzyjemniejszych ale za to pokręcenie się przy jeziorkach (kiełpińskim i dziekanowskim) należy już do tych rzeczy bardziej przyjemnych ;)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
kilgor

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pn 26 cze, 2006
Lokalizacja: Dębica

Post autor: kilgor »

na weekendzie przekroczyłem dystans 1000 km przejechanych w tym roku :-)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Nesek pisze:Mam nadzieję, że w pełni przekonasz się do tego sposobu aktywnego wypoczynku dzięki któremu można, jak słusznie wspomniałaś, poznać nowe miejsca i nie tylko
Ja nie wiem, co wy widzicie w tych rowerach... Rower to taka pospolita rzecz - służy zazwyczaj do jazdy po bułki lub po wino. No i zero przy tym lansu, jak dajmy na to przy wspinie, paralotniach, czy skiturach. Poza tym od roweru boli dupa, trzeba wdychać smród spalin, smarować łańcuch, a potem sobie brudzić od tego nogi, dopompowywać wiecznie uchodzące powietrze, wozić kask, pod którym poci się głowa... Durne to. :]
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Mariusz pisze:wozić kask, pod którym poci się głowa
Kask chyba nie jest obowiązkowy.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Ja tam ani na rowerze, ani na nartach kasku nie mam i nie zamierzam mieć. Jak sam się wykopyrtnę, to prawie na pewno nie na głowę (upadałem w życiu mnóstwo razy i nigdy na tę szlachetną część ciała, natomiast walę głową regularnie w co popadnie w życiu codziennym idąc, wstając, podnosząc się i odwracając) Tak więc w moim przypadku powinienem chodzić w kasku do pracy. Nawet we wspinaczkowym garnku ten jedyny raz, gdzie uratował mi łeb, to podczas poprawiania plecaka chciałem się odwrócić i coś powiedzieć nie "widząc" skały, koło której stałem.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

andy67 pisze:Kask chyba nie jest obowiązkowy.
Jasne, że nie jest. Kamizelka odblaskowa też nie. Jednak ja używam i tego i tego, kiedy już zmuszę się do roweru i jeżdżę po mieście. :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Powiem - tak -jedynypoważny wypadekjaki miałem na rowerze nie byłbywcale poważny gdybym założył kask (a akurat ten raz nie ząłożyłem)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Nesek

-#4
Posty: 363
Rejestracja: pt 15 lip, 2011

Post autor: Nesek »

Mariusz pisze:andy67 napisał/a:
Kask chyba nie jest obowiązkowy.

Jasne, że nie jest. Kamizelka odblaskowa też nie. Jednak ja używam i tego i tego
Czyli jesteś bezpieczniejszy (a także bardziej aerodynamiczny ;-) ) i lepiej widoczny na drodze :-) Planuję kupić powyższy komplet ale jakoś zawsze odkładam jego zakup z tygodnia na tydzień ;-) . No i jeszcze jakieś lusterko rowerowe bym dokupił bo niewygodne i niebezpieczne bywa ciągłe odwracanie się przy lewoskrętach, ominięciach pojazdów/robót drogowych itp. Które byłoby lepsze:
http://www.szumgum.com/lusterko-rowerow ... z-eye.html
http://www.szumgum.com/lusterko-na-rowe ... yclop.html
:?
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Z przykrością muszę stwierdzić, że od paru tygodni moje wycieczki rowerowe zamykają się między 50, a 90 km i są kompletnie nieurozmaicone - BYLE DO JAKIEGOŚ JEZIORA
ODPOWIEDZ